Koronawirus we Włoszech. Polka mieszkająca w Rzymie: Ludzie zaczynają panikować. Rośnie agresja wobec Chińczyków

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Epidemia koronowirusa paraliżuje Włochy. Przypadki zakażeń stwierdzono już na większości terytorium kraju. Choroba nie dotarła jeszcze do Rzymu, ale w stolicy trwa nerwowe oczekiwanie jej nadejście. O nastroju panującym wśród Rzymian rozmawiamy z Ewą Tomalą-Iurino, Polką od 35 lat mieszkającą w Wiecznym Mieście.

Jaka atmosfera panuje obecnie w Rzymie? Koronawirus nie dotarł jeszcze do stolicy, ale epidemia rozprzestrzeniła się poza północne rejony Włoch. W mieście da się wyczuć nerwowość?
Tak, choć teoretycznie wszystko funkcjonuje normalnie. Szkoły są otwarte, komunikacja miejska funkcjonuje bez zmian. Niemniej na ulicach widać wiele osób w maseczkach ochronnych, ludzie starają się unikać większych zgromadzeń, każdy stara się jak najszybciej wrócić do domu. Włosi generalnie są narodem wesołym i beztroskim, a teraz na ulicach widać i czuć przygnębienie. Dodatkowo w ostatni weekend sklepy zostały opróżnione z podstawowych produktów.

Zatem ludzie robią zapasy nie tylko w tzw. czerwonych strefach na północy Włoch?
Tak. To samo dotyczy artykułów medycznych. W całych Włoszech, także w Rzymie nie można kupić maseczek ochronnych. Można je zdobyć w internecie, ale ceny są horrendalne. Utworzył się wręcz czarny rynek.

Ile trzeba płacić?
Za opakowanie trzeba zapłacić nawet 50 euro. Ceny są zupełnie inne, zresztą nic nie wygląda tak, jak jeszcze dwa tygodnie temu. Szczególnie dotyczy to dzielnic zamieszkanych przez Chińczyków, sytuacja jest tam napięta.

Czym się to objawia?
Wyczuwa się sporą niechęć w stosunku do Chińczyków. Zarówno w całych Włoszech, jak i w Rzymie osoby pochodzenia chińskiego prowadzą wiele restauracji, sklepów, czy salonów kosmetycznych. Teraz wszystkie te miejsca świecą pustkami. Właścicielka największej chińskiej restauracji w mieście, gdzie zawsze było pełno ludzi, stwierdziła ostatnio, że właściwie nie ma po co otwierać lokalu. Niestety pojawią się też przypadki fizycznej napaści na Chińczyków. Kilka dni temu w Turynie pobito młodą chińską parę. Najgorsze jest to, że wiele z tych osób urodziło się już we Włoszech i często nawet nie byli w kraju swojego pochodzenia. Boją się epidemii tak samo jak my. Niestety, gdy ludzi ogarnia panika, te fakty przestają mieć znaczenie. Azjatycka uroda w tej chwili u niektórych wywołuje agresję. Na szczęście władze zdają sobie z tego sprawę i apelują o racjonalne zachowanie.

Społeczeństwo nie było przygotowane na koronawirusa?
W najmniejszym stopniu. Jeszcze kilkanaście dni temu byliśmy we Włoszech biernymi obserwatorami tego, co się dzieje w Chinach i w innych krajach. W bardzo krótkim czasie to my staliśmy się krajem obserwowanym, z największą liczbą zgonów i zachorowań w Europie.

Jak Włosi oceniają działanie władz państwowych?
Teraz władze są zaangażowane w walkę z epidemią, ale na początku sprawę chyba zbagatelizowano. Mówi się, że pierwszy samolot, który przyleciał z Wuhan po wybuchu epidemii nie został właściwie skontrolowany, a pasażerowie rozjechali się po całych Włoszech. Służby postawiono na nogi dopiero wtedy, gdy całe grupy osób zaczęły przejawiać objawy zakażenia.

W północnych Włoszech odwołuje się imprezy kulturalne, zamykane są kościoły, muzea. Jak jest pod tym względem w Rzymie?
Nie ma takich działań, ale myślę, że po wykryciu pierwszego przypadku koronawirusa w mieście to się zmieni. Warto podkreślić, że na obrzeżach miasta są już osoby z podejrzeniem wykrycia zakażenia. Większość Rzymian uważa, że za kilka dni wszystko się zacznie. Mimo że władze cały czas apelują o zachowanie spokoju i przypominają, że pozytywny wynik testu na koronawirusa, to nie wyrok śmierci, w tej chwili psychoza strachu jest bardziej zaraźliwa niż sam wirus. Niektóre sytuacje są naprawdę absurdalne, można wręcz powiedzieć, że Włosi boją się Włochów, zwłaszcza tych pochodzących z północy kraju. Ostatnio w mediach głośno było o samolocie włoskich linii lotniczych, który z 212 pasażerami wylądował na Mauritiusie. Lokalne władze pozostające w kontakcie z włoskim MSZ nie pozwoliły opuścić lotniska i odesłały do Włoch 40 osób pochodzących z Lombardii i Wenecji Euganejskiej. A przecież wszyscy razem spędzili na pokładzie kilkanaście godzin. Takich absurdów jest codziennie bardzo dużo.

A co z zagranicznymi turystami we Włoszech, w Rzymie jest ich mniej niż zwykle?
Turyści są, ale to nie jest to samo. To nie są Włochy, które znam. Mieszkam tu o 35 lat i naprawdę nigdy nie przeżyłam takiej sytuacji, która powstała w związku z tą epidemią. Ludzie panikują. Wiadomo, że należy zachowywać środki ostrożności, ale przy tym przynajmniej starać się żyć w miarę normalnie, tymczasem mamy tu do czynienia z kolektywną psychozą. W rozmowach towarzyskich to jest jeden dominujący temat.

Włoskie media tonują nastroje, czy raczej podgrzewają atmosferę zagrożenia?
Oczywiście wszystkie informacje na temat nowych zachorowań są podawane na bieżąco, ale jest dużo programów o tym, w jaki sposób zachować higienę i przede wszystkim spokój.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 lutego, 20:45, Gość:

Stek bzdur. Jesteśmy z żonką aktualnie w Rzymie na urlopie. Nie ma tu żadnych śladów paniki, czy nawet poddenerwowanie, w sklepach -jak zwykle- wszystkiego w bród, a jedyne osoby w maskach to turyści i (o ironio) głównie Azjaci. Gdyby było jakiekolwiek faktyczne zagrożenie w pierwszej kolejności w maski zostały by wyposażone służby porządkowe, i -gwarantuje Wam- masek by dla nich nie zabrakło. Robią w mediach burzę w szklance wody bo to wreszcie jakiś wzięty temat. W 60 milionowym kraju odnotowano 300 przypadków trochę ciezszej grypy (na którą w samych stanach choruje rocznie 15 mln osób i około 10 tyś z nich umiera), a media huczą jakby druga hiszpanka przeszła przez Europę. Masakra...

Równe 3 tyg później ponad 40 tys. Robi różnice co?

M
MA

Mam wyjazd na służbowy do Chin prowincja Hubei gdzie największe skupisko wirusa oraz do Włoch. Zawsze latłam tam służbowo zadowolona z pracy . A teraz nieprzyjemna sprawa.

a
ansia

Mam nadzieję, że jeśli jakiś Włoch pojawi się w Chinach to mu tam w odwecie [wulgaryzm] rozbiją.

G
Gość

Chinole żreja nietoperze, myszy i inne syfy to i dżumę rozniosą po całym świecie.

C
Chink
27 lutego, 1:16, Gość:

Śniło mi się, że się kochałem z Chinką z Wuhan. Była zarażona tym wirusem, bo mi powiedziała. Miała gorączkę i kaszlała. Czy mogła mnie zarazić? Dodam, że się całowaliśmy.

Ty to mogłeś się kochać z Chińczykiem co najwyżej. I bez zapezpieczenia więc możesz mieć HIVa

G
Gość

żenada...pewnie kina i inne publiczne miejsca też zamknęli, a na co dzień nikt nie podaje sobie ręki, zapewne dentyści i inni lekarze już nie przyjmują( kto poświadczy , że dentysta nie jest chory), nie wspominać o fryzjerach, kosmetyczkach itd. Wyznawcy islamu też pewnie mają zamknięte meczety, i komunikacja miejska została zamknięta.Ale cóż tylko kościoły mają takie wytyczne - komuś nie pasuje Jezus i sakramenty w których Siebie daje - po prostu śmierdzi diabelstwem.

w
wyadajacyedbyt
26 lutego, 12:11, Motriks:

Też jestem w Rzymie obecnie. Mieszkam przy Tremini u chińczyków. To co pisze w artykule to tylko po to by przyciągnąć i rozkręcić uwagę. Nikt nie panikuje. Dziś środa popielcowa policja i wojsko jak również ludzie bez maseczka. W miseczkach chodzą głównie Koreańczycy ale tak było i bez wirusa. Sklepy pełne artykułów spożywczych. Aperitivo działa w najlepsze. Maseczki po 10EUR sprzedają na ulicy hindusi, co chwilę zaczepiają.

Ja tez trochę mieszkałem i nigdy więcej! Oni nic nie zrobią. Będą gadać godzinami a działania zero. Nigdy tam nie pojadę u nas juz wszystko lepiej funkcjonuje. Gdyby nie ciepły klimat i turyści to by tam nic nie było. Teraz jedyne rozwiazanie dla Reszty krajów to zamknąć granice no bo jakie inne środki można podjąć?

z
zkelksem

Jak strach zajrzy to może w końcu się wezmą na poważnie do roboty bo do tej pory nie potrafią rozwiązać żadnego problemu. Koniec sia la la. Trzeba podjąć środki i zacząć działać. Tylko znając życie nie dadzą rady tak jak z kryzysem imigracyjnym. Jedyne co to będą chcieli zaraz kasę od Unii jak zwykle. To i tak ich nie nauczy pizza pasta i pogawędka a zero działania.

M
Motriks

Też jestem w Rzymie obecnie. Mieszkam przy Tremini u chińczyków. To co pisze w artykule to tylko po to by przyciągnąć i rozkręcić uwagę. Nikt nie panikuje. Dziś środa popielcowa policja i wojsko jak również ludzie bez maseczka. W miseczkach chodzą głównie Koreańczycy ale tak było i bez wirusa. Sklepy pełne artykułów spożywczych. Aperitivo działa w najlepsze. Maseczki po 10EUR sprzedają na ulicy hindusi, co chwilę zaczepiają.

G
Gość

Stek bzdur. Jesteśmy z żonką aktualnie w Rzymie na urlopie. Nie ma tu żadnych śladów paniki, czy nawet poddenerwowanie, w sklepach -jak zwykle- wszystkiego w bród, a jedyne osoby w maskach to turyści i (o ironio) głównie Azjaci. Gdyby było jakiekolwiek faktyczne zagrożenie w pierwszej kolejności w maski zostały by wyposażone służby porządkowe, i -gwarantuje Wam- masek by dla nich nie zabrakło. Robią w mediach burzę w szklance wody bo to wreszcie jakiś wzięty temat. W 60 milionowym kraju odnotowano 300 przypadków trochę ciezszej grypy (na którą w samych stanach choruje rocznie 15 mln osób i około 10 tyś z nich umiera), a media huczą jakby druga hiszpanka przeszła przez Europę. Masakra...

G
Gość
26 lutego, 20:22, Gość:

https://en.wikipedia.org/wiki/2020_coronavirus_outbreak_in_Italy

pierwszy przypadek miał miejsce właśnie we Włoszech.... rzetelne dziennikarstwo...

errata: w Rzymie

G
Gość

https://en.wikipedia.org/wiki/2020_coronavirus_outbreak_in_Italy

pierwszy przypadek miał miejsce właśnie we Włoszech.... rzetelne dziennikarstwo...

j
ja

i tak oto wychodzi pierwotny charakter człowieka....pobić,zwyzywać,zabrać i pohańbić to czego sie nie rozumie lub boi....co ten jeden czy drugi chińczyk winien....? nic...ale pospólstwo na hasło prostaków...BIJ ZABIJ!! leci i niszczy...pieprzona dzicz...

G
Gość

Katolicki kraj, więc wiadomo hipokryzja pełna parą. W chwilach próby szybciutko zapominają, że "bóg tak chce, taki ma plan", "nie czyn drugiemu..., każde życie jest święte" itd.

M
Mykolka
26 lutego, 15:16, Gość:

Śniło mi się, że się kochałem z Chinką z Wuhan. Była zarażona tym wirusem, bo mi powiedziała. Miała gorączkę i kaszlała. Czy mogła mnie zarazić? Dodam, że się całowaliśmy.

26 lutego, 17:13, Kkl:

Niedługo się przekonasz jak cie zarazi stary smierdzacy moher. To już niebedzie piękna panienka..

Mysle ze mozesz miec koronaŚWIRUSA

Dodaj ogłoszenie