Koronawirus w Polsce: Prawie 7 tysięcy nowych zakażeń. Ostatniej doby zmarło 429 osób. Konieczna będzie trzecia szczepionka?

Maciej Badowski
Maciej Badowski
Potrzebny będzie trzeci zastrzyk, aby podnieść odporność do prawie 100 proc.
Potrzebny będzie trzeci zastrzyk, aby podnieść odporność do prawie 100 proc. Krzysztof Piotrkowski / Glos Pomorza / Polska Press
Ministerstwo Zdrowia poinformowało w piątek o 6 796 nowych zakażeniach koronawirusem. Ostatniej doby zmarło 429 osób. W ciągu doby wykonano ponad 61 tysięcy testów. Konieczne będzie przyjęcie trzeciej dawki szczepionki?

- Mamy 6 796 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem- poinformowało w piątek Ministerstwo Zdrowia. Najwięcej pochodzi z województw: śląskiego (1041), mazowieckiego (803), wielkopolskiego (724), dolnośląskiego (614).

Z powodu COVID-19 zmarło 129 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 300 osób. Liczba zakażonych koronawirusem: 2 792 142. Do tej pory z powodu koronawirusa zmarło 67 502 osób. W ciągu doby wykonano ponad 61 tysięcy testów.

Dzienny raport o koronawirusie:

  • zajęte łóżka COVID-19 – 23 469 (- 1 198)
  • zajęte respiratory - 2 831 (- 64)
  • osoby objęte kwarantanną – 197 693
  • osoby, które wyzdrowiały – 2 496 810

Jednak konieczne będzie przyjęcie trzeciej dawki szczepionki

Ugur Sahin, założyciel i zarazem szef BioNTech, która to firma jest partnerem amerykańskiego giganta farmaceutycznego Pfizer mówi, że skuteczność jego preparatu spada po jakimś czasie do 91 procent. Oznacza to, że konieczny będzie trzeci zastrzyk.

Zdaniem Sahina, nie można wykluczyć, że taką wzmacniającą odporność naszego organizmu dawkę będziemy musieli przyjmować co półtora roku. Według Sahina skuteczność szczepionki produkowanej przez jego firmę i koncern Pfizer spada do 91 proc. ( z 95 proc.) po sześciu miesiącach od momentu jej podania. Dlatego potrzebny będzie trzeci zastrzyk, aby podnieść odporność do prawie 100 proc.

Zakażenia z ostatnich dni:

  • 29 kwietnia- 8 427 przypadków (65,8 tys testów)
  • 28 kwietnia- 8 895 przypadków (71,2 tys testów)
  • 27 kwietnia- 5 709 przypadków (64,8 tys testów)
  • 26 kwietnia- 3 451 przypadków (33,8 tys testów)
  • 25 kwietnia- 7 219 przypadków (51,1 tys testów)
  • 24 kwietnia- 9 505 przypadków (70,8 tys testów)
  • 23 kwietnia- 10 858 przypadków (62,5 tys testów)
  • 22 kwietnia- 12 762 przypadki ( 71,7 tys testów)

Uczniowie wracają do szkół w systemie hybrydowym

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
30 kwietnia, 17:28, Piotr:

A z jakich przyczyn zmarły w kraju pozostałe osoby? Czy król srowid najważniejszy?!

1 maja, 16:46, Gość:

Życzę takim imbecylom jak ty ciężkiego przebiegu covid. Wtedy może resztki mózgu zaczną ci funkcjonować.

Pocałuj mnie w d. kowidiański imbecylu 🤧😷 🤧

G
Gość
30 kwietnia, 17:28, Piotr:

A z jakich przyczyn zmarły w kraju pozostałe osoby? Czy król srowid najważniejszy?!

Życzę takim imbecylom jak ty ciężkiego przebiegu covid. Wtedy może resztki mózgu zaczną ci funkcjonować.

P
Piotr

A z jakich przyczyn zmarły pozostałe osoby? Czy król srowid najważniejszy???

G
Gość
30 kwietnia, 16:06, Gość:

Linie produkcyjne idą pełną parą, szkoda byłoby zamykać.

Tak Wania.

G
Gość
30 kwietnia, 17:28, Piotr:

A z jakich przyczyn zmarły w kraju pozostałe osoby? Czy król srowid najważniejszy?!

Wypierd@j foliarzu.

G
Gość
1 maja, 0:05, Gość:

"Dr Bodnar: COVID-19? Tę chorobę się z powodzeniem leczy amantadyną

- Nie wiem, dlaczego się choroby nie leczy. Przecież pacjent, który ma COVID-19 nie jest w ogóle badany w domu, on się odbija od telefonu. Były lżejsze choroby, które nie dały tylu powikłań i nigdy się nie leczyło choroby przez telefon - powiedział dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Przemyśla, przekonując na antenie Polsat News, że COVID-19 można leczyć amantadyną.

W 391 dniu epidemii koronawirusa w Polsce na Śląsku i w Lublinie rozpoczęły się badania, czy amantadyna może być używana w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Zgodę na badania Agencja Badań Medycznych wydała pod koniec 2020 r.

Amantadynę w leczeniu COVID-19 stosuje dr Włodzimier Bodnar z Przemyśla. Pytany, czego oczekuje po badaniach odparł w Polsat News, że spodziewa się leku, który pomoże opanować pandemię. - Ja doskonale wiem, że lek jest skuteczny, działa, ale chcieliśmy udowodnić Polsce i światu, że tak jest - dodał.

Dr Bodnar wyraził przypuszczenie, że wyniki badań klinicznych mogą pojawić się "szybko", ponieważ terapia trwa kilka czy kilkanaście dni.

Pulmonolog był pytany o statystyki dotyczące swej pracy w przychodni, która w normalnym trybie działa od czerwca. - Przyjąłem osobiście grubo ponad 3 tys. osób z COVID-19 - poinformował. Ile z nich jest teraz zdrowych? - Powiem inaczej: ile nie jest zdrowych? Garstka - odparł lekarz.

"NIKT MI NIE UMARŁ. WSZYSCY BRALI AMANTADYNĘ"

Gość Polsat News mówił, zgłaszają się do niego chorzy w stanie lekkim, średnim, ciężkim i bardzo ciężkim. Dodał, że przypadki, w których leczenie domowe nie jest już możliwe zdarzają się mu 1-2 razy dziennie.

Dr Włodzimierz Bodnar przekazał, że większość personelu z jego kliniki przechorowała COVID-19. - Przechodzili lekko, wszyscy brali amantadynę. Pracuje u mnie ok. 60 osób, a współpracuje ok. 100 - zaznaczył. Mówił, że tylko jeden jego pracownik trafił na oddział, ponieważ dostał arytmii. - Wyszedł bez wielkich powikłań. I nikt mi nie umarł. Wszyscy brali amantadynę - powiedział.

- Ludzie, którzy w pierwszym etapie wzięli amantadynę praktycznie nie mają zespołów pocovidowych. Nie zdarza się, by ludzie, którzy mieli nawet dosyć ciężkie zapalenie płuc, mieli zespół pocovidowy. Oni nie wracają. Cieszą się pełnią zdrowia - przekonywał Bodnar.

- Ja przyjmuję bez maseczki, dlatego że nie byłbym w stanie pracować zakneblowany - oświadczył. - Wdycham miliardy pewnie wirusów - dodał zaznaczając, że nie leczy zdalnie, bo przez telefon nie jest w stanie określić stanu zdrowia pacjenta.

"TYCH LUDZI NIKT NIE LECZY"

Część środowiska medycznego sceptycznie podchodzi do stosowania amantadyny jako leku dla pacjentów z COVID-19, wskazując na brak badań dotyczących możliwych skutków ubocznych takiej terapii. Minister zdrowia Adam Niedzielski mówiąc o amantadynie stwierdził niedawno, że nie wie, w jakim trybie jest ona stosowana, ponieważ "wymaga zgody komisji bioetycznej, żeby robić eksperymenty". Zadeklarował, że jest "otwarty na nowinki", ale muszą one najpierw przejść odpowiednią procedurę.

Pytany o to dr Bodnar zaprosił "wszystkie telewizje", by przyjechały do Przemyśla, "żeby się przekonać, że tę chorobę da się leczyć bezpiecznie, skutecznie, bez problemu". - Ja to robię - oświadczył. Według lekarza, mianem "eksperymentu" określono "skuteczne leczenie", a resort zdrowia nie oferuje nic w zamian.

- Ja dałem propozycję leczenia. (...) To pan minister eksperymentuje na ludziach, zamykając dostęp ludziom do lekarzy. Tych ludzi nikt nie leczy, nie dostają znikąd pomocy - mówił gość Polsat News."

https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/210329322-Dr-Bodnar-COVID-19-Te-chorobe-sie-z-powodzeniem-leczy-amantadyna.html

Lepiej poczytać jaką kasę zbił ten oszust.

Albo o tym ilu ludzi zmarło w dniu wykupienia leku.

G
Gość

"Dr Bodnar: COVID-19? Tę chorobę się z powodzeniem leczy amantadyną

- Nie wiem, dlaczego się choroby nie leczy. Przecież pacjent, który ma COVID-19 nie jest w ogóle badany w domu, on się odbija od telefonu. Były lżejsze choroby, które nie dały tylu powikłań i nigdy się nie leczyło choroby przez telefon - powiedział dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Przemyśla, przekonując na antenie Polsat News, że COVID-19 można leczyć amantadyną.

W 391 dniu epidemii koronawirusa w Polsce na Śląsku i w Lublinie rozpoczęły się badania, czy amantadyna może być używana w leczeniu pacjentów zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Zgodę na badania Agencja Badań Medycznych wydała pod koniec 2020 r.

Amantadynę w leczeniu COVID-19 stosuje dr Włodzimier Bodnar z Przemyśla. Pytany, czego oczekuje po badaniach odparł w Polsat News, że spodziewa się leku, który pomoże opanować pandemię. - Ja doskonale wiem, że lek jest skuteczny, działa, ale chcieliśmy udowodnić Polsce i światu, że tak jest - dodał.

Dr Bodnar wyraził przypuszczenie, że wyniki badań klinicznych mogą pojawić się "szybko", ponieważ terapia trwa kilka czy kilkanaście dni.

Pulmonolog był pytany o statystyki dotyczące swej pracy w przychodni, która w normalnym trybie działa od czerwca. - Przyjąłem osobiście grubo ponad 3 tys. osób z COVID-19 - poinformował. Ile z nich jest teraz zdrowych? - Powiem inaczej: ile nie jest zdrowych? Garstka - odparł lekarz.

"NIKT MI NIE UMARŁ. WSZYSCY BRALI AMANTADYNĘ"

Gość Polsat News mówił, zgłaszają się do niego chorzy w stanie lekkim, średnim, ciężkim i bardzo ciężkim. Dodał, że przypadki, w których leczenie domowe nie jest już możliwe zdarzają się mu 1-2 razy dziennie.

Dr Włodzimierz Bodnar przekazał, że większość personelu z jego kliniki przechorowała COVID-19. - Przechodzili lekko, wszyscy brali amantadynę. Pracuje u mnie ok. 60 osób, a współpracuje ok. 100 - zaznaczył. Mówił, że tylko jeden jego pracownik trafił na oddział, ponieważ dostał arytmii. - Wyszedł bez wielkich powikłań. I nikt mi nie umarł. Wszyscy brali amantadynę - powiedział.

- Ludzie, którzy w pierwszym etapie wzięli amantadynę praktycznie nie mają zespołów pocovidowych. Nie zdarza się, by ludzie, którzy mieli nawet dosyć ciężkie zapalenie płuc, mieli zespół pocovidowy. Oni nie wracają. Cieszą się pełnią zdrowia - przekonywał Bodnar.

- Ja przyjmuję bez maseczki, dlatego że nie byłbym w stanie pracować zakneblowany - oświadczył. - Wdycham miliardy pewnie wirusów - dodał zaznaczając, że nie leczy zdalnie, bo przez telefon nie jest w stanie określić stanu zdrowia pacjenta.

"TYCH LUDZI NIKT NIE LECZY"

Część środowiska medycznego sceptycznie podchodzi do stosowania amantadyny jako leku dla pacjentów z COVID-19, wskazując na brak badań dotyczących możliwych skutków ubocznych takiej terapii. Minister zdrowia Adam Niedzielski mówiąc o amantadynie stwierdził niedawno, że nie wie, w jakim trybie jest ona stosowana, ponieważ "wymaga zgody komisji bioetycznej, żeby robić eksperymenty". Zadeklarował, że jest "otwarty na nowinki", ale muszą one najpierw przejść odpowiednią procedurę.

Pytany o to dr Bodnar zaprosił "wszystkie telewizje", by przyjechały do Przemyśla, "żeby się przekonać, że tę chorobę da się leczyć bezpiecznie, skutecznie, bez problemu". - Ja to robię - oświadczył. Według lekarza, mianem "eksperymentu" określono "skuteczne leczenie", a resort zdrowia nie oferuje nic w zamian.

- Ja dałem propozycję leczenia. (...) To pan minister eksperymentuje na ludziach, zamykając dostęp ludziom do lekarzy. Tych ludzi nikt nie leczy, nie dostają znikąd pomocy - mówił gość Polsat News."

https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/210329322-Dr-Bodnar-COVID-19-Te-chorobe-sie-z-powodzeniem-leczy-amantadyna.html

G
Gość
"...Dr Zbigniew Hałat powiedział, że „nikt nie zaprzecza istnienia choroby SARS-CoV-2. Nikt nie zaprzecza istnieniu jej piorunującej postaci, trafiającej nawet młodych ludzi”.

– Jeden z najbardziej pracowitych epidemiologów dzisiejszych czasów, John Ioannidis, wyliczył, że na 1,5-2 mld ludzi, którzy ulegli zakażeniu koronawirusem, współczynnik śmiertelności wśród zakażonych wynosi ok. 1,5 promila. Kiedy porównuje się to z grypą sezonową, to nie wygląda ona mniej poważnie niż epidemie – zauważył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Były Główny Inspektor Sanitarny w kontekście COVID-19 zwrócił uwagę na „przypadki piorunujące, które od samego początku powinny być prowadzone zgodnie z etyką i pragmatyką zawodu lekarza”.

– Natomiast według dyrektyw ministra zdrowia pacjent z objawami jest trzymany w domu, dostaje zalecenie brania panadolu do chwili, aż na syrenie zostanie zawieziony do szpitala, gdzie – po nieudanej próbie natleniania nieinwazyjnego – oddawany jest inwazyjnej wentylacji za pomocą respiratora. (…) Pacjenta trzeba wcześniej leczyć w domu lekami, które są uznane za skuteczne, co wynika z literatury medycznej, z ewidencji. Lekarze w Piemoncie wygrali proces z ministrem zdrowia o wczesne leczenie pacjentów w domu, żeby unikać ryzykownego dla każdego postępu choroby. (…) Leki takie, jak hydroksychlorochina, amantadyna, iwermektyna, od samego początku okazywały się skuteczne w praktyce wielu kolegów. Gdyby one były zatwierdzone jako skuteczne, podważyłyby możliwość rejestrowania szczepionek – wskazał epidemiolog.

Dr Zbigniew Hałat zapytany o to, czy obecne szczepionki są remedium na walkę z koronawirusem, odpowiedział, że „to są eksperymenty, preparaty wprowadzone w trybie awaryjnym”.

– Preparaty te nie zakończyły swoich badań przedrejestracyjnych, dlatego że – w opinii rejestrujących – nie mają skutecznego leczenia. Wprowadzono więc preparaty, które mają służyć do, według deklaracji wszystkich producentów, złagodzenia objawów choroby. W żadnym przypadku nie służy to do opanowania transmisji. Osoba zarażona może zakażać innych, a zdrowy może złapać zakażenie, także po szczepieniu. Do każdego domu w Polsce trafiły ulotki – oczywiście za pieniądze podatników – proszę je porównać z tym, co jest napisane w dokumentach rejestracyjnych Europejskiej Agencji Leków. Informacje, które sieje się przez wszystkie telewizje – a ich wykaz, włącznie z gratyfikacjami od rządu, jest dostępny na stronach internetowych rządu – są fałszywe i mają jedynie wzmóc zainteresowanie „wyszczepieniem” – powiedział epidemiolog."

https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-dr-z-halat-lockdowny-w-chorobach-przenoszonych-droga-oddechowa-nie-dzialaja-szkodza-i-nie-zabezpieczaja-przed-niczym/
G
Gość

"Ponad 90 tys. nadmiarowych zgonów w Polsce. Lekarz o zapaści w ochronie zdrowia

- Za wszelką cenę hamujemy transmisję koronawirusa, ale to nic nie daje. Nasze działania nie przeszkadzają mu w rozprzestrzenianiu się - mówi lek. Paweł Basiukiewicz. Tymczasem koszty takiego podejścia są ogromne. Od ponad roku żyjemy w realiach ciągłego stanu wyjątkowego. Co więcej, okazuje się, że czas ten przyniósł ponad 90 tys. nadmiarowych zgonów, to jeden z najgorszych wyników w Europie. Dlaczego do tego doszło i jak można poprawić sytuację? Lekarz napisał o tym w raporcie "Ani jednej łzy. Ochrona zdrowia w pandemii".

Ostatni rok przyniósł ponad 90 tys. nadmiarowych zgonów w Polsce. Częściowo są to zgony covidowe, ale też przypadki spowodowane niewydolnością służby zdrowia w pandemii COVID-19

Na zapaść systemu ochrony zdrowia składa się m.in. jego niedofinansowanie, niedobór personelu, ale także przyjęcie błędnych założeń w walce z koronawirusem - twierdzi medyk

Paweł Basiukiewicz przedstawił swoje rekomendacje, dzięki którym mogłaby poprawić się sytuacja w sektorze zdrowia. Niektóre propozycje są kontrowersyjne

Ponad 90 tys. nadmiarowych zgonów w Polsce

- Zbliżamy się do granic wydolności służby zdrowia, jesteśmy o krok od przekroczenia granicy, poza którą nie będziemy mogli we właściwy sposób leczyć pacjentów, leczyć naszych obywateli - mówił premier Mateusz Morawiecki, podczas czwartkowej konferencji ogłaszającej zaostrzenie lockdownu. O niewydolności polskiej służby zdrowia mówiło się jednak już od dawna, zanim jeszcze usłyszeliśmy o SARS-CoV-2.

Dziś jednak, po ponad 12 miesiącach życia z epidemią COVID-19, Polska ma ponad 90 tys. tzw. nadmiarowych zgonów (częściowo spowodowanych przez koronawirusa, częściowo To jeden z najwyższych współczynników w Europie.

- Nie było ich tyle w Szwecji, która ma podobny profil zgonów z powodu COVID-19 na milion mieszkańców, w Niemczech właściwie nadmiarowych zgonów nie odnotowano - zaznacza lek. Paweł Basiukiewicz, Kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim i autor raportu na temat sytuacji polskiej ochrony zdrowia w czasie pandemii zatytułowanego "Ani jednej łzy. Ochrona zdrowia w pandemii" (jak zaznacza, jest to spojrzenie subiektywne).

Sebastian Stodolak z Warsaw Enterprise Institute (WEI, fundacja koncentrująca się na obszarach kluczowych dla otoczenia biznesowego i poprawy dobrobytu Polski) zaznacza, że nadmiarowe zgony częściowo są zgonami covidowymi, ale też są to przypadki śmierci spowodowane właśnie sytuacją ochrony zdrowia. W raporcie Paweł Basiukiewicz mówi wprost o zapaści wydolności polskiego systemu ochrony zdrowia, z którą będziemy zmagać się przez lata."

https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,covid-19-w-polsce--zapasc-sluzby-zdrowia--przyczyny--skutki--zalecenia,artykul,80863373.html

P
Piotr

A z jakich przyczyn zmarły w kraju pozostałe osoby? Czy król srowid najważniejszy?!

G
Gość

Linie produkcyjne idą pełną parą, szkoda byłoby zamykać.

Dodaj ogłoszenie