Kręcina: Łapówka? Łapówka to się zacznie, jak Kulikowski spłaci dług

Redakcja
Zdzisław Kręcina
Zdzisław Kręcina Janusz Romaniszyn/Polskapresse
- W sprawę Widzewa jestem zamieszany tylko z tego powodu, że jak te pieniądze trzeba było wysłać, to nie było Gienia Kolatora. No i księgowa mi mówi: To weź, Zdzisiu, podpisz to, abym mogła to ruszyć. Ja byłem takim jednorazowym wykonawcą - mówi Zdzisław Kręcina, były sekretarz generalny PZPN, w rozmowie z Cezarym Kowalskim.

Walczy Pan o powrót do PZPN?
Po tym jak niektórzy patrzą na mnie w związku przez pryzmat tylko ostatnich tygodni, a nie ostatnich lat, postanowiłem zgłosić się do zarządu z prośba o opinię. Wysłałem krótki, jednozdaniowy list, do którego dołączyłem ekspertyzę prawną profesora Izdebskiego, i proszę zarząd o ustosunkowanie się do niej.

Izdebski, ekspert w zakresie stowarzyszeń, twierdzi, że Pana odwołanie przez zarząd jest nieskuteczne. Podobno Ministerstwo Sportu zwróciło się do PZPN z prośbą o przesłanie protokołu tajnej części posiedzenia zarządu, kiedy był Pan odwoływany. Na tamtym posiedzeniu w roli obserwatora był przedstawiciel ministerstwa, aktualny wiceminister sportu. Co zrobiono nie tak?
Przy odwołaniu powinny być spełnione dwa warunki wzajemnie się dopełniające. Pierwszy został spełniony, bo wniosek o powołanie i odwołanie sekretarza generalnego może zgłosić wyłącznie prezes. Zarząd może natomiast przegłosować to albo w głosowaniu tajnym, albo w jawnym. Wiem, że zostało zarządzone głosowanie tajne. W takim przypadku powinna powstać trzyosobowa komisja skrutacyjna wyłoniona spośród członków zarządu. Następnie w głosowaniu jawnym powinien zatwierdzić to zarząd. Z tego, co wiem, funkcje szefa komisji skrutacyjnej pełniła osoba, która brała udział w posiedzeniu zarządu w charakterze gościa.

Nie godzi się Pan z odwołaniem...
Wszystko mogło skończyć się jednego dnia. W styczniu zgłosiłem swój wniosek. Nie wiem, z jakiego powodu zarząd tą sprawą się nie zajął. Mam nadzieję, że stanie się to na najbliższym posiedzeniu zarządu.

Chce Pan wrócić? Chce Pan odszkodowania? Chodzi o pieniądze?
Powiem panu 20 kwietnia.

Jakiś scenariusz Pan sobie jednak napisał?

Kulikowski nie oddał 90 tys. franków. Mówił, że z Latą łapówki bierzemy i że teraz to ja jestem mu winnny

W tej sprawie nie, przeżywam teraz natomiast kolejną sprawę, która właśnie wypłynęła. Widzew. To jest dla mnie najważniejsze. W swoim długim już życiu raz byłem postawiony w stan podejrzenia i to było związane właśnie z Widzewem przed wyborami w PZPN w 2008 r. Szczerze mówiąc, od tego czasu budzę się codziennie z myślą, że jestem podejrzany. To na mnie ciąży, chciałbym się z tym wreszcie uporać i wstawać spokojnie. Mam zarzut, dla mnie wątpliwy. W mediach ukazały się informacje, jakoby pracownik PZPN spróbował ominąć komornika, który trzymał rękę na Widzewie, poprzez przekazywanie pieniędzy na konto wskazane przez firmę J.A.G. Andrzeja Grajewskiego, który był wówczas właścicielem Widzewa. Dotyczy to pieniędzy, które Widzew otrzymał od UEFA za grę w europejskich pucharach w 2000 r. Te pieniądze przyszły do PZPN we frankach szwajcarskich. U nas ta waluta została przeksięgowana i równowartość, po pewnych potrąceniach zaległych wobec PZPN, została przekazana na konto Widzewa. Żadnych inny wierzycieli, żadnego Grajewskiego. Spór polega na tym, że - zdaniem prokuratury - były w tym czasie zajęcia komornicze w Widzewie. PZPN poprzez swoje służby prawne i finansowe sprawdził, że tych zajęć nie było i te pieniądze mogły trafić na konto Widzewa, a nie do komornika.

I przez tyle lat nie udało się tego rozstrzygnąć?
Brawo! Moim zdaniem można tę sprawę było załatwić w ciągu paru godzin. A ja trzy i pół roku żyję w niepewności. I bardzo mnie to stresuje.

CZYTAJ TEŻ:
* "Trzymaj z mniejszymi sukin..." Kariera i upadek Zdzisława Kręciny
* Dziewięć osób, w tym Listkiewicz i Zdzisław K., oskarżonych ws. niegospodarności w PZPN
* Kulikowski: latę nagrałem tylko po to by udowodnić winę Kręciny

Może lepszy stres niż odsiadka...
Kilkuletnie więzienie bez wątpienia mi grozi.

Listkiewiczowi i Kolatorowi grozi nawet osiem....
Michał ma trochę inną sprawę. On ma sprawę związaną z tą firmą Grajewskiego. I Gieniu też. Nie chcę się w to mieszać, niech oni się tłumaczą. Ja też jestem zamieszany tylko z tego powodu, że jak te pieniądze trzeba było wysłać do Widzewa, to nie było Gienia Kolatora. No i księgowa mi mówi: To weź, Zdzisiu, podpisz to, abym mogła to ruszyć. Wszystko było ustalone, ile tych pieniędzy i tak dalej. Ja byłem takim jednorazowym wykonawcą. Gdybym tego nie podpisał, nasza rozmowa na ten temat byłaby dziś bezzasadna.

Miał Pan zgodę na podpisywanie czegokolwiek za wiceprezesa związku?
To było tylko techniczne przekazanie przelewu. Wszystko było ustalone między departamentem rozgrywek a Widzewem. Księgowa musiała mieć po prostu zgodę któregoś z przełożonych.

O winie Listkiewicza i Kolatora jednak Pan nie przesądza?
Nie odnoszę się do tego, ale uważam, że są niewinni.

A co w sprawie afery nagraniowej, w wyniku której stracił Pan pracę? Przesłuchiwały Pana CBA, CBŚ?
Nie. Mogę się odnieść natomiast do kolejnej rewelacji pana Kulikowskiego, który na łamach "Super Expressu" stwierdził, że dał mi jakieś pieniądze. Rzeczywiście mi je dał. Opowiem od początku. W 2006 r. pożyczyłem mu 90 tys. franków szwajcarskich. Byliśmy kolegami, rodzinnie się spotykaliśmy. Był bliskim kolegą mojego szefa Michała Listkiewicza. W gronie PZPN spotykaliśmy się bardzo często towarzysko. Pożyczka była na rok. Później prosił o prolongowanie. Nasze relacje po wyborach zaczęły się bardzo psuć. On liczył na to, że będąc szefem kampanii wyborczej Grzegorza Laty, będzie miał więcej do powiedzenia w PZPN. Później się dowiedziałem, że postawił warunek. Będzie wspierał kampanię, jak sekretarzem nie będzie już Kręcina. Dowiedziałem się o tym już w trakcie kampanii, dlatego postanowiłem zrobić taktyczny manewr. Wystartowałem w wyborach i umówiłem się z Latą, że ewentualnie ja zrezygnuję w ostatniej chwili, wesprę go, ale zachowam funkcję sekretarza. I tak się stało. Nie mogli się z tym pogodzić ani Kulikowski, ani Greń i zaczęła się otwarta wojna.

Co się takiego stało, że Kulikowski aż tak bardzo Pana nie chciał na tym stanowisku, skoro łączyły was relacje prywatne i pożyczka?
Zorientował się, że tonuję jego zapędy.

Kto mu więc na te zapędy pozwalał?
W roli szefa komisji piłki kobiecej ustawił go prezes Michał Listkiewicz. Z czasem został też jego doradcą. On czuł się tak mocno, że zaczął ingerować w sprawy, w które ingerować nie miał prawa nawet sekretarz, a tylko prezes. Między innymi kadrowe itp.

Kadrowe?
Wymuszał, kto ma być zwolniony, przesunięty, przyjęty.

CZYTAJ TEŻ:
* Kręcina: Mnie nie trzeba namawiać na alkohol. Ale samemu nie piję nigdy
* Kręcina: Lato to burak, Listkiewicz to taki węgorz. Sekretarz PZPN wyprowadzony z samolotu
* Lato wziął łapówkę? Nad prezesem PZPN znów czarne chmury

Przykład?
Zwolniona Ania Estkowska, przesunięty Krzysio Rola-Wawrzecki i świętej pamięci Mirka Kulesza, jedyna osoba, która powiedziała publicznie Kulikowskiemu, co o nim sądzi. Przyjęci? Tego nie mogę zdradzić. Kolega, któremu nie zazdroszczę relacji z tym panem, to Mirek Ryszka i wielu innych. Każdy, kto nie chciał respektować jego pobożnych życzeń, od razu trafiał do niego na listę (np. za złe zaproszenia na mecze). Na szczęście boi się latać samolotami i nie przeszkadza w pracy reprezentacji narodowej. Po deregulacji zawodu trenera zostanie pewnie selekcjonerem. W pewien sposób ja też byłem zmuszany do przyjmowania warunków, które mi narzucano. Moment decydujący przyszedł natomiast wtedy, kiedy Kulikowski w 2011 r. w rozmowie z Latą zażądał mojej dymisji. Pieniędzy mi nie oddał. Dostałem jedną ratę, którą teraz nazywa łapówką. Siedzieliśmy w restauracji na dole w PZPN. On tyłem do ściany, oparty, pewnie już z włączoną aparaturą nagrywającą. Rozmowa była zwykła, towarzyska. Nagle położył przede mną plik banknotów przy wielu świadkach, bo to była pora obiadowa. Nie wiem, co powiedział sobie do mikrofonu. Wziąłem je, aby nie wzbudzać sensacji, i mówię sobie: Dobra, chociaż tyle mi oddał.

Ile to było?
Dziesięć tysięcy złotych. I on teraz mówi, że to jest łapówka. Łapówka to się zacznie, jak mi najpierw spłaci dług.

Ma Pan kwity na tę pożyczkę, której Pan udzielił?
Oczywiście, że tak. Przekazałem prokuraturze weksle i umowę wekslową. Zresztą ja sobie nie wyobrażam, że w takiej firmie, w której o wszystkim decyduje zarząd, ktoś może zrobić komuś nadzieję, że coś załatwi. Trzeba by przekupić czy przekonać większą część zarządu. Paradoksem jest to, że propozycję zakupu działki pod budowę nowej siedziby PZPN przedstawili dwaj pełnomocnicy zarządu związku powołani specjalnie do tej sprawy. I jedną z nich był Kazimierz Greń. Kulikowski zaraz po tym jak ujawnił te pierwsze taśmy, szybko się zreflektował, że się zagalopował, i stwierdził, że nie było żadnej korupcji, pokazał tylko, że mogłaby być. Ja już naprawdę nie wiem, za co on mi tę pseudołapówkę dawał. Wracając do działki - jeśli w ogóle ktoś komuś coś obiecał, to było dziwne, bo ta działka miała wiele wad prawnych, w części obciążona była hipoteką spółdzielni mieszkaniowej. Między innymi z tego powodu powstała specjalna komisja powołana ds. zakupu działki. Byli w niej członkowie zarządu. Spotykaliśmy się z właścicielem tylko w ramach komisji. Nie wiem, czy ktoś spotykał się prywatnie. Ja na pewno nie. Samą ofertę otwierał Jacek Masiota. Ja nie podpisywałem nawet aktu notarialnego.

A co Kulikowski mówił Panu o swoim długu?
W sierpniu mi oznajmił, że nie odda, bo my z prezesem Latą takie łapówki bierzemy, że teraz to ja jestem mu winien pieniądze. Bo tymi łapówkami powinniśmy się dzielić. No bo przecież on wygrał wybory dla pana Laty. Odpowiedziałem mu, że jak tylko dostanę jakąś łapówkę, to na pewno się z nim podzielę. Zażądał pieniędzy. Dzień przed zjazdem przekazał przez pośrednika informację, że jeśli do godz. 20 nie przekażę mu miliona dwieście tysięcy złotych, to taśmy uruchomi następnego dnia, w dniu zarządu.

Kto był tym pośrednikiem?
Sylwek Zubrzycki. Ten od ochrony. Zgłosiłem go jako świadka i składał zeznania w prokuraturze. Kolejne kuriozum, jakie wymyślił Kulikowski, to to, że co roku od hotelu Sheraton, z którym mamy umowę, braliśmy z prezesem Latą łapówkę w wysokości 1,5 mln zł. Nie wiem, czy my w ogóle mieliśmy taki obrót w tej wysokości. Absurd.

CZYTAJ TEŻ:
* "Trzymaj z mniejszymi sukin..." Kariera i upadek Zdzisława Kręciny
* Dziewięć osób, w tym Listkiewicz i Zdzisław K., oskarżonych ws. niegospodarności w PZPN
* Kulikowski: latę nagrałem tylko po to by udowodnić winę Kręciny

Na tych taśmach Kulikowskiego nie wypadł Pan, mówiąc delikatnie, najkorzystniej...
Mam nadzieję, że prokuratura ma całość nagrań, a nie tylko wycinki, które puszczała mi m.in. Monika Olejnik w pamiętnym wywiadzie.

Wyraźnie rozmawiacie na tych taśmach o milionie. Pan jest zachwycony. Mówi, że marzył o takiej sytuacji. Trudno to podważyć...
Na pytanie do Kulikowskiego, kiedy odda mi pieniądze, on mi mówi tak: Gość jest mu winien milion, to z tego mi odda. A ja mówię: OK, bo muszę młodemu kupić mieszkanie. Używałem wszystkich możliwych sposobów, aby go przede wszystkim nie spłoszyć. Bo to jest facet o nienormalnej psychice. Niestety, przekonałem się o tym dopiero, jak już mu te pieniądze pożyczyłem. Nie wiem, jak te taśmy zostały zmanipulowane. Ja pamiętam tę rozmowę tak, jak przedstawiłem.

Ale ta sprawa Laty, który twierdzi, że nie wziął łapówki, ale jednak potwierdza, że wziął kopertę i kilka miesięcy czekał ze zgłoszeniem sprawy prokuraturze, uwiarygodnia jednak Kulikowskiego. Na zdrowy rozum wygląda to tak, że Lato wziął, ale się wystraszył, więc oddał...
To też nie jest tak. Ja też chciałem natychmiast po tej rozmowie, w której mnie zaszantażował, zgłosić sprawę do prokuratury i miałem już przygotowane pismo. Natomiast dla dobra firmy, w której pracowałem, po konsultacji nie zrobiłem tego. Prywatnie na tym straciłem. Wtedy myślałem, że mój prywatny spór niepotrzebnie się przeniesie na związek. Uznałem, że jakoś się dogadamy.

Lato twierdzi, że Kulikowski zostawił kopertę. Kulikowski mówi, że były to zwinięte banknoty. Lato też pożyczał coś Kulikowskiemu i potraktował to jako ratę? To się kupy nie trzyma.
Oni byli w jeszcze bardziej przyjacielskich stosunkach niż ja z Kulikowskim. Grzesiek wielokrotnie dzwonił i pytał, kiedy Kulikowski wpadnie do związku, bo chciał mu to zwrócić. A Kulikowski celowo unikał wizyty. To była ewidentna prowokacja. Tak myślę, ale sprawy nie znam.

Odwołają Latę?
Jestem pewien, że do tego nie dojdzie. Dwie trzecie zarządu, czyli 12 osób, musiałoby się zgodzić na zwołanie walnego zgromadzenia. Z tego, co ja - z perspektywy kilku miesięcy - patrzę na konstelację zarządu, to jest to niemożliwe.

Nie patrzy Pan z dystansu. Wtajemniczeni twierdzą, że wciąż doradza Pan Lacie...
No, co pan! (śmiech)

Ale wciąż pracuje Pan w PZPN.
Jestem zatrudniony do 31 grudnia 2012 r. Ale już mnie w związku nie ma. Po moim odejściu nagle się okazało, że wszystko w związku jest cacy, nie ma problemu orzełka itp. Swój przypadek określam: efektem Kaplera. Po odejściu szefa Narodowego Centrum Sportu Stadion Narodowy okazał się nagle piękny, gotowy, łączność została przywrócona, a trawa się zazieleniła.

Rozmawiał Cezary Kowalski

CZYTAJ TEŻ:
* "Trzymaj z mniejszymi sukin..." Kariera i upadek Zdzisława Kręciny
* Dziewięć osób, w tym Listkiewicz i Zdzisław K., oskarżonych ws. niegospodarności w PZPN
* Kulikowski: latę nagrałem tylko po to by udowodnić winę Kręciny
* Kręcina: Mnie nie trzeba namawiać na alkohol. Ale samemu nie piję nigdy
* Kręcina: Lato to burak, Listkiewicz to taki węgorz. Sekretarz PZPN wyprowadzony z samolotu
* Lato wziął łapówkę? Nad prezesem PZPN znów czarne chmury

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wijli5s2sjna
One morning in May Fido sat on the front porch, and he was deep in thought. He was wondering whether the people who were moving into the next house were as cross and unfeeling as the people who had just moved out. He hoped they were not, for the people who had just moved out had never treated Fido with that respect and kindness which Fido believed he was on all occasions entitled to.
Minnie felt a strong desire to see the preacher again. She compassionated him from her heart, and thought she might be able to administer some comfort to him, as regarded Rhoda Maxfield. There were days when Minnie was able to walk from one room to another with the assistance of a crutched stick; and it occurred to her that if Mrs. Thimbleby would allow her house to be made the place of meeting, she might see and speak with Powell there more privately, and with less danger of exciting gossiping remark, than elsewhere. Minnie had once or twice latterly driven to the widow Thimbleby's house to see Mrs. Errington, or leave a message for her, although she had never mounted to her sitting-room. For the ladder-like staircase, which was an imaginary difficulty in the way of Castalia's visits to her mother-in-law, was a very real obstacle to Minnie Bodkin.
"Whirr-r-r, whirr-r-r!" It was the mischievous, romping wind once more; and it fluttered Barbara's tattered shawl, and set her hair to streaming in every direction, and swept the snowflake from her cheek and sent it spinning through the air.
Dream on, Ezra; dream of the old home with its dear ones, its holy influences, and its precious inspiration,--mother. Dream on in the far-away firelight; and as the angel hand of memory unfolds these sacred visions, with thee and them shall abide, like a Divine comforter, the spirit of thanksgiving.
She ran on thus eagerly, because she saw, or fancied she saw, symptoms of opposition to her plan in Powell's face. He hesitated. "My good friend," said he, "your Christian kindness is very precious to me, but I am not clear that I should do right in becoming an inmate of your house."
THOMSON, JAMES.--Les Saisons, Poeme. Traduit de l'Anglais de Thompson [par Mme. Bontemps] Edition ornee de Figures dessinees par Le Barbier et gravees sous sa direction. A Paris, de l'Imprimerie de Didot Jeune M.DCC.XCVI. Royal 8vo, red morocco, gilt back and side panels, gilt edges.
*** START OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK A-BIRDING ON A BRONCO ***
LONDON: LONGMANS, GREEN, READER, AND DYER
2. Words which are not names, but parts of names 24
11. Resemblance 74
Nous aurions voulu faire danser ces bons Indiens. Leurs instruments sont la fanfornia, petite aiguille qu'ils agitent entre les dents; une sorte de trompette, et le tambourin. Leur danse est grave, et on la dit gracieuse; mais la pluie arrive, et nous remontons en selle pour galoper vers la maison. Le vent était froid et nous jetait dans la face une eau glacée. Je bénis le puncho qui me garantit comme une cuirasse. ?la nuit nous sommes au logis, et M. Mackay veut bien me donner quelques détails sur sa ferme. Il la possčde depuis quatre ans, et elle lui coűte environ 60,000 piastres (300,000 fr.). Elle contient 8,000 hectares achetés au gouvernement. On paie ?l'État le tiers comptant, et les deux autres tiers en dix annuités sans intéręts. Il sčme en bl?550 hectares, et laisse ensuite le terrain reposer plusieurs années. Il met deux hectolitres de semence ?l'hectare, et en récolte en moyenne 40. Il emploie 60 charrues américaines. L'Indien les conduit mieux que le Chilien. Il loue 40 Indiens par jour l'hiver, et 140 l'ét? pour la récolte. Il emploie toute l'année 60 Chiliens, pour les clôtures en bois, ateliers de réparations, surveillance des animaux et autres travaux. Le salaire est de 1 fr. 25 l'hiver, de 2 fr. 50 l'ét? et pour les femmes, de 1 fr. 50, plus la nourriture, consistant en soupe de farine et haricots, dont le coűt est de 8 sous par homme et par jour. La main-d'oeuvre lui revient ?environ 6 fr. par hectolitre d
f
futbolista
To całe towarzystwo jest godne siebie a pożarli się o forse bo ich pazerność jest wręcz patologiczna .Dziwna na tym tle jest bezradność,indolencja, nieudolność rządzących wręcz wskazująca że i tu coś brzydko pachnie. CZYŻBY MIAŁA TU ZASTOSOWANIE ZASADA "RĘKA RĘKĘ MYJE"
K
Kibicka
Wstrętny typ.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kręcina: Łapówka? Łapówka to się zacznie, jak Kulikowski spłaci dług
E
EGON
KRECINA PRZESTAN KRECIC LUDZIE TO NIE IDIOCI TŁUMACZYC TO TY POWINIENES SIE W SĄDZIE
Dodaj ogłoszenie