reklama

Książka "(Nie)młodość" opowiada o starości, na którą denerwuje się młodość. Ale czy starość zasługuje na złe traktowanie? RECENZJA

Monika KrężelZaktualizowano 
Natasza Socha, "(Nie)młodość", Wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2019, stron 302
Natasza Socha, "(Nie)młodość", Wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2019, stron 302 FOT. mat. prasowe
Na rynku pojawiła się kolejna powieść Nataszy Sochy z serii (Nie). Tym razem mamy "(Nie)młodość", czyli książkę o młodości, którą bardzo denerwuje starość i o starości, która wkurza się na młodzieńcze zagrania. Poznajemy dwie bohaterki - młodą Martę i starszą Klarysę, które spotykają się w domu opieki. W powieści nie brakuje humoru, ale ta książka przede wszystkim pięknie opowiada o starości.

Marta ma 31 lat i same klęski na swoim koncie. Jest stylistką paznokci, a była współwłaścicielką salonu kosmetycznego, który świetni sobie radził. Jednak nagle okazało się, że jej współwłaścicielka zwinęła interes, kasę i wyprowadziła się do Wiednia. Marta została na lodzie. Przez jakiś czas wstyd było jej się przyznać przed rodzicami, że została oszukana i jest bezrobotna. Do tego była sama. Ostatni jej facet zniknął z horyzontu dwa lata temu.

Poszukiwania pracy w jej przypadku były skomplikowane. Jeden dzień Marta spędziła w zakładzie fryzjerskim, ale po tym, jak fatalnie zafarbowała klientce włosy, szybko pożegnała się z salonem. Znalazła za to pracę na pół etatu w... sex shopie. Nie była to praca jej marzeń, bo Marta słabo odnajdywała się w świecie erotycznych gadżetów, ale zawsze to jakiś przypływ gotówki.

Wkrótce okazało się, że tydzień pracy Marty całkowicie się zapełnił. Otóż jej mama znalazła jej dodatkową pracę w domu opieki. Marta przez trzy dni w tygodniu miała tam wspierać i aktywizować podopiecznych w ich codziennych czynnościach, typu zajęcia dodatkowe czy spacery. Marta niechętnie się na to zgodziła. "Nie wiem co gorsze. Sklep pełen wibratorów czy dom wypełniony starością, której miesza się w głowie" - pomyślała dziewczyna. Nie lubiła starości. Złośliwych starych ludzi, którzy ją będą zaczepiać i obrażać.

Zobaczcie koniecznie

To w domu starości spotkała Klarysę. Kobieta miała 74 lata i zdiagnozowano u niej demencję starczą. Po prostu Klarysa zaczynała mieć problemy z pamięcią. A to nie wiedziała po co wsiadła do taksówki, a to włożyła cukier do lodówki. Jej rodzina stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem dla niej będzie dom opieki. Klarysa była innego zdania. Zgodziła się na ten dom, ale nie myślała do nikogo zbliżać. Poza tym, miała swoje pasje, przede wszystkim taniec. Klarysa nie czuje się stara, wręcz przeciwnie - buntuje się przeciwko starości.

Tymczasem w domu starości zajęcia z tańca prowadzi młody Benedykt. Wkrótce losy Marty, Klarysy i Benedykta splotą się ze sobą.

"(Nie)młodość" to trzecia książka Nataszy Sochy z serii (Nie) po "(Nie)miłości" i "(Nie)piękności". Chyba najbardziej wzruszająca, bo problemy w niej przedstawione dotykają wielu z nas. Bo przecież młodych często denerwuje starość, powolne ruchy starszych osób, ich złośliwość i upartość. Często młodzi nie dostrzegają, jak starsi mają wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia i to także na temat młodości. Widzą jedynie zmarszczki. Spójrzmy na starsze osoby trochę inaczej, bo dialog między młodością a starością naprawdę jest możliwy, a szybko się okaże, że bariery znikają.

Nie przegapcie

Muzotok: AniKa Dąbrowska

Wideo

Materiał oryginalny: Książka "(Nie)młodość" opowiada o starości, na którą denerwuje się młodość. Ale czy starość zasługuje na złe traktowanie? RECENZJA - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie