Koronawirus. Amerykanie nie chcą igrzysk w 2020 roku. Przełożenie imprezy będzie jednak dla Japonii bardzo kosztowne

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Yomiuri Shimbun/Associated Press/East News
Amerykańskie związki lekkoatletyki i pływania apelują o przełożenie igrzysk olimpijskich w Tokio. Wtórują im m.in. Brazylijczycy i Norwegowie. MKOl i organizatorzy na razie pozostają jednak nieugięci. Zmiana terminu imprezy to dla Japonii straty liczone w miliardach euro.

Nad igrzyskami olimpijskimi wisi klątwa. Co 40 lat są z nimi problemy. To fakt, nie opinia - wypalił ostatnio wicepremier i minister finansów Japonii Taro Aso.

79-latek nawiązał do igrzysk w 1980 (z powodu inwazji ZSRR na Afganistan imprezę w Moskwie zbojkotowały m.in. USA, Kanada, Chiny i Japonia) i 1940 r., kiedy na skutek II Wojny Światowej odwołano letnie igrzyska w Tokio i zimowe w Sapporo.

Igrzyska w Paryżu z 1900 r. do teorii polityka nie pasowały. Same za siebie mówią za to liczby związane z zaplanowaną na przełom lipca i sierpnia imprezą. Szacowane koszty organizacji to ok. 11,3 mld euro (według CBS News mogły być jednak nawet dwukrotnie wyższe!). Spodziewano się sprzedaży prawie 8 mln biletów, z czego ok. 25 proc. dla zagranicznych kibiców, którzy mieli wydać w Japonii ok. 2 mld euro. Ekonomiści szacują, że odwołanie igrzysk spowoduje, że PKB kraju spadnie o nawet 1,5 proc.

W grę wchodzą gigantyczne pieniądze. Nic dziwnego, że organizatorzy oraz MKOl jednym głosem zapewniają o rozpoczęciu imprezy zgodnie z planem. Choć inne sportowe wydarzenia, od EURO 2020 po mecze NBA i wyścigi Formuły 1, zostały już przełożone.

- W przeciwieństwie do wielu imprez, nasza odbędzie się dopiero za 4,5 miesiąca. Nie wiemy, jaka będzie wtedy sytuacja. W tej chwili nie ma tematu przełożenia igrzysk. Choć oczywiście rozważamy różne scenariusze - podkreślał na łamach „New York Times” szef MKOl Thomas Bach.

Problem w tym, że z powodu pandemii i związanych z nią ograniczeń w życiu publicznym, sportowcy mają duże problemy choćby z treningami. Odwołano też wiele turniejów kwalifikacyjnych w różnych dyscyplinach. A jeśli nawet uda się opanować organizacyjny chaos, sprowadzenie w jedno miejsce ponad 11 tys. zawodników i trenerów (a miesiąc później 4,5 tys. paraolimpijczyków) nie wydaje się najrozsądniejszym pomysłem.

W siłę rosną głosy apelujące o przełożenie igrzysk. Mówił już o tym prezydent USA Donald Trump, ostatnio dołączyły do niego amerykańskie federacje pływaków oraz lekkoatletów.

- W pełni rozumiemy konsekwencje związane z tą prośbą oraz tego, jakie są realia logistyczne przełożenia igrzysk na inny termin. Alternatywa, z powodu aktualnej sytuacji na świecie, nie jest jednak korzystna dla sportowców. Właściwym i odpowiedzialnym krokiem jest uznanie zdrowia i bezpieczeństwa uczestników igrzysk za priorytet - napisał w liście do władz Amerykańskiego Komitetu Olimpijskiego szef USATF [związku lekkoatletyki - red.] Max Siegel. Wcześniej podobne pismo wysłał jego odpowiednik w związku pływackim.

Trzeba pamiętać, że amerykański komitet ma dużą siłę nacisku na MKOl. To USA co cztery lata wysyła na igrzyska najliczniejszą rzeszę zawodników, którzy zdobywają najwięcej medali. Najwięcej za transmitowanie zawodów zapłaciła telewizja NBC. Ewentualny bunt ekipy USA mógłby okazać się kluczowy dla być albo nie być Tokio 2020.

O przełożenie igrzysk zaapelowali też przedstawiciele rodziny olimpijskiej m.in. z Brazylii, Norwegii, Słowenii i Kolumbii. Stanowisko MKOl na razie się jednak nie zmieniło - sportowców wciąż zachęca się do kontynuowania przygotowań olimpijskich.

Wśród organizatorów zaczęły pojawiać się jednak wypowiedzi wskazujące na to, że przełożenie igrzysk na inny termin jest poważnie brane pod uwagę.

- Gdyby inne kraje miały nie wysłać swoich reprezentantów na igrzyska, organizowanie ich latem nie ma sensu. Chcemy, by ta impreza odbyła się w bezpiecznej i radosnej atmosferze. Ale nie jest to coś, co zależy tylko od nas - podkreśla wicepremier Aso.

Agencja Reuters, powołując się na anonimowe wypowiedzi „działaczy będących blisko komitetu organizacyjnego” twierdzi, że Japończycy rozważają różne scenariusze. Od ograniczenia wielkości imprezy, przez zorganizowanie jej bez udziału publiczności, po przełożenie jej o 45 dni, rok, a nawet dwa. Nie będzie jednak łatwo o terminy, na lato 2021 są zaplanowane piłkarskie mistrzostwa Europy, a na 2022 r. mistrzostwa świata i zimowe igrzyska w Pekinie.

Trwa głosowanie...

Czy igrzyska olimpijskie w Tokio powinny odbyć się zgodnie z planem?

ZOBACZ TEŻ:

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus. Amerykanie nie chcą igrzysk w 2020 roku. Przełożenie imprezy będzie jednak dla Japonii bardzo kosztowne - Sportowy24

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Seks kamerki chat skype!

Nowy portal oferujący Randkę Online S.E.X online oraz inne udogodnienia!

Nie trać czasu poznaj panią juz dziś online!

www.xlove.com.pl

A może trafisz na piękną sąsiadkę!

Dodaj ogłoszenie