Kryzys w Wenezueli: Lider opozycji Juan Guaidó ogłosił się prezydentem. Poparł go Trump. Armia trwa przy Nicolasie Maduro

Kazimierz Sikorski

Wideo

Zobacz galerię (6 zdjęć)
Wenezuela na zakręcie. Lider opozycji ogłasza się prezydentem, Nicolas Maduro nie chce jednak zrezygnować. Armia trwa przy dyktatorze.

Ważą się losy pogrążonej w chaosie gospodarczym i politycznym Wenezueli. Dochodzi do ostrych starć sił bezpieczeństwa z protestującymi, którzy mają dość rządów Nicolasa Maduro i wspierają "tymczasowego prezydenta" kraju, którym ogłosił się lider opozycji Juan Guaidó. Zginęło już kilkanaście osób, ponad 200 zostało aresztowanych.

Wszystko zależy teraz od postawy wojskowych - którą siłę polityczną armia poprze, ta będzie rządzić krajem. Zaraz po tym, jak Donald Trump uznał władzę Guaidó, Maduro nakazał amerykańskim dyplomatom w Wenezueli wynosić się z kraju. Waszyngton nie zamierza jednak podporządkować się decyzji populistycznego władcy, którego wspierają Rosja i Turcja. Ibrahim Kalin, rzecznik tureckiego prezydenta Tayyipa Erdogana zapewnia, że Ankara wyraża wsparcie i mówi prezydentowi Maduro: "Mój bracie! Bądź pewny siebie, stoimy po twojej stronie".

Unia Europejska mówi o konieczności zachowania spokoju i uszanowania postawy opozycji. Po stronie Guiado stanął szef Rady Europejskiej, Donald Tusk. Ogłosił on na Twitterze, że zgromadzenie parlamentarne, a nie Maduro ma mandat demokratyczny od wenezuelskiego narodu. Nowego lidera Wenezueli wsparło już siedem krajów Ameryki Południowej. Meksyk jednak stoi po stronie Maduro.

- Imperialny rząd Stanów Zjednoczonych prowadzi przeciwko nam zamach, by zainstalować rząd marionetek, który byłby przez Waszyngton kontrolowany - oznajmił Maduro, a w stosunku do personelu dyplomatycznego tego kraju dodał: Wynocha!

Pierwsze niepokoje pojawiły się zaraz po zaprzysiężeniu 10 styczna Maduro na drugą kadencję prezydencką. Kontrolowany przez opozycję parlament nie uznał władzy Maduro, wybory uznał za sfałszowane, a prezydenta nazwał uzurpatorem i dyktatorem. Na ulice miast kraju wyszły tłumy popierające opozycję.

Po symbolicznym pojawieniu się w Caracas Guaidó zwrócił się on do tłumu prosząc, by ludzie podnieśli ręce i "przysięgli, że odzyskają demokrację i konstytucję".

- Jestem przepełniona radością - nasz kraj nigdy się nie podda - mówiła na tym wiecu Helen Rodriguez, która wspiera Guaidó - Ten dzień zostanie zapamiętany przez wszystkich, jako czas, w którym odzyskaliśmy demokrację.

CZYTAJ TAKŻE: Przewrót w Wenezueli. Przywódca opozycji Juan Guaido ogłosił się prezydentem. Jego władzę uznał już Donald Trump. Maduro wyrzuca dyplomatów

Ale radość tłumów i opozycji może być przedwczesna, bo jak na razie armia trwa przy Maduro, nawoływania do poparcia opozycji na razie nie dają rezultatów. Za to siły bezpieczeństwa używają gazu łzawiącego i broni palnej wobec protestujących przeciwko Maduro. Impas trwa.

- Nasze protesty są pokojowe, my tylko chcemy pokoju i wolności - mówił Rocio Piña, załzawiony od gazu użytego przez policję podczas starć z manifestantami.

CZYTAJ TAKŻE: Facebook zamknął 364 rosyjskie strony i profile dezinformacyjne

Tłumy mieszkańców stolicy kraju krzyczą: Mamy nowego prezydenta, mamy wolność! W Caracas powstają na ulicach nowe barykady, przybywa zwolenników opozycji, ale sytuacja nadal jest bardzo napięta i niejasna.

Od wielu lat Wenezuela, która ma wszelkie atuty, by rozwijać się (dysponuje między innymi ogromnymi zasobami ropy naftowej) pogrążona jest w kryzysie gospodarczym. Maduro przejął rządy po Hugo Chavezie, populistycznym i komunizującym polityku, dla którego "rajem" była Kuba. Próba zaszczepienia w tym kraju wzorców kubańskich sprawiła, że efektem tego eksperymentu była bieda, puste półki sklepowe i galopująca inflacja. To zmusiło wielu mieszkańców do ucieczki z kraju, w którym, nie można kupić podstawowych produktów, nie ma leków, opieka medyczna jest załamana. Zarówno Chavez, jak i jego "uczeń", czyli Maduro, za ten stan rzeczy obciążają "imperialistów", Stany Zjednoczone, i nie dopuszczali myśli do zmiany kursu czy podjęcia prób przeprowadzenia prawdziwych reform gospodarczych.

POLECAMY:

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

777

NOWY twBOLLEK A MOrze BALCYREK.?

Dodaj ogłoszenie