Krwawy berek za murami

Marek Świrkowicz
Trójka nastoletnich włamywaczy na własnej skórze przekonuje się, że porządni obywatele w obronie swojej własności są zdolni do wszystkiego
Trójka nastoletnich włamywaczy na własnej skórze przekonuje się, że porządni obywatele w obronie swojej własności są zdolni do wszystkiego Materiały prasowe
Udostępnij:
Film "Zona" to konfrontacja dwóch meksykańskich światów - eleganckich rezydencji i odrażających slumsów.

Wypasiona terenowa beemka sunie leniwie ulicą. W przyciemnianych szybach odbijają się perfekcyjnie przycięte trawniki, ogrodowe fontanny i podobne motoryzacyjne cacuszka zaparkowane na podjazdach eleganckich, zadbanych rezydencji. Piękne dziewczyny ze słuchawkami na uszach oddają się rozkoszom porannego joggingu, a ubrane w nowiutkie mundurki dzieciaki grzecznie maszerują do szkoły.

Tak wygląda Mexico City w pierwszych sekundach najnowszego hitu latynoskiej kinematografii, który już jutro debiutuje na naszych ekranach. Ale nie dajcie się nabrać. Po chwili kamera zmienia ogniskową i naszym oczom ukazuje się wysoki na parę metrów betonowy mur najeżony kamerami i zakończony u góry złowieszczym drutem kolczastym. A zza zasieków powoli wyłania się inna twarz blisko dziesięciomilionowego molocha: brudne, odrażające slumsy, których szara magma ciągnie się aż po horyzont.

Konfrontacja tych dwóch funkcjonujących na co dzień obok siebie światów jest nieunikniona. A jednak nagłe, brutalne spotkanie nieprzyzwoicie bogatych mieszkańców zamkniętego, pilnie strzeżonego osiedla (czyli tytułowej Zony) oraz żyjących na granicy zezwięrzęcenia wychowanków dzielnic nędzy rozkręci spiralę grozy i przemocy w stopniu trudnym do wyobrażenia.

Oto pewnej nocy w czasie burzy przewraca się stojący tuż za murem Zony billboard, powodując chwilową awarię prądu, a co za tym idzie - systemów monitoringu. Okazję postanawia wykorzystać trzech przypadkowych nastolatków ze slumsów. Po przewróconym słupie przekradają się na teren Zony, żeby uszczknąć odrobinę tamtejszego bogactwa. Wszystko jednak idzie nie tak jak powinno i w trakcie rabunku ginie starsza kobieta. Chwilę później wywiązuje się strzelanina, a gdy dym opada, na placu boju pozostają trupy dwóch włamywaczy i ochroniarza zastrzelonego omyłkowo przez jednego z krewkich mieszkańców.

Trzeciemu z napastników udaje się zbiec, ale rezydenci doskonale wiedzą, że dopóki przebywa na terenie Zony, daleko nie umknie. I postanawiają rozprawić się z młodocianym kryminalistą na własną rękę wszelkimi możliwymi środkami. A to oznacza ukrywanie dowodów, wprowadzanie w błąd i przekupywanie policji oraz gnojenie wszystkich tych, którzy ośmielą się sprzeciwić woli większości.

Od tej pory kolejne wydarzenia śledzimy oczami Alejandra (świetny Daniel Tovar), majętnego szesnastolatka i zarazem syna jednego z bojowych liderów polowania, Daniela (Daniel Giménez Cacho). Paniczyk z początku traktuje całą sytuację jak dobrą zabawę, w pewnym momencie nawet - z zabawkowym harpunem w dłoni - przyłącza się wraz z kolegami do metodycznych łowów na zbiega. Ale jego nastrój zmieni się radykalnie, gdy w piwnicach rezydencji ojca stanie oko w oko ze ściganym. I pojmie, że jeśli młodociany rabuś nie opuści jak najszybciej Zony, to zabawa przemieni się w rzeź.

Debiutujący "Zoną" na wielkim ekranie Rodrigo Plá (nagrodzony w Wenecji za najlepszy debiut) trzyma widza za gardło do ostatnich chwil. Jednak zamiast kopiować pomysły swoich latynoskich kolegów po fachu i kręcić kolejną wariację na temat "Amores perros" czy "Miasta Boga", woli wzorować się na Europejczykach pokroju Larsa von Triera.

Bo podobnie jak dzieła duńskiego prowokatora, jego film to zmasowany (i wyjątkowo skuteczny) atak na emocje kinomanów, dokonany z użyciem postaci i sytuacji, które funkcjonują na ekranie raczej w roli symbolicznych figur niż ludzi z krwi i kości.

Jednak kunszt reżysera sprawia, że "Zona" sprawdza się znakomicie zarówno jako emocjonujący thriller, metaforyczna przypowieść o strachu i granicach człowieczeństwa, przejmująca historia o dojrzewaniu, jak i wstrząsający portret społeczeństwa, w którym ostatnim krzykiem mody są kuloodporne stroje wieczorowe.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie