reklama

Krzysztof Jotko przed UFC 240: Problemy pozostawiam za sobą, myślę tylko o przyszłości. A ta zapowiada się świetnie [WYWIAD]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Krzysztof Jotko
Krzysztof Jotko AP/East News
Jestem w życiowej formie. Komentarzy hejterów nie czytam. Mam ich głęboko w d... - podkreśla Krzysztof Jotko (MMA 20-4) przed sobotnią walką na gali UFC 240 w Kanadzie. Rywalem czołowego polskiego zawodnika kategorii średniej będzie reprezentant gospodarzy Marc-Andre Barriault (11-2).

Jak forma przed zbliżającą się walką w Edmonton?
Forma jest życiowa. Czuję się dobrze, humor mi dopisuje. W Kanadzie jestem już od około tygodnia. Miałem czas na aklimatyzację. Jest super.

Do pojedynku przygotowywał się pan wyłącznie w American Top Team, czy była okazja wyjechać też poza Florydę?
Od razu po ostatniej walce na gali UFC w Rosji [w kwietniu Jotko pewnie wypunktował Alena Amedovskiego - red.] wróciłem do Stanów. Dość szybko przyszła propozycja kolejnego pojedynku, więc zostałem i cały obóz spędziłem w ATT. Mam tam bardzo dobre warunki, najlepszych trenerów i sparingpartnerów na świecie. Tym razem nie ciągnęło mnie do żadnych wyjazdów.

Marc-Andre Barriault to zawodnik, który stoczy dopiero drugą walkę w UFC. Pierwszą przegrał w maju z Andrew Sanchezem. Jak scharakteryzuje pan tego przeciwnika?
To nie będzie łatwa walka. Rywal jest bardzo twardym zawodnikiem. Cały czas idzie do przodu, często próbuje „brudnego boksu”. Walczył w wyższej kategorii wagowej, powinien być ode mnie trochę większy. Ale przez to jest wolny i mało mobilny na nogach. Będę starał się to wykorzystać w Oktagonie.

Przewiduje pan rozstrzygnięcie walki w stójce, czy większe szanse na rozprawienie się z rywalem widzie w parterze?
Tego nie mogę powiedzieć. (śmiech). Zobaczymy, jak potoczy się walka. Powinienem szybko wyczuć, gdzie mogę mu zrobić większą krzywdę.

Patrząc na pana poprzednie walki na terenie rywala, starcie w ojczyźnie Barriaulta nie będzie problemem?
Oczywiście. Wygrywałem z Thalesem Leitesem w Brazylii czy Torem Troengiem w Szwecji. Obu zdominowałem na ich własnej ziemi. Tak samo będzie w Kanadzie.

Kto będzie pomagał panu z narożnika?
W moim narożniku staną tym razem Peter Sobotta [zawodnik UFC z polskim i niemieckim obywatelstwem - red.] legendarny Zbigniew Raubo [trener boksu - red.] i Thiago „Pitbull” Alves [brazylijski zawodnik UFC, były pretendent do tytułu mistrza kategorii półśredniej - red.].

ZOBACZ TEŻ:

Niedawno przeżywał pan najgorszy okres w karierze. Trzy porażki z rzędu, do tego poważne kontuzje. Czuje pan, że po przełamaniu złej passy na gali w Rosji teraz wszystko pójdzie w dobrym kierunku?
Czasem trzeba zrobić krok do tyłu, żeby później pójść dwa do przodu. Fakt, miałem bardzo zły okres. Dużo problemów prywatnych, kontuzje, przegrane walki... Ale to już zamknięty rozdział. Wszystkie problemy pozostawiam za sobą. Myślę tylko o przyszłości. A ta zapowiada się dobrze. Czuję się świetnie, jestem zdrowy. Reszta jest już w moich rękach, nogach i głowie.

Podczas trudnych chwil dostawał pan od kibiców więcej wiadomości ze wsparciem czy „hejtem”?
Trudno powiedzieć. Przyjaciele i znajomi są ze mną na dobre i na złe. Od nich zawsze mogłem liczyć na słowa otuchy. Ale jak to w Polsce, hejterów jest więcej niż tych, którzy komuś dobrze życzą. Nawet nie czytam takich komentarzy. Według mnie piszą je ludzie bez ambicji i żadnych własnych osiągnięć. Mam ich głęboko w du...

Z przyjemniejszych spraw - pana klubowa koleżanka z ATT Joanna Jędrzejczyk potwierdziła ostatnio walkę z Michelle Waterson. To będzie krok w kierunku odzyskania pasa wagi słomkowej przez olsztyniankę?
Asia przyleciała na Florydę jakieś dwa tygodnie temu. Ma trenować pięć tygodni, wrócić na dwa do Polski, a później znów do ATT. Widziałem, że trenowała bardzo ciężko. To tytan pracy, wszystko robi na sto procent. Jestem dobrej myśli. Wierzę w to, że wygra z Waterson, a kolejną walkę dostanie o pas z Jessiką Andrade.

Całkiem blisko walki o tytuł jest też Jan Błachowicz w wadze półciężkiej.
Chciałbym, żeby UFC dało Jankowi walkę z Jonem Jonesem. Ale podejrzewam, że potrzebuje do tego jeszcze jednego zwycięstwa. Na przykład z Anthonym Smithem albo zwycięzcą walki Chris Weidman - Dominik Reyes. Po takiej wygranej już na pewno powinien dostać szansę.

A kiedy w walce o pas zobaczymy Krzysztofa Jotkę?
Na razie skupiam się na najbliższej walce. Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Liczę na wygraną i kolejny pojedynek z zawodnikiem z czołowej piętnastki rankingu UFC. A później będzie już tylko wspinaczka do góry. Celem jest oczywiście pas.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Transmisja z gali UFC 240 z udziałem Krzysztofa Jotki od 4.00 na antenie Polsatu Sport

Trwa głosowanie...

Czy Jan Błachowicz dostanie szansę walki o pas UFC?

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Materiał oryginalny: Krzysztof Jotko przed UFC 240: Problemy pozostawiam za sobą, myślę tylko o przyszłości. A ta zapowiada się świetnie [WYWIAD] - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie