Krzysztof Bosak: Marsz Niepodległości jest własnością...

    Krzysztof Bosak: Marsz Niepodległości jest własnością narodu, a nie rządu czy PiS

    Kacper Rogacin

    Aktualizacja:

    Polska

    Krzysztof Bosak: Marsz Niepodległości jest własnością narodu, a nie rządu czy PiS

    ©Fot. Marek Szawdyn / Polska Press

    - Minister Brudziński uczestniczył w negocjacjach organizatorów marzau z rządem. To Prawo i Sprawiedliwość pierwsze odezwało się do nas - mówi Krzysztof Bosak, wiceprezes Ruchu Narodowego.
    Krzysztof Bosak: Marsz Niepodległości jest własnością narodu, a nie rządu czy PiS

    ©Fot. Marek Szawdyn / Polska Press

    Zanim stricte o Marszu Niepodległości – minister Joachim Brudziński stwierdził w Radiu Zet, że nie było żadnych ustaleń przed marszem między rządem, a organizacjami narodowymi. To były te ustalenia, czy nie?
    Pan minister Brudziński próbował rozmywać fakt, że rząd zawarł porozumienie z narodowcami. Tymczasem wystarczy zajrzeć na profil twitterowy ministra Dworczyka, na którym wisi informacja o zawarciu tego porozumienia.
    Cały ton wywiadu ministra Brudzińskiego w Radiu Zet jest smutny, jest tam bardzo dużo arogancji i poczucia wyższości względem narodowców. To niepotrzebnie psuje atmosferę po Święcie Niepodległości i po Marszu Niepodległości, który wyszedł dobrze. Organizatorzy MN, mimo nieprawdopodobnych komplikacji, które pojawiły się na trzy dni przed marszem, dotrzymali ustaleń wypracowanych w negocjacjach z rządem, w których uczestniczył minister Dworczyk i sam minister Brudziński. Pan minister powinien przypomnieć sobie spotkanie w miniony piątek wieczorem, podczas którego zawarł porozumienie z narodowcami, co do tego, jak marsz będzie przebiegał i które zostało spisane i opublikowane.

    Kto wyszedł z inicjatywą rozmów przed Marszem Niepodległości?
    Prawo i Sprawiedliwość. Pierwszą osobą odzywającą się do nas był profesor Stanisław Żaryn. Odzywał się w imieniu marszałka Karczewskiego we wrześniu. Pod koniec września rozpoczęły się spotkania w gabinetach marszałka Senatu, w których brał udział minister Joachim Brudziński, a także od drugiego spotkania minister Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta. Organizatorów reprezentował prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz oraz wiceprezesi Witold Tumanowicz i Mateusz Marzoch.

    Jakie dokładnie ustalenia wypracowano przed marszem?
    Ustalenia zostały wypracowane wstępnie w czwartek wieczorem. W piątek w ciągu dnia, kiedy trwało jeszcze posiedzenie Sejmu, były konsultowane w ramach rządu i władz partii, a zostały potwierdzone i doprecyzowane szczegółowo w piątek wieczorem. Sprowadzały się ogólnie rzecz biorąc do tego, że: oba wydarzenia odbędą się w jednym miejscu i w jednym czasie i będą wzajemnie skoordynowane przez organizatorów, aby zachowały swój charakter i ze sobą nie kolidowały. Ustalono, że najpierw pójdzie część rządowo-prezydencka, ponieważ żeby ona przeszła Alejami Jerozolimskimi przez most z udziałem prezydenta i premiera, cała trasa musiała być sprawdzona od strony pirotechnicznej i zabezpieczona przez służby. Za nią mieli iść zwykli obywatele, czyli Marsz Niepodległości. Taki porządek marszu został ustalony, ustalono szczegółowo względy logistyczne - w którym miejscu zostaną rozstawione pojazdy wojskowe, gdzie będzie sektor, w którym znajdzie się prezydent i ludzie z rządu. Ustalono, że w bocznej ulicy będą czekać ludzie z klubów Gazety Polskiej, którzy zostaną wpuszczeni bezpośrednio za rząd i prezydenta. Ustalono też m.in., że na błoniach Stadionu Narodowego zostanie rozstawiona scena i odbędzie się tam koncert, a wojsko dostarczy grochówkę.

    Prezydencki minister Andrzej Dera stwierdził, że jedno z ustaleń dotyczyło tego, by podczas Marszu Niepodległości ludzie szli tylko z biało-czerwonymi flagami. Narodowcy, zdaniem ministra, nie dotrzymali słowa.
    To nieprawda. Ustalono, że każda strona zachowa swoją autonomię w tym zakresie oraz że organizatorzy MN zadbają, by w marszu nie było kontrowersyjnych banerów o przekazie sprzecznym z prawem, czy niepasującym do Święta. Natomiast nie było takiego ustalenia, żeby wszyscy mieli iść wyłącznie pod flagami biało-czerwonymi. Czyli to, co powiedział minister Dera jest nieprawdą. Albo został wprowadzony w błąd, albo po prostu nie mówi prawdy. Cel organizatorów od samego początku był taki, żeby marsz zachował swój charakter, to znaczy, że uczestnicy mogą podkreślać swoją przynależność do różnych grup, klubów, organizacji, idei. I dokładnie tak właśnie było.

    Po decyzji prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz i reakcji obozu rządowego pojawiły się teorie o możliwym „dogadaniu się” obu stron wcześniej. Co Pan o tym sądzi?
    Musimy rozróżnić sferę wiedzy i sferę przypuszczeń. Z naszej wiedzy wynika, że przygotowania do upaństwowienia Marszu Niepodległości były prowadzone znacznie wcześniej, niż to zostało ogłoszone w mediach. Były to przygotowania zarówno w wojsku, zanim opinia publiczna jeszcze w ogóle wiedziała, że MON odegra tu jakąś rolę i były to przygotowania w KPRM, co mogliśmy później zobaczyć po opublikowanych filmach reklamowych. Widać również, że narracja zaproponowana w mediach publicznych była też wcześniej przygotowana i przemyślana.

    To sfera wiedzy. A przypuszczenia?
    Możliwe są dwa. Jedno, że był jakiś zakulisowy łącznik, który koordynował działanie pani prezydent Warszawy oraz rządu i prezydenta, a także druga możliwość, że - jak publikowały niektóre media - marsz miał być unieważniony przez wojewodę, po czym miał wkroczyć do akcji rząd i prezydent. A w sposób zupełnie nieskoordynowany i zaskakujący dla ośrodka rządowo-prezydenckiego, ze swoim zakazem w tej układance pojawiła się pani prezydent. Mi osobiście bardziej prawdopodobny wydaje się ten drugi wariant, czyli że był to przypadkowy zbieg okoliczności.

    To teraz o samym Marszu Niepodległości. Organizatorzy są zadowoleni z jego przebiegu?
    Jesteśmy zadowoleni z tego, jak marsz wyszedł, jak jest odebrany. To, co nas niepokoi, to próba zmiany nazwy wydarzenia przez część mediów, szczególnie tych kontrolowanych przez rząd, gdzie promowano intensywnie nazwę "Marsz Biało-Czerwony" albo "Marsz Dla Ciebie Polsko" i pomijano zupełnie nazwę „Marsz Niepodległości” i rolę organizatora. Natomiast myślę, że wszyscy doskonale wiedzą, w czym brali udział i nie da się tak prostymi trickami przedefiniować charakteru marszu. Bo to, co się zaczęło na kilka dni przed marszem, odbieram właśnie jako próbę przedefiniowania jego charakteru i podmiany organizatora.

    Spodziewaliście się aż tak wielkiej frekwencji?
    Ja nie spodziewałem się wyraźnego wzrostu frekwencyjnego wobec innych lat, w związku z czym mnie ta liczba i to, co widziałem, zaskoczyło. Zakładałem, że może przyjedzie troszeczkę więcej ludzi. Natomiast było ich ze dwa, albo trzy razy więcej niż w poprzednich latach. Skala tego wzrostu jest dla mnie zaskoczeniem.

    W 250-tysięcznym tłumie musieli znajdować się również Polacy, którzy są zadowoleni z członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Tymczasem jednym z głośniejszych momentów marszu było spalenie flagi UE przez prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. To raczej nie zachęci tych ludzi do uczestnictwa w marszu w przyszłym roku.
    Nie uważam, żeby to spalenie flagi UE determinowało charakter marszu. W trakcie jego przebiegu prawie nikt tego nie widział. Marsz Niepodległości jest niepodległościowy, natomiast myślę, że osoby, które uważają, że Polska powinna być w UE, jak najbardziej mają swoje miejsce na marszu. To nie był element programu, zaproponowany przez organizatora. Charakter Marszu Niepodległości determinowały dwie rzeczy - setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości oraz hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna", którego notabene rząd nie przyjął, bo szedł pod hasłem "Dla ciebie Polsko". Nie wiem, czy żeby podkreślić swoją odrębność, czy z jakiegoś innego powodu. Spalenie flagi było akurat marginalne.

    A gdyby ktoś przyszedł na marsz z flagą Unii?
    Nie ma zasady wewnątrz Stowarzyszenia MN, że każdy pojedynczy znak, czy transparent jest zatwierdzany, czy oceniany przez organizatorów. Jest to tak naprawdę kwestia wyczucia uczestników, z czym przyjeżdżają i jedynie w naprawdę kontrowersyjnych przypadkach organizatorzy rezerwują sobie prawo, żeby interweniować. Gdyby ktoś chciał wiedzieć, czy można iść z flagą UE, to musiałby z nią przyjść i się przekonać, jak ludzie na to reagują. Dla mnie byłoby to nielogiczne, ponieważ jeżeli świętujemy polską niepodległość, a wiemy, że UE tę niepodległość zabiera, ogranicza, to tak naprawdę jest bez sensu pokazywanie się tego dnia z flagą Unii. Druga sprawa - marsz szedł pod hasłem "Bóg, Honor, Ojczyzna", a wiemy doskonale, że Unia jest w zasadzie antytezą tych trzech haseł, w związku z czym uważam, że byłaby to swego rodzaju prowokacja, gdyby ktoś szedł z flagą UE. Natomiast zdaję sobie sprawę, że szło w marszu wiele osób, które akceptują to, że Polska jest w Unii, ale nie widzą potrzeby tego podkreślać.

    Niektórzy komentatorzy zwrócili uwagę, że twórca flagi Unii Europejskiej inspirował się gwiazdami Najświętszej Maryi Panny.
    Dla mnie to jest sofistyka, zupełnie bezwartościowa. Podobnie jak mówienie, że flaga LGBT ma źródła biblijne, bo w Biblii jest mowa o tęczy. Być może twórca inspirował się gwiazdami maryjnymi, być może nie. Moim zdaniem nie ma to wielkiego znaczenia dla tego, czym dziś jest UE - tworem antychrześcijańskim i nie mającym nic wspólnego z kultem Maryjnym. Unia reprezentuje tzw. liberalne wartości, które w zasadzie są afirmacją antychrześcijańskiego podejścia do życia społecznego, kultury i do wolności.

    Kto i w jakim celu zaprosił partię Forza Nuova na Marsz Niepodległości?
    Nie było żadnego oficjalnego zaproszenia wysyłanego do żadnej zagranicznej organizacji. Po prostu Marsz Niepodległości budzi zainteresowanie wśród partii, grup narodowych, eurosceptycznych w różnych państwach europejskich. Ludzie z Forzy przyjeżdżają od kilku lat na marsz. Ich lider przemawiał na poprzednich marszach, nie wywołało to żadnych kontrowersji, ponieważ nie mówił niczego, co wykraczałoby poza zwykłe hasła, które głoszą narodowcy. Więc nikt na to nie zwrócił uwagi. Myślę, że nie ma w tym nic, czego powinniśmy się bać, czy wstydzić, że liderzy, czy uczestnicy różnych narodowych środowisk przyjeżdżają do Polski. Proszę zwrócić uwagę, że jeżeli inne opcje ideowe robią swoje manifestacje i solidarnościowo przyjeżdżają do nich ludzie o podobnych poglądach, nikt nie robi z tego tematu. Nawet jeżeli są to przedstawiciele środowisk kontrowersyjnych ideologicznie w Polsce. W mojej opinii partia Forza Nuova to prostu partia o profilu nacjonalistycznym, a nie, jak piszą niektóre media, faszystowskim. Jej lider był europosłem, funkcjonował w Parlamencie Europejskim przez pięć lat, nie było wokół tego żadnego zamieszania.


    Wideo: AIP

    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Test prawdziwego Polaka

    Sally (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    To nie ojciec jest zapłakany, tylko Basia Forma imiesłowu "zapłakany" jest przestarzała, ale zachowana dla tradycji. Obecnie śpiewalibyśmy "zapłakanej". I chyba to logiczne, że nie mężczyzna...rozwiń całość

    To nie ojciec jest zapłakany, tylko Basia Forma imiesłowu "zapłakany" jest przestarzała, ale zachowana dla tradycji. Obecnie śpiewalibyśmy "zapłakanej". I chyba to logiczne, że nie mężczyzna płacze, a kobieta.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A ten naród to katolicy żydzi komuchy

    DAP Blut und Boden Töten für Votan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Czyli pl. przygłupy

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brawo Bosak

    Uczestnik Marszu Niepodległości (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    W punkt

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    MY, NARÓD !

    niepodległy jak RP (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5

    My naród, to sobie słownie popier...my w internecie . I tylko na to nas dziś stać poza patriotyzmem na pokaz. Solidarni sprzedali nas , sprzedali kraj, oddali okupantowi, zdrajcom szabrownikom,...rozwiń całość

    My naród, to sobie słownie popier...my w internecie . I tylko na to nas dziś stać poza patriotyzmem na pokaz. Solidarni sprzedali nas , sprzedali kraj, oddali okupantowi, zdrajcom szabrownikom, szmalcownikom, przemytnikom, aferzystom, gangsterom bo oni mieli kasę. My naród dostaliśmy świadectwo udziałowe za kilka złotych , wywalono nas na pysk z pracy i domów. Zniszczono nam miejsca pracy by bandyci mogli przejąć wszystko co wypracowaliśmy. I w tym wielkim patriotyzmie pozwoliliśmy by gangsterzy rządzili i grabili kraj. Pozwalamy 30 lat .zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo