Kto stoi za zwycięstwem prezydenta Dudy i komu on ufa najbardziej

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Marcin Mastalerek. To jemu dziękował prezydent Andrzej Duda podczas wieczoru wyborczego
Marcin Mastalerek. To jemu dziękował prezydent Andrzej Duda podczas wieczoru wyborczego Piotr Smolinski
Andrzej Duda w kampanii wyborczej otrzymał niebagatelne wsparcie. Przewagę nad konkurentem uzyskał dzięki zaangażowaniu rządowej administracji z premierem na czele czy rządowych mediów. Jego sztabowcy zadbali, aby precyzyjnie rozgrzać emocje społeczne. To była sprytnie przemyślana strategia. Kto stoi za zwycięstwem prezydenta i komu ufa on najbardziej.

W poniedziałek 13 lipca o godzinie 8:50 rano Joachim Brudziński napisał na Twitterze: „Po wynikach przedstawionych przez PKW rozpocznie się teraz festiwal podziękowań i analiz kto najbardziej przyczynił się do zwycięstwa #PAD. Prawda jest taka, że zwycięstwo to Prezydent zawdzięcza (tak samo jak 5 lat temu) Jarosławowi Kaczyńskiemu. Koniec kropka.”
Wygląda jednak na to, że ów festiwal podziękowań i analiz (o którym poniżej), szybko został przysłonięty nowymi wydarzeniami. Mimo niewątpliwego sukcesu Andrzeja Dudy, mimo radosnego zwycięstwa, w jego najbliższym otoczeniu możliwe są przetasowania, które, kto wie, czy nie zamienią się w wielkie trzęsienie ziemi w Kancelarii Prezydenta. Być może zmiany te, o których zresztą napomykał sam prezydent, przyspieszy bądź przypieczętuje informacja o tym, że prezydenta, w poniedziałek właśnie, 13 lipca, „wkręcili” w rozmowę znani rosyjscy youtuberzy – jeden z nich podał się za sekretarza generalnego ONZ Antonia Guterresa. Mleko się wylało, kiedy Rosjanie, a jakże, udostępnili tę rozmowę w internecie.
Jak w ogóle taka sytuacja była możliwa? Sprawdza to ABW, niemniej, media już opisały, że kiedy Kancelaria Prezydenta dostała maila z adresu pokrywającego się z adresem biura sekretarza generalnego ONZ, przesłała go do weryfikacji przedstawicielstwu przy siedzibie Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Weryfikacja wypadła pozytywnie, więc niczego nie spodziewający się Andrzej Duda odebrał połączenie na komórkę i po angielsku rozmawiał z rosyjskim komikiem, między innymi o koronawirusie, o kampanii wyborczej, LGBT a także poskarżył się, że Donald Tusk go nie lubi.
Jakub Szczepański z Interii.pl podał, że to Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta RP naraził Andrzeja Dudę na, tę, było nie było, kompromitację. Ponieważ to Szczerski odpowiada za wszystkie rozmowy zagraniczne prezydenta. Jest bliskim współpracownikiem prezydenta od 2015 roku. Andrzej Duda wybrał go do swojej Kancelarii, zanim jeszcze został prezydentem w 2015 roku. Nazwisko Szczerskiego ujawnił podczas telewizyjnej debaty, w odpowiedzi na pytanie, kto u niego będzie odpowiadał za politykę zagraniczną.
Szczerski z PiS-em związany jest od 2007 roku. Piastował stanowisko wiceministra spraw zagranicznych, był podsekretarzem Stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, a także europosłem i posłem. Jest profesorem nadzwyczajnym na UJ. Tak jak Andrzej Duda pochodzi z Krakowa, ale poznali się dopiero w Warszawie. W Kancelarii Prezydenta zdobył silną pozycję, wprost proporcjonalnie, na co zwracają uwagę politycy i publicyści – do silnego ego. Z nieoficjalnych pogłosek wynikało, że to Szczerski miał stać za tym, że ze stanowiskiem szefa kancelarii pożegnał się Adam Kwiatkowski, czy że odeszli rzecznik prezydenta Marek Magierowski czy szefowa kancelarii Małgorzata Sadurska.
Prezydent publicznie mówił o Szczerskim jako o swoim przyjacielu. Tygodnik „Polityka” pisząc w 2015 roku o Szczerskim, zacytował jego wypowiedź o tym, że odkrył w sobie nową pasję – koszenie trawy: – Wtedy rozmyślam o wszystkich problemach, które muszę wykosić, i osobach, które stoją na drodze do moich celów – cytował tygodnik.
Choć mało jest prawdopodobne, aby sam Szczerski, bardzo dumny zresztą z tego, że to dzięki jego zabiegom odbyła się przed pierwszą turą wizyta Dudy w USA i spotkanie z prezydentem Donaldem, został teraz „wykoszony”, to jednak sam Duda już zapowiedział, że zmiany w Kancelarii będą. Którzy ministrowie odejdą, kto przyjdzie na ich miejsce, tego jeszcze nie wiadomo. Kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” podawała, że o swoje stanowiska bać się nie muszą rzecznik prezydenta Błażej Spychalski i Wojciech Kolarski.
Spychalski kojarzony jest z Marcinem Mastalerkiem – panowie współpracowali razem, Spychalski był zastępcą, gdy Mastalerek szefował młodzieżówce PiS. Spychalski, prawnik z wykształcenia, był radnym sejmiku województwa łódzkiego i prezesem zarządu Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej w Tomaszowie Mazowieckim, z niezłym uposażeniem – w ciągu dwóch lat zarobił tam 376 tys. zł. Prezydent dziękował Spychalskiemu, że zrezygnował z lepszego wynagrodzenia i przyjął jego propozycję. Spychalski ma opinię dobrego organizatora – pracował w biurze organizacyjnym PiS w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej, w 2015 roku prowadził regionalną kampanię PiS, a byłemu rzecznikowi prezydenta Krzysztofowi Łapińskiemu organizował biuro, gdy Łapiński w 2015 roku został posłem.
Zdaniem „Gazety Wyborczej”, po ostatniej kampanii prezydenckiej Spychalski sprawdził się, zdobył dodatkowe punkty i mógłby kierować biurem wyjazdów krajowych. Zwłaszcza, że notowania Adama Kwiatkowskiego, odpowiedzialnego za to biuro teraz, spadają. Choć Kwiatkowski jest kolegą Andrzeja Dudy z czasów jak razem pracowali w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, to Duda odwołał go przecież wcześniej z funkcji szefa gabinetu prezydenta. Kwiatkowski dziś odpowiada też za kontakty z Polonią. I tu akurat też nie może się pochwalić sukcesami, bo przecież prezydent w USA dostał tylko 55 procent głosów, kiedy pięć lat wcześniej cieszył się tam ponad 80-procentowym poparciem.
A jeśli Spychalski awansuje, to kto na jego miejsce? Przy okazji kampanii, w górę poszły akcje Marcina Kędryny, dyrektora biura prasowego a prywatnie bliskiego kolegi Andrzeja Dudy jeszcze z czasów szkolnych.
Mocne plecy w Pałacu prezydenckim ma też Wojciech Kolarski, wieloletni znajomy, doradca i współpracownik Andrzeja Dudy jeszcze z Krakowa. Lojalny i sprawdzony. W zespole prezydenta odpowiadał m.in. za politykę społeczną w Biurze Dialogu Społecznego i Inicjatyw Obywatelskich; kieruje też Biurem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wolontariusz, działał w jednym z krakowskich duszpasterstw osób niepełnosprawnych, z wykształcenia filozof. Kierował biurami poselskimi Andrzeja Dudy. W 2014 roku z ramienia PiS został radnym Krakowa, ale po zwycięstwie wyborów prezydenckich w 2015 roku Andrzej Duda powołał go na stanowisko podsekretarza stanu. Rok temu Kolarski awansował na sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta.
W mediach pojawiły się sugestie, że do dymisji może za to szykować się Paweł Mucha, który miał podpaść tym, że prezydent ułaskawił pedofila, a to Mucha jest odpowiedzialny za ułaskawienia. Od kilku lat był jednym z najbardziej zaufanych ludzi prezydenta. Zaczynał jako jego doradca społeczny, by trzy miesiące później objąć funkcję sekretarza stanu w KPRP. Następnie został zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta oraz pełnomocnikiem ds. referendum konsultacyjnego, która to inicjatywa jednak nie odniosła sukcesu.
Jakkolwiek będą wyglądać zmiany w Kancelarii Prezydenta, to nie ma wątpliwości, komu prezydent Andrzej Duda zawdzięcza zwycięstwo i wobec kogo wyrażał największą wdzięczność, bo mówił o tym osobiście i publicznie w niedzielę 12 lipca na wieczorze wyborczym w Pułtusku.
- To była najdziwniejsza kampania, w jakiej braliśmy udział. Momentami była wstrzymywana, plany były trudne do zrealizowania, ale w warunkach pandemii zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić – komentował w niedzielny wieczór w Pułtusku rzecznik PiS Radosław. Ale oczywistym jest, że to dwa ostatnie tygodnie tej kampanii były decydujące. To, co się w ciągu tych czternastu dni wydarzyło, umożliwiło Andrzejowi Dudzie reelekcję. A Radosław Fogiel był wśród najbliższych sztabowców prezydenta.
Cichymi bohaterami sukcesu Dudy zostały też uznane przez media takie postaci jak Piotr Agatowski czy Krzysztof Sobolewski.
Agatowski z firmy PA Marketing Group współpracuje z Andrzejem Dudą jeszcze z czasów jego walki o mandat eurodeputowanego do parlamentu Europejskiego w 2014 roku. Sobolewski z kolei to poseł PiS; był pełnomocnikiem wyborczym komitetu Andrzeja Dudy; odpowiadał za jego kampanię w terenie.
Owszem, po tym, jak już Andrzej Duda podziękował najbliższym, na jednym oddechu wypowiadając: „Agatce, Kindze, moim rodzicom, siostrom”, sztabowi, załodze Dudabusa i tym, którzy nieśli z nim na swoich barkach ciężar tej kampanii, złożył też podziękowania Jarosławowi Kaczyńskiemu, o czym na drugi dzień rano informował na Twitterze Joachim Brudziński, sugerując niejako, że tylko i przede wszystkim prezesowi PiS zawdzięcza prezydenturę. Podkreślał to jeszcze w radiowej rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF.
Ale lista osób, którym się należą podziękowania była o wiele dłuższa. Po tym, jak następnie prezydent podziękował Jarosławowi Gowinowi, Zbigniewowi Ziobro i wymienił też nazwisko Joachima Brudzińskiego, to jak podkreślił – z całego serca dziękuje – Adamowi Bielanowi.
Zdaniem wicemarszałka Senatu Michała Kamińskiego, to Bielan, pełniący funkcję rzecznika sztabu Dudy, był tą osobą, która tak dobrze taktycznie rozplanowała kampanię Andrzeja Dudy.
- Adam ma największe doświadczenie w praktykach kampanii wyborczych. Od samego początku dokładnie wiedział, o co toczy się gra. Zakładam, że miał wiedzę, która jest podstawową dla każdego, kto się zajmuje kampaniami wyborczymi: że w drugiej turze ma się określonych wyborców, o których się gra, którzy mają zapewnić zwycięstwo – mówi Kamiński. Według niego Adam Bielan odpowiadał też za scenariusz wieczoru wyborczego Dudy, pokazując wszystkim Polakom, że Andrzej Duda ubiega się o prezydenturę nie w imieniu Jarosława Kaczyńskiego.
- To jest oczywistą nieprawdą, ale zatajeniu tej prawdy służył wieczór wyborczy, dopracowany do każdego szczegółu. Ponieważ Adam Bielan zdawał sobie sprawę z rzeczy, z których niestety, nie zdawali sobie sprawy sztabowcy Rafała Trzaskowskiego. Bielan doprowadził do tego, że kampania w drugiej turze była przeprowadzona przez Dudę, niestety, perfekcyjnie. Z punktu widzenia celów, które miał osiągnąć – mówi w rozmowie z „Polską” Michał Kamiński.
Na swojej osobistej liście wdzięczności Andrzej Duda wyróżnił jeszcze inne osoby. I zrobił to jeszcze przed podziękowaniem premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, który udał się przecież w trasę po Polsce, rzucając obietnice i agitując za Andrzejem Dudą.
Pierwszą z tych osób była Beata Szydło, która opiekowała się Andrzejem Dudą w kampanii niczym najtroskliwsza matka.
Drugą zaś jest Marcin Mastalerek, który oficjalnie nie był członkiem sztabu Dudy. Ba, nie jest on nawet politykiem PiS – odszedł z polityki po tym, jak popadł w niełaskę u prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
- Ale chcę podziękować także mojemu przyjacielowi Marcinowi Mastalerkowi. Marcin nie jest już w czynnej polityce, odszedł z niej, ale dla ojczyzny ratowania przyszedł i pomógł nam w naszej codziennej pracy sztabowej, patrząc na strategię, przygotowując z nami kolejne działania. Ogromnie ci za to Marcinie dziękuję, z całego serca – mówił prezydent, wywołując tymi słowami niemałe zaskoczenie na twarzach polityków PiS.
Marcin Mastalerek był związany z obozem PiS; od 2014 roku przez ponad rok sprawował funkcję rzecznika prasowego partii. Jarosław Kaczyński nie zgodził się, aby znalazł się na liście wyborczej. Czym zawinił Mastalerek? Media donosiły, że a to nie odbierał telefonów od prezesa PiS, albo za wysoko nosił głowę. Z polityki odszedł, ale krzywdy nie miał. Został dyrektorem wykonawczym ds. komunikacji korporacyjnej w PKN Orlen. Od grudnia 2018 roku jest wiceprezesem spółki Ekstraklasa SA, która ma takich sponsorów jak PKO Bank Polski, Orlen, Lotto, oraz TVP, która pokazuje mecze ekstraklasy dzięki kontraktowi, jaki został podpisany właśnie za kadencji Mastalerka.
Mastalerek w Ekstraklasie uważany jest za szarą eminencję. Odpowiada za wizerunek spółki, komunikację, marketing i sponsoring.
Publicyści zaczęli zastanawiać się, czy fakt zaakcentowania pomocy Mastalerka w zaangażowaniu się w kampanię Andrzeja Dudy nie jest sygnałem, że prezydent daje sygnał, że chce się bardziej uniezależnić od PiS.
-Proszę zwrócić uwagę, że PiS, jako formacja polityczna prezydenta, w drugiej turze został wyciszony. PiS, który na kandydata pod swoją marką zebrał w pierwszej turze 43 procent, uznał, że na drugą turę ta marka nie jest potrzebna, a może zaszkodzić. Odwrotnie niż Platforma, która pod swoją marką dostała 10 procent mniej i uznała, że ta marka przynosi jej korzyść, co było sprzeczne z jakąkolwiek elementarną logiką – komentuje Michał Kamiński.
Warto też tu wspomnieć o jeszcze jednej personie, która – choć podziękowań od Andrzeja Dudy nie usłyszała – mocno przyczyniła się do jego zwycięstwa.
Michał Kamiński, ale też nie tylko on, bo również publicyści i komentatorzy polityczni zwracają uwagę na rolę, jaką w kampanii Dudy odegrał Jacek Kurski. Rola to szczególna, tym bardziej, że delikatnie mówiąc, między Kurskim a Andrzejem Dudą chemii nie ma – to przecież dymisji Kurskiego ze stanowiska szefa TVP domagał się w marcu Duda, stawiając to jako warunek podpisania ustawy dającej 2 mld zł na rządowe media. No i wiemy, czym to się skończyło – Kurski podał się do dymisji, by zaraz do TVP wrócić.
- To Kurski spowodował, że lęk przed telewizją publiczną był tak duży, że Trzaskowski nie pojawił się na debacie, dzięki której, jak przypuszczam, mógłby te wybory wygrać. Drugą sprawą jest narracja, jaką narzuca Jacek Kurski, a była narracją powtarzaną, jak Polska długa i szeroka, na przysłowiowych bazarach. Jacek Kurski udowodnił, jak jest w stanie za pomocą telewizji publicznej wtłoczyć do głów swoich odbiorców propagandę PiS-owską. Dlatego postrzegam go za jednego z zasadniczych autorów sukcesu PiS-u w ogóle – mówi Michał Kamiński. I wylicza: - To Jacek Kurski spowodował, że język PiS-u i postawy, które jeszcze parę lat temu Polacy, jeśli mieli, to uważali, że warto się ich wstydzić, to dzisiaj takimi postawami już nie są.
No, bo, dowodzi Kamiński, czyż można sobie wyobrazić 6 lat temu Jarosława Kaczyńskiego, który ośmiela się trącać o antysemityzm w wystąpieniu przeciwko Trzaskowskiemu?
- Sześć lat temu byłoby to niemożliwe. Po czterech latach telewizji Jacka Kurskiego, Jarosław Kaczyński nie boi się już mówić, że Trzaskowski pójdzie na żądania żydowskie. To jest język, którego do tej pory żaden przyzwoity polityk w Polsce nie stosował. To był język marginesu polityki. A dzisiaj przechodzi bez wielkich protestów. Istotne jest to, że Jacek Kurski tak wygiął debatę publiczną na prawo, że Jarosław Kaczyński może sobie pozwalać na werbalny flirt z antysemityzmem przed wyborami. Dlatego to Kurski jest fundamentem sukcesu Prawa i Sprawiedliwości.
To chyba największy paradoks tej kampanii, w której planowaniu przecież Jacek Kurski ani nie brał realnie udziału, ani nikt za nim w otoczeniu prezydenta nie przepada, a tak się w tej kampanii przysłużył. No cóż, jak komentuje Kamiński, to w końcu Kurski stworzył Polskę, w której Duda może wygrywać. To telewizja publiczna tę Polskę opisała, zdefiniowała, dała jej poczucie wartości. I od tego momentu, w którym to się stało, ta Polska jest już rzeczywistością.
Wśród tylu osób, którym Andrzej Duda zasługuje kolejne 5 lat prezydentury, zupełnie nieznaczącym już drobiazgiem, niewartym wręcz wspomnienia, chyba że z kronikarskiego obowiązku, zdają się być i te postaci, które TVP wymyśliła, nadając im pozory istnienia. Mowa tu choćby o legendarnym już Christianie Paulu, który miał być amerykańskim projektantem, o „zwykłych mieszkańcach” Końskich, którzy okazali się działaczami związanymi z lokalnymi strukturami PiS, czy o fałszywych działaczach Konfederacji, którzy apelowali, że zagłosują na Andrzeja Dudę. Patrząc na ostateczny wynik wyborczy można by się zastanowić, po co właściwie to Jackowi Kurskiemu było.

Polaków miłość do działek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie