Krwawe starcia w dżungli. Niespokojnie na granicy Kolumbii i Wenezueli

Grzegorz Kuczyński
Żołnierze kolumbijscy od lat zwalczają lewackich partyzantów i przemytników narkotyków w departamencie Arauca
Żołnierze kolumbijscy od lat zwalczają lewackich partyzantów i przemytników narkotyków w departamencie Arauca Twitter/Ministerio de Defensa Nacional de la Republica Colombia
Udostępnij:
Co najmniej 23 osoby zginęły na kolumbijsko-wenezuelskim pograniczu – poinformował minister obrony Kolumbii Diego Molano. To wynik starć w dżungli, do których doszło między dwiema formacjami lewackich partyzantów. Bilans zabitych i rannych wciąż nie jest zamknięty.

Jak donoszą kolumbijskie media i potwierdzają władze w Bogocie, do walk dojść miało w niedzielę. Wciąż jednak odkrywane są kolejne ciała, także po wenezuelskiej stronie granicy. Ofiar może być dużo więcej. Napastnicy uprowadzili z domów dziesiątki cywilów. Co najmniej 50 osób wciąż uważa się za zaginionych. Starcia w graniczącym z Wenezuelą departamencie Arauca wybuchły prawdopodobnie po tym, jak zerwali ze sobą sojusz partyzanci z Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN) i byli członkowie 10. Frontu Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC). W wydanym oświadczeniu kolumbijska armia stwierdziła, że obie grupy walczą teraz o dominację nad handlem narkotykami w tym rejonie.

Krwawe starcia w Arauca to porażka rządu Kolumbii, któremu w ostatnim czasie udało się ograniczyć liczbę zabójstw w kraju po zawarciu w 2016 roku porozumienia pokojowego z Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii. Nie wszyscy członkowie FARC złożyli broń. Z kolei partyzanci ELN zainicjowali w 2017 roku rozmowy pokojowe z kolumbijskim rządem, ale załamały się one po ataku na akademię policyjną, w którym zginęły 23 osoby.

Teraz rząd prowadzi kampanię przeciwko mniejszym grupom rebeliantów i kartelom narkotykowym, które w wiejskich obszarach kraju walczą między sobą o szlaki przemytnicze, pola koki, nielegalne kopalnie i inne aktywa. Jednym z takich regionów jest departament Arauca.

Wojna o kokę i ropę

W Arauca znajdują się jedne z największych w Kolumbii złóż naftowych, a przez terytorium departamentu przebiega rurociąg, który jest regularnie atakowany przez rebeliantów kradnących ropę. Sytuację komplikuje fakt, że Arauca graniczy z Wenezuelą, a grupy zajmujące się przemytem narkotyków walczą o jego szlaki przemytnicze od dziesięcioleci. Partyzanci działają też po wenezuelskiej stronie granicy. W ubiegłym roku do Arauca przeszły tysiące uchodźców z Wenezueli po tym, jak tamtejsza armia starła się z FARC.

Prezydent Kolumbii Ivan Duque ogłosił, że wyśle więcej wojska w ten rejon i zwiększy loty obserwacyjne. Duque oskarżył wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro o udzielanie schronienia niektórym z rebeliantów. Oskarżenia te odrzucił wenezuelski minister obrony.

Generał Vladimir Padrino dodał, że w reakcji na walki w Arauca, wenezuelskie siły wojskowe stacjonujące w przygranicznych gminach podniosły swój poziom gotowości.

Od jutra kwarantanna zostaje skrócona

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie