Król: Spór obyczajowy nakręcają politycy. Oni żerują na takich kwestiach

Redakcja
Prpf. Marcin Król
Prpf. Marcin Król Fot. Polskapresse
- Kwestia legalizacji związków partnerskich czy marihuany nie wzbudza dużego zainteresowania ogółu społeczeństwa. To nie są pasjonujące dla niego tematy. To tematy bardziej istotne dla polityków. Niestety, jest grupa ludzi, która żeruje na tego typu kwestiach - mówi prof. Marcin Król, politolog, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Nowy Sejm rozpocznie pewnie obrady od dyskusji o krzyżu w sali obrad, legalizacji związków partnerskich i marihuany. Pewnie zaraz za tym nadciągnie dyskusja o in vitro i aborcji. Czy wybuchnie wojna światopoglądowa w kraju?
Słowa "wojna" bym nie użył, mam wrażenie, że te kwestie nie wzbudzają aż tyle emocji wśród Polaków. Choć zależy też, o czym ten nowy Sejm będzie chciał dyskutować. Jeśli posłowie zajmą się poważnymi tematami jak na przykład reforma finansów publicznych, to kwestie światopoglądowe zejdą na plan dalszy. Natomiast jeśli ważne zagadnienia nie wpłyną, to wtedy mogą wzbudzić zainteresowanie.

Naprawdę uważa Pan, że Polaków mogą rozpalić dyskusje o sposobach reformy KRUS czy zmian w systemie emerytur mundurowych? Wydaje mi się, że szybciej poruszy ich kwestia związków homoseksualnych czy możliwość legalnego palenia marihuany.
Mówię tylko, kierując się własną intuicją, żadnych badań nie prowadziłem. Ale uważam, że kwestia legalizacji związków partnerskich nie wzbudza dużego zainteresowania ogółu społeczeństwa. To nie jest pasjonujący dla niego temat. To bardziej temat istotny dla polityków. Niestety, jest grupa ludzi, którzy żerują na tego typu kwestiach. W tej chwili mam wrażenie, ta tematyka - oczywiście obok pozycji Grzegorza Schetyny w Platformie Obywatelskiej - zajmuje wszystkich najbardziej. Ale ja nie mam złudzeń. Czy naprawdę Polaków pasjonują problemy Schetyny? Albo czy Polaków pasjonują losy związków partnerskich? Mam co do tego wątpliwości.

Także uważam, że problem pozycji Schetyny w strukturach PO nie zajmuje zbytnio wyborców. Ale już sądząc po tysiącach biorących udział w marszach zwolenników legalizacji marihuany, podejrzewam, że ten temat jest społeczne ważny i będzie rozpalał zbiorową wyobraźnię. A przynajmniej bardziej niż sposoby redukcji długu publicznego.
Tu się różnimy, bowiem ja uważam, że żaden z tych tematów ludzi nie rozpali. Bo tak naprawdę kogo ma to dotyczyć? Kwestia legalizacji związków partnerskich to tak naprawdę problem kilku tysięcy osób w Polsce, nie sądzę, by było ich więcej niż 10 tys. Nie wyobrażam sobie, żeby znalazła się w kraju większa grupa ludzi chcących zalegalizować własne związki. Dlatego właśnie powątpiewam w to, żeby kwestie światopoglądowe mogły budzić szerokie zainteresowanie - zwyczajnie brakuje ludzi, których by one dotyczyły.

A kto głosował na Ruch Palikota?
Janusz Palikot swój sukces zbudował przede wszystkim na stawianiu ostrych haseł antyklerykalnych, a nie obyczajowych. Teraz wiele zależy od reakcji Kościoła, jak ta kwestia potoczy się dalej. On musi w jakiś sposób zareagować na ten wyborczy wynik Ruchu. Obawiam się, że zareaguje nerwowo, co nie przysporzy mu zwolenników.

Akurat Kościół jest instytucją, która ma nieporównywalne z czymkolwiek doświadczenie w działaniu w sytuacji kryzysowej. Przez 2000 lat istnienia regularnie musi radzić sobie z opresyjną rzeczywistością.
To prawda. Ale jednocześnie uważam, że obecna sytuacja jest poważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

W czasach komunizmu Kościół w Polsce miał łatwiej?
Wtedy była inna sytuacja. W czasach PRL wróg Kościoła był jasno zdefiniowany. Teraz sytuacja jest bardziej zagmatwana. Wydaje mi się, że w Polsce zaszła zmiana - i to zmiana o charakterze trwałym. Do tej pory w naszym kraju Kościół był instytucją narodową, to odróżniało jego pozycję od tej, jaką miał w innych państwach. Ale teraz to się zmienia. W dodatku zmienia się wszędzie. Byłbym w stanie zrozumieć zmiany zachodzące w wielkich miastach, wśród ludzi młodych. Tymczasem wśród studentów czy doktorantów mam sporo przykładów powrotów na łono Kościoła - choć oni najczęściej tego dokonują na własnych zasadach. Natomiast wierni znikają także poza miastami.

Czytaj także:
* Prof. Król: Skręt Platformy na lewo to marketing, a nie wybór ideowy
* Prof. Król: Nie ma czegoś takiego jak Polska. To tylko wyobrażenie

Akurat to ostoja Kościoła w Polsce.
Ja od ponad 20 lat mieszkam na wsi. I w tym czasie zauważyłem, że frekwencja na niedzielnych mszach spadła mniej więcej o 50 proc. Kiedyś do kościoła nie można było wejść, teraz nie ma z tym problemów. Oczywiście, ludzie ciągle przystępują do sakramentów. Ale czynią to bardziej z obowiązku - bo wiedzą, że bez tego nie można być świadkiem czy wziąć ślubu kościelnego - niż z rzeczywistej potrzeby duchowej. Ale jednocześnie widać, że Kościół wzbudza coraz większą niechęć. To wyraźny sygnał, że polskie społeczeństwo staje się coraz bardziej świeckie. Kościół jednak nie wie kompletnie, co powinien z tym zrobić. To będzie najpoważniejsza zmiana w najbliższych latach - i na jej kanwie można odnosić polityczne sukcesy.

Czy ta zmiana może przekuć się na kwestie światopoglądowe, na przykład doprowadzić do liberalizacji przepisów dotyczących in vitro?
Naprawdę nie uważam, żeby tego typu kwestie wzbudzały większe zainteresowanie. Owszem, te tematy stały się elementem sporu politycznego, partie spierają się o nie, co podchwytują z kolei media. Ale to tylko nakręcający się partyjno-medialny interes, który nie ma szerszego przełożenia. Naprawdę trudno mi uwierzyć, żeby Polacy na spotkaniach rodzinnych dyskutowali na przykład o in vitro. Natomiast powoli już standardem jest narzekanie na księży. Sam byłem niedawno świadkiem takiej rozmowy, podczas której temat niejako naturalnie zszedł na lokalnego proboszcza i na to, jak dużych opłat on żąda za kościelne usługi. Ta kwestia natychmiast wzbudza zainteresowanie, jest ona żywa. Czyli całkowicie inaczej niż zapłodnienie pozaustrojowe. To temat czysto teoretyczny. To już bardziej żywym tematem jest zagadnienie antykoncepcji. Ale to problem wstydliwy, z którym Kościół sobie kompletnie nie radzi. Nie tylko polski, ale światowy.

Jest wierny doktrynie i ciągle zakazuje.
A jednocześnie wszystkie badania pokazują, że 80 proc. osób używa środków antykoncepcyjnych nieakceptowanych przez Kościół. Tymczasem Watykan nie wie, jak z tego wybrnąć. On zwykle w jakiś sposób umiał się do rzeczywistości dostosować, ale tym razem nie umie znaleźć na to sposobu. A jednocześnie nie wierzę, żeby apele o powstrzymywanie się od takich środków nagle zaczęły przynosić jakikolwiek skutek. Tym bardziej że nie przynoszą teraz, co widać po przyroście demograficznym, który w Polsce jest na coraz niższym poziomie. Gdyby środków antykoncepcyjnych nie używano, krzywa tego przyrostu układałaby się kompletnie inaczej.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Borowka
Politycy wyszukuja tematów aby odwrocic uwage od swego nierobstwa.
Po co regulowac sprawy i wywolywac temnaty ktore od XXI wiekow sa oczywiste i prawem moralnym usankcjonowane w spoleczenstwie tylko nie w pojeciu politykow ktorzy moralnosci nie maja i musza ja sankcjonowac.Chodzi o takie temtay jak homoseksualizm ktorzy byl zawsze aborcja eutanazja itp nie wierze ani jednemu slowu politykow i innym tez to zalecam bo to samo klamcy
a
asystent
jakis nowy? Kto on jest? Kogo reprezentuje?
Co on chce
G
GAMA
Czy ludzie chcą różnego traktowania wszystkich?
"Obojętnie czy to dotyczy związków partnerskich" - a gdzie reszta zdania?
Kolego (koleżanko?), widocznie ukończyłeś nowoczesną szkołę, bo tak "nowocześnie" piszesz.
-
Profesor nie wyraza swoich pogladow,tylko szacuje (troche na oko) zachowanie spoleczenstwa obecnie i ewentualnie w przyszlosci.
g
gdy
ludzie własnie chca państwa nowoczesnego czyli świeckiego i sprawnego, chcą róznego traktowania wszystkich - obojetne czy to dotyczy zwiazków partnerskich (akurat to dotyczy bardzo duzej liczby osób, no chyba że ktos jest takim prymitywem, ze uwaza że to jest sprawa tylko homoseksualistów a nie heteroseksualistów)
K
Kora
Kilka lat temu brytyjska gazeta "The Independent" przeprosiła swoich czytelników za to, że przez szereg lat prowadziła akcję na rzecz legalizacji marihuany, ponieważ w międzyczasie okazało się, że marihuana nieraz wywołuje NIEODWRACALNĄ SCHIZOFRENIĘ u młodych ludzi już po pierwszej dawce.

Takich przypadków w samej Wielkiej Brytanii jest już 90 000.

Poza tym marihuana jest o wiele bardziej rakotwórcza niż tytoń!
c
cezar
w zwycięskim obozie władzy trwają personalne gry i zabawy. Grzegorz Schetyna, by zejść z linii strzału, wyjechał na urlop i zanurzył się niczym okręt podwodny na głębokość peryskopową, by monitorować to, co się dzieje na powierzchni, i w odpowiedniej chwili się wynurzyć. Być może liczy, że dążenie premiera, by objąć ważne stanowisko w Unii Europejskiej stworzy szanse na "nowe otwarcie". By ten cel osiągnąć, Donald Tusk, kosztem naszych narodowych interesów, jest uległy wobec kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, a z drugiej strony dąży do maksymalnej koncentracji władzy w państwie w swoich rękach. Gdy patrzymy na to, co się dzieje w Polsce, trudno nie odnieść wrażenia, że nie chodzi o wspólne dobro, ale o tuskozonę, czyli hegemonię jednego człowieka.
Dodaj ogłoszenie