Koronawirus. Niektórzy rodzice zakazują dzieciom noszenia maseczek w szkołach. Co może zrobić dyrektor? "Potrzebne przepisy, nie zalecenia"

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
- Apelujemy, żeby zalecenia co do maseczek wydano w formie twardych przepisów, a nie wytycznych - mówi Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty

Niektórzy rodzice sprzeciwiają się, aby ich dzieci w szkole zachowywały środki ochrony przed koronawirusem - np. nie zgadzają się na noszenie maseczek. Co w takiej sytuacji może zrobić dyrektor?
Będziemy zachęcać dyrektorów, żeby wpisywali do programów wychowawczo- profilaktycznych szkół, jak zachowywać się w czasie epidemii. Takie zasady powinna zatwierdzić rada rodziców. Należy wyraźnie komunikować rodzicom i uczniom, że niestosowanie środków bezpieczeństwa jest niewłaściwym zachowaniem. Większość rodziców przygotowała dzieci do powrotu do szkół w sposób odpowiedni – dzieci mają maseczki i wiedzą, dlaczego powinny je nosić. Jeśli ktoś maseczki nie posiada, bo np. zapomniał, to szkoła może ją udostępnić. Niestety mamy też nieodpowiedzialnych rodziców, którzy wręcz nakazują dzieciom, aby nie zakładały maseczek w szkołach. Takie dziecko, potencjalnie, jest narażane na niebezpieczeństwo i naraża innych. Poza tym, inni uczniowie dopytują nauczycieli, dlaczego oni muszą nosić maseczki, a jedno dziecko nie musi. Musimy się starać, aby nie dochodziło do ostracyzmu wobec dziecka bez maseczki lub zachowań mobbingowych.

Czytaj także

Rodzice, którzy są przeciwko środkom ochrony, twierdzą, że maseczki w szkołach to tylko zalecenie i że nie ma obowiązku, aby ich dziecko nosiło je w placówce.
Noszenie maseczek określa regulamin, wprowadzony decyzją dyrektora. Jednak apelujemy, żeby zalecenia wydano w formie twardych przepisów, a nie wytycznych GIS.

Zabrakło konkretnych narzędzi prawnych, które tę sprawę jasno by uregulowały. Na dłuższą metę może być coraz trudniej egzekwować wytyczne. Możemy sobie wyobrazić sytuację, że jakieś dziecko zarazi się koronawirusem poza szkołą. Tymczasem rodzic powie, że do zakażenia doszło w szkole, bo nie wszystkie dzieci przestrzegały w niej zasad bezpieczeństwa. To może być podstawa do domagania się odszkodowania od szkoły.

Czytaj również: Szkoła w czasie pandemii koronawirusa. „Mam wrażenie, że posyłam dziecko na pole minowe”

To co konkretnie może zrobić dyrektor, jeśli dziecko nie będzie nosiło maseczki, bo tak nakaże mu rodzic?
W takiej sytuacji przytaczam zmianę rozporządzenia Rady Ministrów z 7 sierpnia w sprawie ustanowienia ograniczeń, zakazów i nakazów w związku z występowaniem stanu epidemii. Zgodnie z przepisami, do odwołania należy zakrywać usta i nos w miejscach ogólnodostępnych. Przepisy mówią też o tym, że nie ma obowiązku noszenia maseczek w placówkach oświatowych – i co bardzo istotne – chyba, że kierujący placówką postanowi inaczej. To oznacza, że dyrektor może zarządzić noszenie maseczek w przestrzeniach wspólnych.

Jeżeli rodzic przyprowadza dziecko i zakłada, że ma ono nie przestrzegać regulaminu szkoły, to moim zdaniem, to znaczy, że rodzic nie zamierza oddać dziecka do szkoły na zasadach obowiązujących w tej szkole. Rodzic nie dopełni więc obowiązku szkolnego. W związku z tym, mamy podstawę do powiadomienia organu prowadzącego o zaniedbaniu obowiązku szkolnego przez rodziców. Może to skutkować ukaraniem mandatem przez organ prowadzący.

Czy to znaczy, że dyrektor może do szkoły nie przyjąć ucznia, któremu rodzic zakazuje założenie maseczki?
Najpierw dyrektor powinien wydać mu maseczkę z własnych zasobów. Jeśli rodzic powie, że nie zgadza się na nią, to dyrektor może go poprosić, aby zabrał dziecko. Wówczas wejdziemy w spór.

Trzeba to jasno powiedzieć: jeśli rodzic nie zgadza się na zabezpieczenie dziecka, to tak naprawdę łamie jego prawa. Dziecko w tej sytuacji jest poszkodowane, bo staje się niejako ofiarą błędnych przekonań rodzica. Kto wie, czy w ciągu roku nie spotkamy się z interwencjami w sądach rodzinnych z tego powodu. Problemy mogą też pojawić się w przypadku dziecka, które np. kaszle, a rodzic przyprowadził je do szkoły.

I co może zrobić dyrektor?
Na podstawie wytycznych sanitarnych, kaszlące dziecko powinno zostać odizolowane. Wiele szkół nie ma osobnych pomieszczeń na izolatki ani osób, pod opieką których można by było pozostawić w nich dziecko. Dlatego bardzo często dziecko będzie izolowane w tej samej klasie, w której przebywają inne dzieci, ale w taki sposób, aby nie kontaktowało się z innymi. Następnie powiadamia się rodziców i żąda, aby przyszli po dziecko i udali się z nim do lekarza. Rodzic może np. powiedzieć, że jego dziecko zwykle kaszle, bo jest alergikiem i odmawia odebrania dziecka. Wówczas dyrektor może poprosić o napisanie oświadczenia, że tak jest i dostarczenie zaświadczenia lekarskiego potwierdzającego, że kaszlące dziecko nie stanowi zagrożenia dla innych. Jeśli rodzic nie dostarczy zaświadczenia, to dyrektor ma podstawy, aby za każdym razem, gdy u dziecka wystąpią objawy, umieszczać je w izolacji i wzywać rodzica. To nie jest żadna szykana. Przypominam, że my dbamy o bezpieczeństwo kilkuset dzieci, ale też ich rodziny. Jesteśmy odpowiedzialni za ogromną rzeszę ludzi.

Czytaj także

Lekcje skrócone do 30 minut?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jerzy Tokajuk

Każdy, kto konstytucję łamnie (np. dyrektorzy szkół) podlegają odpowiedzialności. Posłowie nie uchwalaja ustaw bo boją sie odpowiedzialności przed społeczestwem.

Rodzice mogą pozywać dyrektorów szkół do sądu. Dyrektorzy szkół muszą się liczyć z tym, że mogą beknąćbo nie zasłonią się rozporządzeniem, które nie ma mocy prawnej

J
Jerzy Tokajuk

Konstytucja RP pozwala na ograniczanie wolności obywateli wyłącznie w formie ustawy. Zarządzenia obowiązuja jedynie w czasie stanu wojennego kiedy sejm nie morże się zebrać. Rozporządzenia Rady Ministrów z 7 sierpnia można więc traktować na równi napisu na murze.

Dodaj ogłoszenie