Koziej: Wkurzył mnie sposób, w jaki MAK prezentował swój...

    Koziej: Wkurzył mnie sposób, w jaki MAK prezentował swój raport. Ale nie jego treść

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Polska

    - Wkurzył i zdziwił mnie sposób zaprezentowania raportu MAK. Nie treść, bo ona odzwierciedla stan wiedzy, do jakiej doszli tamci śledczy. Dzisiaj wiemy, że stan wiedzy był niepełny, ułomny przed doprowadzeniem badań do końca. To był błąd pośpiechu, którego my nie popełniamy - mówił gen. Stanisław Koziej, szef BBN, w rozmowie z Dorotą Kowalską.
    Gen. Stanisław Koziej

    Gen. Stanisław Koziej ©Fot. Polskapresse

    W jakich okolicznościach usłyszał Pan o tragedii smoleńskiej?
    W domu. Jak zwykle z samego rana czytałem coś w internecie, gdy żona mnie zawołała, mówiąc, że doszło do jakiejś katastrofy. Pomyślałem, że katastrof jest przecież wiele, ale ona szybko dodała, że chodzi o naszego prezydenta. Krok po kroku, sekunda po sekundzie zaczął do mnie docierać ogrom tragedii, przecież w tym samolocie byli także moi koledzy. Nie miałem pojęcia, że aż tak wiele bliskich mi osób tam poleciało. To był dla mnie szok.

    Kiedy Pan usłyszał, jak ta wizyta była zorganizowana, nie rwał Pan sobie włosów z głowy?
    Ta refleksja przyszła dużo później. Najtrudniejsze dni to te, kiedy z Moskwy przylatywały trumny: ta żałobna melodia, trumny niesione na ramionach żołnierzy jedna za drugą, ludzkie łzy. Wtedy nie było czasu na zastanawianie się nad przyczynami tragedii, wtedy były emocje, wzruszenia, solidarność z najbliższymi ofiar.

    Ale ta refleksja w końcu przyszła. Jest Pan szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, więc pytam, jak to możliwe, że ktoś tak przygotował wizytę najważniejszych osób w państwie?
    Jako szef BBN nie zajmuję się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy czy analizą tego wylotu. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie do tego zostało powołane, nie ma odpowiednich kompetencji, aby badać tę sprawę. Są komisja rządowa i prokuratura, które zajmują się dogłębnym wyjaśnieniem przyczyn tragedii z 10 kwietnia. My otrzymaliśmy inne zadanie - dokonania analizy istniejącego systemu bezpieczeństwa transportu najważniejszych osób w państwie i zaproponowania jego modyfikacji.

    I co z tej analizy wynika?
    Kilka obszarów, które wskazaliśmy w naszym raporcie, wymaga uregulowania prawnego, inne - głośnego, publicznego przypomnienia, że obok przepisów istnieją też ludzki rozum i logika, którymi trzeba się kierować, by nie dopuszczać do nadmiernie ryzykownych sytuacji.

    W tym wypadku ludzkiego rozumu i logiki zabrakło?
    Zabrakło wszystkiego po trochu. Wszyscy, którzy organizowali ten wyjazd, zapomnieli o bezpieczeństwie. Zapomnieli, że oprócz terminów, emocji, potrzeby wylotu do Katynia, zaznaczenia swojego patriotyzmu jest coś takiego jak bezpieczeństwo, które nie powinno być kłopotem. A tak jest traktowane - jak przeszkoda w tym, co mamy zrobić. Niestety, w naszym systemie kierowania państwem w pewnym momencie sprawy bezpieczeństwa stały się czymś, co tylko komplikuje nasze życie, a nie czymś, co powinno być pierwsze, najważniejsze. Bo bezpieczeństwo najważniejszych osób funkcjonujących w państwie to nie jest ich indywidualna, prywatna sprawa. To nie kwestia ich komfortu. To sprawa bezpieczeństwa narodowego.

    Czytaj także:
    * Jerzy Miller: Raport komisji uderzy w naszą dumę. I to boleśnie
    * 'Niech Rosjanie spojrzą na swoje błędy, a nie uprawiają propagandę'
    * Kłótnia Błasika z Protasiukiem. Prokuratura przesłuchuje borowców
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ed poliglota?

    ? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 23

    czy wierzy swemu informatorowi na słowo? Znam całkiem dobrze oba języki,ale nie podjęłabym się takiego tłumaczenia. Poza tym kulturalny człowiek nikogo nie wyzywa i nie obraża,to świadczy o małości...rozwiń całość

    czy wierzy swemu informatorowi na słowo? Znam całkiem dobrze oba języki,ale nie podjęłabym się takiego tłumaczenia. Poza tym kulturalny człowiek nikogo nie wyzywa i nie obraża,to świadczy o małości i podłości.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A

    ed (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 13

    ten generał-komuch czytał raport MAK ze zrozumieniem? Tam jest mnóstwo nieścisłości! Są znaczące różnice pomiędzy wersją raportu w języku angielskim i rosyjskim>

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo