Kryzys i koniec mężczyzn

Agaton Koziński
Kobiety osiągnęły pełną niezależność - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei

Singapur, Singapur

Spór Chin i Japonii o wyspy Senkaku może doprowadzić do wybuchu całej serii konfliktów na Dalekim Wschodzie - wieszczy Michael Richardson, analityk z Instytutu Studiów nad Azją Południowo-Wschodnią w Singapurze.

Analityk obawia się przede wszystkim rozbudzenia nastrojów nacjonalistycznych wśród Chińczyków. Zwraca uwagę, że ponad 20 mln Chińczyków mieszka poza granicami swej ojczyzny - w krajach z nią sąsiadujących, ale także w Europie, Afryce, Australii i Stanach Zjednoczonych. Wzrost napięcia może wywołać trudne do przewidzenia konsekwencje także w tych regionach świata.

Richardson obawia się jeszcze jednej niepożądanej konsekwencji konfliktu o Senkaku. Chiny i Japonia mają nieuregulowane kwestie własnej granicy morskiej. Przy tej okazji może dojść do ożywienia sporu o nią. A to byłoby prawdziwe otwarcie puszki Pandory. Swoje roszczenia do terytoriów na Morzu Południowochińskim zaczęłyby bowiem zgłaszać także Malezja, Wietnam, Filipiny, Tajwan i Brunei. W takiej sytuacji destabilizacja regionu mogłaby trwać latami.

Londyn, Wielka Brytania

Azja żyje konfliktem Pekinu z Tokio, a Europa kryzysem polityczno-gospodarczym. Francja próbuje wzmocnić swą pozycję w Unii Europejskiej poprzez odejście od metody międzyrządowej, którą forsowała za czasów prezydenta Sarkozy'ego - twierdzi Charles Grant, dyrektor Centrum Reform Europejskich (CER).

Grant kieruje pracami jednego z najważniejszych ośrodków analitycznych w Europie. CER ma wprawdzie siedzibę w Londynie, ale generalnie prezentuje bardzo proeuropejski sposób myślenia. W swojej ostatniej analizie jego dyrektor dzieli się swymi wnioskami z wizyty w Paryżu i rozmów z tamtejszymi politykami oraz urzędnikami związanymi z francuskim rządem. I dochodzi do jednego wniosku: Francja kierowana przez François Hollande'a robi wszystko, by stać się bardziej niezależna od Niemiec.

Francja stara się odzyskać niezależność od Niemiec. Na razie Hollande jest skuteczny, ale też wie, że jeśli jego kraj nie zacznie się rozwijać, to ten sukces szybko zniknie - pisze Charles Grant

Autor podkreśla, że pod rządami Nicolasa Sarkozy'ego Francja skręciła w kierunku bardzo bliskiej współpracy z Niemcami - prasa zaczęła pisać o rządach duetu "Merkozy" w Europie. "Hollande wie, że bliska współpraca z Berlinem jest konieczna. Ale stara się, żeby była ona bardziej zrównoważona niż wcześniej" - podkreśla Grant.

By wzmocnić pozycję Francji w stosunku do Niemiec, Hollande zastosował trzy rozwiązania. Po pierwsze, zaczął konsultować decyzje w szerszym gronie - nie tylko z Berlinem, ale także Rzymem, Madrytem, a także Brukselą (Komisją Europejską). Po drugie, zaczął reformować własną gospodarkę, przede wszystkim zbijać deficyt budżetowy poniżej 3 proc. PKB. Po trzecie, prezydent ma plany podniesienia konkurencyjności francuskiej gospodarki. Jak powiedzieli Grantowi jego rozmówcy w Paryżu, nowy rząd jest zdeterminowany, by obniżyć koszty pracy oraz zreformować rynek pracy. I zamierza te zmiany wprowadzić, nawet gdyby Francuzi wyszli na ulicę w obronie status quo.
Hollande, mimo wcześniejszych perturbacji, jest w dobrych relacjach z Merkel. Mimo to próbuje forsować własny pomysł na uzdrowienie sytuacji w UE. Przede wszystkim nie chce zmian traktatowych, które proponuje Berlin. "Kiedy Unia jest w kryzysie, Niemcy mają odruch Pawłowa i wzywają do unii politycznej, mimo że nie mają tak naprawdę tego na myśli" - Grant cytuje francuskiego dyplomatę, nie podając jego nazwiska. Dlatego zamiast pogłębiać integrację, Paryż wolałby skupić się na wypracowaniu mechanizmów pozwalających przełamać kryzys w strefie euro. I uważają, że lepszym rozwiązaniem byłoby szukanie sposobów wzmocnienia metod wspólnotowych, a nie międzyrządowych. "Na razie nowa strategia przynosi efekt. Ale na dłuższą metę bez wzmocnienia konkurencyjności francuskiej gospodarki nie uda się Hollande'owi odbudować pozycji Francji" - konkluduje Grant.

Nowy Jork, USA

Azja i Europa martwią się kryzysami polityczno-gospodarczymi, natomiast Ameryka żyje kryzysem współczesnych mężczyzn. Pisze o nim Hanna Rosin we właśnie wydanej książce "Koniec mężczyzn i narodziny kobiet".

Sama teza o tym, że XXI wiek będzie stuleciem kobiet, nie jest nowa. Ciekawa jest natomiast argumentacja, jaką proponuje Rosin. Według niej gwoździem do trumny męskości jest bowiem obecny kryzys gospodarczy. Jego głównymi ofiarami są mężczyźni, którzy do tej pory pracowali jako robotnicy. Teraz to właśnie osoby zatrudnione w przemyśle są najbardziej narażone na zwolnienia. Inaczej jest natomiast z kobietami. One zwykle pracują głównie w usługach lub sektorze budżetowym - siłą rzeczy więc mają zajęcia bardziej odporne na wstrząsy kryzysowe czy zwolnienia.

Dlatego też kobiety lepiej przejdą przez obecny kryzys, a po nim, jak przewiduje Rosin, nastanie czas matriarchatu. To kobiety będą zarabiały na utrzymanie domu, one też staną się głową rodzin. Przejmą funkcje tradycyjnie zarezerwowane dla mężczyzn. W skrócie, w tradycyjnej wojnie płci kobiety zanotują pełne zwycięstwo.

Ale one same nie będą wiedziały, jak je wykorzystać. Rosin ten stan zawieszenia określa jako niejednoznaczną niezależność. Czemu niejednoznaczną? Bowiem dalej będą zdane na mężczyzn. Wprawdzie na innej płaszczyźnie niż teraz, ale mimo to nie uda się ich całkowicie wyrugować z życia.

Główny problem z mężczyznami będzie się wiązał ze zmianą w ich mentalności. Kobiety zdejmą z nich obowiązek zarabiania na dom, przez co stracą bodziec do dojrzewania. Coraz więcej mężczyzn na świecie będzie więc żyło jako wieczni chłopcy, staną się najstarszym dzieckiem w domu, a nie ojcem. Kobiety będą musiały wypracować sposób radzenia sobie z tym.

Kliknij, aby czytać pozostałe publikacje Agatona Kozińskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie