Kto zastąpi prawą rękę premiera? Ranking następców Tomasza Arabskiego

Joanna Miziołek
Tomasz Arabski
Tomasz Arabski FOT.BARTEK SYTA
Ani Maciej Berek, ani Lech Marcinkowski nie zostanie szefem kancelarii premiera, twierdzi jedno z naszych źródeł rządowych. W takim razie kto? - zastanawia się Joanna Miziołek.

Po informacji o odejściu z kancelarii premiera Tomasza Arabskiego w mediach ruszyła lawina nazwisk jego następców.
Tygodnik "Wprost" napisał, że zastąpić długoletniego towarzysza Donalda Tuska może Maciej Berek, prezes Rządowego Centrum Legislacji, absolwent Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, z doświadczeniem pracy w NIK, a dziś zastępca Arabskiego w Komitecie Stałym i sekretarz tego gremium. W opinii polityków z zaplecza rządowego Maciej Berek jest służbistą, który nie aspiruje, by zostać politykiem. Drugim kandydatem, według gazety, miał być Krzysztof Kwiatkowski.

Jak pisał tygodnik, były minister sprawiedliwości miał odmówić premierowi. Informacje, jakoby Krzysztof Kwiatkowski miał dostać propozycję od premiera, zdementował nam rzecznik rządu. Nie mógł dostać propozycji po pierwsze dlatego, że jest czynnym politykiem z mandatem posła, a po drugie dlatego, że premier potrzebuje osoby do bólu lojalnej. A Krzysztof Kwiatkowski, zdaniem polityków PO, zbyt często dzielił się informacjami z dziennikarzami. Poza tym wbrew obiegowej opinii wcale nie jest uważany za człowieka Donalda Tuska.

Pojawiły się więc kolejne nazwiska. Tygodnik "Polityka" napisał, że objąć stanowisko szefa kancelarii premiera mógłby pochodzący z Gdańska Lech Marcinkowski, dyrektor generalny kancelarii premiera. "Nikt z posłów Platformy, nawet z najliczniejszego gdańskiego zaciągu, nie potrafi powiedzieć o nim ani słowa. Widocznie ten bezpartyjny urzędnik nie miesza się w partyjne rozgrywki…" - napisała "Polityka". Tymczasem nasze źródło z rządu twierdzi, że wszystkie kandydatury, które pojawiły się do tej pory w mediach, były chybione. A premier trzyma kogoś w zanadrzu. Kogo?

Lista możliwych kandydatur długa
Może będzie to Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej, nazywany szarą eminencją rządu premiera Tuska. Osoba, której najbardziej ufa premier i której najczęściej słucha. - Bielecki przyjaźni się z premierem Tuskiem od kilku dekad i zrobił to ze względu na przyjaźń. Choć ja osobiście mam wrażenie, że on raczej nie chciał wchodzić do rządu. Ale tkwi w nim poczucie obowiązku i w ten sposób go wypełnia - mówił "Polsce" Dzikowski, kiedy kreśliliśmy jeszcze przed wyborami sylwetkę Bieleckiego.

Poznali się w 1989 r. Bielecki był wówczas posłem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, a także w Gdańsku był liderem środowisk i ruchów gospodarczych. - Już wtedy dał się poznać jako człowiek o analitycznym umyśle, bardzo się z nim liczono. Ceniłem i cenię sobie jego ojcowskie rady. Dużo z nich korzystałem - mówi Dzikowski, napomykając, że i Donald Tusk z rad Bieleckiego korzystał. - Pewnie też, chcąc nie chcąc, i tak pełniłby Bielecki funkcję doradcy premiera, tyle że nieoficjalnie. Lepiej więc, jeśli robi to oficjalnie - twierdził Dzikowski.
W styczniu 2010 r. jego odejście z banku Pekao wywołało w Platformie popłoch. Był nawet wymieniany jako kandydat na premiera. Gdyby, ma się rozumieć, Donald Tusk zwyciężył w wyborach prezydenckich. Ale on nieoczekiwanie zrezygnował z ubiegania się o ten urząd. Trzy miesiące później Donald Tusk mianował go szefem Rady Gospodarczej - organu doradczego premiera do spraw bieżących zagadnień rozwoju społecznego i gospodarczego kraju. Czy wziąłby na siebie dodatkowe obowiązki jako szef KPRM? Tego nie wiadomo.

Kolejnym nazwiskiem, które wzbudza zaciekawienie, jest Adam Jasser, podsekretarz stanu, sekretarz i członek Rady Gospodarczej, wiceprzewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów. Podlegają mu Biuro Rady Gospodarczej, Departament Spraw Parlamentarnych oraz Departament Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak czytamy na stronie internetowej premiera, urodził się 10 listopada 1965 r. Absolwent filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim.

Był dyrektorem programowym i członkiem zarządu Fundacji "demosEuropa - Centrum Strategii Europejskiej". Do kwietnia 2009 r. był też szefem redakcji Agencji Reutera na Europę Centralną, Bałkany i Turcję. Od 2001 r. do 2004 r. szef biura Agencji Reutera we Frankfurcie, które specjalizowało się w problematyce ekonomicznej, sektorze przedsiębiorstw, rynkach i działaniach Europejskiego Banku Centralnego. Czytamy dalej na stronie KPRM, że wcześniej kierował biurem Agencji w Helsinkach i był redaktorem w centrali Agencji w Londynie. W latach 1991-1996 był korespondentem Agencji Reutera w Warszawie i szefem polskiego serwisu ekonomicznego. Takie doświadczenie na pewno wystarczy, by zostać szefem kancelarii premiera.

Liczy się zaufanie premiera
Tylko że nie do końca o nie tutaj chodzi. Najważniejszą kwestią jest zaufanie. Bo premier z szefem kancelarii będzie spędzał kilkanaście godzin dziennie. Zresztą na tym stanowisku ponosi się nie lada odpowiedzialność. Bo nie dość, że obsługuje się całą urzędniczą machinę w KPRM, to jeszcze zarządza 120-milionowym budżetem. Nadzoruje się też Centrum Usług Wspólnych, odpowiedzialne za zamówienia publiczne dla całej administracji rządowej. Ponadto Arabski kierował też Komitetem Stałym Rady Ministrów.

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jozef Bak z lotniska
Kto zastąpi prawą rękę premiera?
- nikt bo Ruda Wsza nie ma prawej reki tylko dwie lewe i to od kleszczowego, nie do konca udanego porodu zakonczonego wytrzeszczem i porazeniem mozgowym. Wredny, msciwy i glupi dewiant oraz wybryk natury. Niech go szlak trafi smierdzacego trampkarza, oszusta, zlodzieja i ambergoldziarza.
s
szypa
A może EXPERT Józio Bączek , pospał by sobie w kancelarii, a na doradcę zapewne weźmie sobie Marcinka P.
T
Tonda
Monika Lewinsky !
c
cep
do Arabii S i PO kloPOcie
ż
żenada
Arabski, nigdzie się nie schowasz przed nasza pamięcią.
w
wstyd za takich
jak TY.
123
Tylko oni są pazerni na stanowiska polityczne i na tyle naiwni, żeby je przyjmować.
G
Gość
arabski, gras, tusk, cale to PO razem z tym co udaje, ze nie jest skurfyzynem, nazywa sie Guwin, a jest taka sama kanalia jak cala ta banda szuj, cala ta banda jest tak obrzydliwa, ze znalezc kogokolwiek pasujacego do nich moga tylko na samym dnie kloaki.

czyli - nastepca Arabskiego bedzie Obsranski.
3
POLAKA KWIATKOWSKIEGO, który skutecznie działał w interesie "najlepszego płatnika", zmieniając przepisy Kodeksu Spółek Handlowych!
G
Gość
A jesli nie ona, nie Anna, bo ma dostac laske marszalkowska, to jakis inny zbocz. I bedzie jak ma byc, pieknie, zielono-wyspiarsko i nikt na swiecie nie bedzie sie z nasz smial.
k
kocham premiera i cale PO
W reku bedzie niosl kaganek oswiaty a w kieszeni filke z arsenikiem, na wypadek gdyby ich sie tluszczy udalo ich dopasc.
M
MWZWM
Bo on jest swiatowy i do tajlandii jezdzil i jest bogaty i sam sie wyzywil.
3
łatwy nad POdziw!
W PO nie ma nawet jednego moralnie porządnego i czystego człowieka!
K
Krol KiK
Zyd arabski to lewy poldupek a nie prawa reka trampkarza. Ktos oblal egzamin z anatomii.
A
Aaron Ward
i tak dopadnie kaczor i wystawi mu rachunek. To pewne.
Dodaj ogłoszenie