reklama

Kudrycka: Robienie dymu wokół reform przynosi znikome efekty

RedakcjaZaktualizowano 
Barbara Kudrycka Bartek Syta / Polskapresse
- Nie wolno zachłystywać się własnym reformowaniem. Robienie dymu wokół reform przynosi znikome efekty - mówi minister w rozmowie z Agatonem Kozińskim i Anną Ziobro.

W poprzedniej kadencji to Pani stała się największą reformatorką w rządzie Donalda Tuska. Niech Pani doradzi koleżankom i kolegom, którzy teraz objęli ministerialne teki, jak skutecznie wprowadzać zmiany?
Przede wszystkim nie wolno zachłystywać się własnym reformowaniem. Robienie dymu wokół reform przynosi znikome efekty. W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego od początku prowadziliśmy dialog za środowiskiem akademickim, starając się przedstawić scenariusz zmian. W trakcie konsultacji niektóre koncepcje były mocno krytykowane, więc musieliśmy z nich zrezygnować. W rezultacie założenia reform były cztery razy przekazywane do konsultacji społecznych. Zrobiliśmy wszystko, by nie doszło do ogólnopolskiego protestu przeciw wprowadzanym zmianom, które systemowo służą osiągnięciu wcześniej sprecyzowanych celów.

Z kilku pomysłów musiała się Pani wycofać. Czego Pani najbardziej żal?
Nie zlikwidowaliśmy habilitacji, której w Europie właściwie nie ma. Polskie środowisko akademickie było zdania, że ze względu na niski poziom doktoratów habilitacja jest nadal potrzebna. Zlikwidowanie jej obniżyłoby poziom nauki. Utrzymaliśmy więc ten stopień naukowy, skracając jednocześnie procedurę jego uzyskania. Uczelnie mają możliwość pod nadzorem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów zapraszania polskich i zagranicznych doktorów, którzy odnoszą sukcesy w innych krajach, by jako promotorzy opiekowali się doktorantami w Polsce.

Dlaczego nie udaje się podnieść poziomu polskich doktoratów?
Przez 15 lat mieliśmy bardzo szybki wzrost wskaźnika skolaryzacji, co zaowocowało wielokrotnie zwiększoną liczbą studentów. Rozwój kadry naukowej szedł za tym dużo wolniej. Niektóre uczelnie przywiązywały więc mniejszą wagę do poziomu osiągnięć naukowych, bo zależało im na zwiększaniu liczby pracowników z doktoratami. W niektórych dobrych uczelniach były i nadal są bardzo wysokie wymagania jakościowe, ale w niektórych słabszych nie zawsze. Dlatego utrzymaliśmy habilitację. W przyszłości będziemy musieli ją zlikwidować, dostosowując się do poziomu systemu stopni naukowych uzyskiwanych w krajach mających najwyższy poziom nauki. W tej kadencji będzie to trudne. Musimy najpierw ocenić efekty wprowadzonych przez nas zmian. Kwestia pięciu, sześciu lat.

Narzeka Pani na poziom kształcenia doktorantów. Z drugiej strony ci najlepsi masowo wyjeżdżają za granicę. Jak ich zatrzymać?

Słabe uczelnie będą musiały zamykać kierunki niecieszące się wystarczającym zainteresowaniem, będące na niskim poziomie lub prowadzące studentów do bezrobocia

Wybitni studenci i doktoranci mogą się uczyć w innych krajach, pozostając w rodzimej uczelni. Warunki pracy na polskich uczelniach też się szybko zmieniają. W ciągu czterech lat zainwestowaliśmy ponad 10 mld euro w infrastrukturę badawczą. Niedługo będziemy dysponować wieloma najnowocześniejszymi laboratoriami w Europie. Już teraz przyjeżdżają do Polski naukowcy z innych krajów, by korzystać u nas z komputerów dużej mocy - u siebie mają bowiem sprzęt starszej generacji. Wprowadziliśmy też system promujący młodych poprzez specjalnie do nich adresowane granty. Aż 30 proc. najlepszych doktorantów otrzyma wyższe stypendia. Względy materialne, laboratoria, a także dostęp do nowych technologii oraz Wirtualna Biblioteka Nauki ułatwiają kontakt z nauką światową. To w efekcie spowoduje, że młodzi naukowcy, podróżując po świecie, pozostaną w polskich uczelniach.

CZYTAJ TEŻ:
* Kudrycka: Rząd PO zrobił dla studentów więcej niż każdy inny. A co konkretnie?
* Prof. Węgleński: Pozwólmy, aby w nauce zaczęła działać niewidzialna ręka rynku
* Kudrycka: Chcemy ograniczyć feudalny system, który obowiązuje w polskich uczelniach

Przy wprowadzaniu pakietu reform pojawiały się głosy, by zmienić sposób finansowania studiów. Pieniądze jednak cały czas trafiają do uczelni państwowych, zamiast iść za studentem, który mógłby wybierać między placówkami. Czy uczelnie prywatne zawsze będą dziećmi gorszego Boga?
Już to zmieniamy. Uczelnie niepubliczne mogą korzystać z funduszy dotacji projakościowej na równych zasadach z uczelniami publicznymi. Jeśli więc otrzymają na danym kierunku studiów ocenę wyróżniającą, mogą uzyskać dodatkowe środki. Poza tym te, które prowadzą studia doktoranckie, otrzymują fundusze na ich realizację zgodnie z zasadami obowiązującymi na uczelniach publicznych. 74 wydziały uczelni niepublicznych korzystają z dotacji statutowej, która jest przekazywana na badania naukowe. Stopniowo zrównujemy ich pozycje. Pomogły nam w tym też środki strukturalne. We wszystkich konkursach oba sektory były traktowane po równo. Zobowiązanie państwa do finansowania uczelni publicznych nadal traktujemy bardzo poważnie, ale w przyszłości w większym zakresie weźmiemy pod uwagę kryteria jakościowe.

Wiele uczelni prywatnych jest lepszych od państwowych. Może warto mocniej wstrząsnąć placówkami budżetowymi?
Instrumenty finansowe, które ma w dyspozycji minister, pozwolą na realizację skutecznej polityki. Te uczelnie publiczne, które przeprowadzą restrukturyzację kształcenia tak, aby pozostały najsilniejsze naukowo lub dydaktycznie jednostki, będą miały zagwarantowane finansowanie publiczne. Słabe uczelnie będą musiały zamykać kierunki studiów, które nie cieszą się zainteresowaniem kandydatów, realizowane są na niewystarczająco wysokim poziomie lub prowadzą studentów do bezrobocia. Następować powinna też konsolidacja uczelni. Mamy przykład dwóch uczelni w Szczecinie, które się połączyły: Akademii Rolniczej i tamtejszej politechniki. Tak powstał Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny. W ślad za konsolidacją poszły większe pieniądze. W tej chwili są zawierane porozumienia o współpracy między uczelniami w innych ośrodkach akademickich. Wierzę, że prowadzące do rzeczywistej konsolidacji, nie tylko na papierze.

To prawda, że dąży Pani do likwidacji PAN? Tak komentuje wprowadzane przez Panią zmiany część profesorów związanych z Akademią.
Nigdy nie było pomysłu likwidacji PAN. Zmiany legislacyjne weszły w życie 1 października 2010 roku wraz z systemową reformą nauki. To prezes PAN prof. Michał Kleiber odpowiada za wdrożenie zmian w instytutach naukowych w sposób korzystny dla zatrudnionych tam naukowców, ale przede wszystkim służący podniesieniu poziomu badań. Wiele nowych szans rozwoju PAN wprowadziły ustawy. Czekam na efekty ich wdrożenia.

Rozmawiali: Agaton Koziński i Anna Ziobro

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Kudrycka: Rząd PO zrobił dla studentów więcej niż każdy inny. A co konkretnie?
* Prof. Węgleński: Pozwólmy, aby w nauce zaczęła działać niewidzialna ręka rynku
* Kudrycka: Chcemy ograniczyć feudalny system, który obowiązuje w polskich uczelniach

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
zadowolonyzsiebie

Jeśli zastanawiacie się w jaki sposób można wpłynąć na swój rozwój osobisty podsunę wam pomysł skorzystania z usług Wyższej Szkoły Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego i zapisanie się na jeden z ich kursów. Osobiście polecam kursy Legalnego Dopingu, dzięki któremu wiem co robić, by podejmować szybkie i właściwe decyzje oraz w jaki sposób zmotywować się do działania. Od zawsze miałem problemy z podejmowaniem ryzykownych działań, dzięki szkoleniu wiele się zmieniło a moja kariera nabrała rozpędu :) polecam wam te szkolenia, naprawdę warto www.wyzszaszkolauwodzenia.pl

m
malgorzata.academicus

"Wybitni studenci i doktoranci mogą się uczyć w innych krajach, pozostając w rodzimej uczelni. "

To jest najwieksze zagrozenie dla reform - stworzenie kasty "mlodych wilkow" bazujacych na polskich stypendiach/grantach w ramach kontynuacji chowu wsobnego. Jest niestety mozliwa sytuacja, ze ci szczesliwi posiadcze etatow zablokuja mozliwosc zatrudnienia tym naprawde kompetentnym i mobilnym. Prawdziwy test kompetencji doktorantow i postdocow to pobyt za granica oplacany przez strone przyjmujaca. Niestety to dla tych ludzu dalej nie ma miejsca i perspektyw na polskich uczelniach i obecna reforma nic tutaj nie zmienia, bo zaklada dobra wole srodowiska, ktorej nie ma. Zadna rada pracownicza nie zatrudnia u siebie ludzi, ktorzy moga forsowac inne reguly gry i stwarzaja wewnetrzne zagrozenie dla zwyczajow korporacyjnych i hierarchi :-(

Dodaj ogłoszenie