Kosiniak-Kamysz: Trzeba się uporać z procederem umów śmieciowych

Agaton Koziński
archiwum/bip.krakow.pl
Reforma emerytalna była konieczna. Z czasem Polacy to dostrzegą i oswoją się z tymi zmianami - ocenia Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej oraz sekretarz Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL w rozmowie z Agatonem Kozińskim. I dodaje, że przed resortem stoją teraz zadania: zmiany sposobu funkcjonowania urzędów pracy, aktywizowania zawodowego osób w wieku 50+ oraz uporządkowania zjawiska tzw. umów śmieciowych.

Czy otworzył Pan szampana w chwili, gdy prezydent podpisał ustawę podnoszącą wiek emerytalny?
Nie podchodzę do tej ustawy w tych kategoriach. To trudna, ale konieczna zmiana, tak naprawdę nie patrzę na nią w kategoriach radości czy zadowolenia. Dlatego nie dopuszczam do siebie myśli o tym, żeby cokolwiek fetować.

Ale to przecież Pana największy sukces polityczny. Pan był de facto twarzą tej reformy - i mimo wielu głosów przeciw doprowadził Pan swą misję do końca.

To kwestia odpowiedzialności. Polacy żyją coraz dłużej i konieczne było wydłużenie czasu pracy - choćby po to, by zapewnić bezpieczeństwo emerytalne Polaków. O konieczności wprowadzenia tej reformy mówiło wiele rządów, ale odważył się dopiero nasz. Z drugiej strony widziałem, jak dramatycznie reagowano na tę reformę. Doświadczyłem tego w czasie konsultacji społecznych, później w czasie burzliwych debat w Sejmie i Senacie. Wiem, że dla wielu osób te zmiany były trudne do zaakceptowania. Stąd staramy się cały czas tłumaczyć, dlaczego ta reforma, choć bolesna, musi zostać przeprowadzona.

Może więc prezydent nie powinien był jej podpisywać? PiS już zapowiada odesłanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. Może Bronisław Komorowski też powinien tak zrobić?
Ja nie mam wątpliwości, wiem, że ta ustawa jest zgodna z konstytucją. Ostatnio PiS regularnie grozi Trybunałem. Osobiście jednak uważam, że lepiej przedstawiać konstruktywne propozycje rozwiązań, a nie tylko negować działania politycznej konkurencji.

Nie czuje się Pan trochę wrobiony przez starszych kolegów z rządu? To na Pana barki zrzucono bardzo niepopularną reformę i musi Pan za to płacić, w rankingu popularności ministrów zajmuje Pan ostatnie miejsce. Nie boi się Pan, że ledwo zaczął Pan poważną karierę polityczną, a już dobiega ona końca?
O tym zdecydują wyborcy w wyborach i ja się takiej weryfikacji poddam. Przy okazji tej ustawy miałem okazję wielokrotnie tłumaczyć na spotkaniach i w mediach jej znaczenie, cel oraz charakter. Dzięki temu zyskałem rozpoznawalność - to dla początkującego polityka bardzo ważne.

Trzeba się definitywnie uporać z procesem, w którym umowy o dzieło są traktowane jako formy stałego zatrudnienia. Teraz wprowadzamy możliwość płacenia od nich składek

Zgodnie z zasadą: nie ważne, czy mówią o mnie dobrze, czy źle, ważne, by nie przekręcali nazwiska.
Przede wszystkim uważam, że z czasem Polacy dostrzegą, że ta reforma była naprawdę potrzebna. Za jakiś czas oswoją się z tymi zmianami. Jerzy Buzek w chwili, gdy kończył swe rządy, miał bardzo niskie notowania, w 2001 r. wydało się, że jako polityk przestał odgrywać jakąkolwiek rolę, ale potem - proszę zwrócić uwagę - jaką liczbę głosów zaczął zdobywać w kolejnych wyborach do europarlamentu.
Ale jednocześnie już nigdy nie miał takiej władzy, jaką ma teraz chociażby Pan.
Mimo wszystko fakt, że został pierwszym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego z Europy Środkowej, ma swoją wymowę.

Głównie symboliczną - a mówimy o władzy realnej.
Proszę nie lekceważyć znaczenia europarlamentu, jego rola na mocy traktatu lizbońskiego jest dużo większa, niż była wcześniej. Poza tym proszę też pamiętać o wszystkich latach pracy i kariery Jerzego Buzka. Zresztą jego przykład nie jest jedyny. Waldemar Pawlak również miał ciężkie chwile w swojej karierze politycznej, a jednak umiał wyjść z opresji. Gdy polityk podejmuje się odważnych wyzwań, musi być gotowy zapłacić za to cenę. Trudno być lubianym za wprowadzanie niepopularnych zmian.

Będzie Pan miał siłę do tego, by odbudować swoją pozycję, wzmocnić ją po tych przejściach?
Nie jest moim celem zdobywanie popularności za wszelką cenę. Liczę też na to, że emocje, jakie pojawiły się w chwili wprowadzania zmian, z czasem opadną i wtedy łatwiej będzie przedstawić racjonalne argumenty wyjaśniające konieczność wprowadzenia reformy emerytalnej.

Na protestach przeciw ustawie emerytalnej karierę polityczną zaczął budować Piotr Duda. A co jeśli okaże się, że w 2015 r. do Sejmu wejdzie partia Solidarność kosztem PSL? Umiałby Pan w takiej sytuacji spojrzeć sobie w lustro?
O PSL nie trzeba się martwić. To jedyna formacja polityczna, która przez ostatnie 20 lat funkcjonuje na scenie politycznej pod tą samą nazwą.

Ale od mniej więcej 10 lat niebezpiecznie balansuje na granicy progu wyborczego.

Nigdy nie było poniżej 7 proc. To najlepszy dowód na to, że mamy ugruntowany elektorat. A przecież morze papieru napisano o tym, jak zużywają się partie, które rządzą, jak słabo w takiej sytuacji wypadają przede wszystkim małe partie. Obserwowaliśmy to zwłaszcza w czasie rządów koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Tymczasem PSL istnieje na przekór temu trendowi. Nasza postawa - oparta na odpowiedzialności, normalności - nie jest może efekciarska, nie jesteśmy tak wystrzałowi jak inni, ale znajduje stałych zwolenników.

Do tej pory PSL unikał też tematów trudnych - tak naprawdę dopiero teraz po raz pierwszy PSL-owski minister firmował swoim nazwiskiem niepopularną reformę.
Emerytury pomostowe, które zlikwidował rząd Donalda Tuska w 2007 r., poszły na konto Jolanty Fedak.
Przede wszystkim na konto Michała Boniego.
Jeśli już spieramy się o nazwiska, to ta reforma poszła na konto Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka, liderów ugrupowań koalicyjnych. Zresztą tak samo jest teraz. Widać, że PSL ma dużo do zaproponowania jako partner koalicyjny. Po pierwsze, jesteśmy odpowiedzialni. Po drugie, mamy własne pomysły - takie jak chociażby całe otoczenie ustawowe reformy emerytalnej, wsparcie osób wychowujących dzieci czy wreszcie mocne poparcie rozwiązania, jakim są emerytury częściowe. Po trzecie, posiadamy duże doświadczenie. My chyba jako jedyni w kraju mamy taką różnorodność pokoleniową we własnych szeregach, chyba tylko u nas jest taka duża mieszanka politycznych weteranów z młodymi politykami.

Przed chwilą wspomniał Pan o emeryturach częściowych, natomiast na początku naszej rozmowy zaznaczył, że jej wprowadzenie było niezbędne ze względu na rosnącą długość życia Polaków. Czy nie było więc błędem rozcieńczanie tej ustawy emeryturami cząstkowymi?
Przyjęliśmy reformę w kształcie, który jest na miarę naszych potrzeb. Nie wierzę, by ta zmiana stała się takim szokiem, jakim dziś przedstawiają go związki zawodowe. Natomiast emerytury częściowe pojawiły się podczas konsultacji społecznych. I dobrze, że tak się stało, bo okazały się one mocnym wzbogaceniem tej ustawy. Przecież z tej możliwości nie trzeba korzystać - natomiast będzie taka opcja.

To może w ogóle trzeba było znieść element przymusu - ci, którzy chcą, mogą pracować długo i mieć później wysoką emeryturę, a ci, którzy są tym niezainteresowani, mogą odejść szybciej z pracy za mniejsze pieniądze.

Nie, to niemożliwe. Formuła wieku emerytalnego jest potrzebna.

Panie Ministrze, trudny początek ma Pan już za sobą. Jaki ma Pan pomysł na dalsze trzy i pół roku rządów? Jak Pan zamierza poprawić swoje niskie notowania jako minister?
Mam kilka pomysłów. Zamierzam zająć się zmianą sposobu funkcjonowania urzędów pośrednictwa pracy, przeformatować ich styl pracy.

W jaki sposób?
Chciałbym zlikwidować to, że wizyta w takim urzędzie wiąże się z ubezpieczeniem. Bezrobotni często rejestrują się w pośredniaku nie po to, by znaleźć pracę, tylko by mieć możliwość korzystania z bezpłatnej opieki medycznej. Nie chcemy im tej możliwości zabierać - ale nie jest też rolą urzędów pracy im je potwierdzać. Tym niech zajmą się instytucje do tego powołane, np. NFZ. A urzędy pośrednictwa pracy powinny być miejscem, gdzie przychodzą osoby naprawdę zainteresowane znalezieniem zatrudnienia.
Pośredniaki staną się miejscem, gdzie będzie się tylko oglądać tablicę z ogłoszeniami o pracy?
Nie, chcemy, aby zmiany poszły dalej. Dlatego teraz w 23 powiatach uruchamiamy pilotażowy program dla młodych pozostających bez pracy. Bezrobotni otrzymywaliby indywidualnych opiekunów, którzy by z nimi pracowali. Z tym wiąże się program wsparcia młodych osób na rynku zatrudnienia. Tacy indywidualni opiekunowie pomagaliby im odnaleźć się w nowej rzeczywistości po ukończeniu nauki, sugerowali dodatkowe kursy zawodowe czy wskazywali możliwości pracy, z których warto skorzystać. Mam także ambicje, by stworzyć nową politykę senioralną, zbudować kompleksowe programy aktywizacji osób starszych. Ogromne wrażenie robi na mnie styl, w jakim działają uniwersytety trzeciego wieku - w ich zajęciach uczestniczy ponad 100 tys. osób. Trzeba znaleźć sposób na to, jak wykorzystać potencjał tkwiący w ludziach starszych. W ministerstwie planujemy stworzyć nowy departament, który będzie się zajmował tylko sposobami aktywności Polaków po sześćdziesiątce - także aktywności zawodowej.

Uda się ich wciągnąć na rynek pracy? Bo teraz pracuje zaledwie 37 proc. osób po 50. roku życia. Ten odsetek rośnie, ale ciągle jest dramatycznie niski.
Tak, fakt, że tak mało osób starszych, a także młodych pracuje, to nasz duży problem. A także wyzwanie.

Jak się z nim zmierzyć? Rząd Tuska już firmował ambitny program 50+, który okazał się jednak ambitny tylko na papierze.
Program 50+ wchodził w chwili, gdy wybuchł kryzys finansowy - siłą rzeczy to osłabiło jego skuteczność. Poza tym dramatycznie niska jest świadomość narzędzi, jakie ten program daje, u jego potencjalnych beneficjentów. Zrobiliśmy badania i wyszło z nich, że 53 proc. ankietowanych nie chce skorzystać ze wsparcia, jakie ten program daje. Oddzielnym problemem są pracodawcy, którzy również nie chcą korzystać z ułatwień, jakie dają im różne programy rządowe. Mamy nadzieję, że przynajmniej uda nam się pomóc pracownikom - zwłaszcza tym, którzy są zatrudnieni np. na umowach o dzieło, za które nie są odprowadzane składki.

Zamierzacie je zlikwidować?
Nie. Ale chcemy umożliwić odprowadzanie od nich składek. W nowej ustawie emerytalnej jest zapis dający możliwość płacenia składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe. Bez żadnego przymusu, ten ruch będzie całkowicie dobrowolny. Ale zawsze to jakiś krok do przodu. Potem będziemy się zastanawiać, jak sprawić, by takie umowy nie były wykorzystywane jako forma stałego zatrudnienia. Z tym procederem trzeba się definitywnie uporać.

Rozmawiał Agaton Koziński

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Donald
To, że nam się nie udało z Zieloną Wyspą jest wyłącznie winą partii Jarosława Kaczyńskiego!

Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.

To samo dotyczy afery hazardowej, stoczniowej, smoleńskiej, szpitalnej, autostradowej, stadionowej, receptowej, szkolnej, emeryturowej, TV cyfrowej, informatyzacyjnej oraz afery inwigilacji internetowej (ACTA).

Zawsze nasi dziennikarze dzielnie stoją na straży prawdy oraz na straży ustroju.

Winę za całe zło w naszej ukochanej ojczyźnie ponosi PiS, który -- chcąc założyć IV Rzeczpospolitą -- dąży do zburzenia dotychczasowego porządku ustanowionego przez gen. Kiszczaka oraz innych ludzi honoru.

PS. To nieprawda, że nasi specjaliści kiepsko znają język angielski. Na mój piłkarski rozum hasło "Feel like at home" wcale nie musi być błędem językowym!

PS. To także nieprawda, że w Polsce są loże masońskie, mafie lub inne tajne stowarzyszenia!

Jak już powiedziałem, to wszystko udowodnili już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, TOK fm oraz Polskiego Radia.
P
Pstrowski
######
KRÓTKO !
######

Zwolennikami wydłużenia okresu pracy przed emeryturą byli wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie PO i PSL. Wyjątkiem był poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek, który jako jedyny z biorących udział w głosowaniu członków rządzącej koalicji nie opowiedział się za podniesieniem wieku emerytalnego (głosował przeciw).

Rzecz jasna, DO RZĄDZĄCEJ KOALICJI W GŁOSOWANIU NAD USTAWĄ EMERYTALNĄ DOŁĄCZYŁ
*** RUCH PALIKOTA ***

Jednomyślnie PRZECIW podniesieniu wieku emerytalnego zagłosowali posłowie PIS, Solidarnej Polski i SLD.

Kluby, które wczoraj zagłosowały PRZECIW podniesieniu wieku emerytalnego: PiS, SLD i SP, jednoznacznie podtrzymywały swoje zdanie, iż koncepcja rządu Tuska o przesunięciu wieku emerytalnego będzie "ustawą epizodyczną" do czasu zakończenia kadencji rządów Platformy, zaznaczając, iż po zmianie władzy nowelizację cofną.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powtórzył wczoraj, iż jego partia doprowadzi do skierowania wniosku o zbadanie ustawy emerytalnej przez Trybunał Konstytucyjny.
M
Michał Cz.
Przecież ta "reforma emerytalna" to zwyczajne oszustwo! System ZUS-owski to "piramida finansowa". Zamiast wprowadzić rozsądny algorytm obliczania wysokości świadczeń mami się naiwnych "kapitałem początkowym",którego NIE MA - to tylko nic nie warte zapisy księgowe! Po to aby ustabilizować system należy wysokość świadczeń uzależnić od wielkości będących w dyspozycji funduszy pochodzących z parapodatku,jakim jest danina dla ZUS.Wydłużenie wieku emerytalnego nic nie da.
Cymesem jest pomysł żeby zamiast tworzyć miejsca pracy bezrobocie likwidować w ten sposób że tworzymy kolejną armię urzędników,którzy bedą "asystentami bezrobotnych".
Po to aby zlikwidować "umowy śmieciowe" nie trzeba niczego nowego wymyślać - wystarczy przywrócić Kodeks Pracy z lat 70-tych ubiegłego wieku.
k
kinsky
Nawet wśród PSL-ch dziewic tak się nie dzieje. Czyli nikt nie skryje zasadniczego faktu, że PSL jest od dnia akceptacji tyrania do 70-ki partią niszową z własnego wyboru. Natomiast sam problem umów śmieciowych, a zarazem uregulowań emerytalnych, zostanie rozwiązany przez PiS natychmiast po jego dojściu do rządu i to bez żadnej łaski PSL, notabene którego w tym rządzie już nie będzie. O czym zresztą p. Kosiniak-Kamysz zdaje sobie doskonale sprawę. Więc... jaka z tego sentencja p. Kosiniak-Kamysz... Ano taka, dalej nie lekceważ pan inteligencji Polaków! Bowiem nawet durni przejrzeli już na oczy i mają je coraz szerzej otwarte! Ponadto, pojutrze jest 20-rocznica obalenia rządu Jana Olszewskeigo. Notabene, również i ta akcja odbyła się przy łaskawej pomocy PSL, czego nie da się niczym przysłonić. Także, przydałoby się z pańskiej strony chociaż trochę stosownej refeleksji, zamiast kolejnych matacw!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kosiniak-Kamysz: Trzeba się uporać z procederem umów śmieciowych
G
Gość
O co chodzi z ustawą emerytalną? "Prasa zachodnia pisze, że rząd zapewni spłatę długu nawet za cenę zagłodzenia społeczeństwa" wPolityce.pl

Młodzież nie ma pracy, nie rozumie pan tego czy nie chce zrozumieć? Z powodu braku elementarnej stabilizacji nie ma dzieci! a tymczasem starzy ludzie będą musieli pracować do śmierci!

Bo pan Tusk chce dostać główną posadę w Unii - oto cała prawda o tej "reformie"
Dodaj ogłoszenie