Kowal: Może do błędów w sprawie katastrofy przyzna się sam Tusk

RedakcjaZaktualizowano 
Paweł Kowal
Paweł Kowal FOT.BARTEK SYTA
O tym, dlaczego Joanna Kluzik-Rostkowska była złym przywódcą partii, dlaczego rząd powinien przyznać się do błędów w sprawie Smoleńska oraz o swoim powrocie do PiS - mówi szef PJN, europoseł Paweł Kowal w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Długo Pan jeszcze będzie tkwił w szpagacie?
Łatwe to nie jest - ale przywykłem, ćwiczę go od ponad roku. A jeśli chce mnie pan zapytać, czy ciągnie mnie do PiS, to od razu odpowiem, że nie.

Nie chciałem o to pytać. Chciałem zapytać o szpagat między Platformą i Solidarną Polską.
Każda plotka o tym, że chciałem zapisać się do jakiejś partii, jest w stu procentach nieprawdziwa. Prawdą jest, że otrzymywałem takie propozycje, ale podziękowałem i poszedłem dalej. Dokonałem zmiany w 2010 r. i na razie starczy. Tworzymy coś nowego.

Ale czy jest dobrze tkwić w partii, która ma 2 proc. poparcia? Nawet jeśli się ją stworzyło?
PJN stworzyli Joanna Kluzik-Rostkowska, Ela Jakubiak i Paweł Poncyljusz. Ja początkowo popierałem a dołączyłem do nich w czerwcu 2011 r. Wiedziałem, że - myślę o kilku tysiącach członków - dołączam do ludzi dokładnie podzielonych na pół, jednym było trochę bliżej do PiS, drugim do PO. Posklejanie tego wymaga czasu. Myślałem, że uda się szybciej. Tutaj popełniłem grzech pychy. Zawsze mi się wydawało, że jak będę ciężko pracował, to mi się wszystko uda. W ten sam sposób chciałem zdobyć 5 proc. w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku. Było jednak inaczej. Zebraliśmy prawie półtora miliona złotych, wzorowo rozliczyliśmy kampanię, ale dostaliśmy 2,2 proc. i bardzo mnie to bolało. Ale jednocześnie bardzo zabolały one i PiS, i PO - bo gdyby nas nie było, te procenty ich zdaniem przypadłyby im. Zresztą proszę zobaczyć, że te 2 proc. dla nas w różnych sondażach się utrzymuje. To oczywiście za mało, żeby wygrać.

Ale wystarczająco dużo, żeby móc to sprzedać?
Nie - żeby to uszanować. To 10% tego, co ma PiS.

Czemu nie wymienił Pan wśród ojców założycieli PJN siebie czy Adama Bielana?
Bo ja nim nie byłem, podobnie zresztą jak Bielan. Frontmenami partii byli jej założyciele. Przede wszystkim Joanna Kluzik-Rostkowska, która zwyczajnie nie była wystarczająco dobra, by poradzić sobie akurat z tą funkcją.

Na czym polegał problem z nią?
Nie miała wystarczającego parcia na niezależność. Jeśli się tworzy nową partię, trzeba o niezależność dbać w stopniu najwyższym. Jeśli tuż po założeniu ugrupowania zaczyna się rozważania: do kogo powinniśmy się przykleić, to świadczy o tym, że nie jest pewna swojej siły.

Albo że dba o zdolność koalicyjną.
Zdolność koalicyjną można budować dopiero wtedy, gdy ma się własną tożsamość. Jeśli zaczyna się rozważania, z kim należy się połączyć wcześniej, to trudno zbudować coś nowego.

Zarzuca Pan Kluzik-Rostkowskiej brak kręgosłupa? Amoralne zachowanie, konformizm?
Nic z tych rzeczy, mówię na poważnie. Po prostu kierowanie partią nie było żywiołem Rostkowskiej. Głównym moralistą kraju jest zresztą Jarosław Kaczyński…

Czytaj także:
* PiS: Chcemy prawdy o Smoleńsku. Tusk: Możecie krzyczeć, nie zakrzyczycie tej prawdy
* "Mówimy PO: to terrarium w którym jesteście, to nie jest rzeczywistość"
* Kowal: Ostatnio biskup mnie spytał, o co chodzi Kaczyńskiemu

Sam Pan sprowadził dyskusję na ten poziom, mówiąc o swojej pysze.
Ale mówiłem o sobie, o innych w ten sposób mówić nie chcę. Dlatego pozostanę przy twierdzeniu, że Kluzik-Rostkowskiej zabrakło cech przywódczych. Przywódca musi przyjść i powiedzieć ludziom: dziś jest źle, ale jutro będzie dobrze. Ona tego nie umiała albo nie wierzyła, że można coś osiągnąć z grupą ludzi, która się zebrała w PJN. W jednym z wywiadów na pytanie dziennikarza o słabe sondaże odpowiedziała: - No tak…

A może mierzyła siły na zamiary, a nie grzeszyła pychą jak Pan.
Przywódca musi umieć innych zmobilizować, to jego podstawowe zadanie. Kluzik-Rostkowska tego nie umiała.

Ale za to znalazła spokojną przystań. Kiedy Pan i PJN taką odnajdą?
Wcześniej czy później partie dziś dominujące dostrzegą, że warto wokół siebie gromadzić ciekawe środowiska i próbować przeciągnąć je na swoją stronę bez względu na to, ile mają na koncie lub jak wysokie słupki. Co ciekawe, do niedawna wydawało mi się, że jako pierwszy na współpracę otworzy się PiS, ale od pewnego czasu mam wrażenie, że wcześniej dojrzeje do tego PO.

Tyle, że PJN i dla PO, i dla PiS będzie co najwyżej przystawką.
Każdy kiedyś był mały, szczególnie gdy jeszcze nie miał roku. Będziemy bronić własnej autonomii i osiągnięć. Uważam, że udało nam się wymyślić kilka fajnych rzeczy w polskiej polityce. Dzisiaj Janusz Palikot powtarza nasz postulat odpisu podatkowego na rzecz partii - szkoda tylko, że nie powiedział, kto ten pomysł zaproponował. Zabrakło mu odwagi. A ta kwestia to chyba jedyna, w jakiej się zgadzam z Palikotem. Ale on nie jedyny z nas ściąga. PiS za każdym razem, gdy zaproponujemy coś w sprawie polityki rodzinnej, od razu odpowiada swoją konferencją. Ostatnio po moim wywiadzie doszli do wniosku, że w sprawach katastrofy smoleńskiej można by poszukać większości w Sejmie, tylko czy nie jest za późno? Platforma także powtórzyła nasze postulaty dotyczące wspierania rodzin. My jako jedyni wprowadzaliśmy do polityki elementy naprawdę liberalnych postulatów gospodarczych. Jako pierwsi protestowaliśmy w obronie lekcji historii. Właśnie dlatego uważam, że jako PJN powinniśmy budować własną tożsamość, a nie szukać sojuszu z innymi. A wybory w Polsce wygra ten, kto będzie miał zdolność do zbudowania szerokiej koalicji - tak jest w większości krajów europejskich. Partie prawicowe lub centroprawicowe wygrywają w nich wtedy, kiedy mają szerokie poparcie. PO lub PiS w końcu na to też wpadną. A my chętnie dołożymy kilka naszych postulatów do programu szerszego bloku. A jednocześnie jesteśmy gotowi znowu startować samodzielnie.

Nazywa Pan PO partią prawicową? Mimo Arłukowicza, Borowskiego, Rosatiego i flirtów z Ruchem Palikota?
Dziś Platforma przede wszystkim jest partią władzy. Ale jej korzenie są centroprawicowe.

A także partią proeuropejską - a Pan w europarlamencie jest członkiem frakcji eurosceptycznej. To nie ułatwia znalezienia wspólnego języka.
Nie powiedziałbym, że konserwatyści są eurosceptyczni, reprezentują zdrowy realizm. A PJN w EKR jest zresztą najbardziej prointegracyjny. Poza tym proszę pamiętać, że specyfiką polityki jest to, że w niej się rozmawia. Nie można odgórnie odrzucać pewnych rozwiązań. Należy o nich rozmawiać i szukać kompromisu. Mnie uważa się za osobę, które bliżej do PiS niż do PO - ale nie widzę powodów, dla których miałbym z Platformą nie rozmawiać.

Czytaj także:
* PiS: Chcemy prawdy o Smoleńsku. Tusk: Możecie krzyczeć, nie zakrzyczycie tej prawdy
* "Mówimy PO: to terrarium w którym jesteście, to nie jest rzeczywistość"
* Kowal: Ostatnio biskup mnie spytał, o co chodzi Kaczyńskiemu

Nawet jeśli Panu bliżej do PiS, to Jarosław Kaczyński Pana w nim nie widzi. Niedawno wyraźnie powiedział, że zaprasza wszystkich oprócz Pana.
Kompletnie nie rozumiem tej agresji. Może ona wynika z faktu, że jesteśmy jedyną siłą poza parlamentem, która da się jakoś wymiernie określić.

A może wynika z tego, że nazwał Pan PiS "funduszem emerytalnym".
Nie pamiętam, czy użyłem akurat takich słów.

Użył Pan - w wywiadzie dla "Polski", którego udzielił Pan nam w styczniu ubiegłego roku.
To była ocena polityczna, nie wiem, o co się obrażać. Dość konsekwentnie bronię jednej zasady. Za okres, gdy byłem członkiem PiS, nie atakowałem i nie atakuję Jarosława Kaczyńskiego, nie przyłączałem się też do ataków personalnych na niego potem. I tej zasady będę się dalej trzymał. Swoją drogą on sam ma cięty język i wystarczy go czasem zacytować, żeby określić pewne zjawisko trafnie i ostro. Zresztą w życiu mogą się bowiem pojawić takie okoliczności, gdy będziemy ze sobą współpracować. Choć więcej inicjatywy powinien tutaj przejawiać Jarosław Kaczyński. Z naturalnej przyczyny: jest większy.

I jest gotowy współpracować - ze wszystkimi oprócz Pana.
Nie przywiązywałbym do tego większej wagi. Jarosław Kaczyński nie widział możliwości współpracy z Andrzejem Lepperem, a później stworzył z nim koalicję. Już bardziej dziwi mnie u niego konieczność nadawania wszystkim różnych cenzurek, jakby sam siebie mianował głównym inspektorem moralności. A ja takich cenzurek nie potrzebuję - ani jemu ich nie wystawiam. Szanuję jego dorobek polityczny, nie wykluczam, że w przyszłości będziemy coś wspólnie robili. I nie widzę potrzeby, by obrażać wszystkich dookoła. To nie mój styl.

A czy gdyby żył Lech Kaczyński, dalej byłby Pan członkiem PiS?
Gdyby żyli Lech Kaczyński, Krzysztof Putra, Zbigniew Wasserman, Grażyna Gęsicka, to PiS wyglądałby dziś inaczej. W katastrofie smoleńskiej zginęły bowiem najbardziej umiarkowane, nastawione na różnorodność osoby w tej partii. Oddzielną sprawą jest, że nikt teraz nie zadaje pytania, czemu tak wiele osób z PiS odchodzi. Czemu z Platformy nie wykiełkowały inne partie, a z Prawa i Sprawiedliwości kilka.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj także:
* PiS: Chcemy prawdy o Smoleńsku. Tusk: Możecie krzyczeć, nie zakrzyczycie tej prawdy
* "Mówimy PO: to terrarium w którym jesteście, to nie jest rzeczywistość"
* Kowal: Ostatnio biskup mnie spytał, o co chodzi Kaczyńskiemu

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Kowal: Może do błędów w sprawie katastrofy przyzna się sam Tusk - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 52

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
c
cezar

Powinniśmy wierzyć w raport komisji kierowanej przez pana ministra Jerzego Millera nie dlatego, że jest on prawdziwy, tylko z całkiem innych powodów. Z obfitości serca mówią usta i chociaż jestem prawie pewien, że panu prezydentowi Komorowskiemu Bronisławowi wcale nie o to chodziło - to przecież niepodobna nie zauważyć, że z ust pierwszego obywatela naszego nieszczęśliwego kraju uzyskaliśmy pośrednie przyznanie, iż raport komisji pod kierownictwem pana ministra Jerzego Millera z prawdą nie musi mieć nic wspólnego.
No dobrze, ale dlaczego powinniśmy wierzyć w ten nieszczęsny raport ze względu na "powagę państwa?" Państwa w ogóle dzielą się na poważne i pozostałe, a państwo poważne to takie, które potrafi zdefiniować swój interes państwowy, realizować go i bronić. Do której zatem kategorii należy nasz nieszczęśliwy kraj - każdy widzi.

zgłoś
G
Gość

Premier Tusk przyzna sie do wymyślonych przez Kowala błędów jako swoich błędów - zaznaczajac czyjego są one autotrstwa, ale dopiera wtedy jak Kowal odszczeka wszystkie swoje głupoty na temat spraw zagranicznych - Dużo tego jest - i czeka Kowala straszna praca.

zgłoś
P
PJN

Panu Prezesowi Pawłowi Kowalowi, za to co robi. Nie każdy jest na garnuszku jedynie słusznej polskiej zjednoczonej PO, i wypisuje bzdury ad personam.

zgłoś
G
Gość

DOBRY POMYSŁ, ZREALIZOWANY. A TY I JESZKE KILKA OSÓB NA TO NIE WPADLIŚCIE!!!

zgłoś
r
realista

koncentruje teraz na powrocie do PIS-u. Rodzina liczna a żyć trzeba. Na wysokim poziomie oczywiście.

zgłoś
A
Adrian

Pracujesz w ambasadzie czy po prostu zatrzymałeś się na ustaleniach Anodiny i masz w nosie to co ustaliła polska komisja Millera?

zgłoś
S
Sokrates

skażony został bakcylem głupoty.Wymyślił pochówek na Wawelu czym razem z Kardynałem podzielił społeczeństwo.Kaczyński wyrzucił go z PiS więc przystąpił do partii PJN,w której chciał być szefem.Kluzik się na nich słusznie wypięła a on znalazł się na bruku.No została dobrze płatna Bruksela.Wystarczy jedno kiwnięcie Jarusia a równy mu wzrostem Kowal przyjdzie do PiS na kolanach.To taki literaturowy-mały człowiek do dużych interesów.A może poszedłby do moherów?

zgłoś
W
Wiktor

Wielu już wieszczyło przejście PJN-u z Kowalem na czele do PiS-u lub do PO, a tu niespodzianka. Motłoch tak bardzo się przyzwyczaił do polityków bez honoru, że w przypadku Kowala nie potrafi zgadnąć co on naprawdę zrobi.

zgłoś
W
Wiktor

Wielu już wieszczyło przejście PJN-u z Kowalem na czele do PiS-u lub do PO, a tu niespodzianka. Motłoch tak bardzo się przyzwyczaił do polityków bez honoru, że w przypadku Kowala nie potrafi zgadnąć co on naprawdę zrobi.

zgłoś
A
Aga

Kowal ma rację! Kluzikowa to osoba słaba i nielojalna. Zarówno Tusk jak i Kaczyński podzielili nas tak mocno, ze już nie ma nadziei na normalność. Tusk to kłamstwo, pijar i władza dla władzy, a Kaczyński pozostał sam wyrzucając wszystkich sensownych ludzi i ma złych doradców. Szkoda, że rozsądek Kowala i jego ludzi nie został dostrzeżony w wyborach!!!

zgłoś
A
Ad

Juz dwa lata ludzie trzymajacy wladze manipuluja i oklamuja spoleczenstwo w sprawie smolenskiej !

zgłoś
G
Gabriel

Przeczytaj " na chłodno " z dnia 14.04.2012r/g. 22:58
na tym blogu.

zgłoś
G
Gabriel

W czterech zdaniach mieści się całość sprawy Smoleńskiej.

zgłoś
n
na chłodno

Zero polityczne. A co do katastrofy sprawa jest jasna. Samolot nie powinien był wylecieć z Wawy ze względu na pogodę. Skoro już wyleciał to nie powinien lądować w takich warunkach. Polska bylejakość zemsciła się.

zgłoś
b
bond

Ci wszyscy nie wierza ktorzy naleza do sekty pancernej brzozy......bo to bylo kontrolowane ladowanie!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3