Koziej: Nie bierzmy tarczy, jeżeli nie dostaniemy Patriotów

gen. prof. Stanisław Koziej
Z gen. prof. Stanisławem Koziejem, współautorem polskiej doktryny obronnej w latach 90., rozmawia Mariusz Jałoszewski

Amerykanie poinformowali media, że zakończyły się negocjacje w sprawie tarczy antyrakietowej. Polski rząd milczy. To naprawdę koniec negocjacji i premier musi teraz podjąć decyzję?
USA jedynie dały odpowiedź na nasze warunki. Zresztą miało się to stać właśnie w lipcu. Teraz piłeczka jest po naszej stronie. Ale to nie koniec negocjacji. Zależy, co odpiszemy Amerykanom na ich ostateczną ofertę.

Co może teraz zrobić rząd?
Jeśli propozycja USA jest bliska naszych oczekiwań, to powinniśmy powiedzieć "tak" i dalej negocjować techniczne warunki. Jednak gdyby się okazało, że odpowiedź USA nie jest satysfakcjonująca, to powinniśmy kontynuować negocjacje. Ale wydaje mi się, że Amerykanie są skłonni spełnić większość naszych warunków, bo zależy im na przełomie w rozmowach. Kończy się kadencja prezydenta George?a Busha i chcą ogłosić sukces.

Co powinniśmy dostać za przyjęcie tarczy?
Niezbędna jest modernizacja naszej obrony antyrakietowej, która jest przestarzała. Mogą to być antyrakiety Patriot albo inne systemy gwarantujące obronę powietrzną. Jeśli tego nie będzie, to powiedzmy tarczy "nie". Musimy dostać refundację kosztów ryzyka ataków terrorystycznych, jakie ściągnie na Polskę tarcza.

Jeśli podpiszemy umowę, czy zaakceptuje ją nowy prezydent Ameryki?

Niezależnie od tego, kto wygra wybory, program obrony antyrakietowej będzie kontynuowany, bo jest dla nich ważny. Ale można spodziewać się korekty, bo już teraz są wątpliwości podczas testów, czy tarcza w 100 proc. będzie sprawna. Mogą też być opóźnienia w realizacji programu. Jeśli jednak nie podpiszemy teraz umowy, to negocjacje z nowym prezydentem trzeba będzie zaczynać od nowa.

Pojawiły się informacje, że propozycje USA opiewają na zaledwie kilkadziesiąt milionów dolarów, czyli tyle, ile wynosi dziś w Polsce koszt budowy kilku kilometrów autostrady. Po co nam elementy tarczy antyrakietowej, skoro mają chronić terytorium USA?
Kilkadziesiąt milionów dolarów to żadna kwota. Teraz, jeszcze w ramach pomocy wojskowej z lat 90., dostajemy od USA co roku po 30 mln dol. Lepiej już by było wziąć tarczę za darmo. Owszem, polski element tarczy ma bronić USA, ale będzie służył do zwalczania np. ataków terrorystycznych z użyciem broni nuklearnej. W przyszłości system obrony antyrakietowej będzie też w Europie. Wybuduje go NATO. I baza na naszym terytorium stanie się jej gotowym elementem. To dla nas ważne, bo będziemy w czołówce krajów popierających taki system obrony.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie