Koronawirus w Brazylii: Epidemia szaleje, a prezydent Jair Bolsonaro mówi, że to "zwykła grypa"

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski

Wideo

Źródło: RUPTLY

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Brazylia może niebawem stać się liderem pod względem liczby zakażeń koronawirusem i ofiar zarazy. Nie robi to wrażenia na prezydencie Bolsonaro, który lekceważy zagrożenie i chce znieść wszelkie ograniczenia.

Kiedy zachodni eksperci ostrzegają Brazylię, że niebawem stanie się centrum pandemii, prezydent kraju mówi o koronawirusie, że to „zwykła grypa”.

ZOBACZ TEŻ:

Gdy lekarze i pielęgniarki z Sao Paulo i innych miast kraju umierają z powodu braku środków ochrony Jaor Bolsonaro zarzeka się, że nie wprowadzi restrykcji, nie zatrzyma gospodarki, która jest „klejnotem” Brazylii.

Nie przejmuje się wstrząsającymi obrazami chowania zmarłych od wirusa w masowych grobach ba obrzeżach wielkich miast. Nie docierają do niego ostrzeżeni o tykającej bombie, jaką są fawele, słynne dzielnice biedy, do których nie docierają środki dezynfekcyjne, o lekarzach i szpitalach nie mówiąc.

Dla ultraprawicowego przywódcy epidemia to wymysł liberalnych elit, spiskujących razem z gigantami farmaceutycznymi. Dlaczego to robią? Żeby powstrzymać gospodarkę tego kraju, eksport żywności , kauczuku, wielu innych surowców.

Choć prezydent sam przeszedł zakażenie i powinien wiedzieć, co znaczy zaraza, ignoruje rady swoich ministrów zdrowia. Jednego wywalił z posady za sprzeciw wobec polityki prezydenta, drugi odszedł sam, gdy zorientował się, że Bolsonaro jest impregnowany na argumenty.

A tymczasem resort zdrowia podał, że w Brazylii w ostatnich 24 godzinach padł rekord, zmarło 1179 osób! Ogólna liczba ofiar w tym kraju zbliżyła się do 18 tysięcy, zakażonych jest ponad 270 tys. To trzeci wynik na świecie po USA i Rosji. Niebawem to Brazylia ma być w tym niechlubnym rankingu na pozycji numer jeden.

Bo zdaniem wielu ekspertów pandemia dopiero nabiera tempa w tym kraju, szczyt ma przypaść na początek czerwca. Zachodni specjaliści twierdzą również, że dane rządowe mogą rażąco zaniżać liczbę ofiar i zakażeń - być może nawet 15 razy – bo Brazylia przeprowadza bardzo niewiele testów na obecność koronawirusa.

EPIDEMIA KORONAWIRUSA MINUTA PO MINUCIE. RELACJE NA ŻYWO:

Już teraz szpitale dochodzą do punktu krytycznego, tak się dzieje między innymi w Sao Paulo, Rio de Janeiro i północno-zachodnim stanie Amazonas.

W tej dramatycznej walce trwa jeszcze inna wojna, między Bolsonaro a większością 27 gubernatorów tego kraju. Zarzucają oni liderowi, że bagatelizuje wirusa i nalega na zakończenie izolacji ludzi, aby uratować największą gospodarkę Ameryki Łacińskiej.

Bolsonaro ogłosił, że tymczasowy minister zdrowia, generał Eduardo Pazuelo, wyda niebawem nowe zalecenia w sprawie epidemii, dopuszczając stosowanie leku przeciw malarii do leczenia nawet łagodnych przypadków COVID-19.

Podobnie jak jego amerykański odpowiednik Donald Trump, Bolsonaro uznał chlorochinę za cudowny lek przeciwko koronawirusowi, choć badania poddają w wątpliwość jego skuteczność i bezpieczeństwo dla zdrowia pacjentów.

Naciski Bolsonaro na stosowanie na dużą skalę chlorochiny doprowadziło do rezygnacji poprzedniego ministra zdrowia, Nelsona Teicha. Teich, onkolog, zajmował stanowisko mniej niż miesiąc. Zastąpił Luiza Henrique Mandettę, którego zwolnił Bolsonaro po sporze o zasady dotyczące walki z koronawirusem.

Porównując wirusa do „małej grypy” i potępiając „histerię” wobec epidemii, Bolsonaro odmówił przyjęcia zaleceń ekspertów ds. Zdrowia dotyczących reakcji na pandemię. Chce położyć kres izolacji ludzi i lekceważy praktyki zachowanie dystansu, pozwalając na wiece swoich zwolenników, organizując grille i chodzi na strzelnicę.

Z wielu zakątków kraju dochodzą alarmistyczne wieści, że lekarzy, pielęgniarki i inni pracownicy medyczni w są często wyposażeni w stary sprzęt, brakuje osłon twarzy, okularów, rękawiczek i fartuchów.

ZOBACZ TEŻ INNE INFORMACJE O EPIDEMII KORONAWIRUSA SARS-CoV-2:

Na kultowym stadionie piłkarskim Maracanã w Rio de Janeiro, który przekształca się w szpital polowy, pielęgniarki śpią na podłodze na korytarzach, a władze spieszą się, aby lecznica ruszyła za kilka dni.

- Boimy się zakażenia, nawet śmierci- mówi 25-letnia Lilianna Froes, pielęgniarka w Belém w północno-wschodniej Brazylii, która poddała się kwarantannie po pierwszych objawach choroby.

- Widzimy ludzi umierających cały czas. Za każdym razem, gdy słyszymy o śmierci kolegi, nasze serca krwawią i od razu pojawia się pytanie: Czy ja będę następny?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie