18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Kulisy śmierci Osamy bin Ladena. "Cała operacja trwała 38 minut..."

Redakcja
- Operacja zabicia przywódcy Al-Kaidy przez amerykańskich żołnierzy trwała 38 minut - pisze były żołnierz, Chuck Pfarrer.

Trudno opisać dźwięk, jaki wydają helikoptery Stealth Hawk. Niektórzy twierdzą, że właściwie go nie słyszą, tylko wyczuwają: rzeczywiście, te śmigłowce najpierw się czuje, a dopiero później słyszy. Zbliżający się stealth hawk emituje pewien niski odgłos, ale nie jest on ani wyraźny, ani głęboki.

Kiedy zaczyna być w ogóle słyszalny, można go określić jako musowanie lub syczenie, po czym przechodzi w coś w rodzaju jednostajnego buczenia - jak dochodzący z jakiegoś oddalonego pomieszczenia dźwięk pracującego wentylatora. Nawet jeśli się wyczekuje stealth hawka, jeśli wie się, że nadlatuje, i wie się, gdzie będzie lądował, to i tak można się dać zwieść własnemu słuchowi.

Czytaj także: Team Six z Navy Seals. Oto tajemnice komanda, które zabiło bin Ladena

Odgłos helikoptera nie jest niesłyszalny, ale też nie jest wystarczająco głośny, żeby można było powiązać moment, w którym się go zauważy, z czymś, co potrafi wisieć w powietrzu i latać: z potężnym statkiem powietrznym. Kiedy stealth hawk trwa w zawisie, wydaje odgłos podobny do małego wodospadu: czysty, biały szum. Nie jest to dźwięk szczególnie miły dla ucha.

Imponujące i budzące grozę stealth hawki mają na pokładzie trzyosobową załogę, a w kabinie mogą pomieścić do dwudziestu osób. Podobnie jak ich więksi bracia, czyli ghost hawki, znajdują się wyłącznie na wyposażeniu TF-160 i są używane jedynie w nocy. Mają ustawione pod ostrym kątem tylne stateczniki i osłonięte śmigło ogonowe. Ostro nachylone przednie szyby kokpitu i gwałtownie wznoszące się boki kadłuba nadają im złowrogi wygląd, jakby to były jakieś żywe stworzenia, a nie przedmioty wykonane przez człowieka.

Dookoła wszystkich ram przednich szyb i drzwi kabiny umocowane są czarne trójkąty. Utworzone z nich zygzaki rozpraszają docierające do szyb fale radaru. Stealth hawki są pomalowane na kolor nieba, na którego tle latają - niektóre są czarne, inne szare, a część jest w cętki w obu tych barwach. Z bliska te śmigłowce wyglądają jak długie, lekko wygięte u góry rekiny.

Tej nocy dwa z nich wyleciały spomiędzy gór, po czym sunęły nisko nad polami na przedmieściach Abbottabadu. Razor 1 "szorował brzuchem" - leciał na wysokości nie większej niż 15 metrów - a Razor 2 podążał za nim z lewej strony w drugim rzucie, jakieś 6 metrów wyżej. Podejście do celu wykonywały z prędkością 210 kilometrów na godzinę. Dzięki temu, że leciały tak nisko nad ziemią i z tak dużą prędkością, zaledwie sekundy miały dzielić chwilę, w której można by usłyszeć odgłos ich silników, od momentu, w którym miały znaleźć się nad szturmowaną posiadłością.

Położona na drugim piętrze sypialnia bin Ladena znajdowała się w głębi krótkiego korytarza idącego od schodów. Okna pokoju, w którym Osama spał z Amal i swoją trzecią żoną, wychodziły na taras osłonięty betonową ścianą ponaddwumetrowej wysokości. Ściana ta zapewniała kompletne odosobnienie: nikt nie mógł zajrzeć do środka, ale nikt też nie mógł wyjrzeć na zewnątrz. Ktoś, kto znajdował się na tym tarasie albo w przylegającym do niego pokoju, słyszał jedynie odgłosy docierające z góry - był to jedyny kierunek, z którego mógł dochodzić dźwięk. Pomogło to zapobiec zbyt szybkiemu dotarciu odgłosów zbliżających się stealth hawków. Bin Laden nie słyszał helikopterów aż do chwili, kiedy znalazły się dokładnie nad nim.

Za pięć pierwsza Osama leżał w łóżku i spał. Światła były zgaszone. O godzinie 1.00 sypialnię zaczęło wypełniać dziwne bzyczenie. Ponieważ wieczorem nie było wiatru, prowadzące na taras przeszklone drzwi przesuwne zostawiono uchylone, żeby umożliwić napływ świeżego powietrza.
Kiedy Razor 1 stanął w zawisie, skierowany w dół podmuch jego wirnika wywołał na wąskim tarasie huragan, który cisnął dwoma plastikowymi krzesłami w okna. Gwałtowny poryw powietrza uderzył w przeszklone drzwi: te, które były zamknięte, zadrżały pod jego naporem i lekko wygięły się do środka. Potężny sztuczny wiatr wepchnął w głąb pomieszczenia wiszące za otwartymi drzwiami zasłony i wyrwał ze ścian karnisze, do których były przypięte.

Bin Laden odrzucił koc, którym był przykryty. Kiedy postawił stopy na podłodze, poczuł, że dom drży. Miał przed sobą dziewięćdziesiąt sekund życia.

Czytaj także: Team Six z Navy Seals. Oto tajemnice komanda, które zabiło bin Ladena

Trzecia żona bin Ladena Chajrijja wybiegła na korytarz i skierowała się w stronę drzwi wychodzących na taras. Zobaczyła zasłony i plastikowe krzesła, a potem ujrzała męskie sylwetki. Jacyś ludzie zeskakiwali z dachu: lądowali na tarasie z łomotem, od którego trzęsła się podłoga. Chajrijja nie dostrzegła ich twarzy. Wyglądali, jakby byli wyciosani z gęstej materii nocy.

Wyskoczenie z unoszącego się nad budynkiem helikoptera, wylądowanie na dachu i dotarcie na jego skraj zajęło szturmowcom z Razora 1 niespełna sześć sekund. Na końcu dachu znowu zeskoczyli, tym razem jakieś 2, może 2,5 metra w dół na taras. Chajrijja widziała, jak wchodzą przez przeszklone drzwi i idą korytarzem w jej stronę z uniesioną bronią.

Musiała się spodziewać, że za chwilę rozerwie ją na kawałki grad pocisków, ale mężczyźni nie strzelali. Poczuła natomiast, że błyska jej po oczach rażące białe światło. Straciła na moment wzrok: najpierw widziała samą biel, potem pulsującą czerwień i róż, po czym upadła w tył.

Ktoś chwycił ją za rękę i popchnął na podłogę. Od chwili, kiedy usłyszała szum wodospadu i zerwała się z łóżka, upłynęło zaledwie dwadzieścia sekund. Mężczyźni poruszali się cicho. Chajrijja zwinęła się na podłodze, kiedy przechodzili obok niej kolejni żołnierze - dwóch poszło prosto korytarzem jeden za drugim z bronią gotową do strzału.

Wtedy bardzo szybko po sobie wydarzyły się dwie rzeczy.

W głębi korytarza otworzyły się drzwi. Wystawił przez nie głowę bin Laden, zobaczył Amerykanów, po czym głośno zatrzasnął się w pokoju.

Jeden z operatorów chwycił radio i zgłosił:
- Geronimo, Geronimo, Geronimo.
Oznaczało to, że zobaczył cel.

Czytaj także: Tajemnicze zabójstwo Czeczenów w Stambule. Kreml zorganizował specjalne szwadrony śmierci?

Część szturmowców pobiegła w stronę drzwi, za którymi schował się bin Laden, kiedy nagle na klatce schodowej zaświeciło się światło, które włączył ktoś na pierwszym piętrze. Na spocznik między piętrami wbiegł po schodach Chalid bin Laden. Zobaczył mężczyzn, którzy zatrzymali się na szczycie schodów. Zielony promień lasera przesunął się po ścianie i zatrzymał się na jego klatce piersiowej, a kiedy Chalid siłą rozpędu przesunął się jeszcze trochę do przodu, rozległy się dwa stłumione strzały. Syn Osamy dostał w klatkę piersiową tuż pod szyją. Upadł w przód na prawy bok, z uniesioną w górę ręką, na której oparła mu się bezwładna głowa. Obok jego ciała na betonowe schody spadły z brzękiem dwie łuski.
W położonym pół piętra wyżej korytarzu pod drzwi, za którymi mignął bin Laden, dotarł już pierwszy szturmowiec. Poczekał dwie sekundy i kiedy poczuł, że dołączył do niego drugi operator, otworzył drzwi kopnięciem i wszedł do środka. Tuż za nim wszedł jego partner.

Oślepiające światła zamontowane na ich broni omiotły krótkie wąskie wejście, po czym przesunęły się na otwartą przestrzeń sypialni. Promienie światła i laserów powędrowały w głąb pokoju, oświetlając postaci mężczyzny i kobiety. Kobieta coś krzyczała, ale jej ruchy wydawały się jakby spowolnione. Podobnie poruszał się znajdujący się za nią mężczyzna: zmierzał w stronę łóżka, dotarł do niego, rzucił się przez nie - ale wszystko to wydawało się kolejnymi klatkami pokazu slajdów: klik, klik, klik. Latarki zamontowane na broni SEALsów wyraźnie oświetliły oparty o lewy brzeg łóżka karabinek AKS-74U. SEALsi go zobaczyli, oszacowali jego rozmiary oraz ustalili, że brodaty mężczyzna kieruje się w tamtą stronę z wyciągniętą w jego kierunku ręką. Bin Laden popchnął jeszcze żonę w stronę żołnierzy i przesunął się za nią. To on był zagrożeniem. Kobieta się nie liczyła. On był jedynką. Ona zerem. Operatorzy z uniesioną bronią podążali celownikami za mężczyzną.

Czytaj także: Team Six z Navy Seals. Oto tajemnice komanda, które zabiło bin Ladena

Kiedy SEALsi wkraczają podczas akcji do jakiegoś pomieszczenia, wchodzą w stan podobny do satori - poszerzonej świadomości, do której dochodzi się w medytacji zen - pozwalający im postrzegać rzeczywistość i reagować w taki sposób, że między jednym a drugim procesem pozostaje naprawdę minimalna przestrzeń na myślenie. W stanie tym ich "tu i teraz" jest samą natychmiastowością - są nie tylko zupełnie zjednoczeni z całą sytuacją, lecz także wbici w myśli i intencje przeciwników. Czas doznaje rozciągnięcia. Wszystkie zmysły SEALsa stają się poszerzone: najcichszy dźwięk, najlżejszy zapach, faktura podłogi i ścian - wszystko wrywa się w jego świadomość. Przeciwnik wydaje się poruszać tak powoli, że trwa to całe minuty, a nie sekundy, podczas gdy ruchy wykonywane przez strzelców przypominają pozbawione wysiłku przesuwanie się po płaszczyźnie. SEALsowi do poruszania się wystarcza myśl. Do umieszczenia kuli w celu wystarcza koncentracja.

Każdy członek SEAL Team Six brał udział w setkach, a nawet tysiącach działań związanych z wymianą ognia w bezpośredniej styczności. Dwaj strzelcy wkraczający do sypialni bin Ladena spędzili tyle setek godzin na takich akcjach, że widzieli już niemal każdy rodzaj zachowania, w jaki może zareagować człowiek, który ucieka, walczy albo się poddaje.

Niektórzy SEALsi opowiadają, że podczas wymiany ognia zapamiętują całe wydarzenie, tak jakby było filmowane przez umieszczoną nad nimi albo za nimi kamerę. Jest to jakby puszczony w zwolnionym tempie film pokazujący w zbliżeniu każdy ruch przeciwnika i pozwalający operatorom wręcz widzieć samych siebie - jakby również oni byli aktorami poruszającymi się na scenie. Pierwsza osoba styka się z trzecią.

Czytaj także: Tajemnicze zabójstwo Czeczenów w Stambule. Kreml zorganizował specjalne szwadrony śmierci?

Amal krzyczała. Słyszała już wcześniej głosy w korytarzu i wciąż powtarzane kilkusylabowe słowo. Nawet teraz trzeszczące "Geronimo" słychać było ze słuchawek na terenie całej posiadłości. Została popchnięta w stronę brzegu materaca: jedną nogą klęczała na nim, a drugą spadła na podłogę i próbowała złapać równowagę na krańcu łóżka. Po jej lewej stronie dwóch SEALsów celowało gdzieś za nią i światła idące od ich karabinów zbiegły się w jednym punkcie.
Krzyknęła po arabsku:
- Nie, nie, nie róbcie tego!

Czytaj także: Team Six z Navy Seals. Oto tajemnice komanda, które zabiło bin Ladena

Bin Laden znajdował się przy tylnej ścianie. Rzucił się przez wielkie łóżko, chcąc chwycić karabin AKSU, który trzymał u wezgłowia. W pokoju śmierdziało starymi ubraniami, jak w sypialni dla gości w zapuszczonym domu babci - jak w miejscu, w którym czas zatrzymał się wiele lat temu.
Obezwładniona światłem Amal podniosła ręce do oczu. Powiedziała po arabsku:
- To nie on.

Potem mówiła coś jeszcze, ale tego operatorzy już nie usłyszeli.

Nastąpiły cztery ciche wystrzały: najpierw dwa i zaraz za nimi drugie dwa. Obaj SEALsi wypalili w tej samej sekundzie i wydawało się, że stłumiony huk wszystkich wystrzałów zlał się w jeden odgłos.
Pierwszy pocisk minął twarz bin Ladena i wbił się głucho w materac. Rzucając się przez łóżko, bin Laden popchnął Amal i druga kula, wycelowana w jego głowę, trafiła żonę Osamy w łydkę.

Czytaj także: Tajemnicze zabójstwo Czeczenów w Stambule. Kreml zorganizował specjalne szwadrony śmierci?

SEALsi nie strzelają, żeby zranić. Są szkoleni do tego, by ich strzały zabijały. Amal została trafiona dlatego, że bin Laden wypchnął ją między siebie a żołnierzy, którzy weszli do jego sypialni. Kiedy jego ranna żona zaczynała się kulić, bin Laden sięgał po AKSU. Ale już nie zdążył. Wbiły się w niego dwa pociski z arsenału US Navy - predator kalibru 5,56 mm. Jeden trafił go obok mostka, rozrywając mu tętnicę główną. Ostatnia kula przeszła mu przez czaszkę, zabijając go na miejscu.

Fragment rozdziału "Trzydzieści osiem minut" książki napisanej przez członka SEAL Team Six, oddziału, który znalazł i zabił Osamę bin Ladena

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie