Krzyż smoleński został przeniesiony do kościoła świętej Anny

    Krzyż smoleński został przeniesiony do kościoła świętej Anny

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Będący przedmiotem niezliczonych kontrowersji i sporów krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego został przeniesiony. Stojący ostatnimi czasy w kaplicy Pałacu Prezydenckiego teraz zajął miejsce w kościele św. Anny, mieszczącym się przy Krakowskim Przedmieściu 68.
    Harcerze, którzy byli jedną ze stron zawartej w lipcu umowy, nie kryją zaskoczenia i przekonują, że nie zostali poinformowani o przeniesieniu.

    "Dokonało się to w sposób cichy, skromny, ale z duża modlitwą. Jako chrześcijanie powinniśmy pamiętać, że krzyżowi należy się szacunek" - tłumaczył w TVN24 rektor kościoła, ks. Jacek Siekierski. Duchowny wyjaśnił, że po godz. 10:00 do kościoła św. Anny przywieźli go pracownicy kancelarii prezydenta. Był wśród nich szef kancelarii Jacek Michałowski.

    Wieczorem w kościele odbędzie się msza zamówiona przez Prawo i Sprawiedliwość. Najprawdopodobniej będzie można się już wtedy pomodlić przy krzyżu.

    Pomysł na postawienie krzyża przed Pałacem Prezydenckim jest autorstwa harcerzy, którzy 15 kwietnia tego roku postanowili w taki właśnie sposób upamiętnić ofiary tragedii smoleńskiej. W lipcu harcerze, warszawska kuria i Kancelaria Prezydenta uzgodniły, że krzyż zostanie przeniesiony do kościoła św. Anny.

    CZYTAJ TEŻ:
    * Pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej budzi emocje. 'Jest brzydki, tandetny, ohydny'
    * Paweł Deresz: Uważamy, że śledztwo smoleńskie się trochę wlecze
    * O 8:41 odsłonięto na Powązkach pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej

    Łukasz Rogojsz
    współ. Marek Majewski

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (24)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do ciebie mówię WP

    Jezus (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 8

    Masz oczy - i nie widzisz,
    Masz uszy - i nie słyszysz,
    Mowa twoja jest : białe jest czarne; czarne jest białe.
    Rzucasz kamieniem a sam jesteś grzesznikiem,
    Nie znasz 10 przykazań.
    Pokłon...rozwiń całość

    Masz oczy - i nie widzisz,
    Masz uszy - i nie słyszysz,
    Mowa twoja jest : białe jest czarne; czarne jest białe.
    Rzucasz kamieniem a sam jesteś grzesznikiem,
    Nie znasz 10 przykazań.
    Pokłon oddajesz złotym cielcom.
    Spotkamy sie na Sądzie Ostatecznym.
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    C.d

    chłop polski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 7

    To że Kaczyńscy to żydzi to nie ulega wątpliwości.
    http://www.polonica.net/Kim_sa_Kaczynscy.htm
    Ale nie wycierajcie sobie gęby nazwiskiem Kalkstein. To stary ród szlachty pruskiej...rozwiń całość

    To że Kaczyńscy to żydzi to nie ulega wątpliwości.
    http://www.polonica.net/Kim_sa_Kaczynscy.htm
    Ale nie wycierajcie sobie gęby nazwiskiem Kalkstein. To stary ród szlachty pruskiej zasłużony dla Polski z wyjątkiem ostatniego [?] potomka - on uczestniczył w w wydaniu gen. Grot - Roweckiego w łapy gestapo, a po wojnie współpracował z UB. Ale wszędzie znajdują się kanalie jak i ludzie zasłużeni. To chyba sprawa wychowania.
    Natomiast czy tatuś blźniaków uczestniczył w wydaniu gen. Grot - Roweckiego w łapy gestapo - według wiedzy na dzień dzisiejszy nie uczestniczył, choć prawdopodobnie był volksdojczem. Ale po takich grzebiących w archiwach jak Macierewicz niewiele będzie można się dowiedzieć - bo niewiele ocalało.
    A że za kaczorami ciągnie się od lat smród afer
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=70475469&v=2&s=0
    http://azraelk.wordpress.com/2007/10/12/fundacja-fundacji-nie-rowna/#more-1148
    to wiadomo nie od dziś. To są fakty, choć kaczory w opluwaniu swych wrogów są wyjątkowo sprawni. I w mąceniu w głowach niektórym też. Ale wystarczy spokojnie pomyśleć, poszperać w internecie i człowiek sam dojdzie do własnych wniosków. MYŚLENIE NIE BOLI.


    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    WP WP WP WP tylko on na forum

    chłop polski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 7

    WP "zaśmieca" forum wklejając różne debilne informacje. Skoro zaśmiecamy to dalej zaśmiecajmy - tylko drugą opcją.


    Wielkie życiorysy rodzą się raz na 100 lat, większość ludzi uważa, że wielki...rozwiń całość

    WP "zaśmieca" forum wklejając różne debilne informacje. Skoro zaśmiecamy to dalej zaśmiecajmy - tylko drugą opcją.


    Wielkie życiorysy rodzą się raz na 100 lat, większość ludzi uważa, że wielki życiorys znaczy wielki dorobek, mali ludzie uważają, że wielki życiorys to unikanie wyzwań i niebezpieczeństw, które mogą zweryfikować ile życie jest warte i co żyjący jest wart. Przez cały tekst będzie nam towarzyszyła trzynastoletnia dziewczynka. Po raz pierwszy zapraszam trzynastoletnią dziewczynkę już na wstępie wstępu. Introdukcja autorstwa Jarosława Kaczyńskiego wprowadzana nas w majestat patriotycznych i bohaterskich postaw rodziny Kaczyńskich. 13 grudnia 1981 roku ciężko było znaleźć trzynastoletnią dziewczynkę, która obudziła się w południe i nie wiedziała o co chodzi. 13 grudnia 1981 roku zdecydowana większość trzynastoletnich dziewczynek wiedziała, że generał Jaruzelski wyjechał czołgami na ulicę i martwiła się co teraz będzie. Mimo że większość trzynastoletnich dziewczynek nie miała ojca w AK i matki uczestniczącej w Powstaniu Warszawskim, chociaż była w tym czasie w Starachowicach, to sporo rodziców pluło w twarz generałowi, nie bacząc na konsekwencje. Rodzice Jarosława i sam Jarosław, nie pluli, ale i tak byli odważni bo jedyne czego się bali, to odsetki za zaległy rachunek telefoniczny.
    Większość rodziców trzynastoletnich dziewczynek martwiła się co będzie dalej, ponieważ prawie wszyscy rodzice o 12 w południe wiedzieli, że jest w Polsce stan wojenny. Niemała gromadka trzynastoletnich dziewczynek płakała za swoimi mamusiami i tatusiami, dziadkami, babciami, starszym rodzeństwem, których w nocy zabrała milicja. Tylko jedna polska patriotyczna rodzina z tradycjami akowskimi i herbu Pomian 13 grudnia 1981, kiedy ojczyzna byłą w potrzebie, wstała o 12 w południe i zastanawiała się czy zapłaciła rachunek za telefon i czemu kazanie księdza jest takie dziwne. W tym czasie gdy Rajmund, Jadwiga i Jarosław Kaczyński nie zauważyli zmian w Polsce i tego, że Lech, syn Jadwigi i Rajmunda, a brat Jarosława siedzi internowany od ładnych kilku godzin, inni już stali na ulicach, albo pytali w której celi siedzi rodzina. Trudno mieć jednak pretensje do bohaterów z Żoliborza, skoro Rajmund nie zapłacił rachunku za telefon i ksiądz dokładnie nie powiedział o co chodzi, no to skąd było wiedzieć co się dzieje z Polską i Lechem. Dobre pytanie? Jednak precyzyjna odpowiedź wymaga bliższego zapoznania się z rodzinnymi tradycjami, bo takie zachowania nie biorą się znikąd. Takie zachowania wynosi się z domu.
    Gdy trzynastoletnie dziewczynki były zamęczane przez GESTAPO i część z nich wytrzymywała, rodzice wysyłają trzynastoletnią dziewczynkę Jadwigę Jasiewicz i jej siostrę do Starachowic, gdzie Niemcy zaglądają rzadziej. Klika dni po wybuchu wojny rodzice opuszczają płonącą Warszawę i dołączają do córek. Czternastoletnia dziewczynka Jadwiga Jasiewicz zaczyna harcerską przygodę, ale jest za młoda, żeby zostać łączniczką, jej o rok młodsze koleżanki, które nie uciekły z rodzicami z płonącej stolicy nadal są zamęczane przez GESTAPO i część z nich wytrzymuje. Po latach w 2004 roku nie trzynastoletnia dziewczynka, która wytrzymała przesłuchanie GESTAPO, ale Jadwiga Kaczyńska „Bratek” ze Starachowic, bierze udział w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego. Nie trzynastoletnia zamęczona dziewczynka, nie uczestniczka Powstania Warszawskiego, jest prezentowana, przez biuro prezydenta Warszawy (Lecha Kaczyńskiego), jako bohaterka Powstania, która osobiście dokonała wyboru wierszy czytanych w ramach obchodów, ale sanitariuszka ze Starachowic, pseudonim Bratek. Niezręczność tej sytuacji polega na tym, że jeśli „Bratek” brała udział w Powstaniu, to najwyżej w powstaniu starachowickim lub w przyległych miejscowościach, o których zapomnieli historycy. O ironio rok 2004 jest przedostatnim rokiem życia Rajmunda Kaczyńskiego, ojca braci Kaczyńskich i męża Jadwigi. Rajmund Kaczyński nie uciekł z Warszawy, Rajmund Kaczyński ma piękną powstańczą kartę, został w Powstaniu ranny i amputowano mu palec, dwukrotnie cudem uchodził z życiem i za swoje bohaterstwo otrzymał krzyż Virtuti Militari.
    Prezydent Warszawy Lech Kaczyński, w 60 rocznicę Powstania Warszawskiego nie zaprasza na uroczyste obchody „odseparowanego” ojca bohatera, uczestnika Powstania, rannego i odznaczanego najwyższym odznaczeniem, żeby wybrał wiersze powstańcze, ale zaprasza mamę, sanitariuszkę ze Starachowic. Nie ma bardziej dosadnego przykładu na bolszewicką mentalność wyniesioną z rodzinnego domu. Mentalność naładowaną nienawiścią i osobistymi urazami nawet do własnego ojca, to jest najbardziej obrzydliwy symbol historycznej i bohaterskiej „polityki” obu braci Kaczyńskich. Nie ma tak wyraźnego przykładu obłudy, podłości i śmieszności Kaczyńskich, ale innych przykładów jest multum. Kiedy trzynastoletnie dziewczynki wysyłają paczki do cel swoich ojców więzionych za legitymacje AK, patriotyczna rodzina Kaczyńskich cieszy się filmową karierą swoich synów, ulubieńców peerelowskich kronik filmowych. Gdy akowskie dzieci bawią się na podwórkach i jedzą chleb ze smalcem, bo tatusiowie siedzą, tatuś Rajmund szkoli pezetpeerowskich notabli i w nagrodę jedzie za granicę, skąd przysyła urwisom paczki. Gdy w 1970 trzynastoletnie dziewczynki opłakują zabitych na Wybrzeżu tatusiów, stare konie Kaczyńscy bronią prac magisterskich odmieniając Lenina przez przypadki, a ich rodzice korzystają z dobrodziejstw PRL i ani na czubek nosa nie podskakują.
    W 1981 trzynastoletnie dziewczynki opłakują ojców górników inne czekają, aż  wrócą tatusiowie z internowania, patriotyczna rodzina Kaczyńskich budzi się w południe, nie dostrzegając niczego niepokojącego za oknem i kłoci się o rachunki telefoniczne. Pozazdrościć CV i tradycji rodzinnych. Co ma powiedzieć taki „kapuś” Niesiołowski. Czy Niesiołowski ze swoim „sypaniem” i kilkoma latami więzienia, ten Niesiołowski, którego zbudzono, ale o 12 w nocy i posadzono w celi, musi się martwić, że Jarosława Kaczyński nie odda mu swojego życiorysu?  Niesiołowski mógłby się zapaść pod ziemię, gdyby Jarosław Kaczyński właściciel najpodlejszego i najbardziej tchórzliwego życiorysu wśród wszystkich Kaczyńskich, nie mówiąc o Polakach, zechciałby Niesiołowskiemu życiorys podrzucić. CO więcej Kaczyński Jarosław sprzedałby wszystko, ojca, matkę, willę na Żoliborzu, gdyby Niesiołowski zechciał mu życiorys odsprzedać. Kaczyński nienawidzi wszystkich, którzy choć raz się wychylili i bronili niepodległej Polski, choćby to był własny ojciec. Ojca bohatera Kaczyńscy pochowali wśród listowia w starej części Powązek, gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda. Z matki, która nigdy bohaterką nie była wykreowali męczennicę. PO mamusi ma Jarosław mentalność, po mamusi nienawiść, po mamusi bohaterstwo.
    Takich rzeczy nie można się nauczyć, takie rzeczy się wysysa i to nie z genów ojca bohatera, ale z mlekiem matki, uczestniczki starachowickiego powstania. Jarosław Kaczyński, dekownik tchórzem podszyty, recenzuje bohaterów i opowiada o bohaterstwie trzynastoletnich dziewczynek. Pytanie komu? Odpowiedź mamie i tylko mamie, też bohaterce. Reszta, nawet brat musi się liczyć, skoro ojciec nie uszedł,że będzie opluty. Brat, który siedział i był znanym, znaczącym opozycjonistą będzie opluty przez nikogo zwanego w metryce Jarosławem Kaczyńskim. Będzie, ponieważ on Jarosław nigdy bohaterem nie był i tak go wychowała mama – do dziś wychowuje. A dziś, na szczęście, większość trzynastoletnich dziewczynek nie ma pojęcia czym jest wojna, czym był komunizm, co znaczy Pawiak i co znaczy Rakowiecka. O tym smutnym czasie mogą się dowiedzieć od swoich dziadków i babć, którzy widzieli, byli, przeżyli i nie mają odwagi oceniać tych co nie wytrzymali, albo siedzą z szacunkiem cicho, jeśli nie byli i nie widzieli. Wnuczęta dowiadują się od dziadków czym był podły czas. I w tym wszystkim jedno jest tylko pocieszenie, że żadna trzynastoletnia dziewczynka, żadna wnuczka nie zostanie zgwałcona opowieściami dziadka Jarosława Kaczyńskiego. Dziadek Jarosław Kaczyński Bogu dziękować nie ma wnuczek, nie ma historii, nie ma życiorysu i życia nie ma, nic nie ma i nic nigdy już nie będzie miał.
    PS Nie dbam o to gdzie musiałem zjechać, zjadę niżej jeśli trzeba będzie marność tego marnego człowieka wyeksponować, a zapewne trzeba będzie zjechać niżej nie raz. Nie można coś takiego pozostawić bez obitej zakazanej „twarzy”, bo to coś jest jak mucha, która wygrzebuje się z gówna i chodzi po smoczkach naszych dzieci.

    http://www.kontrowersje.net/tresc/jaroslawem_kaczynskim_nie_mozna_zostac_trzeba_sie_urodzic_reszte_wyssac_z_mlekiem_matki_gdyby_

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szanowny p. Andrzeju Gwiazdo.

    WP. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 8

    Moja odpowiedź na list A. Gwiazdy - I niewolniki rządzą. To nie pierwszy raz i chyba nie ostatni władza komunistyczna była przygotowana, żeby nie utracić wpływów.Po każdych niepokojach społecznych...rozwiń całość

    Moja odpowiedź na list A. Gwiazdy - I niewolniki rządzą. To nie pierwszy raz i chyba nie ostatni władza komunistyczna była przygotowana, żeby nie utracić wpływów.Po każdych niepokojach społecznych zawsze mieli takiego, który tumanił Naród, a Naród w to wierzył. Był Gomułka,był Gierek, a największą ciemnotę wcisnął parch agent bezpieki "prof" po liceum Icek Dickman ksywa Mazowiecki, a teraz jego uczeń Tusk. Jeśli chodzi o ordery namiestnika Kremla i rezydenta w pałacu, strażnika żyrandola i POdpaski Tuska, agenta WSI tw. Litwin 11 dniowego mgr czyli tępaka i prymitywa Szczynukowicza ksywa Komoruski, jeszcze nic straconego, wszak namiestnik i rezydent, strażnik żyrandola obiecał, że będzie nagradzał innych uczestników "przemian ustrojowych", a jego rudy poplecznik dodał, iż nie można ich pominąć w "nagradzaniu za zasługi". Oznacza to, że tak naprawdę order Orła Białego został postawiony na równi ze znaczkiem TPPR Polacy.To profanacja odznaczeń Polacy. Pan Gwiazda ma wiele racji pisząc o postawach odznaczonych w czasach przemian w 1989r.Pisze: "Dostaniecie czasem w mordę ale to wam się opłaci". I tym spolegliwym się to opłaciło. Wszyscy się "nachapali", pierwsze miliony ukradzione, następne także, etc, resztę sami sobie dopowiedzcie zubożali Polacy. Dzieli nas, mnie i Pana, kilka lat, dzielą nas nasze różne doświadczenia życiowe, ale zawsze podziwiam Pana za stałość poglądów, za nieprzekupność, za Honor. Dziękuję, że Pan rzucił tymi papierami. Zrobił Pan to też i za mnie i pewnie jeszcze paru innych, podobnie myślących. Mam nadzieję, że nie jest to gest Reytana, po którym już tylko nicość i upadek Rzeczypospolitej.







    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do listu A. Gwiazdy w którym prawdę o "przemianach" pisze.

    WP. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 7

    I niewolniki rządzą. To nie pierwszy raz i chyba nie ostatni władza komunistyczna była przygotowana, żeby nie utracić wpływów.Po każdych niepokojach społecznych zawsze mieli takiego, który tumanił...rozwiń całość

    I niewolniki rządzą. To nie pierwszy raz i chyba nie ostatni władza komunistyczna była przygotowana, żeby nie utracić wpływów.Po każdych niepokojach społecznych zawsze mieli takiego, który tumanił Naród, a Naród w to wierzył. Był Gomułka,był Gierek, a największą ciemnotę wcisnął parch agent bezpieki "prof" po liceum Icek Dickman ksywa Mazowiecki, a teraz jego uczeń Tusk. Jeśli chodzi o ordery namiestnika Kremla i rezydenta w pałacu, strażnika żyrandola i POdpaski Tuska, agenta WSI tw. Litwin 11 dniowego mgr czyli tępaka i prymitywa Szczynukowicza ksywa Komoruski, jeszcze nic straconego, wszak namiestnik i rezydent, strażnik żyrandola obiecał, że będzie nagradzał innych uczestników "przemian ustrojowych", a jego rudy poplecznik dodał, iż nie można ich pominąć w "nagradzaniu za zasługi". Oznacza to, że tak naprawdę order Orła Białego został postawiony na równi ze znaczkiem TPPR Polacy.



    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ANDRZEJ GWIAZDA O ORDERACH KOMOROWSKIEGO

    WP. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 9

    ANDRZEJ GWIAZDA O ORDERACH KOMOROWSKIEGO - Decyzja Komorowskiego jest afirmacją poglądów i profilu politycznego prezydenta. Jest wyraźnym sygnałem powrotu do PRL, czyli kontynuacji haseł z lat...rozwiń całość

    ANDRZEJ GWIAZDA O ORDERACH KOMOROWSKIEGO - Decyzja Komorowskiego jest afirmacją poglądów i profilu politycznego prezydenta. Jest wyraźnym sygnałem powrotu do PRL, czyli kontynuacji haseł z lat 89/90: „pierwszy milion trzeba ukraść” oraz „zabrać biednym, aby dać bogatym”. Wszyscy kandydaci do orderu w realizacji tych haseł mają niezaprzeczalne zasługi. W piątek 5 listopada 2010 r. na pasku informacyjnym telewizora przeczytałem, że prezydent RP postanowił nadać ordery Orła Białego: A. Michnikowi, bp Orszulikowi, J. K. Bieleckiemu i A. Hallowi. Usiadłem i napisałem rezygnację z członkostwa Kapituły Orderu Orła Białego. Zakleiłem kopertę i wyruszyłem na pocztę. Pod drzwiami bloku już czekały ekipy telewizji. Odmówiłem podania treści pisma, gdyż nie chciałem stawiać prezydenta w sytuacji takiej, w jakiej on mnie postawił, tzn. aby dowiadywał się z telewizji o treści wysłanego pisma. Cały dzień spędziłem przed obiektywem kamery lub ze słuchawką przy uchu. Od rana wywiady. "Czy pan został poinformowany?" "Czy pan prezydent zasięgał pana opinii?" "Czy pan wiedział?" Oczywiście wszechpotężna plotka, bez trudności pokonująca przepaść między PiS-em a PO, znacznie wcześniej posądzała prezydenta o ten niecny zamiar. Lecz słuchać plotek a wiedzieć to zupełnie różne rzeczy. Tak różne jak magiel i pałac prezydencki. A po wysłaniu rezygnacji (listem poleconym, priorytetem): "Dlaczego złożył pan rezygnację?" Uważam, że podjęcie takiej decyzji bez powiadomienia było próbą wymuszenia mojej rezygnacji. Po grudniu 1970 r. do naszych partyjnych kolegów na politechnice zwracaliśmy się per „udziałowiec”. Uważaliśmy, że na rękach każdego z nich, choć nikt ich o zgodę nie pytał, znajduje się kropelka krwi przelanej z rozkazu ich partyjnych szefów. Pozostając w kapitule, w oczach społeczeństwa byłbym „udziałowcem” decyzji, na które nie miałbym wpływu.
    Zaskoczony tą decyzją byłem przez moment. Ta decyzja ma charakter wybitnie polityczny. Jest afirmacją poglądów i profilu politycznego prezydenta. Jest wyraźnym sygnałem powrotu do PRL, czyli kontynuacji haseł z lat 89/90: „pierwszy milion trzeba ukraść” oraz „zabrać biednym, aby dać bogatym”. Wszyscy kandydaci do orderu w realizacji tych haseł mają niezaprzeczalne zasługi. Dlatego właśnie na pytanie „A gdyby pan prezydent pana zapytał?" - moja odpowiedź byłaby "4 x nie". Weźmy na warsztat A. Michnika: W 1989 r. Michnik i s-ka został wpuszczony do tajnych archiwów SB i mógł tam wykonywać pewne czynności. Dlatego nie mogę podać pewnych informacji (przeciek bowiem pokonuje przepaść dzielącą opozycję i specsłużby), gdyż teraz w archiwach nie znajdę potwierdzenia. Takiego zaufania nie doświadczyli ani członkowie KC PZPR, ani nawet pułkownicy czy generałowie SB. Wszystkie ich „wglądy” w akta były rejestrowane i wymagały rejestrowanej zgody. Następnie Michnik nakazał: „Odpieprzcie się od generała” i w ramach wielkiej promocji obwoził Jaruzelskiego, teraz już „W*****”, po salonach Europy. Nie wypomnę Michnikowi, że tak samo promował A. Kwaśniewskiego, gdyż Naród dwukrotnie w głosowaniu przyznał mu rację. Prezydent Komorowski, uzasadniając swą decyzję, powołał się na uczestnictwo kandydatów do orderów w obradach „okrągłego stołu”. Wróćmy zatem do Michnika. Gen. Kiszczak w wywiadzie dla "Newsweeka" podał, że wierchuszka PZPR nie zgadzała się na udział Michnika i Kuronia w „okrągłym stole” - teraz cytuję: „ ... bo oni kiedyś zostali uznani za wrogów, a potem już tylko dokładano, ale nikt nie czytał akt. A ja akta przeczytałem i się zgodziłem...” Tego, co Kiszczak w aktach wyczytał, już w aktach nie znajdziemy. Pomińmy to, ważniejsza jest informacja, że to gen. Kiszczak decydował, kto może przy „stole” obradować. Wynika z tego konstruktywna sugestia dla prezydenta Komorowskiego, by ramach taniego państwa, zamiast nagradzać wszystkich uczestników „okrągłego stołu”, uhonorował orderem gen. Cz. Kiszczaka. J. K. Bielecki dostaje order, bo był premierem. Za czasów jego urzędowania był okres, gdy co dzień kilka tysięcy ludzi traciło pracę, fabryki były sprzedawane za grosze w tempie ekspresowym, banki prywatne „dofinansowywano” z budżetu, gdy udzieliły kolesiom „niespłacalnych” kredytów . Bp Orszulik całą swa karierę był w ścisłym kontakcie między Kościołem a „władzą”. Wielu sądzi, że był bliżej organów władzy niż Kościoła. A. Hall, przywódca Ruchu Młodej Polski, a więc kolega z gdańskiej opozycji. W podziemnym „Bratniaku” RMP ogłosił, że celem ich działania jest przygotowanie kadry, która będzie rządzić Polską po upadku komuny. W 1978 r. zdumiało mnie to. Ci chłopcy mieli wtedy po 20 lat. Wobec WZZ wysunęli żądanie, byśmy się poddali bieżącej kontroli RMP, czy pod pozorem Wolnych Związków Zawodowych nie prowadzimy działalności politycznej. Bo do polityki tylko oni są wyznaczeni. Było to tak absurdalne, że nawet nie spytaliśmy, kto ich wyznaczył. „Upadła” komuna i słowo stało się ciałem, Młodopolacy do dzisiaj zasiadają na urzędach. Dziś mamy bezsporne dowody, że przygotowania do odrzucenia bolszewickiego systemu zaczęły się wcześniej niż jawna opozycja. Część tej opozycji była wtajemniczona w tajne plany i miała za zadanie pomóc przeprowadzić proces zmian zgodnie z interesem aparatu. Za tę pomoc obiecano im udział w przyszłych beneficjach. Zacytuję pewien fragment rozmowy werbunkowej: „Dostaniecie czasami w mordę, ale to się wam opłaci”. Gdyby ta rola części „opozycji” została ujawniona i poddana ocenie opinii publicznej, gdyby przez 20 lat współpracownicy pieriestrojki nie obrażali i wyszydzali tych, co stanęli do walki z systemem bez gwarancji i wsparcia ze strony jego służb, być może możliwa byłaby dyskusja. I gdyby taki właśnie sposób transformacji nie zdegradował Polski z 10. miejsca w rankingu przemysłowych potęg do miejsca 56.
    Andrzej Gwiazdazwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    krzyż

    J23 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 11 / 8

    Myślałem, że to krzyż drewniany.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To o takich Poncyliuszach, Kluzik, Jakubiak i falcach, etc czyli hołocie pisze Michałkiewicz.

    WP. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 11

    Stanisław Michalkiewicz: Autoportret folksdojcza - Jak można poznać, co człowiek myśli naprawdę? Kiedy wykrzykuje coś w stanie silnego wzburzenia, albo kiedy prezentuje poglądy w przeświadczeniu,...rozwiń całość

    Stanisław Michalkiewicz: Autoportret folksdojcza - Jak można poznać, co człowiek myśli naprawdę? Kiedy wykrzykuje coś w stanie silnego wzburzenia, albo kiedy prezentuje poglądy w przeświadczeniu, że nikt go nie rozpozna. Rzadko zdarza się, by czyjeś prawdziwe poglądy zostały ukazane na przykład w podczas telewizyjnych rozmów. Po pierwsze dlatego, że w telewizji mało kto prezentuje poglądy prawdziwe. Większość rozmówców prezentuje poglądy słuszne. Pod tym względem nie zmieniło się nic od czasów pierwszej komuny, bo i wtedy nikt dopuszczony do telewizora nie mówił prawdy, tylko recytował opinie zatwierdzone przez władze. Jeśli akurat nie wiedział, co jest zatwierdzone, to zwyczajnie nie miał zdania i tyle. Ale nawet gdyby tak nie było, to znaczy, gdyby ludzie zapraszani do telewizji chcieli przedstawiać swoje prawdziwe poglądy, to poprzebierani za dziennikarzy konfidenci bezpieki nigdy im na to nie pozwolą. Oni bowiem tak naprawdę z nikim nie rozmawiają normalnie, tylko albo się podlizują, albo przesłuchują. Czasami im się myli; kiedyś pani red. Olejnik przez jakieś roztargnienie próbowała potraktować prof. Balcerowicza jak delikwenta wyznaczonego do storturowania, ale ten, po chwili zaskoczenia, natychmiast przypomniał, skąd wyrastają jej nogi, sprawiając, iż przez resztę seansu była już cicha i pokornego serca. Wyglądało to trochę niesamowicie, jakby tygrys chwycił bat i zaczął okładać nim swojego pogromcę. Jeśli jednak nie ma nieporozumienia, to przebrani za dziennikarskie gwiazdy konfidenci próbują wymusić na delikwencie, żeby się przyznał. W tej sytuacji jedyną możliwością poznania prawdziwych poglądów ludzi i to w skali masowej staje się Internet, a ściślej – komentarze anonimowych internautów. Ma to oczywiście dobre, ale i złe strony. Stanisław Lem, zetknąwszy się z Internetem wyznał, że dopiero wtedy przekonał się, ilu na świecie jest durniów. Oczywiście nie zawsze musi to być prawdą; niekiedy internauci wykonują tylko zlecone im przez oficerów prowadzących zadania na odcinku prezentowania opinii publicznej. Nie ulega bowiem najmniejszej wątpliwości, że bezpieka, w chwilach wolnych od kręcenia lodów i innych form rozkradania państwa, zajmuje się również organizowaniem opinii publicznej, dostosowując nieśmiertelne wskazówki wiecznie żywego Lenina do warunków współczesnych – ale niezależnie od tego durniów rzeczywiście jest bardzo wielu. Nawiasem mówiąc, ta właśnie okoliczność wyjaśnia przyczyny, dla których współczesne państwa pogrążają się w coraz większym chaosie. Skoro durnie uczestniczą w procedurach demokratycznych, to nic dziwnego, że bardzo często właśnie ich opinia przeważa, zwłaszcza w sytuacji, gdy rządy kierują się wyłącznie sondażami popularności. Wprawdzie pod osłoną demokratycznej retoryki współczesne państwa od demokracji odchodzą i na przykład w Unii Europejskiej jedyny organ pochodzący z powszechnego głosowania, tzn. mający legitymację demokratyczną, nie ma żadnej realnej władzy. Mówię o Parlamencie Europejskim, który może groźnie kiwać palcem w bucie, uchwalać rezolucje przeciwko lodowcom itp., podczas gdy rządzi biurokratyczna międzynarodówka, dobierająca się po zapachu, mniejsza o to – czego. Więc niezależnie od wykonujących zadania, w Internecie od durniów aż się roi, a ponieważ – jak to durnie – myślą, że sieć zapewnia im anonimowość, prezentują opinie szczere. I oto pod publikacją omawiającą różne niejasności związane z katastrofą 10 kwietnia br. w Smoleńsku, swoją opinię przedstawił niejaki „JSB”, co może nie być przypadkiem. Pisze on tak: „Jestem Polakiem, głosowałem na PO i Komorowskiego. To, czy ubili tych pisiorów wisi mi i powiewa, dla mnie istotna jest cena ruskiej benzyny i to, że nie będzie mi jakieś CBA gapiło się na wszystkie interesy. Tak myśli większość, więc spadajcie ze swoimi krzyżami, IPNami, czy innym nawiedzonym talibstwem.” Autor tego wpisu uważa się za Polaka – ale co to właściwie znaczy, poza tym, że skoro głosował na PO i Komorowskiego, to musi mieć polskie obywatelstwo? Widać, że nie tylko ma nasrane w głowie przez propagandę uprawianą przez rozmaite „Stokrotki”, ale że to gówno uderzyło mu do głowy do tego stopnia, iż nie poczuwa się do żadnej wspólnoty. Radość, że „ubili pisiorów” nie pozwala mu zauważyć, że chodzi nie tylko o prezydenta państwa – bo on oczywiście „z pisiorów”, ale przecież i o polityków innych formacji, no i dowódców wojskowych. Najwyraźniej własne państwo nie jest mu do niczego potrzebne, byle tylko miał tanią ruską benzynę i żeby CBA nie wpieprzało mu się do interesów. Jakie interesy może prowadzić człowiek tak mało spostrzegawczy, że nawet nie zauważył, iż rząd premiera Tuska wcale CBA nie zlikwidował? Zresztą może i zauważył, ale po wygranej PO, a zwłaszcza – Bronisława Komorowskiego nabrał całkowitej pewności, że od jego interesów Biuro będzie trzymało się z daleka. Skąd taka pewność? A skądże by, jeśli nie ze świadomości, że ten cały rząd i ten cały prezydent, to tylko chłopaki wzięte przez bezpieczniaków na posyłki? A skoro tak, to ani agentom, ani konfidentom włos z głowy spaść nie może, to chyba jasne? To podejrzenie potwierdzałaby zarówno niechęć do „krzyża”, jak i do IPN – bo ten krzyż już co najmniej od trzech pokoleń jednak trochę kole w oczy, no a nigdy nie wiadomo, czy ze znienawidzonego IPN nie wyjdą jakieś śmierdzące dmuchy na temat przodków. Tak myśli „większość” – twierdzi „JSB” – i może to być prawda, przynajmniej jeśli chodzi o jego środowisko, to znaczy – o środowisko najwyraźniej bezpieczniackie.
    Dlaczego poświęcam tyle uwagi analizie wyznania tego internauty? Bo wyjaśnia ono przyczynę, dla której inne państwa, które przecież też rządzone są przez bezpiekę, nie znalazły się w sytuacji tak beznadziejnej, jak Polska. Chodzi o to, że tamci bezpieczniacy mają nawyk dbałości o własne państwo, bo wiedzą, że nie będą mieli innego. Tymczasem tubylcze dynastie bezpieczniackie od zawsze wysługiwały się państwom obcym; najpierw jako folksdojcze – Rzeszy Niemieckiej, potem jako ubecy – Związkowi Sowieckiemu, no a teraz – komu się da, byle benzyna była tania i można było spokojnie rozkradać ojczyznę, a potem – oddać się pod protekcję któregoś z państw ościennych w zamian za pilnowanie, żeby tubylcy się nie buntowali. To zeszło u nich do poziomu instynktów, a to dowód, że naród polski, jako wspólnota polityczna, już nie istnieje, że właśnie uwstecznił się do poziomu przednarodowego, w którym ton nadaje i standardy wyznacza potomstwo Franciszka Kłosa.
    Stanisław Michalkiewiczzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    SKANDAL i HAŃBA

    as (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 29 / 10

    jakim prawem krzyż trafił do kościoła !?

    ;))

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    co na sto obchodzi

    toms (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    Co nas to obchodzi co sie w Polsce dzieje, ślaska gazeta powinna zajmować się ślaskimi sprawami a nie sprawami tego chorego państwa polskiego.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo