Koronawirus na Pomorzu. Branże dotknięte kryzysem będą miesiącami wracać do normy. Zaczęły się zwolnienia

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Zamknięte lokale, odwołane wydarzenia, brak klientów, zwolnienia pracowników. Z takimi problemami w coraz większej skali zmaga się teraz polski rynek pracy. Choć rząd przygotowuje rozwiązania pomocowe na najbliższe miesiące, trudno na razie ocenić, jak długo potrwa obecny kryzys. Już teraz widać jego pierwsze skutki.

Marta jest przedstawicielką handlową w firmie farmaceutycznej. Zajmuje się sprzedażą dermokosmetyków w aptekach oraz polecaniem ich lekarzom. Razem z mężem wychowuje małe dziecko. W jej firmie rozpoczęły się zwolnienia pracowników. Jako jedyna nie została zwolniona, ponieważ przed ogłoszeniem epidemii wzięła urlop opiekuńczy na dziecko. Już teraz rozgląda się za nową pracą, do której będzie mogła pójść, gdy sytuacja na rynku się uspokoi.

Zwolniono nawet kierowników, którzy pracowali kilkanaście lat. Mój mąż dostał informację z pracy, że tną im wszystkie dodatki do wypłaty. Nie cieszę się z tego, że będę musiała siedzieć teraz w domu. Nasza branża będzie potrzebowała miesiąca na powrót do normy

- mówi.

Marek, właściciel małej firmy w branży IT, mówi, że kryzys dotyka także jego branżę. Klienci wycofują się ze zleceń, niektórzy ogłaszają niewypłacalność.

Część projektów została wstrzymana na bliżej nieokreślony czas - jeśli firmy nie zdecydują się w najbliższym czasie o ich wznowieniu, będziemy zmuszeni rozwiązać umowy z naszymi podwykonawcami

- mówi.

Czytaj także

Nasza kolejna rozmówczyni, Kinga, jest kierowniczką jednego z hosteli w centrum Gdańska. Na ponad 100 wolnych miejsc nie ma obecnie ani jednego gościa. Już na początku marca klienci zaczęli odwoływać rezerwacje na następne miesiące. Jeden z portali bookingowych gwarantuje klientom zwrot pieniędzy również w przypadku tzw. bezzwrotnych rezerwacji.

Nie wiem, jak to zrobimy. Nie zarabiamy, ale będziemy musieli zwracać pieniądze. Zostało nam tylko 10 proc. rezerwacji. Na razie praca jest, ale zobaczymy jak długo to potrwa. W branży wiele miejsc może się teraz pozamykać.

Zaczyna się fala odwoływania rezerwacji na kwiecień. Odwoływane są także rezerwacje na maj i czerwiec. Odwoływane są wszystkie wycieczki klasowe, które wiosną zawsze napędzały działalność hostelu. Straty liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych.

Czytaj także

W podobnej sytuacji jest branża gastronomiczna i eventowa. Piotr Orłowski, właściciel gdańskiego klubu Wydział Remontowy, mówi nam, że jego lokal będzie zamknięty co najmniej do końca maja. Trudno w tej chwili nie tylko planować koncerty, ale również obsługiwać gości, którzy odwiedzają klub poza imprezami.

Nasza branża wystartuje pewnie jako jedna z ostatnich. Sytuacja jest trudna, wyciąganie ręki do naszych klientów to ostatnia rzecz jaką zrobię

- mówi Piotr Orłowski.

Problem mają też firmy organizujące eventy rzadziej, ale na większą skalę. Wojciech Stybor, właściciel firmy reklamowej Medium, organizuje kolejną edycję festiwalu piw rzemieślniczych Hevelka na Stadionie Energa Gdańsk. Pierwotny termin był planowany na czerwiec, jednak z racji przełożenia finału Ligi Europy będzie musiał zostać przełożony.

- Jeżeli przesunę na lipiec to nie będzie dramatu. Pytanie, jak ludzie do tego podejdą. Kiedy premier ogłosi koniec epidemii i jak zareagują na to ludzie. Czy wrócą do aktywności poza domem czy dalej będą żyć w strachu, co wpłynie na frekwencję? Nie mogę teraz szacować liczby gości, co jest ważne dla wystawców. Dzięki Bogu mam małe koszty stałe, nie mam dużego sprzętu - mówi.

Kryzys dotyka także organizacje pozarządowe, które działają na zasadach ekonomii odpowiedzialnej - zatrudniają osoby niepełnosprawne lub ubogie. Tak jest np. z parkingiem przy ulicy Lawendowej prowadzonym przez fundację Społecznie-Bezpieczni. Zatrudnia ona 4 osoby na umowę o pracę. To głównie osoby bezdomne. Parking dziennie - przy 200-300 samochodach - przynosił ok. 1000 zł przychodu brutto.

- Ruch jest teraz znikomy. Koszty nam zostały, a potencjalny zysk nam wyparował - mówi Dominik Kwiatkowski.

Czytaj także: Koronawirus w Polsce. Nadciąga nieuchronna fala zwolnień. Możliwe jest nawet dwucyfrowe bezrobocie

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus na Pomorzu. Branże dotknięte kryzysem będą miesiącami wracać do normy. Zaczęły się zwolnienia - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

PiSie geniusze ekonomii dadzą radę. Glapa poddrukuje trochę nominałów i będzie ok. A że euro podrożeje? Eee tam. Wszyscy wiedzą, że [wulgaryzm] jest poza strefą euro, tylko się cieszyć!

Dodaj ogłoszenie