Kto się czai w klubie PO: Do własnej bramki gra już nie tylko Schetyna

Witold Głowacki
Tomasz Hołod/Polskapresse
Już nie tylko odwieczny problem "kwestii światopoglądowych" ani nie wybór między Tuskiem a Schetyną dzieli posłów Platformy Obywatelskiej. Linii podziału robi się wśród nich coraz więcej - pisze Witold Głowacki.

Być może to spadające notowania Platformy Obywatelskiej i rządu są przyczyną, dla której pokornie dotąd maszerujący za Donaldem Tuskiem posłowie PO zaczynają grać we własne gry. I to takie, w których strzela się niekoniecznie do tej samej bramki co koledzy.

Wyciek do mediów kolejnych "przekazów dnia", idiotycznie przegrane głosowanie w sprawie becikowego, plotka o Joannie Kluzik-Rostkowskiej mającej wejść do rządu, coraz większe napięcie między poselskimi grupami i grupkami, słaby i jawnie już krytykowany szef. Klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej zachowuje się tak, jakby w ostatnich dniach próbował ścigać się z rządem pod względem tempa i skali zbierania kłopotów. A przecież nie to było dotąd rolą posłów PO.

Nie ma co kryć, w przerwach między najważniejszymi głosowaniami klub służył Donaldowi Tuskowi i jego ministrom głównie za tło. Tak było właściwie od pierwszych zwycięskich dla Platformy wyborów w roku 2007. Nawet wewnątrzpartyjne rozgrywki frakcyjne drugiej połowy pierwszej kadencji tej koalicji rzadko toczyły się na forum klubu - ich areną były w najlepszym razie posiedzenia zarządu partii, a jeszcze częściej zakulisowe, gabinetowe negocjacje i targi.

- Jesteśmy maszynką do głosowania - żalili się i nadal żalą w rozmowach z dziennikarzami posłowie PO. Nic dodać, nic ująć. Klub nadal niemal nie przygotowuje własnych projektów ustaw (w tej kadencji przegłosowano ich dotąd zaledwie dziesięć, większość o przyczynkarskim znaczeniu). A jeżeli już rząd oddaje posłom Platformy pieczę nad danym obszarem, to najczęściej po to, by w białych rękawiczkach przedłużyć prace nad nim w nieskończoność - jak miało to miejsce w przypadku ustaw o in vitro i związkach partnerskich.

Rządowe tło, którym był dotąd klub Platformy, zaczyna przypominać ostatnio kotarę, za którą ktoś się kryje. Poloniusz czy Brutus?

Od początku drugiej kadencji zepchnięcie parlamentarnej reprezentacji PO na drugi plan zdawało się wręcz usankcjonowane. Zwłaszcza, gdy w fotelu szefa klubu zasiadł Rafał Grupiński - polityk w Platformie niegdyś bardzo wpływowy, później zesłany przez Donalda Tuska do Sejmu wraz z Grzegorzem Schetyną, wreszcie pozornie przywrócony do łask. Pozornie - bo oddanie mu tego stanowiska miało być z jednej strony ciosem w resztki frakcji Schetyny, z drugiej zaś sprowadzeniem prezydium klubu do precyzyjnie określonej, niezbyt prestiżowej roli. Może dlatego, by łatwiej było zarządzać poselską reprezentacją partii. A może po to, by zgasić ewentualne plany tworzenia wokół szefostwa klubu konkurencyjnego wobec kierownictwa partii ośrodka władzy w Platformie. Bo też Grupiński nie jest szefem, którego z czystym sumieniem wskazałaby większość posłów Platformy. Uważany jest za postać dość makiaweliczną, jego notowania wśród kolegów obniża zaś fakt, że jako szef klubu bywa dość jawnie lekceważony i omijany przez Donalda Tuska i jego ludzi.

- On po prostu najczęściej nie wie, co premier planuje, jakie są priorytety, co będzie w najbliższym czasie na agendzie. W ostatni piątek czekał na konferencję Donalda Tuska, by zobaczyć chociaż tak z grubsza, w którą stronę będziemy zmierzać po ostatnich kłopotach - tak charakteryzuje Grupińskiego jeden z posłów Platformy. Podobnie niechętnie wyraża się o Pawle Olszewskim odpowiadającym za politykę komunikacyjną klubu. - Człowiek bez właściwości, nie ma żadnych własnych poglądów, sam nie wyartykułowałby jednej sensownej myśli, absolutnie obrotowy - taką wyliczankę dotyczącą człowieka, który - jak głosi platformerska legenda - sam ma układać słynne "przekazy dnia", wygłasza kolega z klubu parlamentarnego.

Akcje Rafała Grupińskiego u Donalda Tuska miały wprawdzie podskoczyć na moment, gdy podczas głosowania wniosku PiS o powołanie komisji śledczej ws. Amber Gold klubowi PO udało się osiągnąć niespotykaną dotąd 100-procentową frekwencję. Wydawać się to mogło piękną demonstracją jedności partii wobec poważnych kłopotów. Chwilę potem jednak zdarzyło się coś, co ten "sukces" przekreśliło. Bo tym razem z braku odpowiedniej frekwencji Platforma po prostu przegrała głosowanie. W sprawie może nie kluczowej dla funkcjonowania państwa, ale jednak bolesnej dla ministra finansów - mianowicie podwyżki becikowego do 1200 zł.

Zwycięstwo opozycji będzie zapewne krótkotrwałe, PO zwyczajnie cofnie podwyżkę w Senacie. Ale sygnał rozprężenia i degrengolady w klubie poszedł w świat. Zdaniem niektórych nieprzypadkowo. - Może część kolegów chciała przypomnieć szefowi klubu, że to nie on tu rozdaje karty. I że fakt, że wszyscy przychodzą na głosowanie ws. Amber Gold nie oznacza, że teraz będą stać przed Grupińskim na baczność - mówi poseł Platformy, który sam - jak podkreśla - na głosowaniu był obecny i głosował przeciw podwyżce becikowego.

Podgryzanie kierownictwa klubu to jednak nie jedyny problem, który przed premierem zdają się rysować posłowie Platformy. Najbardziej jawne są zgrzyty wokół niekończących się od początku poprzedniej kadencji prób wykuwania stanowiska klubu w tzw. kwestiach światopoglądowych. Oglądaliśmy to już w przypadku in vitro, problem powrócił zaś na ostro podczas głosowania nad wnioskami lewicy w sprawie związków partnerskich. Do dziś trudno odpowiedzieć, jak mocno w oczach liberalnych wyborców zaszkodził Platformie fakt, że większość jej posłów opowiedziała się przeciw procedowaniu wokół tych projektów. Później jednak okazało się, że PO bynajmniej nie mówi też jednym głosem w sprawie własnego projektu ustawy. Ani nawet nie próbuje.

- Jestem poirytowany wrzutkami kierownictwa klubu PO w postaci choćby związków partnerskich. To problem wydumany - mówił wprost i to zaledwie trzy dni temu w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Jarosław Gowin. To znak nie tylko, że lider konserwatystów w PO jest zdeterminowany w swej światopoglądowej walce. To także sygnał, że po dawnym taktycznym sojuszu Gowina z Grzegorzem Schetyną i Rafałem Grupińskim zostały dziś tylko gruzy. Jeszcze dosłownie rok temu obecny minister Jarosław Gowin z pewnością nie "irytowałby się" na żadnego z nich na łamach poczytnej gazety.

Od jakiegoś czasu rządowe tło - którym był dotąd klub - zaczyna coraz bardziej przypominać kotarę, za którą ukrywa się ktoś o nie najciekawszych zamiarach. Pytanie, czy to tylko Poloniusz, czy raczej jednak Brutus. Coś w klubie zaczęło się na dobre psuć z pewnością jeszcze przed koszmarnym dla rządu Donalda Tuska latem.

Moment zwrotny widać wtedy, gdy do mediów wyciekło nagranie premiera przemawiającego do posłów na wyjazdowym posiedzeniu klubu w Jachrance. Co nawet zabawne, w otoczeniu Donalda Tuska zdecydowanie dominowało wtedy przekonanie, że to sprawka ludzi z kręgu Grzegorza Schetyny. Tymczasem od co najmniej kilku miesięcy, jeśli nie od początku kadencji, stosunki w klubie parlamentarnym nie układają się według tak prostych schematów. Nie każde działanie wyprowadzone z wnętrza Platformy i bijące w Tuska jest inspirowane przez Schetynę. W siłę wciąż rosną platformerscy konserwatyści, którzy skoncentrowani wokół Jarosława Gowina coraz wyraźniej starają się wpływać na linię Platformy. To z kolei budzi reakcję w kręgach bardziej liberalnie nastawionych platformersów, których panoszenie się Gowina coraz wyraźniej irytuje. Do własnej bramki, lecz zdecydowanie mierząc zamiary podług sił, gra też oczywiście Grzegorz Schetyna wraz ze swą mocno przerzedzoną ekipą. Całkiem liczna jest też jednak grupa "wysadzonych z siodła". Posłów, którzy albo w Sejmie dopiero zadebiutowali i trudno im się pogodzić z dyscypliną i hierarchią potężnej, rządzącej partii. Albo też takich, którzy mieli już swoje pięć minut lub choćby trzy minuty, lecz nie zdołali się załapać na stałe do pierwszego szeregu.

Atmosfera w klubie gęstniała zaś tego lata wraz z kolejnymi aferami. "Taśmówka" zrodziła nastroje wzajemnych podejrzeń o to, że ktoś z PO mógł maczać palce w ujawnieniu rozmów Serafina z Łukasikiem. Plotki o kolejnych taśmach, które miały bić w ministerstwo skarbu, tylko te nastroje podsycały. Gdy zaś problemy Platformy zaczęły przybierać na powrót bardziej polityczny, mniej zaś aferalny kształt, pobudzone poselskie emocje znacznie wolniej wracały do normy.

Z jednej strony posłowie wciąż zdają się czekać na odsiecz ze strony Donalda Tuska i rządu. Na to, że w końcu nastąpi nowe otwarcie, wygłoszone zostanie drugie exposé i na nowo zewrą się partyjne szyki. Z drugiej strony w tym samym czasie ktoś w klubie postanowił wykorzystać moment, by premier na konferencji prasowej musiał ogłaszać, że chwilowo nie zamierza brać Joanny Kluzik--Rostkowskiej do rządu. Chwilę potem zaś nastąpił wyciek komicznych jak zawsze "przekazów dnia" Platformy - tym razem z dyrektywą spychania sprawy Amber Gold na opozycję.

- Myślę, że obie sytuacje miały swoje źródło w klubie. Dowodów nie mam, ale mam swoje podejrzenia. W obu przypadkach zupełnie różne - mówi tajemniczo jeden z posłów PO. Doprecyzować tej sugestii jednak nie chce.

Wygląda w każdym razie na to, że Donald Tusk oprócz gaszenia pożaru w Trójmieście, konieczności zachowania twarzy wobec serii blamaży systemu sprawiedliwości, wreszcie szykowania się do drugiego exposé i rządowego nowego otwarcia, o kryzysie gospodarczym już nie wspominając, ma jeszcze jeden problem do dopisania na listę. Są nim do niedawna zdyscyplinowane poselskie szeregi.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Ccc19
Panie Redaktorze Głowacki - to wszystko o czym Pan pisze było już w Kongresie-Liberalno Demokratycznym w latach 90 tych.
t
trojan
Czy 205 posłów PO to halabardy manifestujący "uwielbienie dla ukochanego i genialnego przywódcy"?
t
trojan
206 posłów PO;204 nie ma nic do powiedzenia,halabardy do głosowania i manifestowania poparcia dla Donka w TV.
p
pitbull
www.vod.gazetapolska.pl/2028-wazne-senator-po-nie-mam-nic-do-stracenia-dlatego-moge-mowic-prawde
1. Polityka i biznes w KNF
www.stefczyk.info/wiadomosci/gospodarka/polityka-i-biznes-w-knf
2. A może sitwa rzeczywiście istnieje...
www.prawo.rp.pl/artykul/757643,935567-A-moze-sitwa-rzeczywiscie-istnieje------zastanawia-sie-Tomasz-Pietryga--publicysta--Rzeczpospolitej-.html
3. Państwo zawiodło na całej linii
www.niezalezna.pl/33142-panstwo-zawiodlo-na-calej-linii
4. Porównanie sprawy Antykomora do zamachu na Narutowicza i Polska jako "źródło nadziei UE"
www.wpolityce.pl/wydarzenia/36803-porownanie-sprawy-antykomora-do-zamachu-na-narutowicza-i-polska-jako-zrodlo-nadziei-ue-czyli-wywiad-prezydenta-dla-gazety-wyborczej
5. Agora przeprosi Macierewicza
www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/agora-przeprosi-macierewicza
6. Abp Hoser: Grozi nam powrót totalitaryzmu - tym razem intelektualnego - jednej idei poprawnej politycznie i społecznie
www.wpolityce.pl/wydarzenia/36800-abp-hoser-grozi-nam-powrot-totalitaryzmu-tym-razem-intelektualnego-jednej-idei-poprawnej-politycznie-i-spolecznie
7. Skwieciński: I sprawa Antykomora, i śledztwo dotyczące prowokacji „GPC” wywołują lub mogą wywołać efekt zastraszenia społeczeństwa
www.wpolityce.pl/wydarzenia/36805-skwiecinski-i-sprawa-antykomora-i-sledztwo-dotyczace-prowokacji-gpc-wywoluja-lub-moga-wywolac-efekt-zastraszenia-spoleczenstwa
8. Benedykt XVI do polityków chadeckich: to brak solidnego fundamentu etycznego w gospodarce doprowadził do obecnego kryzysu
www.wpolityce.pl/wydarzenia/36820-benedykt-xvi-do-politykow-chadeckich-to-brak-solidnego-fundamentu-etycznego-w-gospodarce-doprowadzil-do-obecnego-kryzysu
9. Sikorski znów w Berlinie. Znów zaskakuje. Zdecydowanie popiera unię fiskalno-polityczną!
www.wpolityce.pl/wydarzenia/34937-sikorski-znow-w-berlinie-znow-zaskakuje-zdecydowanie-popiera-unie-fiskalno-polityczna
0. Specjalista od piramid finansowych wydaje dyspozycje ekonomistom
www.wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-zbigniewa-kuzmiuka/36789-specjalista-od-piramid-finansowych-wydaje-dyspozycje-ekonomistom
1. Ponad 30 ekonomistów na debacie PiS
www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/ponad-30-ekonomistow-na-debacie-pis
2. Co zostało z planów Tuska
www.rp.pl/artykul/10,935667-Co-zostalo-z-planow-Tuska.html
3. Rządzi premier czy PR
www.rp.pl/artykul/935610.html
4. Sikorski namawia Brytyjczyków do euroentuzjazmu
www.stefczyk.info/wiadomosci/swiat/sikorski-namawia-brytyjczykow-do-euroentuzjazmu
5. Niemcy mają nowy port
www.stefczyk.info/wiadomosci/gospodarka/niemcy-maja-nowy-port
?
Nikt,kto ma troche oleju w glowie nie wyjdzie z Platformy w stylu PJN i Ziobrystow. Bo to by oznaczalo dla nich koniec kariery. Gdyby nawet utworzyli partyjke z 7% poparcia to nic na tym nie wygraja. Platforma na spolke z PiSem (tak,tak) zmieniliby ordynacje wyborcza tak, aby w sejmie znalezli sie tylko oni. Oczywiscie kilku szykuje sie do odebrania przywodctwa Tuskowi, ale tak jest zawsze i wszedzie. Bylo nawet na samym poczatku Platformy - wykiwano wtedy Rokite, ale on byl naprawde zbyt naiwny. Z Tuskiem tak lekko nie pojdzie, moze wcale nie przejdzie.
p
piotr
Gowin na premiera!!!

Tylko Gowin moze uratowac PO.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kto się czai w klubie PO: Do własnej bramki gra już nie tylko Schetyna
t
todd
reżim Kim Ir Donka chyli się ku upadkowi, tak to jest gdy "zaprzyjaźnione i dysPOzycyjne media" metodą POmpowania z kominowego fircyka koniecznie chcą zrobić POważną POstać "zaPOminając" iż, to tylko niePOradna gumowa POdróba z POkomuszej Platformy Opóźnionych "im Lenina" zaprogramowana do składania "hołdów tuskich" wschodnim oprawcom...
G
GRANATOWY
JA Z MIŁĄ CHĘCIĄ MOGĘ ZOSTAĆ NASTĘPCĄ KOSTKA BIERNACKIEGO, WYBUDUJCIE TYLKO NOWĄ BEREZĘ KARTUSKĄ.
b
bo będą potrzebne
Schodzi to życie tym łajdakom na złodziejstwie i kopaniu gały.
Kryminały nie pomieszczą tych bandziorów gdy Polska odzyska niepodległość.
k
krzyhoo1
Tuskowi pozostaje jedynie czekać tylko posłańca od Schetyny ze srebrnym powrozem :))
Dodaj ogłoszenie