Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Kucharz, czyli 12. zawodnik kadry

Jerzy Filipiuk (AIP)
Bartek Syta / Polska Press
Lewandowski lubi zielony makaron, Szczęsny sushi, Boruc hummus, Mączyński krewetki, a Kapustka warzywa... Tajemnice kuchni piłkarskiej reprezentacji Polski zdradza nam jej szef, Tomasz Leśniak

Zmieniali się prezesi PZPN (Listkiewicz, Lato, Boniek), selekcjonerzy (Janas, Beenhakker, Majewski, Smuda, Fornalik, Nawałka), zawodnicy, lekarze i masażyści związani z reprezentacją, a Tomasz Leśniak ciągle zachowuje swoją funkcję. Od dziesięciu lat dba o podniebienia naszych kadrowiczów. Mistrz gotowania cieszy się bowiem ogromnym zaufaniem w ekipie Biało-Czerwonych. Sam czuje się jej członkiem. Piłkarze marzą o wygraniu meczu, awansie do kolejnej fazy turnieju, zdobyciu medalu.

O czym marzy kucharz

A kucharz? - O tym samym. Każdy z nas w reprezentacji ma coś do zrobienia, by przyczynić się do sukcesu. Ja koncentruję się na wykonaniu swego zadania, czyli tego, czego się ode mnie oczekują: żeby potrawy były smaczne, zdrowe, dodawały sił. Jedzenie nie jest najważniejszą sprawą w kadrze, to tylko cząstka całości, ale i ona składa się na sukces - mówi Tomasz Leśniak.

Teraz przebywa we Francji, przygotowując menu kadrowiczom.

Do La Baule, gdzie mieszkają Biało-Czerwoni, już kilka dni przed inauguracją turnieju Euro 2016 trafił z Polski transport z produktami, których szef miejscowej kuchni hotelowej nie był w stanie zapewnić, a które zażyczył sobie Leśniak podczas wcześniejszych kontaktów z nim (był we Francji w marcu i maju).

- To między innymi siemię lniane, olej z pestek dyni, olej lniany, płatki gryczane i płatki jaglane - wylicza przywiezione z kraju produkty kucharz, któremu na miejscu pomaga Krzysztof Jaśko.

Co lubią jeść nasi reprezentanci?

Ich kulinarne gusta zmieniały się w miarę upływu czasu, poznawania kuchni w różnych krajach, podejścia do sportowej profesji, kształtowania świadomości żywieniowej, dbania o dietę.

Pytam kucharza jakie są smaki dzieciństwa i obecnie ulubione potrawy kadrowiczów.

Oto niektóre przykłady...

Artur Boruc lubił chleb z serem żółtym i pomidorem, a dziś jest zakochany w daniach arabskich, takich jak hummus czy szoarma.

Wojciech Szczęsny uwielbiał kanapki z masłem orzechowo-czekoladowym, a teraz preferuje kuchnię japońską, w tym sushi.

Kamil Glik nie wyobrażał sobie niedzieli bez rolady wołowej z sosem. Obecnie ceni sobie walory kuchni włoskiej, w tym makaron.

Jakub Błaszczykowski kotlet mielony z ziemniakami i czerwoną kapustą zamienił na makaron z oliwą i gotowanego kurczaka.

Bartosz Kapustka przepadał za pizzą, teraz lubi warzywa, a ziemniaki zastąpił brązowym ryżem i brązowym makaronem.

Kamil Grosicki zajadał się pierogami ruskimi, a dziś uwielbia truskawki pod każdą postacią i zupy, zwłaszcza gulaszową na ostro.

Krzysztof Mączyński ubóstwiał zupę pomidorową oraz kogel-mogel, a teraz rozsmakował się w krewetkach, małżach i kalmarach.

Robert Lewandowski lubił jeść naleśniki, klopsy, szpinak i marchewkę. Dziś z ochotą kosztuje ryż czerwony i zielony makaron.

Niektórzy piłkarze nie mogą jeść pewnych potraw, np. Piotr Zieliński - sałaty, a inni po prostu ich nie lubią, np. Sławomir Peszko nie znosi kaszy, a Michał Pazdan nie tknie się wątróbki.

Kuchnia autorska

Część kadrowiczów gra za granicą, korzysta z tamtejszej kuchni. Wszystko to sprawia, że gusta kulinarne piłkarzy są bardzo wymagające. Jak sobie z tym radzi kucharz kadry?

- Potrawy, które pojawiają się na stole, nie są przypadkowe. Wiem, co smakuje piłkarzom, a co nie, czego oczekują. Każdy z nich lubi dobrze zjeść, tak jak każdy z nas - mówi Leśniak. - Gotowanie dla sportowców nie polega jednak na tym, że spełnia się ich zachcianki. Jedzą to, co jest odpowiednie dla ich organizmu, a niekoniecznie to, na co w danej chwili mają ochotę. To moja autorska kuchnia, składająca się z produktów, które są im potrzebne, zawierają białko, węglowodany, są lekkie, ale energetyczne - dodaje krakowski kucharz, który zawsze stara się przygotować menu, składające się z wielu dań, w którym każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Także z kuchni polskiej, z której serwuje między innymi barszcz czerwony przyrządzany na naturalnym zakwasie, kaszę i często podawane na kolację buraczki.

Leśniak podkreśla: - W obecnych czasach świadomość żywieniowa sportowców stoi na wysokim poziomie. Większość z nich przeszła badania na nietolerancję pokarmową, współpracuje z dietetykami.

A gdy piłkarzy jednak kusi, by zjeść „zakazane” potrawy?

- No pewnie, że niejednokrotnie chętnie zjedliby golonkę, schabowego, pierogi czy smalec, ale na niektóre potrawy - przede wszystkim smażone, ciężkie z mięsa - zdecydowanie nie mogą sobie pozwolić. Oczywiście raz na jakiś czas mogą zjeść mięso w różnych postaciach, na przykład pierś panierowaną z kurczaka albo w bułce bezglutenowej, w ama-rantusie, smażoną na maśle klarowanym lub pieczoną w wyższej temperaturze. Obecnie są różne techniki gotowania, sposoby obróbki termicznej, możliwości użycia produktów tak, aby zastąpić, poprawić czy ulepszyć tradycyjne potrawy - mówi Leśniak.

Przepis dla żony

Kucharz kadry nie tylko zamawia, kontroluje jakość potraw oraz je serwuje, ale i czasami opowiada o nich piłkarzom. Wyjaśnia, z czego są zrobione, jak są ugotowane, dlaczego podaje je w danym momencie. Podpowiada im, co mają jeść, czego unikać, co i dlaczego muszą ograniczyć w swoim jadłospisie, zachęca do skosztowania nowości kulinarnych.

Nie ukrywa, że żony, dziewczyny zawodników i oni sami proszą go o przepisy, receptury na dane potrawy. Nie odmawia pomocy i ma satysfakcję, gdy na przykład żona piłkarza chwali się (także publicznie), że upiekła ciasto według jego przepisu.

Leśniak, choć pracuje w zawodzie dwie dekady, ciągle się dokształca. Śledzi najnowsze publikacje, podgląda kolegów z zagranicy (dobrze zna kucharzy reprezentacji Niemiec i Holandii), obserwuje kulinarny rynek, poznaje nowe produkty żywieniowe.

Jeździ z kadrą na wszystkie mecze i zgrupowania. Kontaktuje się z szefami kuchni odwiedzanych hotelu, sporządza listę potrzebnych mu produktów.

I nigdy nie pozwala na to, by kadrowicze jedli potrawy niewiadomego pochodzenia. Dlatego kiedyś nie skosztowali wspaniałego, wielkiego tortu sprezentowanego przez nieznanych sympatyków Biało-Czerwonych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie