Królowa polskich szos, syrenka znów jest w modzie

Artur Grabarczyk
Dokładnie 25 lat temu zakończono produkcję Syreny. Nic nie wskazuje na to, że zniknie z polskich dróg. Wkrótce mają powstać zakłady produkujące części zamienne do syrenek.

Co roku co najmniej kilka tych aut odzyskuje dawną świetność. Mnożą się fankluby zrzeszające nowych właścicieli, powstają kolejne strony internetowe poświęcone syrenkom, a ceny nielicznych egzemplarzy osiągają zawrotną wysokość nawet 8 tys. zł. Choć właśnie mija 25 lat, od kiedy ostatnia syrena opuściła taśmę produkcyjną, nic nie wskazuje na to, że auto zniknie z polskich dróg. Przeciwnie, zainteresowanie syrenami jest tak duże, że wkrótce mogą powstać zakłady produkujące do nich części zamienne.

- To auto kultowe, a ten kult ciągle się rozszerza - mówi Paweł Podsiadłowicz, od 12 lat szczęśliwy właściciel "Balbiny". Jak mówi, jego samochód zawsze budził zainteresowanie, ale ostatnio jego forma jest już inna. - Zaczepia mnie coraz więcej młodych ludzi, którzy nie pytają, czy można popatrzeć, ale gdzie kupić syrenę i jak ją odrestaurować, żeby wyglądała i jeździła - mówi Podsiadłowicz.

Rosnący kult Syreny zauważył też kolekcjoner starych pojazdów Grzegorz Jędraszczak. Sam jest właścicielem kilku syren, w tym takich rarytasów jak model 110 i laminat. Jędraszczak wyróżnia dwie grupy właścicieli syren: ludzi, którzy mają do tych aut sentyment, bo jeździli nimi w młodości, i dwudziestopa-rolatków. - Tych młodych zapaleńców jest znacznie więcej i ich grono rośnie - mówi Jędraszczak. - Mają dobrą pracę, pieniądze, które wydają na zakup i remont syreny.

Wzrost zainteresowania pociągnął za sobą spory skok cen tych samochodów. Za kilkaset złotych można już teraz kupić tylko kompletną ruinę. Za egzemplarz lepiej utrzymany trzeba wydać co najmniej 1,5 tys. zł. - Ale wieść o tym, że ktoś chce takie auto sprzedać, szybko się rozchodzi, zaczyna się o nie wojna i podbijanie cen - opowiada Jędraszczak. - Ostatnio aukcja syreny na Allegro skończyła się na 8 tys. zł.

Dużą falę popularności dostrzega też prezes Klubu Miłośników Syrenki i Warszawy Bernard Kaczmarski. Jak sam zaznacza, jest jedynym seniorem w klubie, reszta to młodzi. - Za parę dni dołączy do nas nowy człowiek, który kończy trwającą kilka lat renowację - mówi. - Takich jak on z roku na rok jest coraz więcej: szukają po wsiach nieużywanych syren, potem pieczołowicie je naprawiają.

I dodaje, że wiele razy obserwował w internecie prawdziwą walkę o części zamienne. - Niedawno jeden starszy pan na prośbę żony opróżnił piwnicę z gromadzonych tam przez lata części - mówi. Wszystko rozeszło się na pniu.

Już niedługo ten problem może zniknąć. - Wiem, że kilka drobnych firm poważnie przymierza się do produkcji zamienników - mówi Kaczmarski. - To największy dowód, że kult się rozszerza.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie