Kudrycka: Proponujemy wsparcie dla prywatnych uczelni

rozmawiają Dorota Kowalska i Barbara StefańskaZaktualizowano 
Z prof. Barbarą Kudrycką, minister nauki i szkolnictwa wyższego, rozmawiają Dorota Kowalska i Barbara Stefańska

Rozpoczął się nowy rok akademicki, wrócił temat dofinansowania przez państwo prywatnych uczelni. Wiem, że jest polityczna zgoda na takie dotacje. Skąd ministerstwo weźmie na to pieniądze?
Decyzje nie zapadły. Na razie powołaliśmy Zespół ds. Analizy Systemu Finansowania Szkolnictwa Wyższego, który oceni możliwości wprowadzenia takich zmian. Niezależnie od tych prac w nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, która ma wejść w życie w przyszłym roku akademickim, proponujemy możliwość dodatkowego finansowego wsparcia państwa dla najlepszych uczelni - i publicznych, i niepublicznych.

Jak to dofinansowanie miałoby wyglądać?
Jeśli osiągniemy w Polsce wzrost gospodarczy na poziomie min. 2,5 proc. PKB, powstanie fundusz projakościowy finansowany z budżetu państwa. Te dodatkowe pieniądze przeznaczymy dla najlepszych jednostek w dziedzinie dydaktyki i badań, które uzyskają status Krajowego Naukowego Ośrodka Wiodącego albo opinię wyróżniającą od Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

To, że państwo będzie dokładało do najlepszych prywatnych szkół wyższych, to spory krok do przodu. Tyle tylko, że rektorzy uczelni prywatnych mówią: dobrze, ale teraz państwo dofinansowuje nawet mierne uczelnie publiczne, więc gdzie tu jest sprawiedliwość?
W zmianach, które proponujemy, najważniejsze jest zróżnicowanie misji i zadań uczelni, ale też przełamanie zaklętego kręgu jednolitego systemu ich finansowania, utrwalającego nieraz średniość i bylejakość. Mamy konstytucję i przepisy prawne, które zobowiązują nas do finansowania uczelni publicznych w takim trybie, jak dotychczas - by zagwarantować ich stabilność. W nowym algorytmie finansowania chcemy jednak w większym stopniu powiązać finanse dla uczelni z jakością jej pracy. Ten model ma pomóc we wzmacnianiu najlepszych - niezależnie od ich statusu - a słabych zmuszać do modyfikacji.

Nie rozumiem, dlaczego państwo inaczej traktuje szkolnictwo podstawowe i średnie - dopłacając do wszystkich placówek, niezależnie od tego, czy są one publiczne, czy nie. Jeśli chodzi o prywatne szkoły wyższe, mamy nierówność wobec prawa.
Bank Światowy, OECD od lat zwracają uwagę, że polski system finansowania studiów nie jest sprawiedliwy. Dwie trzecie studentów płaci za studia podwójnie: w podatkach i czesnym. Staramy się więc wprowadzić jak najwięcej możliwości otwartego i równego dostępu wszystkich uczelni do środków publicznych. Temu służy m.in. upowszechnienie procedur konkursowych w pozyskiwaniu funduszy na rozwój uczelni, na infrastrukturę badawczą. W konkursach decydują wyłącznie nowatorskie projekty - status uczelni nie ma znaczenia, każdy podmiot ma równe szanse.

Od przyszłego roku uboższych studentów mają zachęcić do nauki stypendia socjalne, o które będzie łatwiej niż teraz. Zmniejszy się za to ilość stypendiów naukowych i sportowych. Czy to nie jest właśnie demotywujące?
W innych krajach UE w ogóle nie przyznaje się stypendiów naukowych. Najważniejszą wartością, jaką student zdobywa, jest tam sam fakt studiowania na dobrej uczelni i uzyskanie dobrego wykształcenia - co bezpośrednio przekłada się na odpowiednie zarobki. W naszym dotychczasowym systemie stypendialnym zdarzało się, że przyznawano stypendia naukowe za stosunkowo niską średnią: 3,8, a nawet 3,5. I niestety stało się tak, że nagradzano stypendiami za przeciętność. Stypendium naukowe musi mobilizować do lepszej pracy. Chcemy stypendiom naukowym przywrócić właściwą rangę, a wyższe stypendia socjalne zagwarantować większej grupie potrzebujących studentów.
Na Zachodzie człowiek z dyplomem zarabia o 78 proc. więcej od tego bez dyplomu, w Polsce tylko o 28 proc. Więc motywacja jakby mniejsza.
Choć możemy się dziś poszczycić wskaźnikiem skolaryzacji wyższym niż wiele bogatszych państw, dyplom wyższej uczelni niebezpiecznie przestaje być synonimem wysokiego poziomu intelektualnego. Pora rozpocząć walkę o jakość studiów. Wierzę, że sprzyjać będzie temu rezygnacja z państwowego charakteru dyplomu każdej uczelni wyższej, na którym w miejscu godła państwowego pojawi się godło uczelniane. Godło będące wyrazem dostojeństwa uczelni, jej tradycji, autonomii, godności uczonych i studentów. Dyplom stanie się wyznacznikiem rzeczywistych treści, które się za nim kryją. To czytelny sygnał dla pracodawcy - na rynku pracy będzie wygrywał ten, kto okaże dyplom lepszej, bardziej cenionej uczelni. To wyzwoli mechanizm zdrowej konkurencji i zabiegania o jakość. Dobrze się dzieje, że wśród uczelni niepublicznych wyłania się powoli pierwsza liga. Dopiero wyrównanie w górę poziomu uczelni obu sektorów - publicznych i niepublicznych - pozwoli na ich równe traktowanie. Nie tylko przez instytucje i administrację państwa, ale i samych maturzystów, ich rodziców.

Nowa rzecz: kredyty dla studentów. Ministerstwo, banki i sami studenci dogadali się, na jakich zasadach mają być udzielane, stosowne dokumenty leżą na biurku ministra Jacka Rostowskiego. Jest szansa, aby te kredyty szybko weszły w życie?
Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku kalendarzowym doprowadzimy do zmian w systemie kredytów studenckich. Dotychczas największą słabością kredytów było to, że mogli je uzyskać tylko bogatsi studenci mający zamożnych żyrantów w rodzinie, dający gwarancję komercyjnym bankom, że pożyczkę spłacą. A nam zależy na tym, żeby z kredytów studenckich korzystali najbardziej potrzebujący. Ciekawą propozycję przedstawił Parlament Studentów RP, zależy nam na jej wprowadzeniu.

W 2010 roku będzie powołany Rzecznik Praw Absolwenta. Dla mnie nie ma to większego sensu, podobnie zresztą jak wszyscy inni rzecznicy.
Wprowadzenie takiej instytucji to element szerszego procesu zbliżania uczelni do świata gospodarki, pełniejszego powiązania oferty dydaktycznej z potrzebami rynku pracy. Rzecznik Praw Absolwenta działać będzie przy organie doradczym ministra, jakim jest Rada Główna Szkolnictwa Wyższego, nie będzie to odrębny urząd.

W Polsce wchodzenie do zawodu trwa średnio około dwóch lat, na Zachodzie - trzy miesiące. Nie sądzę, by rzecznik to zmienił.
Poza listą zawodów regulowanych - jak prawnik czy lekarz, które wymagają dodatkowej edukacji po studiach - jest kilkadziesiąt innych zawodów obwarowanych dziś dodatkowymi egzaminami, kursami, certyfikatami. Rzecznik Praw Absolwenta będzie analizować te regulacje i zabiegać o ich ograniczenie tam, gdzie to możliwe. Jego zadaniem ma być też analiza programów dydaktycznych pod kątem rynku pracy, być może już na etapie studiów udałoby się zaangażować w dydaktykę przedstawicieli korporacji zawodowych, przedsiębiorców - dzięki temu okres wchodzenia do zawodu byłby krótszy.

Nie od dziś wiadomo, że polskie uczelnie nie kształcą fachowców potrzebnych w Polsce. Wciąż brakuje inżynierów, budowlańców, techników. Mamy za to całą masę psychologów i ekonomistów.
Uczelnia aspirująca do miana nowoczesnej, na miarę XXI wieku, nie może nie dostrzegać zmian dokonujących się w społeczeństwie. Wyścig technologiczny jest nie tylko wyścigiem o sukces gospodarczy, ale też o prymat wartości, które w przyszłości ukształtują świat. Jednocześnie żaden postęp nie dokona się bez udziału wielkich humanistów - historyków, filozofów, etyków, socjologów, psychologów - to oni pomagają rozumieć galopujący do przodu świat, przewidzieć i obłaskawić zagrożenia, jaki rozwój cywilizacyjny ze sobą niesie.
Należy doceniać uniwersalną rolę uczelni jako wszechnicy oferującej wszechstronne wykształcenie, ale jednocześnie uczelnie nie mogą być enklawą - muszą odpowiedzieć na cywilizacyjne wyzwania.
Ale nie można zmusić uczelni, żeby otworzyła więcej kierunków technicznych, ani młodzieży, by zechciała na nich studiować. Nic zresztą dziwnego, kiedy stopa zwrotu takiego inżyniera po studiach jest wciąż niższa niż lekarza czy prawnika.
Rzecz w tym, aby w procesie edukacyjnym jak najlepiej wykorzystać drzemiący w nich potencjał. Nauczyciele przedmiotów ścisłych w szkole średniej powinni odkrywać talenty młodzieży. Wierzę, że w promowaniu studiów technicznych i ścisłych pomoże obowiązkowa od 2010 r. matura z matematyki, to dobry krok.

Dzisiaj nasza najlepsza uczelnia jest w czwartej setce uczelni światowych. A każdy, kogo na to stać, wysyła dzieciaki na studia na Zachód.
Zgadza się. W tej chwili nawet dzieci profesorów uczą się poza granicami kraju, co świadczy o problemie szkolnictwa wyższego.

Skąd ten problem?
Przez ostatnich 20 lat powstawały kolejne uczelnie, otwierano kolejne kierunki studiów. W mniejszym stopniu zwracano uwagę na jakość dydaktyki i nauki. Uważam, że najwyższa pora uderzyć się w pierś: jesteśmy w sytuacji, gdy polskie uczelnie nie są już w stanie rywalizować z zagranicznymi. Reformy, które wyzwolą nasz naukowy potencjał, nie mogą dłużej czekać. Otwórzmy to zbyt spokojne jezioro polskiej nauki na ożywcze światowe prądy.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Materiał oryginalny: Kudrycka: Proponujemy wsparcie dla prywatnych uczelni - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
l
loko

Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa Publicznego i Indywidualnego APEIRON i potrzeba płacenia o wiele mniej??? TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!! TAK!!!

A reszta? Szkoła od piątku do niedzieli wynajmuje klasy w Zespole Szkół Zawodowych przy ul. Rzeźniczej w Krakowie. Zatem w weekendy szkoła średnia staje się szkołą wyższą:) Niestety, Panie Woźne przypominają, że to budynek szkoły średniej:)))

Apeiron nie miał i nie ma własnego budynku. Na rektorat i dziekanat też wynajmuje pomiezczenia i to w innej części Krakowa. Dziekanem wydziału jest magister. W większości innych szkół wyższych to co najmniej doktor.

Na stropnach internetowych próżno szukać informacji kto jest wykłdowcą i jaki przedmiot wykłada. Zatem, trudno ocenić jakość kształcenia - większość kandydatów nie kupuje kota w worku ani "dziwnych opinii" w internecie które powołuja się na studia dzienne:)

Jeśli chcecie sprawdzić wiarygodność tej opinii to zatelefonujcie do Apeirona i zapytajcie czy ktokolwiek studiuje na studiach dziennych:)) Gdyby odpowiedzieli że tak, zapytajcie zatem gdzie odbywają się te zajęcia. MAMY CIĘ!!!! NIE ŁADNIE OPOWIADAĆ O CZYMŚ CZEGO NIE MA:)

Zapytajcie znajomych kto słyszał to takiej szkole???? TO WSZYSTKO WYJAŚNI:)) Post umieszczony jako reklama. Niestety nieudana:))

zgłoś
s
studentka

Zdecydowanie uczelnie prywatne powinny dostawać dofinansowanie. Po pierwsze po to, by mogły uruchomić dodatkowe kierunki/kursy, a po drugie po to, by studenci mogli płacić mniej. Zdecydowałam się na uczelnię prywatną Apeiron, ponieważ przekonały mnie opinie zadowolonych studentów i wysoki poziom kształcenia. Jednak wiadomo, że wiąże się to z pewnymi kosztami, zwłaszcza jeśli studiuje się dziennie i nie pracuje. Warto płacić te pieniądze, ale fajnie byłoby płacić mniej gdyby uczelnia była wspomagana finansowo przez ministerstwo :)

zgłoś
K
Krytyk

gdy mówi:
"Żaden postęp nie dokona się bez udziału wielkich humanistów - historyków, filozofów, etyków, socjologów, psychologów ....". Co za pewność siebie!
Ciekawe jak pani minister uzasadni ich udział w konstrukcji pojazdów kosmicznych, wszelkich rakiet, systemów komputerowych itp. Wielcy humaniści na ten temat pojęcia nie mają i mieć nie będą chyba, że zechcą poznać tzw. science zamiast swojego art w ramach którego nic nie odkrywają tylko zmyślają przeróżne regułki nie wsparte właśnie o science.
Toż to właśnie "wielcy humaniści" 25 lat temu wyrzucili matematykę z pakietu obowiązkowych przedmiotów na egzaminie maturalnym. Cenę za ten "wspaniały" produkt ich myśli płacimy teraz w postaci niedostatku inżynierów i innych specjalistów dla których matematyka jest fundamentem.

zgłoś
k
karolina

dofinansujmy prywatne uczelnie, które mają własne stypendia i to często większe niż na państwowych. a biedny student z państwowej uczelni, gdzie często pracuje czy studiuje drugi kierunek idzie w zapomnienie. Polski system szkolnictwa to jedna wielka kpina, czy może żart zorganizowany przy pomocy polityków i ich cudnych idei zmiany na lepsze. Niestety otwieramy bramkę a tam "zonk" student ma papier, zna teorię żadnej praktyki a i stypendium mu obcięli. Nic tylko pozazdrościć

zgłoś
o
ola

"Dyplom wyższej uczelni niebezpiecznie przestaje być synonimem wysokiego poziomu intelektualnego" dlatego ministerstwo będzie dofinansowywało uczelnie prywatne i również dlatego obniżyło stypendia naukowe. Gratulacje!

zgłoś
s
spokojny

Samo zwiększanie budżetowych nakładów na naukę to zbyt słaby warunek, bo nie gwarantuje sensownego wydawania pieniędzy.

Z dugiej strony, budżetowy naukowiec, jeśli nie ma mechanizmów kontrolujących jego efekty, będzie marnotrawił pieniądze – tak np. często dzieje się w nauce polskiej i w tych krajach gdzie nauka jest zdominowana przez instytucje państwowe.

Nie rozumiem zatem przeciwstawiania nauki i komercji.
Nauka musi być przecież dla kogoś, bo kosztuje
i ten ktoś własnie musi decydować na co idą środki.

Kto jest tym kimś? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo głosować
czym ma się nauka zajmować. A wiec właśnie komercja czyli
wolny, demokratyczny rynek jest najlepszą gwarancją,
że podatnicze pieniądze nie bedą marnotrawione.

Co to za „nauka” kierowana przez profesorów nie umiejących obsłużyć programu poczty elektronicznej na PC-cie? Robi to panna Krysia z sekretariatu, po maturze tylko ale umie.
No a jak ktoś dzwoni do sławnego profesora to on mówi do panny Krysi: „po polsku? Aaaa to jestem!”, bo nie zna języków obcych. Wstyd. I wydaje taki kasę na granty sprowadzające się do finansowania tłumaczeń zagranicznych mądrości z Wikipedii na polski.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3