Kuczyński: Każdy musi dopasować model inwestycji do swojej sytuacji

Redakcja
Piotr Kuczyński
Piotr Kuczyński Bartłomiej Ryży / Polskapresse
Na ryzykowne inwestycje jest czas w młodości. Im jesteśmy starsi, tym bardziej liczy się bezpieczeństwo - mówi Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi, w rozmowie z Joanną Pieńczykowską

Z badań wynika, że zdecydowana większość Polaków nie oszczędza? Czym to wytłumaczyć?
Odpowiedź jest dość oczywista - bo nie mają z czego. O ile dobrze pamiętam - z tych badań wynika, że więcej niż 60 proc. osób nie ma oszczędności i nie jest w stanie ich odłożyć. A jak ich nie ma, to po prostu nie ma z czego inwestować. Tylko jedna trzecia Polaków deklaruje, że oszczędza.
Trzeba rozróżnić oszczędzanie od inwestowania, mimo że ekonomiści głośno by taki podział oprotestowali. To moim zdaniem dwie różne rzeczy. Oszczędzanie oznacza bezpieczne odkładanie pieniędzy. Gdy oszczędzamy, chronimy nasz kapitał. Odkładając w takie bezpieczne formy, jak np. w obligacje Skarbu Państwa, lokaty czy też bezpieczne fundusze inwestycyjne, ryzykujemy niewiele, ale jednocześnie musimy zadowolić się skromnym zyskiem. Z kolei inwestowanie wiąże się z wyższym ryzykiem, ale nagrodą może być zysk wielokrotnie wyższy niż w przypadku oszczędzania - choć trzeba pamiętać, że istnieje też prawdopodobieństwo poniesienia strat.

Czytaj też:Jak wybrać najlepszy dla nas rodzaj produktów finansowych? Krótki poradnik

No właśnie - z badań wynika też, że jeśli już oszczędzamy, to bardzo zachowawczo - odkładamy pieniądze na lokatach i kontach oszczędnościowych. Bardzo niewiele osób inwestuje w bardziej skomplikowane instrumenty, np. w fundusze. Dlaczego?
Bo nie mamy do funduszy, akcji czy innych skomplikowanych instrumentów zaufania, czemu trudno się dziwić. Przez ostatnie 10 lat mieliśmy kryzys za kryzysem, kilkakrotnie przeżyliśmy załamanie się rynków. Wiele osób, które nie miały dużego doświadczenia, a zainwestowały w fundusze, poniosło straty. W efekcie ludzie się wystraszyli. Przestali wierzyć w rady, że na funduszach zarabia się w dłuższym okresie. Nie każdy chce czekać na dobre wyniki 20 czy 30 lat. Trzeba byłoby kilku lat ładnych wzrostów, by Polacy znów zakochali się w funduszach.

Czytaj też:Twoje pieniądze powinny pracować. Musisz im tylko na to pozwolić

A czy są szanse na te wzrosty w przyszłości?
Sytuacja na światowych rynkach finansowych jest obecnie taka, że właściwie nic nie jest pewne. "Rynki finansowe zwariowały" - można by powiedzieć. Tu zaznaczam, że określenie to nie jest mojego autorstwa, powtarzam je m.in. za prezesem NBP Markiem Belką, bo to on niedawno użył określenia, że rynki finansowe to obecnie "dom wariatów". Moim zdaniem potrzeba co najmniej kilku lat, by sytuacja się unormowała.

Ile powinniśmy odkładać, by zapewnić sobie na emeryturze poziom życia nie gorszy niż w okresie ostatnich lat zawodowej aktywności?
To wszystko zależy od bardzo wielu czynników. Nie ma czegoś takiego jak uniwersalny model inwestowania. Na pewno im człowiek starszy - tym więcej musi mieć odłożonych pieniędzy. Na pewno im człowiek starszy, tym również mniej ryzykowne, bardziej bezpieczne powinny być jego inwestycje.

Czytaj też:Sposoby na oszczędzanie pieniędzy bez wyrzeczeń

Bezpieczne, czyli jakie?
Jedna z reguł mówi, że powinno się inwestować w akcje 100 proc. minus wiek, a resztę w bezpieczny sposób. Zgodnie z tą regułą, jak ktoś ma na przykład 35 lat, to akcje w jego portfelu powinny stanowić najwyżej 65 proc., a jeśli ma 27 lat - to nawet 73 proc. Im ktoś młodszy, tym ma większy apetyt na ryzyko, także ryzyko w przypadku jego inwestycji może być zatem wyższe. Nawet jeśli poniesie straty - wciąż będzie miał sporo czasu, by je odrobić. W przypadku starszego człowieka, gdy do emerytury zostaje kilka czy nawet kilkanaście lat, na odrobienie ewentualnych strat może być już zbyt mało czasu.
Co radziłby Pan osobom, które dopiero rozpoczynają inwestowanie, nie mają żadnego doświadczenia na tym polu. Od czego powinny zacząć?
Każdy powinien dopasować model inwestowania do własnej sytuacji: do swojego wieku, do swoich oczekiwań, celu oszczędzania, do swojego indywidualnego poziomu akceptacji ryzyka. Jeżeli potrafi, to sam powinien podzielić sobie swoje pieniądze na kupki i zdecydować, ile przeznaczy na inwestycje bezpieczne, ile na bardziej ryzykowne. Dywersyfikacja jest rzeczą jak najbardziej rozsądną.
Jeżeli jednak nie czuje się na siłach, by samodzielnie zdecydować o sposobie inwestycji, powinien się udać do dobrego doradcy finansowego. On poradzi mu, jak rozsądnie ulokować pieniądze, a przede wszystkim - jak dopasować inwestycje do indywidualnego poziomu akceptacji ryzyka.

Czytaj też:Jak wybrać najlepszy dla nas rodzaj produktów finansowych? Krótki poradnik

Jak powinniśmy inwestować w czasach, kiedy sytuacja na giełdach jest tak niepewna?
Jeżeli chcemy aktywnie inwestować, a nie tylko trzymać pieniądze na rachunkach, to możemy przyjąć obecnie dwie postawy. Można posłuchać starej zasady: "kup i trzymaj, przeczekaj, zobaczysz, co będzie za 10 lat". Osobiście tego nie zalecam, bo nie wiadomo, jak już i tak bardzo skomplikowana sytuacja się rozwinie. Można też zainwestować w bardziej bezpieczne formy, np. w bezpieczne fundusze lub lokaty, po to, żeby przeczekać zawirowania. Dopiero gdy sytuacja się poprawi, można powrócić do bardziej aktywnych form.

Czytaj też:Twoje pieniądze powinny pracować. Musisz im tylko na to pozwolić

Jakie błędy popełniają najczęściej początkujący inwestorzy?
Błędy od lat są te same. Popełniają je zarówno początkujący inwestorzy, jak i ci, którym się wydaje, że mają już jakieś doświadczenie. Najczęstszym jest sprzedawanie blisko końca spadków i kupowanie blisko końca wzrostów. Najczęściej skorelowane jest to z drugim błędem - kupowaniem/sprzedawaniem wtedy, kiedy panuje ogólne przekonanie, że hossa/bessa będzie trwała jeszcze przez długie lata. Jeśli trwa hossa, to trzeba sobie zadać pytanie: skoro wszyscy kupują, to kto będzie od nich za chwilę kupował?
Moim zdaniem błędem, choć wielu moich kolegów twierdzi inaczej, jest też kupowanie drobnymi ilościami podczas spadków. Celem jest tzw. uśrednianie do dołu. Średnia cena zakupu akcji się wówczas obniża. To może dać dobry efekt tylko wtedy, jeśli trend szybko zmieni się na wzrostowy. Będzie dużo gorzej, jeśli trend spadkowy się przedłuży. Moim zdaniem powinno się uśredniać do góry: jeżeli drożeje - kupuję, jeżeli jeszcze trochę drożeje - dokupuję i dbam o to, by - jeśli trend się załamie - sprzedawać powyżej uśrednionej ceny zakupu.

Czytaj też:Sposoby na oszczędzanie pieniędzy bez wyrzeczeń

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
iga

Prawda jest taka, ze na fundusze nie ma jednego obowiązującego schematu. Na np wybrałam w noble i jestem z nich zadowolona, bo bardzo fajnie sobie radzą.

M
Maciek

Niby racja młody możne zaryzykować. Myślałem nawet o funduszach ale ich jest bez liku i który wybrać? Głupio stracić to nie sztuka.

Dodaj ogłoszenie