Kto pod kim kopie dołki w partiach? Plotki w służbie polityki

Joanna Miziołek
Grzegorz Schetyna
Grzegorz Schetyna PAWEL RELIKOWSKI/GAZETA WROCLAWSKA
Plotki w polityce spełniają kilka kluczowych ról. Główną jest zdyskredytowanie przeciwnika w ugrupowaniu.

Amerykańskie badania przeprowadzone przez naukowców z University of California w Berkeley przyniosły zaskakujące wyniki. Bardziej skłonni do rozsiewania plotek byli altruiści. Dlaczego? Plotki mają dobry wpływ zarówno na samopoczucie pojedynczego człowieka, jak i na funkcjonowanie całego społeczeństwa. Rozpowszechnianie plotek o charakterze prospołecznym zapobiega złemu zachowaniu jednostek, wykorzystywaniu innych oraz zmniejsza stres. My przeprowadziliśmy własne badania, na innej grupie docelowej. Byli nią politycy.

A wyniki naszej analizy były nie mniej zaskakujące niż wyniki uzyskane przez naukowców. Okazało się, że największymi plotkarzami są czołowi politycy. Pogłoski spełniają kilka kluczowych ról. Główną jest zdyskredytowanie przeciwnika. Doskonałym przykładem takiego użycia plotki była sytuacja, kiedy podczas zarządu krajowego Platformy, pod koniec poprzedniej kadencji rządu, Grzegorz Schetyna został "przeczołgany" przez Donalda Tuska. Jak się okazało, akcja poniżenia byłego marszałka Sejmu była zaplanowana o wiele wcześniej. Kilka dni przed zarządem Donald Tusk zaprosił na spotkanie Ireneusza Rasia i Andrzeja Biernata. Miał poprosić, by wsparli go podczas krytykowania Schetyny. Sprzymierzeńcy Cezarego Grabarczyka w zamian mieli obiecane, że jeden z nich zostanie ministrem sportu. Mimo że Biernat i Raś wspomogli i przyczynili się do upokorzenia Grzegorza Schetyny, to nie dostali nic w zamian. Po zarządzie starali się skontaktować z Donaldem Tuskiem. Ich prośby pozostały bez odzewu. W dodatku na stanowisko ministra sportu premier mianował Joannę Muchę, której Biernat i Raś wyjątkowo nie darzą sympatią.

Przez wypuszczenie plotki, można się starać obniżyć prestiż polityka w partii lub jak w przypadku PiS sprawić, by zaczął tracić na wiarygodności. Jak usłyszeliśmy na Wiejskiej, tak było, gdy Ryszard Czarnecki zarzucił Adamowi Hofmanowi, że źle autoryzował jeden z wywiadów Jarosława Kaczyńskiego. I że z jego winy został nadszarpnięty wizerunek prezesa. Większego zarzutu być już chyba nie mogło. Hofman miał się tłumaczyć, że skonsultował autoryzację z Jarosławem Kaczyńskim, a wątpliwy fragment wywiadu poszedł na życzenie szefa partii. Pogłoska jest również przyczynkiem do zmiany planów odnośnie do nominacji na stanowisko. Jeszcze w poprzedniej kadencji mówiło się, że nowym ministrem obrony narodowej może zostać Sławomir Nowak. Tuż przed ogłoszeniem gabinetu były pogłoski, że zostanie ministrem sportu. W końcu został szefem resortu transportu. Wypuszczaniem plotek spalić można nie tylko nominację, ale podkopać pozycję w partii. Ba, można nawet doprowadzić do wyrzucenia z niej. Do dzisiaj politycy PJN wspominają, że jednym z głównych powodów usunięcia ich z partii był donos, jaki złożył na nich u Jarosława Kaczyńskiego Adam Hofman. Co więcej, twierdzą, że zanim jeszcze zdecydowali się utworzyć nowe ugrupowanie, rzecznik PiS sugerował prezesowi, że spiskują. Teraz zachowanie Adama Hofmana ma się odbijać na nim samym. Bo z naszych informacji wynika, że wyjątkowo nie lubi się z Ryszardem Czarneckim. Ale pewnie nie tylko z nim. Do prezesa PiS już mają docierać informacje, że Hofman ma zbyt duże ambicje, że najchętniej zastąpiłby go na stanowisku. Do szefa partii zdaniem polityków SLD ma też donosić Dariusz Joński. Ma nawet ksywkę "Dyktafon". Ostatnio po spotkaniu w kręgu czterech osób, Grzegorza Napieralskiego, Leszka Aleksandrzaka, Tomasza Kamińskiego i jego, szybko miał udać się do gabinetu Leszka Millera. A tam przekazać przewodniczącemu partii, że politycy dogadują się między sobą, co najpewniej oznacza, że przeciw szefowi Sojuszu.

Innym bardzo znanym politycznym konfliktem jest spór między Stanisławem Gawłowskim a Sławomirem Nitrasem. - Jeden ryje pod drugim od lat. Najgorsze, że na ich konflikcie stracił wychowanek Nitrasa - mówi nam członek Platformy. Chodzi tu o sprawę Michała Marcinkiewicza, który nie został wpisany na listę wyborczą. Sprawa tyczyła się zamieszania w kampanii, a dokładniej chodziło o projekty umów na plakaty - rozklejane bez porozumienia z władzami partyjnymi. Dowody na to znalazł Stanisław Gawłowski. "Dokumenty, którymi posłużył się Pan Minister Gawłowski, pochodziły z włamania na prywatną skrzynkę mejlową mojego współpracownika" - napisał Michał Marcinkiewicz w komentarzu do sprawy skreślenia go z listy PO w zachodniopomorskim. Przejdźmy jednak do mniej hardcore'owych przykładów podgryzania się w partiach. Ostatnio coraz głośniej o frakcji liberałów, która powstała w Ruchu Palikota. I na nią donosi frakcja lewicowa. O dziwo nie mówi o niej szefowi ugrupowania, tylko potajemnie rozmawia o niej z politykami Sojuszu.

Na Wiejskiej jest kilku najsłynniejszych politycznych gawędziarzy, którzy chętnie dzielą się opowieściami z kolegami z partii. Historie opowiadają ci, którzy noszą najbardziej znane nazwiska, a nawet pełnią kluczowe funkcje. Tak więc z naszych informacji wynika, że w Platformie najwięcej ciekawych opowieści znają Jarosław Gowin, Grzegorz Schetyna i Andrzej Halicki. W PiS Adam Lipiński i Adam Hofman. W SLD Dariusz Joński, a po drugiej stronie Krzysztof Gawkowski. W Ruchu Palikota to Andrzej Rozenek i Artur Dębski. A w PSL to Janusz Piechociński i Eugeniusz Kłopotek. Czy waszym zdaniem wymienieni politycy to rzeczywiście altruiści?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
CarO
Ale na pierwszy rzut oka wydaje się, że garnitury które politycy mają na sobie są źle skrojone. Czyli można by też powiedzieć, że rachunki krawców są zawyżane. Jednak już na pewno nie są proporcjonalne do jakości. W Lumpeksach, notabene jedna z niewielu branż która jest kwitnąca, można spotkać dość często garnitury mało używane. Ale jakość ich przewyższa kilkakrotnie oferowaną cenę. Śp. Andrzej Lepper miał doskonałego krawca rzemieślnika. Gdyż od razu było widać, że noszone przez niego ubrania były wyśmienitej jakości. Tak samo prezes Kaczyński, poseł Hofman, poseł Kurski, mają sorty garniturowe do których przyczepić się nie można. Dopasowane są dobrze.
3
sytuacją gospodarczą, bezrobociem, bajzlem w każdej dziedzinie życia, marnotrawieniem pieniędzy Polaków przez aktualnie rządzących zamiast PIERDOŁAMI!
Dodaj ogłoszenie