Kredyty we frankach nie zdrożeją

Łukasz Pałka
Po rocznym okresie spokoju szykują się kolejne podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, a także bank centralny Szwajcarii.

Po rocznym okresie spokoju szykują się kolejne podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, a także bank centralny Szwajcarii. W Polsce najszybciej może się to odbić na kredytobiorcach, którzy zaciągnęli zobowiązania we franku szwajcarskim czy euro. Ochronić ich może mocny złoty, który będzie zyskiwał razem z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych w Polsce.

Wczoraj europejski urząd statystyczny Eurostat podał najnowsze dane o majowej inflacji w krajach Unii Europejskiej. Wyniosła ona 3,9 proc., w krajach strefy euro 3,6 proc. Rok wcześniej te wskaźniki były znacznie niższe: 2,1 proc. w całej UE i 1,9 w krajach, które przyjęły wspólną walutę.

Taki skok może mieć tylko jeden skutek. - Można spodziewać się, że Europejski Bank Centralny podniesie stopy procentowe - mówi Marta Petka, ekonomistka z Raiffeisen Banku. - W jego ślady zapewne pójdzie bank centralny w Szwajcarii - dodaje. Analitycy spodziewają się, że w obu przypadkach podwyżka wyniesie 0,25 pkt proc., odpowiednio do poziomu 4,25 proc. w strefie euro i 3 proc. w Szwajcarii.

To może poskutkować skokiem rat kredytów, które Polacy zaciągnęli w walutach obcych, średnio o kilkanaście złotych na racie. Pocieszające może być to, że złoty cały czas będzie się umacniał, co do tej pory skutecznie wpływało na zmniejszenie rat kredytów we frankach szwajcarskich i euro.

- Podwyżki stóp procentowych w strefie euro z reguły wywołują presję na podwyżki także w Polsce, co wpływa na umocnienie złotego - podkreśla Marek Rogalski, główny analityk DM First International Traders. Kolejnej podwyżki stóp do poziomu 6 proc. w naszym kraju można spodziewać się już pod koniec czerwca. Potem być może jeszcze na jesieni.

Podobnie jak niezagrożona wydaje się silna pozycja złotego, tak euro powinno umacniać się wobec dolara. Notowaniami europejskiej waluty zachwiało w piątek tylko zamieszanie po irlandzkim "nie" dla traktatu lizbońskiego. - Była to reakcja typowo psychologiczna. Dla inwestorów był to sygnał możliwego spowolnienia w Unii Europejskiej. Póki co nie ma jednak mowy o utracie zaufania do europejskiej waluty - podkreśla Marek Rogalski.

Jego zdaniem dolar może wyraźnie odbić dopiero wtedy, gdy z gospodarki USA napłyną wyraźne sygnały o zakończeniu kryzysu. Na razie jednak nie ma co na nie liczyć.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie