Ks. prof. Waldemar Chrostowski: Jezus Chrystus wpłynął na politykę Rzymu

Joanna Miziołek
Udostępnij:
Zajmowanie się historią wirtualną jest coraz bardziej modne. Zapewne dlatego, że żyjemy w coraz bardziej wirtualnej rzeczywistości - mówi ks. prof. Waldemar Chrostowski w rozmowie z Joanną Miziołek.

Co by było, gdyby Jezus Chrystus udał się do Rzymu?

Zajmowanie się tak zwaną historią wirtualną jest w ostatnim czasie coraz bardziej modne. Zapewne dlatego, że żyjemy w coraz bardziej wirtualnej rzeczywistości i często postrzegamy świat nie takim, jaki jest, ale tak, jak przedstawiają go środki masowego przekazu. Z tego względu również w odniesieniu do otaczającej nas rzeczywistości, wybieramy raczej jej wirtualny wizerunek. To, co dotyczy teraźniejszości, jest też prawdą w odniesieniu do przeszłości. Zamiast wyciągać wnioski z tego, co się naprawdę wydarzyło, wolimy uprawianie myślenia z gatunku "co by było gdyby...".

Ale popuśćmy na chwilę wodze wyobraźni. Jeżeli chodzi o wirtualny obraz okoliczności narodzenia Jezusa Chrystusa, to przede wszystkim musielibyśmy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego i w jaki sposób Maryja, matka Jezusa, oraz Józef udali się z Palestyny do Rzymu. Wydaje się to bardzo mało prawdopodobne, bo przecież zamieszkiwali w Nazarecie, niewielkim miasteczku w peryferyjnie położonej Galilei. Podróżowanie do Rzymu było dla przeciętnych mieszkańców ówczesnej Galilei niewyobrażalnie trudne, by nie powiedzieć niemożliwe. Rzym pozostawał dla nich czymś bardzo odległym, o czym nie mieli bodaj żadnego pojęcia. Żyli własnymi sprawami na tym skrawku ziemi, który stanowił część rozległego Imperium Rzymskiego. Oboje udali się z Nazaretu do Betlejem dlatego, że został wydany dekret cesarski o spisie ludności. Ponieważ z Betlejem wywodził się Józef, musiał udać się do miejsca swego urodzenia. Ten konkretny termin udania się do Betlejem był z jednej strony przypadkowy, lecz z drugiej umożliwił spełnienie starotestamentowych obietnic i zapowiedzi, że Mesjasz przyjdzie na świat właśnie w Betlejem, a nie w Rzymie czy gdzie indziej.

Patrząc bardziej realistycznie, ale nadal wirtualnie, można by sobie wyobrazić inny scenariusz tego, co wydarzyło się wkrótce po narodzinach Jezusa. Jak wiemy, na skutek wrogości króla Heroda nastąpiła ucieczka Świętej Rodziny do Egiptu. Można by sobie wyobrażać, że zamiast do Egiptu udali się do Rzymu. Jednak byłoby to o tyle niebezpieczne, że Herod na wiadomość o przybyciu do Rzymu nowo narodzonego króla żydowskiego nadal zagrażałby jego życiu. Nawet jeżeli to nowo narodzone dziecko nie wydawało się cesarzowi i jego otoczeniu ważną osobą, to wrogość Heroda mogła okazać się groźna. Można by sobie wyobrazić, że czas największego niepokoju i niebezpieczeństwa, jaki upłynął do śmierci Heroda, Święta Rodzina jakoś przetrwała w Rzymie. Gdyby tak było, na pewno zachowałaby się tam pamięć jej pobytu, podobnie jak to ma miejsce na terenie Egiptu, gdzie są pokazywane i otaczane czcią miejsca, które mają upamiętniać pobyt Świętej Rodziny. Przez całe wieki wspomagały one wiarę i pobożność oraz wyobraźnię chrześcijańską.

A jak Ksiądz Profesor reaguje na opinie ateistów, że Jezus nie był zbawicielem, tylko działaczem politycznym?
Jezus mógł być działaczem politycznym dopiero wtedy, kiedy osiągnął wiek dorosły. Rzeczywiście, działalność Jezusa posiadała znamiona i skutki polityczne, aczkolwiek ze swej natury miała profil religijny i moralny. Jezus głosił ewangelię Królestwa Bożego, które powinno być zaprowadzane nie w jakimś świecie idei, ani nie jest mrzonką czy utopią, lecz ma znaleźć swe miejsce w naszym rzeczywistym świecie. W związku z tym, że Jezus, podobnie jak Jan Chrzciciel, wzywał do nawrócenia, miał oddziaływanie i wpływ społeczny.

Więc Jezus miał wpływ na politykę?
Oczywiście, że tak, bo każde nauczanie religijne i moralne ma skutki i odbicie polityczne. Religia nigdy nie była ani nie jest sprawą prywatną człowieka. Religia jest naszą sprawą osobistą, a to znaczy, że gdy już dokonam wyboru swojej religii, mam obowiązek dawania jej świadectwa na zewnątrz, w swoim życiu i postępowaniu. W przeciwnym wypadku religia traci zupełnie sens, a brak zewnętrznych oznak wiary staje na usługach tego co bezbożne. Ponieważ działalność Jezusa dotyczyła rozmaitych aspektów życia społecznego, religijnego i politycznego w ówczesnej Palestynie, wzbudziła i wzmagała wrogość oraz sprzeciwy, a w końcu doprowadziła do aresztowania go i skazania na śmierć.

Gdyby jednak Jezusowi udało się przebywać w Rzymie, to jaki wpływ miałby na ówczesną politykę?
Polityka starożytnego Imperium Rzymskiego była stosunkowo tolerancyjna, zarówno na płaszczyźnie kulturowej, jak i społecznej oraz religijnej. Było to bardzo rozległe i silnie zróżnicowane imperium, zatem Rzymianie musieli szanować tożsamość a także przekonania religijne podbitych ludów i narodów. Gdyby było inaczej, to przez tak długi okres nie utrzymaliby niezwykle rozległego imperium. Paradoks polega na tym, że wrogość wobec Jezusa pochodziła przede wszystkim ze strony jego żydowskich rodaków, głównie autorytetów religijnych i politycznych. Nauczanie Jezusa i jego sposób postrzegania sytuacji budziły najpierw zdumienie, a potem sprzeciwy i gniew tych, którzy z nadania Rzymian sprawowali lokalną władzę. Właśnie na tym poziomie powstawały i narastały największe konflikty, które po aresztowaniu Jezusa zostały sprowadzone na poziom konfliktu z Rzymianami. Po skazaniu Jezusa przez Sanhedryn na śmierć zaprowadzono go do Poncjusza Piłata, który był ówczesnym rzymskim namiestnikiem. To jemu przysługiwał przywilej i obowiązek zatwierdzenia każdego wyroku śmierci. Dopiero w tych okolicznościach zaczęła to być sprawa nie tylko między Jezusem i jego rodakami, lecz także między Jezusem a władzami rzymskimi. Ale to dokonało się w ostatnich godzinach życia Jezusa. Wcześniej wszystko, co się wydarzyło, miało lokalny zasięg i charakter.

Przeciwnicy Jezusa czuli, że jest zagrożeniem, bo miał szansę wpłynąć na politykę Rzymu?
Nie tylko miał szansę, ale rzeczywiście wpłynął. Za swego życia Jezus był częścią wielopostaciowego i mocno zróżnicowanego życia żydowskiego. Istniały wtedy rozmaite frakcje i ugrupowania, takie jak faryzeusze, saduceusze, esseńczycy, sykaryjczycy itd. Były one mniej czy bardziej radykalne, mniej czy bardziej pokojowo usposobione wobec Rzymian i względem siebie. Jezus stanowił część tej wielkiej mozaiki żydowskiego świata religijnego, społecznego i kulturowego, a zarazem różnił się od niego i przez to wydatnie nań oddziaływał. Znamy działalność i nauczanie Jezusa oraz wiemy, czego dokonał. Gdyby było inaczej, to przecież umarłby i poszedł w niepamięć jak miliardy innych ludzi i w ogóle o nim nie usłyszelibyśmy. Ale stało się inaczej. Zaraz po śmierci i zmartwychwstaniu pamięć o Jezusie i wiara w niego dokonała radykalnej przemiany, najpierw na terenie Palestyny, a następnie w innych rejonach Imperium Rzymskiego. Przez pierwsze 300 lat istnienia chrześcijaństwa wyznawcy Jezusa Chrystusa byli krwawo prześladowani, bo ich wiara i styl życia radykalnie odstawały od wierzeń pogańskich. Wiara w Chrystusa niosła ze sobą wizję sprawiedliwego świata, która była przez ówczesnych chrześcijan skutecznie realizowana. Była to wizja świata, w którym miały zapanować sprawiedliwość, zgoda i pojednanie, a także szacunek wobec drugiego człowieka. Ta wizja nie podobała się wpływowym ludziom i kręgom, które forsowały odmienny porządek polityczny i społeczny. Ale to nie jest tak, że Jezus przegrał. Jezus doraźnie przegrał, bo poniósł śmierć, ale jego śmierć stała się zaczynem, nasieniem zupełnie nowej sytuacji.

Jak określiłby Ksiądz Profesor znaczenie historyczne Jezusa Chrystusa?
Nie będzie żadnej przesady jeśli powiem, że Jezus stanął w samym centrum historii. Zostało to zauważone i trwa do dzisiaj, ponieważ dzieje ludzkości są podzielone na dwa zasadnicze etapy: przed Chrystusem i po nim albo przed erą chrześcijańską i naszą erę. Dzieje świata pękły niejako na połowę, co pokazuje, że Jezus Chrystus to postać absolutnie wyjątkowa i kluczowa. Niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzący czy nie, Jezus Chrystus pozostanie na zawsze w samym centrum historii ludzkości, nawet jeżeli sobie z tego ktoś nie zdaje sprawy. Po drugie, chrześcijaństwo jest jedyną religią uniwersalną w pełnym tego słowa znaczeniu. Dwie pozostałe religie monoteistyczne, to jest judaizm i islam, nie są tak bardzo uniwersalistyczne. Judaizm jest wyłącznie religią Żydów, zaś islam jest przede wszystkim religią świata arabskiego. Chrześcijaństwo istnieje dosłownie wszędzie, na całym świecie. Nie sposób zatem przecenić znaczenia Jezusa i jego orędzia.

Rozmawiała: Joanna Miziołek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie