Ks. prof. Andrzej Kobyliński: "Do Polski od lat przenika...

    Ks. prof. Andrzej Kobyliński: "Do Polski od lat przenika szamańskie widzenie religii"

    Anita Czupryn

    Polska

    Polska

    Ks. prof. Andrzej Kobyliński: "Wojna magii z rozumem i rozumu z magią jest stara jak świat"

    Ks. prof. Andrzej Kobyliński: "Wojna magii z rozumem i rozumu z magią jest stara jak świat" ©123rf/zdj. ilustracyjne

    To, co się dziś robi w kościele katolickim, jest często kompromitacją religii, jest banalizacją i to odstrasza ludzi myślących od religii, która powinna być źródłem sensu i fundamentem naszej kultury. Rodzi się wielkie pytanie, co przetrwa z kościoła katolickiego w przyszłości - mówi ks. prof. Andrzej Kobyliński, filozof, etyk z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
    Ks. prof. Andrzej Kobyliński: "Wojna magii z rozumem i rozumu z magią jest stara jak świat"

    Ks. prof. Andrzej Kobyliński: "Wojna magii z rozumem i rozumu z magią jest stara jak świat" ©123rf/zdj. ilustracyjne

    Media na całym świecie odtrąbiły, że w Polsce katolicki ksiądz spalił książkę „Harry'ego Pottera”. Ksiądz Rafał Jarosiewicz spalił też inne rzeczy, ale „Harry'ego Pottera” zna cały świat. Jak Ksiądz Profesor patrzy na to, co się wydarzyło w Gdańsku?
    Rzeczywiście ta nowina lotem błyskawicy obiegła chyba całą planetę. W bardzo wielu krajach pojawiły się informacje dotyczące tego wydarzenia. Moim zdaniem, to bardzo zaszkodziło Polsce; nadszarpnęło wizerunek naszego kraju w świecie, utwierdziło fałszywe przekonanie dużej części światowej opinii publicznej, że jesteśmy społeczeństwem zacofanym i zabobonnym.
    Było to wydarzenie głupie, skandaliczne, ale wcale nie marginalne. I bardzo dobrze pokazuje ono głębokie zmiany, które nastąpiły w polskiej religijności katolickiej na przestrzeni ostatnich lat. Szczerze mówiąc, mógłbym teraz odczuwać coś na kształt niemieckiej Schadenfreude, ponieważ ostrzegałem i ostrzegam przed tym od kilkunastu lat. To, co się ostatnio stało w Gdańsku, potwierdza jedynie to, o czym mówię w wielu moich artykułach naukowych i publicystycznych. A mówię o przenikaniu do naszego kraju magicznego, szamańskiego rozumienia religii.

    PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Spalili książki na stosie. Ksiądz przeprasza: to był niefortunny fakt. Zapłonął Harry Potter i saga Zmierzch




    Skąd się bierze to szamańskie podejście do religijności?
    Wojna magii z rozumem i rozumu z magią jest stara jak świat. W Polsce, zanim przyszło chrześcijaństwo, istniało wiele różnych religii pogańskich. A w religiach pogańskich istotą jest magiczne rozumienie bóstw, bogów czy bogiń; w związku z tym także nasze polskie, słowiańskie doświadczenie religijne było kiedyś w dużym stopniu szamańskie. Mam tu na myśli różne szamańskie podejścia do religii, które chrześcijańskie myślenie oczyszcza od tysiąca lat, odrzucając to, co było w pogaństwie niewłaściwe i niepotrzebne, czyli magiczne, absurdalne przekonania religijne.

    Co to znaczy magiczne postrzeganie czy też magiczne rozumienie bóstw?
    Na ten problem zwróciło właśnie uwagę chrześcijaństwo. Religia chrześcijańska przyniosła ze sobą racjonalne podejście do kwestii religijnych. To oznacza, że w kwestiach religijnych możemy oddzielać prawdę od fałszu, możemy oceniać, które przekonania religijne są prawdziwe, a które są fałszywe. Natomiast przy magicznym, szamańskim podejściu do religijności, koncentrujemy się na skrajnie subiektywnym rozumieniu prawd religijnych, czyli tak naprawdę wszystko tu jest prawdą i każdy ma rację. Nie próbujemy dociec, co jest prawdą a co fałszem, wszystkie prawdy religijne możemy uznawać za równie wiarygodne. Istotą magicznego i szamańskiego podejścia do religii jest irracjonalność, swego rodzaju wyłączenie rozumu. O racjonalnym podejściu do religii zaczął już mówić Arystoteles kilka wieków przed Chrystusem.

    Co w religii jest fałszem, a co pewnością, że na tym właśnie polega religijność, bo związane jest z wiarą?
    Nowością, jaką przyniosło chrześcijaństwo było odczarowanie świata, czyli tak zwana pozytywna sekularyzacja. W religiach pogańskich pełno było złych duchów, mnóstwo bogów; w każdym lesie czy borze mieszkały jakieś duchy, a na wszystkich szczytach gór mieszkali bogowie, słońce też było bogiem. I niebo. I gwiazdy. Słowem, dla pogan świat pełen był nadprzyrodzonych istot w tym sensie, że bogowie, boginie, złe duchy były wszędzie. Świat był pełen bogów. Chrześcijaństwo odczarowało ten świat, pokazując, że fałszem jest to, w co wcześniej wierzono. Owszem, Bóg istnieje, ale nie mieszka, jak inne istoty ani w lesie, ani w jeziorze, morzu czy na górskim szczycie, tylko jest kimś niewidzialnym. Chrześcijaństwo przyniosło ze sobą rewolucyjne, nowe rozumienie Bytu Najwyższego, kwestionując i odrzucając wcześniejsze pogańskie, szamańskie podejście do kwestii religijnych. To największa rewolucja w dziejach religii.

    Jeśli od kilkunastu lat Ksiądz Profesor pisze o głębokich zmianach, jakie nastąpiły w polskiej religijności katolickiej, to od czego się one zaczęły? Czy można wskazać ten moment, kiedy ta religijność skręciła w złą stronę?
    To ważne pytanie, dotyczące przełomu, w którym ujawniły się te nowe formy religijności katolickiej. Otóż pierwsze niebezpieczne sygnały, pojawiające się w kręgach ruchu oazowego i Odnowy w Duchu Świętym, zacząłem dostrzegać na początku lat 90. ubiegłego wieku. Były to zjawiska marginalne, ale dotyczyły głównie nowych form religijności, przynoszonych przez przedstawicieli zborów zielonoświątkowych, pastorów, liderów czy ewangelizatorów, którzy zaczęli się w Polsce pojawiać po otwarciu naszych granic, po roku 1989. Osobiście takie przypadki spotkałem po raz pierwszy w 1991 roku. Były to nowe formy modlitwy, nowe formy rozumienia złych duchów właśnie, nowe formy wielbienia Pana Boga. Zaczęły się wówczas pojawiać w trakcie nabożeństw religijnych przypadki wprowadzania ludzi w odmienne stany świadomości, na przykład pod wpływem hipnozy czy transu. Wówczas miało to charakter niszowy, marginalny. Nagły zwrot i umasowienie tych praktyk przychodzi w Polsce po roku 2007.

    Chrześcijaństwo przyniosło ze sobą nowe rozumienie Bytu Najwyższego, i odrzucając pogańskie, szamańskie podejście

    Dlaczego akurat wtedy?
    Ponieważ wówczas zaczęto zapraszać do Polski z innych kontynentów wielu ewangelizatorów, którzy na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat przemawiali w kościołach, na stadionach, w telewizji, w radiu oraz w Internecie do milionów mieszkańców naszego kraju. Najbardziej znane postaci to Gloria Polo z Kolumbii, James Manjackal i Jose Maniparambil z Indii, Maria Vadia z USA, John Bashobora z Ugandy, Myrna Nazzour z Syrii, włoscy duchowni Antonello Cadeddu i Enrico Porcu, którzy obecnie pracują w Brazylii itd. Ci ewangelizatorzy przemierzają nasza Ojczyznę od Bałtyku po Tatry, głosząc bardzo często religijność synkretyczną, która stanowi mieszankę elementów katolickich, zielonoświątkowych, magicznych, szamańskich. Taka forma religijności występuje dzisiaj bardzo często w krajach Afryki, Azji, Ameryki Południowej.

    Co daje ludziom ta synkretyczna religia? Potrzebują fajerwerków? Żyjemy w takich czasach, że musimy wszystko mocno czuć?
    Trochę tak. Oczywiście emocje są ważną częścią życia człowieka. Odgrywają dużą rolę także w religii, ale nie wolno zredukować doświadczenia religijnego tylko i wyłącznie do przestrzeni ludzkich doznań i uczuć. Religia to także rozum i racjonalność. To, co się w Polsce dzieje na przestrzeni ostatnich lat jest wynikiem dwóch globalnych procesów. Można rzec, że to, co widzimy na naszej polskiej ziemi jest odpryskiem tego, co się dzieje na poziomie ogólnoświatowym. Żyjemy przecież w globalnej wiosce - także w sensie religijnym. Pierwszym ogólnoświatowym procesem jest desekularyzacja, czyli zjawisko będące negacją sekularyzacji. Pojęcie desekularyzacji stworzył amerykański socjolog religii Peter Berger. Ciekawe, że za wyjątkiem Europy Zachodniej czy Australii, wszystkie kontynenty od końca lat 90. XX wieku przechodzą renesans religii. Mówi się wręcz o wiośnie bogów, o ożywieniu religijnym.

    PRZECZYTAJ TEŻ: Kościół w Polsce coraz mniejszy. Spada liczba osób chodzących na niedzielne msze święte



    To jest właśnie desekularyzacja?
    Dokładnie tak. Ludzkość dawno nie była tak religijna jak na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat i to zainteresowanie religią na większości kontynentów, za wyjątkiem Europy Zachodniej, sprzyja propagowaniu różnego rodzaju nowych treści religijnych, proroctw, objawień, przepowiedni, wizji końca świata itp. W Polsce od 2007 roku czynią to w pewnym sensie ci nowi, zagraniczni ewangelizatorzy, o których wspomniałem. Ale jest też drugie zjawisko, które dotyczy nie wszystkich religii, ale jedynie chrześcijaństwa - to proces globalnego uzielonoświątkowienia chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo w ostatnich latach w dużym stopniu staje się zielonoświątkowe. Uzielonowiątkowienie to pentekostalizacja. W 2014 roku stworzyłem pojęcie „uzielonoświątkowienie” jako synonim pentekostalizacji.

    Co to znaczy?
    To znaczy, że na całym świecie nowe, zielonoświątkowe formy religijne zaczynają przenikać do większości kościołów chrześcijańskich: do kościoła katolickiego, do baptystów, metodystów, anglikanów, czy chrześcijan episkopalnych, itd. W ciągu kilkunastu ostatnich lat chrześcijaństwo na świecie staje się coraz bardziej chrześcijaństwem zielonoświątkowym.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo