Koronawirus: Amerykanie zabierają swoich obywateli z wycieczkowca "Diamond Princess", a Chińczycy dezynfekują banknoty

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Amerykanie zabierają swoich obywateli z luksusowego wycieczkowca, który zacumował w Jokohamie w Japonii. Zabiera się tylko tych, u których nie stwierdzono koronawirusa. W Ameryce znów poddani zostaną 14-dniowej kwarantannie.

Pasażerka przebywająca na luksusowym japońskim statku wycieczkowym poddawanym kwarantannie wywołała panikę podczas ewakuacji, gdy skandowała: „USA, USA” bez maski na twarzy.

Na pokładzie „Diamentowej księżniczki” zacumowanej w Jokohamie jest 46 Amerykanów, u których zdiagnozowano koronawirusa. W sumie koronawirusa wykryto u ponad 350 pasażerów.

Wszyscy pasażerowie są poddawani w tej chwili 14-dniowej kwarantannie. Nie mogą opuszczać w dowolnej chwili swoich kajut, tylko przez godzinę dzieci wychodzą na pokład, gdzie organizuje się im zabawy. Wszyscy muszą mieć maski na twarzy i czekają na kolejne badania i testy.

Budzi to u wielu osób niepokój i frustrację, początkowy pobyt na luksusowym wycieczkowcu zamienił się w „więzienie”, którego nie można bez zgody lekarzy opuścić.

W tej sytuacji władze amerykańskie rozpoczęły za zgoda japońskich urzędników ewakuację do kraju swoich obywateli ze „złotej klatki”. Zapowiedziano jednak ewakuowanym, że w Ameryce przejdą kolejną, 14-dniową kwarantannę.

Odlecą do domów jednak tylko ci, u których nie wykryto na razie koronawirusa. Reszta musi pozostać. Szczęśliwcy byli sprowadzani ze statku i przeszli przez prowizoryczną kontrolę paszportową. Niektórzy, jak Matthew Smith i jego żona postanowili pozostać do końca kwarantanny na statku.

Ewakuacje rozpoczęły się w niedzielę i wczesny poniedziałek. Władze USA ogłosiły, że zaoferują 380 Amerykanom na pokładzie możliwość opuszczenia statku i odlot do domu, gdzie czeka go kolejny 14-dniowy okres izolacji.

Jedna z ewakuowanych, Sarah Arana mówiła, że ​​pasażerowie wsiadali do autobusów kierowanych przez kierowców w ochronnych kombinezonach od stóp do głów. - Jestem szczęśliwa - powiedziała AFP przed opuszczeniem statku. Potrzebujemy odpowiedniej kwarantanny, takiej tu nie było.

Kobieta dodała, że rząd USA powinien był interweniować znacznie wcześniej, a Japończycy nie powinni ponosić takich ciężarów.

Ci, którzy zostali, jak wspomniany Matt Smith, prawnik z zawodu powiedział: Moje zdrowie jest w porządku, a moja dwutygodniowa kwarantanna na statku dobiega końca. Dlaczego miałbym wsiąść do samolotu z innymi ludźmi, którzy mogą być zarażeni, gdy spędziłem prawie dwa tygodnie w izolacji od nich.

Dr Anthony Fauci, szef Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych w National Institutes of Health, powiedział, że osoby wykazujące objawy zakażenia nie dostaną się na samolot.

Ewakuowani Amerykanie zostaną przewiezieni do bazy sił powietrznych Travis w Kalifornii, a niektórzy zostaną ulokowani w bazie Lackland w Teksasie. Po przybyciu na miejsce wszyscy będą musieli przejść kolejne 14 dni kwarantanny.

- Cieszymy się, że wreszcie wracamy do domu – mówiła Cheryl Molesky. Jest tylko rozczarowujące to, że będziemy musieli ponownie przejść kwarantannę i na pewno nie w tak komfortowych warunkach, jakie mieliśmy na statku wycieczkowym.

Molesky bała się, że z powodu dużej liczby zakażonych koronawirusem na statku ją też mogło to spotkać. Na szczęście lecę do USA- dodała.

Pytana, co myśli o dodatkowej kwarantannie w USA, Molesky westchnęła tylko, a jej mąż dodał: Jeśli będziemy musieli przez to przejść, niech tak się stanie.

Japońskie służby nie były w stanie przebadać wszystkich osób na pokładzie wycieczkowca z powodu ograniczonej liczby zestawów testowych.

Resort zdrowia poinformował jednak, że pasażerowie powyżej 70 lat są aktualnie badani, a ci z wynikiem ujemnym będą mogły opuścić statek od środy.

Nie tylko Stany Zjednoczone zaczęły ewakuować swoich obywateli z wycieczkowca. Podobnie chcą postąpić władze Australii, Kanady i Tajwanu. Przymierza się do tego również Hongkong, który chciałby zabrać 330 swoich obywateli.

Tymczasem w Japonii liczba nowych zakażeń groźnym wirusem stale rośnie, w niedzielę zgłoszono sześć nowych przypadków, większość z nich w Tokio. Potwierdzono co najmniej 59 przypadków, w tym kilkanaście spośród setek obywateli Japonii i ich krewnych ewakuowanych z Wuhan w Chinach, gdzie znajduje się epicentrum epidemii.

Wraz ze wzrostem lokalnych infekcji japońskie władze ostrzegają, że kraj wkracza w nową fazę.

Chodzi o przypadki zakażeń, których specjaliści nie są w stanie wykryć. Stąd apele o unikanie, jeśli to tylko możliwe spotkań i omijanie zatłoczonych miejsc.

Z kolei władze chińskie walcząc z koronawirusem zaczęły dezynfekować banknoty ultrafioletowym światłem i wysoką temperaturą. Oczyszczone banknoty będą do dwóch tygodni i dopiero potem znów trafią do obiegu.

Pocieszające może być to, że w miniony weekend władze Chin ogłosiły spadek nowych przypadków koronawirusa przez trzeci dzień z rzędu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A co robi pisowski rząd i pisowski pisprezydent.

Nic a nic.Jakby to był jakiś pis aktywista ,to by dawno go stamtąd ewakuowano.P!S i pisprezydent to szmaciarze.Zero pomocy dla naszych rodaków.

Dodaj ogłoszenie