Krótka ławka kadrowa, czyli gdzie PiS schował swój gabinet cieni?

Redakcja
PiS jakoś nie chwali się przed wyborami składem swego gabinetu cieni. Czy dlatego, że kiepsko widzi szanse na zwycięstwo? Czy może wciąż ma zbyt krótką ławkę kadrową? - pisze Witold Głowacki.

Prawo i Sprawiedliwość pod wieloma względami sprawia wrażenie nieźle przygotowanego do wyborczej konfrontacji. Partia Jarosława Kaczyńskiego, mocno dystansując konkurencję, najwcześniej ogłosiła swój program. Kampanię rozpoczęła tak naprawdę jeszcze wiosną, umiejętnie dobierając jej tematy do potrzeb swego elektoratu. Jarosław Kaczyński odwiedzający sklepy spożywcze, Antoni Macierewicz przedstawiający kolejne części białej księgi o Smoleńsku i Anna Fotyga pisząca na Pis.org.pl kolejne felietony o kondominium i polityce zagranicznej rządu Tuska prowadzonej "na kolanach" wyznaczyli całkiem spójne ramy tematycznej PiS-owskiej kampanii.

Kaczyński do Tuska ws. historii w szkołach: "Decyzja podjęta przez MEN za Pana zgodą jest szkodliwa"

Ale jednego wciąż od Prawa i Sprawiedliwości wprost się nie dowiemy. Kto mianowicie zasiadłby w ministerialnych fotelach, gdyby partii Kaczyńskiego udało się zdobyć władzę. Wprawdzie prezes PiS jeszcze niedawno przypominał na billboardach, że kierował już rządem, jednocześnie sugerując, że znów stanie na jego czele. Ale nie podał jego potencjalnego składu. Na temat ewentualnego gabinetu cieni Prawa i Sprawiedliwości oficjalnie nie mówi się niemal nic.

Rzecz jasna po części wynika to z tego, że Jarosław Kaczyński liczy się nadal - przynajmniej teoretycznie - z możliwością tworzenia po wyborach koalicji. Przedwczesne ogłaszanie personalnych propozycji mogłoby więc spalić dogodną sytuację do negocjacji. Niemniej jednak, przed wyborami każda partia, która rozważa choćby scenariusz zwycięstwa, stara się też dopasować skład przyszłej rady ministrów do swej kadrowej ławki. Prawo i Sprawiedliwość miał już całkiem niedawno okazję stworzyć nawet dwa rządy (nie zapominajmy wszak o Kazimierzu Marcinkiewiczu), ale przed październikowymi wyborami nie do końca może sięgnąć do tamtych doświadczeń. Musi stworzyć swój gabinet cieni na nowo. Bo rząd Jarosława Kaczyńskiego z lat 2006-2007 nie będzie mógł z kilku naprawdę istotnych powodów zostać tak zwyczajnie odtworzony.

Czarzasty: Dobrze, że jest PiS. Lepszy radykalizm w ramach prawa niż rzucanie kamieniami na ulicach

Po pierwsze tragedia w Smoleńsku odebrała Prawu i Sprawiedliwości kilku ówczesnych ministrów. Zginęła w niej Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego, notabene szefowa jednego z najlepiej ocenianych przez opozycję i niezależnych komentatorów resortu tamtego rządu. Zginął Przemysław Gosiewski, wicepremier. Zginął Aleksander Szczygło, minister obrony narodowej. Zginął Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych. Zginął Władysław Stasiak, przez krótki czas po aferze gruntowej następca Janusza Kaczmarka w fotelu szefa MSWiA. Naturalną śmiercią zmarł natomiast Zbigniew Religa, minister zdrowia.

Pawlak: Wzywam Kaczyńskiego do debaty. Oby wyzwolił się z arogancji

Drugą przyczyną, dla której Jarosław Kaczyński po ewentualnym zwycięstwie nie mógłby tak po prostu zrekonstruować swego poprzedniego gabinetu, jest prosty fakt, że nie ma już w polityce ówczesnych koalicjantów PiS. Samoobrona wprawdzie tuż po śmierci swego lidera próbowała jakoś zaistnieć, ale nie pójdzie do Sejmu takim przebojem jak w 2005 roku - prosto po tekę wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera, Ministerstwo Pracy dla Anny Kalaty, nieistniejący już resort budownictwa dla Antoniego Jaszczaka, a później Andrzeja Aumillera. Do Sejmu nie wybiera się też LPR. Jarosław Kaczyńskie nie będzie mógł sięgnąć po Romana Giertycha jako wicepremiera i ministra edukacji. I tym bardziej po byłego ministra gospodarki morskiej i rybołówstwa Rafała Wiecheckiego. Ale być może PiS utworzyłby ponownie ten - jakże potrzebny w roku 2006, by dać jakąś rządową posadkę LPR - resort gospodarki morskiej. - Nie można odwracać się do morza tyłem - mówił Jarosław Kaczyński niedawno na konferencji w Gdyni, być może nie tylko dlatego, by zapunktować na Pomorzu.
Jest jeszcze trzeci powód czy raczej pakiet powodów, dla których jeszcze kilku ówczesnych ministrów Kaczyńskiego nie będzie miało wstępu do jego ewentualnego nowego rządu. Elżbieta Jakubiak, ówczesna minister sportu, i Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceszefowa resortu pracy, później naturalna kandydatka na minister opuściły Prawo i Sprawiedliwość, udając się w polityczną drogę, która mimo poważnych rozstajów raczej nie prowadzi z powrotem pod skrzydła Kaczyńskiego.

Kaczyński do Tuska ws. historii w szkołach: "Decyzja podjęta przez MEN za Pana zgodą jest szkodliwa"

Jakubiak pozostaje dziś w PJN, Kluzik-Rostkowska nadal zajmuje się polityką społeczną - tyle że w szeregach Platformy Obywatelskiej. Podczas rozmów o programie spotykała się w PO z koordynatorem prac programowych tej partii i ministrem spraw zagranicznych w rządzie Donalda Tuska Radosławem Sikorskim. Niegdysiejszym przecież ministrem obrony narodowej w gabinecie Kaczyńskiego.

Są jeszcze kwestie nie tyle pożegnania z partia, co mocno nadwerężonego zaufania. Do Prawa i Sprawiedliwości całkiem niedawno też powrócił Michał Kazimierz Ujazdowski - były minister kultury i współtwórca Polski XXI. Wciąż na dalekiej orbicie partii Kaczyńskiego pozostaje jej współtwórca, a w tamtym rządzie wicepremier i pierwszy szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - Ludwik Dorn.

Czarzasty: Dobrze, że jest PiS. Lepszy radykalizm w ramach prawa niż rzucanie kamieniami na ulicach

Dwójka dawnych ministrów Kaczyńskiego pełni wreszcie ważne funkcje, z których raczej nie składa się dymisji, by pokierować resortem. Zyta Gilowska, była minister finansów, zasiada dziś w Radzie Polityki Pieniężnej. Próba wciągnięcia jej w kampanię wyborczą zakończyła się małym skandalem i konferencją prasową w towarzystwie szefa NBP Marka Belki. Z kolei minister gospodarki u Kaczyńskiego Piotr Woźniak jest szefem rady unijnej agencji energetycznej ACER. Jego kandydaturę zgłosił tam zresztą obecny wicepremier Waldemar Pawlak.

Gdy więc dziś Jarosław Kaczyński przegląda listę swych dawnych ministrów, widzi, że nie może sięgnąć po ówczesną obsadę co najmniej połowy resortów. W tym po ani jednego spośród wicepremierów!

Tak naprawdę na palcach jednej ręki można policzyć ministrów tamtego rządu, którzy i dziś mieliby całkowicie pewną posadę u Kaczyńskiego. Najprawdopodobniej ministrem infrastruktury mógłby znów zostać Jerzy Polaczek. Niewykluczone też, że Jan Szyszko ponownie zostałby ministrem środowiska.

Dalej zaczynają się schody. Zbigniew Ziobro jest wskazywany jako murowany kandydat na ministra sprawiedliwości. Ale jako niedawny pretendent do PiS-owskiego tronu może zostać przez kierownictwo partii mocno usadzony. I utworzenie rządu PiS melancholijnie świętować w Parlamencie Europejskim.

Pawlak: Wzywam Kaczyńskiego do debaty. Oby wyzwolił się z arogancji

Równie murowana zdaje się większości obserwatorów pozycja Anny Fotygi jako dawnej i przyszłej minister spraw zagranicznych. Ale niezbyt dobrze radząca sobie z mediami ma poważnego konkurenta w osobie znacznie bardziej medialnego Witolda Waszczykowskiego.

Filozof, profesor Ryszard Legutko, dziś także eurodeputowany PiS, wydawałby się niezłym kandydatem do ponownego objęcia fotela ministra edukacji. Ale w partii równie często wymieniany jest profesor Andrzej Waśko, polonista. Nie ma też pewnej kandydatury na ministra szkolnictwa wyższego, chyba że PiS udałoby się przekonać profesora Michała Kleibera, znanego z sympatii dla nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
olecki

Jak czytam "myślicieli" z PIS-u, którzy się znają na wszystkim oczywiście z wszechwiedzącym Prezesem, to tylko się radośnie uśmiecham. Takie intelektualne babskie tuzy jak. B. Szydło, J. Szczypińska, N. Rokita, Kruk i wiele innych na pewno doprowadzą do bogatej, szczęśliwej ale koniecznie katolickiej Polski.

V
Vincent
Prawdopodobny scenariusz PO wygranych wyborach (przez PO):

W ramach ściągnięcia pieniędzy dla pokrycia bieżących wydatków trzeba będzie podwyższyć podatek VAT od towarów i usług o 2 stopnie z 23% na 25%. Będą wyjątki -- proponowany regulamin oszczędza najbogatszych stwarzających tzw."nowe miejsca pracy".

Podwyższyć najniższe podatki osobiste na 21%.

Wprowadzić natychmiast podatek katastralny od domów i mieszkań w proponowanej wysokości 2%.

Zawiesić rewaloryzację rent i emerytur.

Trzeba koniecznie znacjonalizować nasze składki w "OFE" -- od tego zależą dalsze wypłaty rent i emerytur.

Zawiesić wszelkie podwyżki w budżetówce wyłączając sfery rządowe.

Zlikwidować wszelkie ulgi finansowe (na dzieci, inwalidów, dodatki opiekuńcze).

Oto skutki czterech lat rządów PO-PSL
P
Paligłup
Dzisiejszy przekaz dnia:

Z przykrością muszę stwierdzić, że niektórzy dziennikarze zaczynają się wymykać spod naszej kontroli, co bardzo utrudnia nam pracę nad urabianiem opinii publicznej za pomocą mediów. Staramy się w tej sprawie coś robić.

Prawdziwe sondaże pokazują, że coraz mniej ludzi chce na nas głosować (17 %) oraz, że rośnie liczba niezdecydowanych, którzy rozważają głosowanie na PiS.

Ewentualny przyszły rząd pisowski z całą pewnością nie tylko zreaktywizuje, ale i wzmocni CBA -- i wtedy już nie będzie tak łatwo robić interesy.

Zróbcie coś, mobilizujcie wszystkie media, piszcie na wszystkich forach, bo TONIEMY, a razem z nami mogą zatonąć WASZE interesy! Wszystkie chwyty dozwolone.

Powtarzać w kółko, że według wszystkich sondaży PiS nie ma szans, ponieważ prawie połowa ankietowanych chce głosować na nas.

Dalej na forach wyśmiewać na wszelkie sposoby wszystkie wrogie media, w szczególności "Gazetę Polską", Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik" oraz "Uważam Rze". Wszystkie chwyty dozwolone.

Unikać tematu długu publicznego! To samo dotyczy podatków. Te tematy są na przyszły rok, ponieważ to jest nasz najsłabszy punkt. W żadnym wypadku nie posługiwać się określeniem "terapii szokowej"! Niestety Vincent trochę się wygadał w Brukseli, co nam tylko utrudnia zadanie.

Wmawiać ludziom, że klapa autostradowa, klapa stadionowa, klapa służby zdrowia oraz drożyzna są skutkami celowych działań i zaniedbań opozycji, czyli PISu.

UWAGA: w mediach nie wolno atakować SLD, bo to nasz cichy sojusznik. Rozmowy idą w dobrym kierunku. To samo dotyczy ODS (Obywatele do Senatu, czyli inicjatywa prezydentów miast), PJN oraz oczywiście RPP. JEDYNYM NASZYM PRZECIWNIKIEM JEST PiS.

Pamiętajcie: ODS to nasza szalupa ratunkowa, czyli nowa Platforma przyszłości!

Można natomiast wspominać o niedawnych zabiegach PSL w sprawie cichego wprowadzenia GMO.

W tej chwili koniecznie trzeba zwalczać PISowskie spoty radiowe. Wyśmiewać na wszelkie sposoby, korzystając z naszych ludzi w mediach publicznych oraz mediach zaprzyjaźnionych. Słyszałem dzisiejsze wiadomości o 9-tej rano w Trójce -- dobra robota!
w
wesołek

Z jakiego kabaretu ten tekst ?

w
wolf

...przecież tam wszyscy są albo cieniami PREZESA, albo zwyczajnie przestają istnieć.

t
tylko PIS

Na jakośc rządzenia ma wpływ nie rozbuchana ilościowa administracja. Jeden genialny człowiek może starczyć za cały rząd i my mamy takiego człowieka, który jest dodatkowo otoczony wybitnymi intelektualnie członkami Ścisłego Kierownictwa. Taki rząd jest w stanie zapewnić pomyślność i dobrobyt i prawo i sprawiedliwość oraz rozgonić spiskowy układ krajowy.

X
XXX

Partia na poziomie lat trzydziestych XX wieku.
Partia ciemniaków i nieudaczników.

p
polo

W 2006 przywódca Tuskoidów ogłosił, że PO ma już przygotowany "gabinet fachowców" który ciężko pracuje nad "szufladami nowych ustaw".
Po jesiennych wyborach 2007 okazało się, że rząd Tuska tworzą osoby z telefonicznej łapanki,
a z "gabinetu cieni Tuska" do rządu dostała się jedynie …. Kopacz.
"Szuflady pełne ustaw" okazały się również fikcją. Bezrobotni posłowie przez blisko dwa lata snuli się po sejmowych korytarzach szukając jakiegoś zajęcia.
Tak wygląda krótka historia "wielkich sukcesów Tuska" oraz jego "gabinetu fachowców PO".

PS;
Babciu. Zabierz gówniarzowi dowód !
Już dosyć narobił pod siebie.

m
młodzi, dawniej PO

UWAGA: informujemy lemingów i CIEMNIACTWO na Onecie: PONAD 700 AFER: afery.po **** Zgłoś nadużycie!!! [podaj dalej, podaj dalej:] PONAD 700 AFER: afery.po **** TO KONIECZNE

p
polo

tuskomatołków wystraszonych rosnącą popularnością opozycji.
Funkcjonariusz Głowacki próbuje skompromitowany "gabinet cieni" Tuska wcisnąć w buty Jarosława K.
Przeciętny matołek PO ma odnieść wrażenie, że "gabinety cieni" to domena PiS.
Wielu tuskidów już się na to nabrało.

Babciu ! Chcesz mniej płacić za leki ?
Zabierz gówniarzowi dowód.

j
ja ja

Tam królują 3 egerie Tuska na "K" : Kluzik, Kopacz, Kidawa . Wg klasyka: "Jedna kłamie, druga wywrzaskuje, trzecia nie ma nic do POwiedzenia" . Jak się przyjrzeć to prawdziwych mężczyzn w PO też nie ma-nawet Hall po spuszczeniu sPOdni to tylko naga prawda.

@mario

Do rządzenia wystarczy jedynie mały Jarek który wszystko wie najlepiej, posiada tajemną wiedzę, zna wszelkie układy oraz szare sieci. Poza tym Jarosław piekny jest wybitnym kierowcą automobilowym, zna się na oprecjach na kontach bankowych, jest doskonałym mężem i ojcem ale przede wszystkim jest wybitnym ojcem mężem stanu i ojcem narodu. Te cechy predystynują tegoż chłopaka do aplikacji od społeczeństwa solidnego kopniaka w karłowaty tyłek i przegania na rydzykową działkę na której będzie do woli mieszał w czerepach ciemnemu pisowsko-radiomaryjnemu ludowi

c
cicha_wielbicielka

kogo w razie zwycięstwa posadzi na poszczególnych stołkach, gdyż jest przekonany, że i tak wszystkie decyzje będzie podejmował sam. Bez znaczenia jest to, że już raz się na tym pośliznął, ale teraz robi wszystko żeby upokorzyć Tuska i zobaczyć go opuszczającego gabinet premiera. Natężęnie złych emocji w jego drodze do władzy przesądza o celach jego partii.

c
cicha_wielbicielka

kogo w razie zwycięstwa posadzi na poszczególnych stołkach, gdyż jest przekonany, że i tak wszystkie decyzje będzie podejmował sam. Bez znaczenia jest to, że już raz się na tym pośliznął, ale teraz robi wszystko żeby upokorzyć Tuska i zobaczyć go opuszczającego gabinet premiera. Natężęnie złych emocji w jego drodze do władzy przesądza o celach jego partii.

r
rm

-ministerstwo IPN
-ministerstwa p.Antoniego,Zbigniewa i Mariusza
wystarczy .

Dodaj ogłoszenie