Kret, nielegał, BPM. Słownik szpiegowski według Vincenta V. Severskiego

Anita Czupryn
Bartek Syta/polska press
Serial „Nielegalni”, jaki powstał na podstawie powieści szpiegowskich Vincenta V. Severskiego popularyzuje zwroty i terminy, jakie w języku polskim nie istnieją, ale świetnie funkcjonują w szpiegowskim świecie

BPM czyli błyskawiczne przekazanie materiałów

Jest to ważny element w działaniu każdego szpiega, głównie oficera wywiadu. BTM czyli błyskawiczne przekazanie materiałów to sytuacja, kiedy między dwoma oficerami lub czasami między agentem a oficerem następuje zaplanowane przekazanie czegoś, co ogólnikowo określamy tajnymi materiałami. Dzieje się to w taki sposób, aby nikt tego nie zauważył. Jeżeli oficer jest pod obserwacją, to musi być przygotowany, aby przekazać bądź odebrać materiały tak, żeby obserwacja się w niczym nie zorientowała. Jeśli agent nie wie, czy jest obserwowany, to zawsze zakłada, że może być, więc do BTM musi dojść w takim miejscu i w taki sposób, aby nie można było tego zauważyć. Na przykład można to zrobić w autobusie pełnym ludzi, albo w sklepie. W serialu „Nielegalni” jest scena, kiedy na przejściu dla pieszych postać z moich książek Sara Korska wrzuca Travisowi telefon do kieszeni. To autentyczna sytuacja, która mi się przydarzyła. Byłem obserwowany, widziałem, że za moim agentem też idzie obserwacja. Nawiązaliśmy z agentem kontakt wzrokowy, dałem mu znak, w którą stronę ma iść. Miałem przygotowany dla niego telefon z kartą prepaidową. Zrozumiał, że ma się skierować do hotelu. Wszedł w drzwi obrotowe, ja wskoczyłem za nim, obserwacja już wtedy się nie zmieściła. Wsunąłem mu telefon do kieszeni i się rozeszliśmy.

Eksfiltracja

To słowo, które w języku polskim nie istnieje, ale świetnie funkcjonuje w języku szpiegów. Takich słów jest wiele. Na przykład szpiedzy na przykład nie mówią „zwerbować”, tylko „zawerbować”, a takiego słowa też nie ma. Eksfiltracja to przygotowany plan operacyjny wyprowadzenia osoby ze strefy zagrożenia, najczęściej z kraju zagrożenia. Taką eksfiltracją była operacja Samum, czyli tajna ewakuacja funkcjonariuszy wywiadu USA, jaką przeprowadził polski wywiad w Iraku w 1990 roku. To była klasyczna eksfiltracja. Podobnie, jak wyciągnięcie ze Związku Radzieckiego Olega Gordijewskiego, oficera KGB, który pracował dla brytyjskiego kontrwywiadu, czy w Polsce - pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Eksfiltrtacja to duże, skomplikowane przedsięwzięcie operacyjne, w które zaangażowanych jest wielu oficerów, polegające na wyprowadzeniu osoby, która jest w stanie zagrożenia, najczęściej pod kontrolą, pilnowana. W mojej książce „Nielegalni” eksfiltracją jest wyprowadzenie przez Konrada i Sarę Miszy Popowskiego do Finlandii.

Vincent V. Severski: Każdy szpieg na świecie uczy się, jak robić trasę sprawdzeniową

Legendowanie

To ładne określenie, które de facto kryje w sobie zgoła przewrotne znaczenie, czyli „kłamać”. Innymi słowy, legendowanie to wymyślanie, tworzenie określonej historii, którą następnie się uwiarygadnia, dokumentuje, aby przykryć inną rzeczywistość, inną prawdę. I tak legendowaniem jest przybieranie innych tożsamości. Kiedy szpieg za granicą udaje turystę, to jest obwieszony aparatami fotograficznymi, ma przy sobie mapę, chodzi i podziwia zabytki. Wtedy mówimy, że legendujemy pobyt turystyczny. Czyli jest stworzona określona historia, która ma uwiarygodnić i przykryć wykonanie zadania. W mojej pracy szpiega jedną z moich legend było to, że nie byłem Polakiem. To było tak zwane podwójne legendowanie.

Kret

Żargonowe określenie obcego ciała, wrogiego źródła we własnych szeregach. Najczęściej jest to obcy agent w naszej rodzimej służbie. I tak na przykład kretem w polskim Sztabie Generalnym był wspomniany już Ryszard Kukliński. Co ciekawe, określenie „kret” funkcjonuje we wszystkich językach. Krety, dobrze przygotowane, rzadko wpadają. Z moich kretów nikt nigdy nie został ujawniony.

Martwa skrzynka

Miejsce wybrane, specjalnie przygotowane, opisane, do którego przygotowana jest specjalna dokumentacja, a które służy do przechowywania i przekazywania materiałów bądź określonych przedmiotów, które są wykorzystywane w pracy operacyjnej. O ile BPM oznacza kontakt osobisty dwóch oficerów, o tyle martwa skrzynka oznacza kontakt dwóch ludzi za pośrednictwem skrytki. Jeden przekazuje coś drugiemu w specjalnie przygotowanej skrytce. To może być dziupla w lesie, specjalnie sprokurowany kamień przy drodze, czy też jakieś miejsce w jakimś budynku. Budowanie martwej skrzynki opiera się na swoistej filozofii. To musi być przede wszystkim miejsce bezpieczne, pewne, by ktoś przez przypadek go nie odkrył. I tu opowiem ciekawostkę. Zwykły kamień przy drodze, który służy jako martwa skrzynka, już nie jest de facto kamieniem. Prawdziwy kamień został stamtąd wcześniej zabrany, wysłany do centrali, gdzie robi się jego kopię - ów kamień nawet waży tyle samo - i dopiero wierną kopię tego kamienia ze skrytką wewnątrz, wysyła się z powrotem i kładzie dokładnie w to samo miejsce, z którego kamień był wzięty. Bywa, że aby go łatwiej odnaleźć, nanosi się na niego specjalne znaki specjalną farbą fluorescencyjną, które ukażą się, jeśli zaświeci się specjalną latarką. Kilka lat temu Brytyjczycy mieli taki kamień w jednym z parków w Moskwie. Ta martwa skrzynka służył ado obsługi ich agenta - czyli kreta, jakiego Brytyjczycy mieli w rosyjskich służbach. Jak się potem okazało, kret był podwójny, co też się zdarza. Kamień służył do łączności - było w nim ukryte urządzenie elektroniczne, do którego wysyłało się szybką telegrafią określone materiały. Rosjanie, którzy o tym wiedzieli, bo zdradził im to kret, uszkodzili to urządzenie i obserwowali miejsce. Któregoś dnia zobaczyli gościa, który chodził koło kamienia. I tak przez kilka dni. Okazało się, że to był pracownik ambasady brytyjskiej. Kiedy przyszedł kolejnym razem, zaczął ten kamień naprawiać. Wtedy Rosjanie go zatrzymali i razem z nim wydalili kilku innych brytyjskich oficerów. Amerykanie w latach 80. wykorzystywali tego rodzaju kamienie w Polsce do obsługi swojej agentury u nas.

Nielegał

Nielegałem jest oficer wywiadu - podkreślam, to nie jest agent - który przyjmuje inną tożsamość narodową, specjalnie przygotowaną dla niego, a którą wykorzystuje jako legendę swojego życia i pracy operacyjnej. Nielegałem w Polsce nie może być Polak, musi mieć inną narodowość. Jego życiorys budowany jest na podstawie danych wtórnikowych. Najczęściej przyjmuje się dane tworzone autentycznie lub bardzo zbliżone do autentycznego życiorysu, który czasem się komuś kradnie. Kiedyś na przykład Rosjanie, kiedy budowali swoich nielegałów, to często na podstawie zmarłych dzieci. Wyszukiwali mogiłki małych dzieci, które zmarły w określonym wieku i roku, najczęściej mogiłki zaniedbane, na które nikt kwiatków nie kładzie, bo wiadomo, że to niejako dzieci niczyje. Następnie w miejscowych parafiach czy urzędach stanu cywilnego podbierali akty urodzenia, niszczyli akt zgonu i na tej postaci budowali autentyczną historię człowieka, przywracając go jak gdyby do życia.

Wszedł w drzwi obrotowe, ja wskoczyłem za nim, obserwacja już się nie zmieściła. Wsunąłem mu telefon do kieszeni

Odwrócony agent

Czyli agent przewerbowany. To sytuacja, która wyłącznie dotyczy kogoś, kto pracuje dla obcej służby. Nie można odwrócić kogoś, kto jest politykiem czy dziennikarzem. Ale jeśli wiemy, że ktoś pracuje dla obcej służby, to idziemy do niego, oświadczamy, że o tym wiemy, grozimy aresztowaniem, więzieniem, no, chyba że zgodzi się przejść na naszą stronę i działać na naszą rzecz, a my przez niego będziemy dezinformować stronę przeciwnika. Wówczas następuje odwrócenie agenta. Potem może nastąpić jego kolejne odwrócenie, kiedy ujawni on swoim, że został zdemaskowany i teraz jest odwrócony. I zabawa z odwracaniem zaczyna się od nowa.

SWT, czyli sytuacja wywiadowcza terenu

Jest o niezwykle ważna rzecz, element z dziedziny, jak to określam, szpiegowskiej paranauki, na którą składają się liczne dyscypliny wiedzy i nauki, jak politologia, etnografia, socjologia, geografia czy psychologia. Krótko mówiąc, żeby dokonać określonego działania operacyjnego, w określonym miejscu, określonej miejscowości określonego kraju, to zanim go dokona, musi wiedzieć wszystko o warunkach, w jakich przyjdzie mu działać. Musi wiedzieć, co tam wolno, a czego nie wolno, co należy i czego nie należy: na przykład, gdzie jest policja, jak powinien być ubrany, a czego z ubrania w żadnym razie nie wkładać. To szeroko rozbudowana dziedzina, czasami trzeba zrobić bardzo głębokie badania. Dlatego oficerowie cały czas muszą się kształcić i rozwijać. W mojej książce „Nieśmiertelni” jest scena, kiedy Konrad przed wyjazdem do Iranu uczy swój zespół, czym jest ta’roof w Iranie. To irańska konwencja zachowania, konwencja bycia w Iranie, która jest kompletnie niezrozumiała dla ludzi zachodu. Jeśli szpieg nie zdaje sobie z tego sprawy, to bardzo łatwo może się zdekonspirować. Na przykład w Iranie łapie się samochód na tak zwanego „łebka”. Kierowca widzi, że wiezie obcokrajowca, chce być miły, przyjazny, zabawia pasażera rozmową, jest sympatyczny. Pasażer jest szczęśliwy, że spotyka tak miłego Persa, dojeżdża, chce dać kierowcy 10 dolarów. Kierowca odmawia, mówi, że wiózł go dla przyjemności, chciał tylko pogadać, w żadnym wypadku nie weźmie pieniędzy. No, to pasażer chowa pieniądze do kieszeni i odchodzi. A wtedy ten uprzejmy Pers zaczyna obrzucać go inwektywami: „Ty chamie! To ja dwie godziny cię wiozę, zabawiam rozmową, a ty mi tylko 10 dolarów dajesz?!” Mnóstwo jest takich sytuacji, których bez wiedzy i przygotowania, kulturowo nie jesteśmy w stanie przyswoić. Podobnie jest na przykład w Chinach - tam też istnieje swoista konwencja, zupełnie inna. Oficer, który jedzie wykonać zadanie gdzieś w świecie, musi wiedzieć mnóstwo. Ale to nie dotyczy jedynie sfery kulturowej, ale też rzeczy praktycznych. Jeśli szpieg ma spotkanie w restauracji, musi wiedzieć, czy to nie jest restauracja, do której przychodzą ludzie mafii, bandyci, albo sami geje. Albo czy nie jest to lokal, do którego wieczorami przychodzą pić policjanci. Trzeba też wiedzieć, co zamawiać w restauracji, aby jedzenie nie przykuwało większej uwagi szpiega niż rozmowa. Dlatego szpiedzy zamawiają najczęściej najprostsze dania do jedzenia i z reguły nie pamiętają później co jedli. Ważną kwestią jest i to, żeby się jedzeniem nie zatruć. Stąd SWT jest dla szpiega tak ważnym elementem. Tego uczy się w szkołach wywiadowczych.

Trasa sprawdzeniowa

To kolejny zwrot, który nie istnieje w języku polskim, to szpiegowski neologizm. Po SWT, umiejętność wykonania trasy sprawdzeniowej należy do kanonu bycia szpiegiem. Każdy szpieg na świecie uczy się, jak to robić, bo jest to ABC jego funkcjonowania operacyjnego. Otóż przed wykonaniem zadania, oficer musi ustalić, czy jest bezpieczny, ewentualnie, czy ma za sobą obserwację. Czasami, nawet jeśli wie, że ma obserwację, musi wykonać zadanie - czy to będzie BPM, czy obsłużenie martwej skrzynki, czy spotkanie z agentem. Najważniejszym więc jest ustalenie, czy jest bezpieczny.

Wystrzelany oficer

To oficer, który ma już dość. Już się nachodził, nabiegał, napracował, zżera go rutyna, czuje się wypalony. A jeśli jest odpowiedzialny i widzi, że rutyna go zżera, zgłasza się do szefa i mówi: „Idę na emeryturę, bo wtopię”.

Wziąć kogoś na druty

To żargonowe, szpiegowskie określenie oznaczające badanie poligrafem, czyli wykrywaczem kłamstw. Wszystkie służby stosują to w mniejszym bądź większym stopniu i zaawansowaniu. Obecnie są dużo nowocześniejsze maszyny, ale służby bardzo głęboko to ukrywają, bo podobno są już takie urządzenia, które mogą badać prawdomówność bez konieczności badania metabolizmu. Słowem, dziś ponoć są już urządzenia bez drutów.

Znak ostrzegawczy

Albo inaczej - sygnał alarmowy. To jest też element bardzo blisko związany z trasą sprawdzeniową, kiedy oficer idzie trasą sprawdzeniową a drugi oficer robi mu tak zwaną kontrobserwację. To znaczy idzie za nim i go pilnuje czy jest bezpieczny. Jeśli jest bezpieczny, to pilnujący go oficer stawia określony znak, umówiony, który może oznaczać: „Jesteś bezpieczny, możesz wykonać zadanie”. Albo znak ostrzegawczy, oznaczający: „Uważaj, jesteś pod kontrolą”. To może być bardzo prosty znak - albo namalowany kredą na murze, tak, jak robi to Sara Kolska w serialu „Nielegalni”. Ale czasem może to być znak stawiany specjalną farbą - przezroczystym sprayem - niewidoczną dla oka i robi się to w miejscu publicznym. Ponieważ często są i takie miejsca, gdzie nie można postawić znaku przy pomocy kredy, na ścianie eleganckiego domu. Jeden więc stawia znaki niewidzialnym sprayem, a drugi musi mieć specjalne okulary z filtrem, aby znak zobaczyć i odczytać. Są kraje, w których, ze względu na, na przykład, panujący reżim, wywiadowczo pracuje się bardzo trudno. W związku z tym stosuje się bardzo zaawansowane metody.

Vincent V. Severski
Prawdziwe nazwisko Włodzimierz Sokołowski, emerytowany oficer wywiadu, który odszedł ze służby w Agencji Wywiadu na własną prośbę w 2007 roku. Na emeryturze zajął się pisaniem powieści szpiegowskich.\Wydał: „Nielegalnych” „Niewiernych”, „Nieśmiertelnych” i „Niepokornych” oraz „Zamęt”

POLECAMY:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pamiętamy

Wstyd i hańba. A teraz jakieś popłuczyny dla naiwnych.

Dodaj ogłoszenie