Ktokolwiek uczył się gry w szachy, a później od nich odszedł, odnosił życiowy sukces, zostawał milionerem w biznesie

Anita CzuprynZaktualizowano 
Ktokolwiek uczył się gry w szachy, a później od nich odszedł, odnosił życiowy sukces, zostawał milionerem w biznesie
Ktokolwiek uczył się gry w szachy, a później od nich odszedł, odnosił życiowy sukces, zostawał milionerem w biznesie pixabay
Młodzi, super inteligentni, wykształceni i wysportowani. Dziś nie da się grać w szachy bez dbania o formę fizyczną. Współcześni szachiści mają wyśmienity refleks i stają się bożyszczami tłumów.

Norwegia przeżywa szachowe szaleństwo, do czego wybitnie przyczynia się Magnus Carlsen, który niedawno wygrał w Londynie z Amerykaninem Fabiano Caruaną i obronił tytuł szachowego mistrza świata.

Grali od 9 listopada w amfiteatralnej sali londyńskiego The College. Dwanaście partii i dwanaście remisów. I chociaż w ostatniej z nich to Norweg wyraźnie prowadził, po 31 posunięciach zaproponował zdumionemu Amerykaninowi i nie mniej zszokowanym obserwatorom, remis. - Nie byłem w nastroju na szukanie decydującego ciosu - tłumaczył potem na konferencji prasowej. Zwycięstwo dała Carlsenowi dopiero dogrywka, czyli tak zwane szachy szybkie.

- W partiach długich, klasycznych, żaden z nich nie chciał zaryzykować. Bali się przekroczyć tę swoistą linię demarkacyjną, bali się zaryzykować. Takie są mecze o mistrzostwa świata - komentuje w rozmowie z „Polską” arcymistrz Radosław Jedynak, aktualny prezes Polskiego Związku Szachowego. I przypomina, jak to kiedyś Karpow z Kasparowem grali przez kilka miesięcy i też uzyskiwali same remisy. - Kiedy dwóch najlepszych na świecie graczy mierzy się ze sobą, to niestety, często tak się dzieje. Moim zdaniem Caruana popełnił błąd, że pozwolił na to, by partia została sprowadzona do szachów szybkich. W partiach długich, gdzie każdy może wziąć nieograniczoną ilość czasu do meczu, wygrać się nie da. Ale kiedy czas na decyzję jest krótki, to właśnie Carlsen jest lepszy. Jest mistrzem świata, graczem intuicyjnym i świetnie to robi. Los Caruany był więc przesądzony, gdy doszło do szachów szybkich - dodaje Jedynak. Ze śmiechem mówi, że w tym momencie on też przegrał - u bukmacherów, bo postawił na Caruanę.

Polski Związek Szachowy po zwycięstwie Magnusa Carlsena wysłał gratulacje do ambasady norweskiej - dla Norwegów taki gest ma wielkie znaczenie. Norwedzy kochają Carlsena nie tylko za to, że dostarcza im tak radosnych sportowych emocji, ale też za styl życia. Magnus Carlsen jest wegetarianinem, rygorystycznie dba o siebie, o swój mózg: nie przyjmuje żadnych leków, nawet pigułki na sen, bo mogłaby zaburzyć jego prawidłowe działanie. Jest emocjonalnym nadwrażliwcem, niektórzy podejrzewają u niego zespół Aspergera, bo będąc nawet w towarzystwie zdarza mu się wyłączyć i zatopić we własnych myślach. Choć jest uznawany za absolutną gwiazdę, geniusza wręcz, to cechuje go skromność, bywa niepewny, wpada w depresyjne stany i wcale się z tym nie kryje. Nikomu nie przeszkadza to jednak, by nazywać go „Mozartem szachów”, albo „Thorem szachów”. Powstają o nim filmy dokumentalne, on sam pojawił się w komiksach z Kaczorem Donaldem, które uwielbia, wystąpił jako postać w kreskówce „The Simpson”. W 2013 roku został najseksowniejszym mężczyzną brytyjskiego „Cosmopolitana”, co skomentował uśmiechem. Wygrał w szachy z Billem Gatesem w 9 ruchach, wykopał piłkę na Santiago Bernabéu rozpoczynając mecz Realu Madryt, którego jest kibicem, odtwarza z pamięci zapisy partii. Gdy miał 14 lat, pod swoją opiekę wzięła go firma Microsoft. Jako 19-latek został najmłodszym w historii szachów liderem światowego rankingu. Zarobił już ponad 12 milionów euro, a mógłby dużo więcej, gdyby przyjmował więcej propozycji. Jego styl gry jest na tyle wyjątkowy, że zadaje kłam powiedzeniu „refleks szachisty”. Jest totalnym zaprzeczeniem ślęczącego nad szachownicą omnibusa. Potrafi się z przeciwnikiem rozprawić błyskawicznie, ma zaufanie do swojej intuicji, jest spontaniczny, ustawia figury niestandardowo i nie słucha nikogo. W jednym z wywiadów powiedział: - Szachy traktuję jako batalię idei. Ja mam swoje plany, a mój przeciwnik swoje. Zabawa polega na tym, by udowodnić, że moja ocena sytuacji jest trafniejsza. Im większy opór, tym przyjemność większa.

W wielu polskich szkołach, w klasach I-III, nauka gry w szachy stała się już obowiązkowym przedmiotem

No i teraz obronił tytuł dwa dni przed swoimi 28 urodzinami, o czym skwapliwie doniosły światowe media. Przypomniały również o tym, że nadal jest numerem jeden w szachach na świecie i od 13 lat nie przegrał żadnej dogrywki.

Nic więc dziwnego, że dzięki niemu Norwegowie przeżywają swoją „carlsenmanię” (podobnie jak my swego czasu mieliśmy „małyszomanię”), uważają go nie tylko za światowego celebrytę, ale i narodowego bohatera, i dzięki niemu czują się dumni i zainspirowani. Nie dziwi też i to, że w swoim kraju Magnus Carlsen zrodził tylu naśladowców. Wygląda na to, że szachy w Norwegii to dziś najważniejszy sport - o nim mówi się w pubach, rozgrywki są transmitowane przez publiczną telewizję w najlepszym antenowym czasie, a co 10 Norweg gra w tę królewską grę przez internet. No i w szachy grają też dzieci - w 500 szkołach podstawowych biorą lekcje, które od trzech lat finansuje bank DNB.

Choć przy okazji ostatniego pojedynku pojawiły się opinie, że Carlsen największą bitwę stoczył sam ze sobą, z własnym strachem przed przegraną i wycieńczeniem, to w rzeczywistości nie był jednak turniej, który go jakoś wyjątkowo zmęczył. Wiele wskazuje na to, że wszystko precyzyjnie zaplanował. - Ale historia szachów pokazuje, że jest to bardzo wyczerpująca gra - mówi Radosław Jedynak i przypomina mecz Anatolija Karpowa z Garrym Kasparowem, który został przerwany po 250 dniach z uwagi na to, że obaj zawodnicy byli tak skonani rozgrywanymi partiami, co powodowało, że ciągle remisowali, nie będąc w stanie wygrać.

Czasem jednak przybiera się na turniejach „poker face”, nie pokazuje emocji, albo wręcz próbuje się zmylić przeciwnika, robią to też inni sportowcy, jak na przykład serbski tenisista Novak Djokovic, który udaje zmęczonego, choć wcale nim nie jest.

- Może nabierają się na to obserwatorzy, dziennikarze, ale już nie szachiści - mówi ze śmiechem prezes PZSZ. Przyznaje jednak, że dzisiejsza gra w szachy to coś zupełnie innego niż kiedyś, choć wciąż jest to jedna z popularniejszych gier - na świecie gra w nią 40 milionów ludzi i to nieprzerwanie od 1500 lat. - Kiedy byłem młodym zawodnikiem, było zupełnie inaczej - wspomina Jedynak. - Nie było przygotowania fizycznego. Po prostu wygrywał ten, kto był lepszy. To zmieniło się w ostatnich latach. Dziś szachiści duży nacisk kładą na kondycję fizyczną. Codziennie trenują, dużo ćwiczą. Dawniej sprawdzano wagę zawodników przed meczem i często podczas jednej partii szachowej zawodnicy tracili po trzy kilogramy. Stąd ta kultura fizyczna zawodników jest bardzo ważna i oni sami bardzo się do tego przykładają. Nasz najlepszy zawodnik, arcymistrz Jan-Krzysztof Duda studiuje na AWF w Krakowie i ćwiczy codziennie. O to w tym chodzi. Jedzie potem na topowy turniej i tak wyćwiczonego nie zmęczy już wiele godzin zawodów. A czasem te batalie trwają kilka dni z rzędu po kilka godzin - przypomina Jedynak.

Sam Duda w jednym z wywiadów mówił, że o tym, jak trenują topowi szachiści w rzeczywistości nie wiadomo, bo jest to niejako temat tabu, ale nie bez powodu szachy porównał do tenisa, gdzie jest „ruch za ruch” i zaczynający ma przewagę. - Od innych sportowców różni nas tylko to, że nie ma pracy mięśniowej, rywalizują mózgi. Ale siedzenie i intensywne myślenie przez sześć, siedem godzin wymaga ogromnej wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Dlatego studiuję na AWF, gdzie przy okazji zdobywam wykształcenie na wypadek, gdyby mi w szachach nie wyszło - opowiadał. Dzisiaj więc, żeby zostać arcymistrzem, zostać gwiazdą światowych szachów, trzeba wstawać wcześnie, biegać i być w świetnej kondycji fizycznej.

Ktokolwiek uczył się gry w szachy, a później od nich odszedł, odnosił życiowy sukces, zostawał milionerem w biznesie

Zmieniło się też to, czego właśnie przykładem jest Norwegia, ale nie tylko ona, że dzisiejsi szachiści stali się uwielbianymi przez masy idolami, celebrytami. - Mnie się to bardzo podoba. Często bywam za oceanem, w Stanach Zjednoczonych i tam szachista to ktoś, z kim każdy chce sobie zrobić zdjęcie. W Polsce też zaczyna się robić podobnie. I mam nadzieję, że to się stanie normą. W szachach liczy się planowanie, inteligencja, strategiczne myślenie. Szachiści to eleganccy ludzie, w dobrych garniturach - tak też wyglądają zawody szachowe. Pojawianie się więc w towarzystwie szachistów jest naprawdę prestiżową sprawą - uważa prezes PZSZ.

28-letni Norweg Carlsen potwierdził swoją najwyższą formę, a zgadza się to z tym, co w swojej książce „Moi wielcy poprzednicy” napisał Garry Kasparow - że najlepszy wiek dla szachisty, w którym osiąga najlepsze wyniki to 28-32 lata. Burzy to stereotyp szachisty - dziadka z brodą, który w nieskończoność ślęczy nad szachownicą i obmyśla długoterminowe strategie. Stąd też tak wielkie nadzieje budzi nasz najlepszy szachista Jan-Krzysztof Duda, który ma dopiero 20 lat, w szachy gra od 5 roku życia, a arcymistrzem został, gdy skończył ledwo 15 lat, w 2013 roku. Jak mówi Radosław Jedynak, Duda ma jeszcze 10 lat do osiągnięcia własnego umysłowego szczytu. Kawy nie pije, alkoholu nie pije, drzemkę przed zawodami traktuje jak orzeźwiający prysznic. - Dlatego jest taką perłą w polskiej koronie szachów, bo wygra jeszcze w życiu niesamowite rzeczy. Nie zdarza się bowiem, aby w tak młodym wieku grać tak wspaniale. Chciałbym, aby Duda wygrał mistrzostwa świata jak Carlsen. Po cichu liczymy więc na jego wielkie sukcesy w przyszłości - oznajmia prezes PZSZ.Polscy szachiści mogą się pochwalić w świecie dużą atencją i tym, że są bardzo lubiani. Polska jest jednym z członków-założycieli FIDE, czyli Międzynarodowej Federacji Szachowej, a nasi zawodnicy są postrzegani tak, jak grają. A że w ostatnich latach grają fantastycznie, to tak też widzą nas w świecie.

Ale i w Polsce, jeśli chodzi o szachy, też się dobrze dzieje. Nie bez znaczenia jest to, że zdaniem prezesa PZSZ, jest to jedna z najtańszych dyscyplin sportowych, jeśli zważy się koszt wykształcenia szachisty i porówna go z wysokimi zyskami - w przyszłości będzie nie tylko super wykształcony, ale będzie też potrafić świetnie poruszać się w świecie globalnej konkurencji rynkowej. Pod tym względem zmiany również są pozytywne.

- Całym sercem polecam granie w szachy. Wyjazd na wielki turniej kosztuje na pewno mniej niż na inne zawody; szachista nie musi mieć specjalnego obuwia, czy sprzętu. Wiadomo, jak ktoś trenuje, to wydatki być muszą, ale Polski Związek Szachowy znacząco zwiększył nakłady na starty młodych, utalentowanych zawodników - mówi Jedynak. Nowe władze związku szachowego kładą duży nacisk na gwarantowanie juniorom wyjazdów, startów w zawodach, aby rodzice nie musieli ich już opłacać.

W wielu polskich szkołach podstawowych, w klasach I-III, nauka gry w szachy stała się już obowiązkowym przedmiotem. - Dzieci są uczone tej gry regularnie, a my jako Polski Związek Szachowy bardzo to promujemy. Nie trzeba od razu być mistrzem świata, ale to ważne, aby nauczyć się tej gry, strategicznego myślenia. To przydaje się w życiu - mówi z przekonaniem Radosław Jedynak. Kiedy jeszcze sam trenował szachy pod okiem rosyjskiego trenera Michaiła Kisłowa, usłyszał od niego, że ktokolwiek uczył się gry w szachy, a później od nich odszedł, zostawał milionerem w biznesie. Szachy uczą strategicznego planowania, myślenia i tego wszystkiego, co w biznesie jest potrzebne. - Ktokolwiek z moich znajomych grał w szachy, zostawał potem kimś w życiu - dodaje prezes PZSZ.

Magnus Carlsen obronił tytuł mistrza świata w szachach. "Cieszę się, że przezwyciężyłem wielkie wyzwanie"

Wideo

Materiał oryginalny: Ktokolwiek uczył się gry w szachy, a później od nich odszedł, odnosił życiowy sukces, zostawał milionerem w biznesie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3