Kryzys w branży lotniczej. Pracownicy tracą nie tylko wynagrodzenia

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny
Marzena Bugala- Azarko / Polska Press
- W ostatnich miesiącach w porównaniu do takich samych okresów w latach minionych, z powodu COVID-19 mieliśmy jako kontrolerzy rzeczywiście mniej pracy. Mam nadzieję, że ruch lotniczy nie wróci do poprzedniego poziomu z dnia na dzień, bo dla kontrolera ruchu lotniczego powrót do dotychczasowego, bardzo wysokiego natężenia ruchu wymaga stopniowej adaptacji, jest to istotne zwłaszcza z uwagi na bezpieczeństwo pasażerów - mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Franciszek Teodorczyk, przewodniczący Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego

Branża lotnicza jest jedną z najbardziej poszkodowanych przez pandemię COVID-19. Częściej mówi się jednak choćby o pilotach, tymczasem dotyczy to także kontrolerów. Jest bardzo źle?
Temat jest dość skomplikowany, ale skutki pandemii w naszym obszarze znacznie odczuliśmy i odczuwamy nadal. Niemal z dnia na dzień liczba płatnych operacji gwałtownie spadła. Nasz pracodawca, czyli Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, w związku z napiętą sytuacją w Europie i lobbingiem linii lotniczych przestał zarabiać. To opłaty od linii lotniczych są bowiem źródłem 98 % przychodów Agencji. Z naszych obserwacji wynika natomiast, że liczba np. lotów wojskowych czy tzw. General Aviation wręcz wzrosła.

Za czym lobbowały linie lotnicze?
Linie lotnicze dążyły do tego, aby zawiesić konieczność uiszczania opłat nawigacyjnych. I to im się w rezultacie udało. Obecnie suma tych opłat i tak byłaby niższa niż w ubiegłych latach, bo mało kto latał w początkowym okresie pandemii. Niemniej cały czas mówimy o kwocie rzędu 130 milionów złotych, której brak przyczynił się do realnego zagrożenie utraty płynności finansowej przez PAŻP.

Co na to związkowcy?
Jako strona społeczna wykazująca duże zrozumienie dla sytuacji, jaka niespodziewanie spotkała nas wszystkich, negocjowaliśmy z pracodawcą przez dwa miesiące. Celem było znalezienie oszczędności. Co ciekawe, mamy w firmie 14 związków zawodowych i udało nam się osiągnąć porozumienie między sobą, co jest dowodem na dobre intencje i chęć wyjścia z aktualnej sytuacji. Mamy bowiem wszyscy 14 punktów widzenia, różne interesy i w związku z tym różne wizje, ale wspólny kierunek, w którym chcielibyśmy podążać w obliczu tej trudnej sytuacji.

Czy porozumienie między związkami pomogło dogadać się z PAŻP?
Wydawało nam się, że znaleźliśmy rozwiązanie, które będzie odpowiadało pracodawcy. Różniliśmy się w zasadzie tylko w trzech punktach. Przede wszystkim zaproponowano nam zawarcie porozumienia na 3 lata, co przy tak nieprzewidywalnych scenariuszach odbudowy ruchu lotniczego było dla nas absolutnie nie do przyjęcia. W toku dalszych negocjacji udało nam się osiągnąć swoisty konsensus wśród organizacji związkowych, zgodnie z którym ewentualne porozumienie zawarte początkowo na trzy miesiące będzie mogło być przedłużane przez jego strony, gdy wiarygodne dane będą w ocenie organizacji związkowych i pracodawcy uzasadniać potrzebę przedłużenia porozumienia. Finalnie zatem takie porozumienie mogłyby obowiązywać nawet trwać trzy lata, jeśli byłoby to uzasadnione aktualną sytuacją. Istotne dla związków zawodowych było to, aby co kwartał monitorować sytuację i na nią odpowiednio reagować.

Udało się?
Niestety nie. Wszystko rozbiło się o kwestie gwarancji, że jeśli zgodzimy się na cięcia, to przez czas obowiązywania porozumienia pracodawca nie będzie podejmował bez konsultacji i zgody organizacji związkowych działań dalej wpływających na warunki pracy i płacy pracowników. Dodatkowo sporną kwestią był wysoki, jak na te czasy, fundusz nagród i premii w wysokości aż 35 mln zł, z którego p.o. Prezesa PAŻP nie chciał zrezygnować. Potencjalne przyznawanie nagród uznaniowych w czasie kryzysu i w momencie ratowania budżetu Agencji, zwłaszcza gdy wnioskują o to związki zawodowe reprezentujące praktycznie wszystkie grupy zawodowe, naszym zdaniem – nie było właściwym działaniem w obliczu redukcji wynagrodzeń pracowników.

Porozumienia nie ma, ale pensje kontrolerów i tak zostały zmniejszone.
Tak, wskutek wprowadzenia instytucji przestoju przez PAŻP obniżki już wyniosły około 25-30%. Kolejne redukcje Pracodawca zapowiedział od stycznia 2021 r., tak że łącznie sięgną one nawet 50%. Nie tylko nasz związek zawodowy ma wątpliwości co do zgodności z prawem powyższych działań i są one przedmiotem korespondencji z Pracodawcą. Dodać jednocześnie należy, że już sam Regulamin Wynagradzania obowiązujący w PAŻP uzależnia wysokość wynagrodzenia zasadniczego od ruchu lotniczego. Tym samym wobec faktu, że ruchu przez ostatnie miesiące praktycznie nie było, przekłada się to na niższe zarobki.

Czy kontroler, który wróci z przestojowego będzie w stanie z marszu kierować ruchem lotniczym?
To wszystko reguluje Urząd Lotnictwa Cywilnego, który nadzoruje nas jeśli chodzi o utrzymanie kompetencji. Na razie przedłużono nam uprawnienia przy określonej liczbie przepracowanych godzin do 25 lipca. Liczymy, że PAŻP chce wydłużenia tego terminu, bo jeżeli kontrolerzy zaczną tracić uprawnienia, to sytuacja stanie się bardzo trudna. Wznawianie licencji to też dodatkowe koszty dla pracodawcy, więc nie jest to w niczyim interesie.

Koszty są oczywiście istotne, ale chodziło też o kwestie bezpieczeństwa w ruchu lotniczym, za który odpowiadają kontrolerzy. Mówiąc kolokwialnie, nie wypadniecie z formy w okresie tak ograniczonej liczby lotów?
To bardzo realny problem. Prognozuje się, że ruch w lipcu zacznie wracać do stanu sprzed pandemii. Już teraz liczba operacji lotniczych w polskiej przestrzeni powietrznej powoli się zwiększa. Podchodzimy do tego z wielką ostrożnością. Przez ostatnie trzy miesiące byliśmy często objęci przestojem i mieliśmy mniej dyżurów. Naturalnie, taka sytuacja oddziałuje na nas, bowiem mówiąc obrazowo gwałtowne przejście na przysłowiowe wysokie obroty nie jest pożądane w obszarze, gdzie bezpieczeństwo ma absolutny priorytet. Ja osobiście nie czuję się komfortowo z tym, co może się wydarzyć.

Brzmi to dość niepokojąco.
Cały czas mam nadzieję, że to nie będzie tak, że z dnia na dzień liczba operacji lotniczych wróci do poprzedniego poziomu. Nie jestem w stanie powiedzieć, w jaki sposób kontrolerzy będą reagowali na nagły wzrost ruchu. Z uwagi na reżim sanitarny nie za bardzo mieliśmy możliwość przez cały czas utrzymywać kompetencje. A naszym celem jest przede wszystkim zapewnienie pełnego bezpieczeństwa, co jest istotą naszego zawodu.

Czy jakieś potencjalnie groźne sytuacje na polskim niebie miały miejsce w ostatnim czasie?
Pytanie to pozostawię bez odpowiedzi. Proszę w tej sprawie zwrócić się do rzecznika prasowego PAŻP. Mogę wspomnieć, że w zeszłym roku obsługiwaliśmy w Polsce ponad 2700 operacji dziennie. Obecnie liczba ta osiągnęła poziom mniej więcej 600. Przy tak niewielkim ruchu wszystko polega na tym, żeby utrzymać wysoki poziom koncentracji i nie wypaść z wprawy. Przy pracy na pełnych obrotach dochodzi jeszcze zmęczenie intelektualne, które teraz nie występuje w aż takim natężeniu. Natomiast kontrolerzy często zmuszani są do pracy w obsadach jednoosobowych zamiast pracy w parze, co zresztą nie jest rekomendowane przez Eurocontrol, czyli Europejską Organizację ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej.

Co z tegoroczną rekrutacją? Myśli Pan, że będzie wielu chętnych?
Chętni pewnie się znajdą, natomiast Agencja wstrzymała nabory. Tak przynajmniej wynika z informacji, które dostajemy od osób uczestniczących w rekrutacji w momencie wybuchu pandemii. Dodam, że PAŻP latami cierpiał na niedobór na kontrolerów ruchu lotniczego i spodziewam się, że przy powrocie do dotychczasowego natężenia ruchu zapotrzebowanie w tym zakresie znów się pojawi.

A są osoby, które zdecydowały się odejść w związku z zaistniałą sytuacją?
Nie czarujmy się, decyzja o zmniejszeniu podstawy wynagrodzeń niemal wszystkich pracowników Agencji skłoniła część osób, szczególnie w organach gdzie ruch jest najmniejszy, a zatem uposażenia najniższe, do takich przemyśleń. Ostatnio gdzieś w Internecie czytałem o zarobkach kontrolerów i mówiąc szczerze, podane tam przez rzecznika PAŻP kwoty były zaskakujące i niezgodne z faktycznym stanem.

Ale w normalnych czasach chyba nie można było narzekać na zarobki? W powszechnej opinii kontroler ruchu lotniczego to zawód, gdzie raczej nie zarabia się mało.
Nie mnie to oceniać. Każdy sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie, ile warta jest taka odpowiedzialność za życia ludzkie i mienie. O ile w ogóle uznamy, że ludzkie życie, najwyższą wartość, da się przeliczyć na pieniądze. Natomiast biorąc pod uwagę wyłącznie samą wartość samolotów o których bezpieczeństwo dba kontroler, to mówimy tu o miliardach złotych podczas każdej godziny, co sumuje się na wielokrotność rocznego PKB Polski w ujęciu 12 miesięcy pracy. To praca w ciągłym stresie, bez stałych godzin. To zawód, który wpływa znacznie na relacje międzyludzkie, rodzinne i odciska piętno, a dodatkowo odbija się na zdrowiu. Dość wskazać, iż z moich obserwacji przypadki kontrolerów, którzy dotrwali do emerytury nie są liczne. To permanentny stres, a podejmowane decyzje w każdej sekundzie decydują o realnym zdrowiu, życiu innych ludzi. Bezpieczeństwo w ruchu lotniczym nad Polską jest dosłownie w „naszych rękach” i stan naszego zdrowia, psychiki, warunków pracy, komfortu – ma niebagatelny wpływ na bezpieczeństwo i jakość pracy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie