Kryzys w Watykanie? "Kiedyś to było skuteczne gniazdo żmij..."

"The Sunday Times"
Takiego skandalu za Spiżową Bramą jeszcze nie było. Aresztowano papieskiego kamerdynera Paola Gabrielego, którego oskarża się o ujawnianie tajnych dokumentów Watykanu.

Watykan już oficjalnie potwierdził informację o aresztowaniu Paola Gabrielego, osobistego kamerdynera Benedykta XVI. Gabriele jest zamieszany w bardzo kłopotliwy dla Kościoła skandal związany z ujawnieniem tajnych informacji. Mamy do czynienia z iście hollywoodzkim wątkiem: podejrzana i toczona w zaciszu walka o władzę, intryga oraz korupcja. Wszystko to na najwyższych watykańskich szczeblach zarządzania.

Paolo Gabriele jest człowiekiem świeckim, członkiem Domu Papieskiego. Z oświadczenia przekazanego mediom przez dyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej jezuitę Federica Lombardiego wynika, że kamerdynera aresztowano w ubiegłą środę tuż po tym, gdy w jego prywatnym mieszkaniu w Watykanie znaleziono poufne dokumenty. Obecnie w dalszym ciągu przebywa on w areszcie.

Gabriele często pojawiał się u boku papieża podczas jego wystąpień i przejazdów publicznych. Siedział na przednim siedzeniu otwartego papamobile podczas wyjazdów na środowe audiencje generalne. Na wielu zdjęciach widać, jak podczas deszczu trzyma rozpięty nad Benedyktem XVI parasol. Funkcję osobistego kamerdynera papieża sprawował od 2006 r. Był jednym z niewielu członków niezwykle wąskiego kręgu osób Domu Papieskiego. W skład tego elitarnego grona wchodzą też osobiści sekretarze głowy Kościoła i cztery siostry zakonne dbające o apartament papieża i jego posiłki.

Aresztowanie Gabrielego nastąpiło tuż po tym, gdy do mediów dotarła informacja o innym zaskakującym wydarzeniu z ubiegłego tygodnia - zwolnieniu szefa Banku Watykańskiego Ettorego Gottiego Tedeschiego. Źródła blisko związane ze śledztwem w tej sprawie podały, że również i jemu zarzucono wynoszenie ściśle poufnych dokumentów. Oficjalnie jednak jako przyczynę jego zwolnienia podaje się, że źle zarządzał tą potężną instytucją finansową.

Skandal - już ochrzczony mianem VatiLeaks - wprawił Watykan w bardzo poważne zakłopotanie. Między innymi dlatego, że wybuchł w momencie, gdy Stolica Apostolska stara się pokazać światu finansowemu, iż sama zmieniła w tym względzie sposób funkcjonowania i oczyszcza swoją reputację targanego skandalami finansowymi raju podatkowego.

Z wyciekłych w ostatnich miesiącach do prasy dokumentów watykańskich wyłania się jednak zupełnie inny obraz. Ich treść podkopuje wysiłki Kurii Rzymskiej dotyczące oczyszczenia sytuacji. Mamy do czynienia z domniemaną korupcją związaną z watykańskimi finansami i wewnętrznymi kłótniami dotyczącymi wysiłków Stolicy Apostolskiej w kwestii większej przejrzystości dokonywanych przez nią operacji finansowych.

Jednak znaczenie bardziej kluczowe może mieć zupełnie co innego. Zdaniem obserwatorów przecieki mają jeden wspólny cel: chodzi w nich o zdyskredytowanie człowieka nr 2 Watykanu - sekretarza stanu kardynała Tarcisia Bertonego. Ten włoski duchowny rzymskokatolicki sprawował wiele ważnych funkcji. Na obecnie zajmowanym stanowisku zastąpił emerytowanego kardynała Angela Sodana. Biegle włada kilkoma językami. Między innymi francuskim i niemieckim.

W ubiegłym tygodniu afera zaczęła zataczać jeszcze szersze kręgi. Na rynku wydawniczym ukazała się książka "Sua Santita" ("Jego Świątobliwość"). Autor włoski dziennikarz Gianluigi Nuzzi opublikował w niej poufne listy i służbowe notatki wymieniane między Benedyktem XVI a jego osobistym sekretarzem. Watykan natychmiast nazwał publikację pracy przestępstwem i już oświadczył, że podejmie kroki prawne przeciw autorowi, wydawcy i wszystkim tym, którzy mogli mieć współudział w dokonaniu przecieku.
Podjęciem kroków prawnych przeciw Nuzziemu Watykan groził już znacznie wcześniej, gdy ten na antenie ujawnił treść listów ze stycznia tego roku skierowanych do papieża przez były numer 2 w hierarchii watykańskiej administracji - prałata Carla Marię Vigana. Błaga on w nich papieża Benedykta XVI, aby nie przenosił go na inne stanowisko w związku z ujawnieniem przez siebie podejrzeń o korupcję mogącej kosztować Stolicę Apostolską miliony euro. Chodziło o zawyżone kontrakty. Dziś prałat jest ambasadorem Watykanu w Stanach Zjednoczonych.

Gianluigi Nuzzi jest autorem świetnie znanym w Włoszech i w innych krajach Europy. W 2009 r. opublikował książkę "Vaticano S.p.A." ("Watykan sp. z o.o."). Doczekała się ona już kilkunastu wznowień. Prawa autorskie sprzedano do 17 krajów. Autor na podstawie wyciekłych dokumentów opisał w niej podejrzane transakcje dokonywane przez Bank Watykański. Teraz Nuzzi twierdzi, że pewne źródła watykańskie same doręczyły mu cały szereg nowych tajnych dokumentów. Większość jest stosunkowo świeżej daty. Wiele przedstawia w bardzo negatywnym świetle Tarcisia Bertonego.

Ten 77-letni kardynał nie ma doświadczenia w pracy w dyplomacji. Po wyborze Josepha Ratzingera na papieża zajął praktycznie najwyższe w hierarchii watykańskiej, po samym zwierzchniku całego Kościoła, stanowisko sekretarza stanu. Przedtem przez długi czas był sekretarzem - jest wybitnym znawcą prawa kanonicznego - Kongregacji Doktryny Wiary. Tu dał się poznać jako lojalny zastępca Ratzingera w czasie, gdy obecny papież kierował tym urzędem.

Jednak to właśnie Bertonemu przypisuje się szereg gaf, które stały się plagą posługi Benedykta XVI. Z wyciekłych teraz dokumentów wynika, że osoba kardynała ściągnęła na siebie niemałą falę krytyki i zwykłej złej woli ze strony innych watykańskich oficjeli.

"Od pewnego czasu w różnych częściach Kościoła, nawet wśród samych wiernych, rośnie wielki krytycyzm w kwestii braku koordynacji i zamieszania panującego w samym [jego] centrum" - napisał do papieża w 2009 r. kardynał Paolo Sardi, były numer 2 w watykańskim sekretariacie stanu. Cały list na ten temat opublikował wspomniany juz Gianluigi Nuzzi właśnie w swojej głośnej książce "Jego Świątobliwość".

Podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej autor bronił swojej pracy i oświadczył, że nie boi się odwetu ze strony Watykanu. W rzeczywistości kpił nawet z watykańskich śledczych szukającym pomocy u włoskich sędziów pokoju, do których zwrócono się o zbadanie sprawy. Zdaniem Nuzziego mielibyśmy w tym przypadku do czynienia ze zdumiewającym zwrotem w postępowaniu Stolicy Apostolskiej, bo przecież w przeszłości ona sama była znacznie mniej chętna do pomocy, gdy o informacje w kwestii prowadzonych przez siebie śledztw zwracali się do niej państwowi prokuratorzy.

Nuzzi publicznie wyraził uznanie dla swoich źródeł dziennikarskich i oświadczył, że korzysta z kilku. - Ryzykują utratą pracy, miłości i życia, aby przekazać swoje większe i mniejsze sekrety - powiedział autor "Jego Świątobliwości". Sam wstrzyma się od skomentowania faktu aresztowania osobistego kamerdynera Benedykta XVI.

Kardynał Federico Lombardi oświadczył w sobotę, że sprawa Paola Gabrielego napawa smutkiem cały personel Watykanu.
- Wszyscy go tu znają. Z pewnością sytuacja jest dla nas zaskakująca i bolesna. Dzielimy się wielkim uczuciem miłości z jego ukochaną rodziną.

Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej dodał, że kamerdyner już spotkał się z dwoma swoim adwokatem, a ona sama zgodnie z własnym prawem wszczęła odpowiednie dochodzenie. Jak dotąd nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.

Watykan bardzo poważnie podchodzi do sprawy przecieków. Benedykt XVI powołał do jej zbadania specjalną komisję złożoną z kardynałów. Kwestię ich źródła badają też miejscowi prokuratorzy i watykańska żandarmeria.

Skandal zatacza coraz szersze kręgi, pojawiają się kolejne opinie w tej sprawie, na przykład włoski pisarz katolicki Vittorio Messori, kiedyś współpracownik Jana Pawła II i kardynała Josepha Ratzingera, jest zdania, że tak źle jak teraz jeszcze w Kurii Rzymskiej nie było. Według Messoriego Kuria Rzymska zawsze była gniazdem żmij. - Kiedyś Kuria Rzymska była przynajmniej najskuteczniejszą organizacją państwową na świecie. Zarządzała imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce, i miała niezrównaną dyplomację. Co dzisiaj z tego zostało? - pytał retorycznie pisarz.

Idzie on jeszcze dalej i dodaje, iż gołym okiem widać mierny poziom pracowników Kurii Rzymskiej. Padają głosy, iż poszczególne kraje nie chcą delegować swoich najzdolniejszych księży do pracy w Kurii Rzymskiej, która w 85 proc. obsadzona jest przez Włochów.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
FED
PiS u władzy - danina z Polski dla Wartykanu.
r
rb
A ja się pytam, jak długo polski podatnik będzie utrzymywał sukienkowych, bez względu czy są Watykanie, w Toruniu, czy gdzie indziej.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kryzys w Watykanie? "Kiedyś to było skuteczne gniazdo żmij..."
p
polo
Tak naprawdę, nic z tego tekstu nie wynika, nie ma żadnych nowych faktów.
Ot, pisanina dla pisaniny, jest "afera" w Watykanie, to trzeba rozdmuchać.
Palikot i lewactwo ucieszy się, jest okazja do konfabulacji i snucia nowych teorii spiskowych.
Dodaj ogłoszenie