Koronawirus a statystka. Dlaczego przy komunikatach o zgonach z powodu epidemii prawie zawsze pojawiają się "choroby współistniejące"?

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Uważam, że aby mieć rzetelne statystyki, każdy zgon na kwarantannie powinien być przebadany. Z tego, co wiem, jeszcze w Polsce nie ma  procedur, które by to regulowały - mówi Roman Budziński, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku.
Uważam, że aby mieć rzetelne statystyki, każdy zgon na kwarantannie powinien być przebadany. Z tego, co wiem, jeszcze w Polsce nie ma procedur, które by to regulowały - mówi Roman Budziński, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. 123rf
Aby mieć rzetelne statystyki, każdy zgon na kwarantannie powinien być przebadany. Z tego, co wiem, jeszcze w Polsce nie ma procedur, które by to regulowały - mówi Roman Budziński, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. I dodaje: - Prawdopodobnie dlatego, że wszyscy maja pełne ręce roboty i nie zdążono tej kwestii uregulować. Przypuszczam więc, że statystyki są niedoszacowane, chociaż z drugiej strony takich przypadków nie jest zbyt dużo.

- W każdym niemalże komunikacie o kolejnej śmierci z powodu koronawirusa pojawia się zwrot, że zmarła osoba "cierpiała na choroby współistniejące". Pojawiają się opinie, że jest to umniejszanie rangi śmierci pacjenta,który i tak by umarł na serce, nadciśnienie, astmę , cukrzycę... Czy to propaganda, czy okrutna rzeczywistość?
- COVID-19, czyli choroba wywołana przez koronawirusy zaczęła się w Chinach, skąd pochodzą najpełniejsze dane statystyczne. Potwierdzają je doświadczenia np. z Włoch. Wynika z nich że ryzyko związane z zarażeniem wirusem jest zależne od tego, czy człowiek zarażony leczy się z powodu innych chorób. Choroby serca i układu krążenia, cukrzyca, przewlekłe choroby płuc, nadciśnienie tętnicze, choroba nowotworowa w trakcie leczenia lub remisji powodują, że człowiek który zarazi się koronawirusem ma zdecydowanie większe ryzyko ciężkich powikłań, z których część kończy się śmiercią. Według wstępnych doniesień bardziej zagrożone są też osoby patologicznie otyłe i w okresie rekonwalescencji po operacjachPublikowane przez WHO dane pokazują, że w różnych krajach odsetek osób umierających z powodu COVID-19 jest różny: w Chinach umarło około 3 proc. zarażonych, w krajach skandynawskich i Niemczech umieralność na dziś oscyluje wokół pół procenta, a w północnych Włoszech tragiczne żniwo dotyczy 8 proc. osób z objawowym zakażeniem. Te dane nie uwględniają części młodych, zdrowych osób, które prawdopodobnie przechodzą zakażenie bezobjawowo, których statystyki nie zauważają. Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia szacuje ogólne ryzyko zgonu na mniej niż 1 proc.. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy ilość chorych nie przekracza wydolności ochrony zdrowia, co niestety stało się np. we Włoszech.

- Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, co trzeci Polak cierpi na nadciśnienie tętnicze. Na cukrzycę choruje 8 proc populacji, otyły jest co piąty Polak, ponad milion ma zdiagnozowaną niewydolność serca. Może więc lepiej zamiast dodawać informację o "chorobach współistniejących" do tragicznych komunikatów, zaznaczać jedynie przypadki, gdy takich chorób nie było?
- Zgadzam się, że znakomita większość ofiar ma te choroby. Warto także przełożyć ową zależność także na wiek chorych. Statystycznie im człowiek jest starszy, tym ma więcej chorób. Dlatego ryzyko niekorzystnego przebiegu choroby spowodowanej koronawirusem rozkłada się w zależności od wieku pacjenta. U osób powyżej 80 roku życia śmiertelność sięga nawet 17 procent, ale wzrost ryzyka zaczyna się już powyżej 60 lat. Chociaż z drugiej strony są, niestety, pojedyncze doniesienia o śmierci nastoletnich dzieci w Europie. Innym czynnikiem ryzyka zgonu jest płeć. Z powodu koronawirusa umiera około dwa razy więcej mężczyzn, niż kobiet.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

- Dlaczego?
- Koronawirus to skomplikowana cząsteczka, w której zwinięty w spiralę materiał genetyczny kodujący wszystkie składniki wirusa otoczony jest powłoką białkowo-lipidową, z której wystają na zewnątrz tak zwane białka S. Wirus przyczepia się za ich pomocą do receptorów ACE2 naturalnie obecnych w płucach człowieka, wnika do komórek ludzkich i zmusza je do produkcji milionów swoich kopii. Różne badania wykazały, że mężczyźni mają przeciętnie 3,5 razy więcej tych receptorów w pęcherzykach płucnych niż kobiety. Krótko mówiąc, domyślamy się, że mężczyznom wystarczy mniej cząsteczek wirusa, by doszło do zakażenia. To oczywiście jest wiedza cząstkowa, dopiero jesteśmy na etapie składania puzzli, z których wyłoni się pełen obraz mechanizmów choroby.

- Zdarzają się przypadki śmierci osób, będących w kwarantannie, do których dochodzi jeszcze przed pobraniem próbek do testów. Wówczas taka osoba nie pojawia się w statystykach mówiących o śmiertelnych ofiarach Covid-19, a przyczyną zgonu może być "choroba współistniejąca". Może czas zmienić podejście do oficjalnych danych?
- Uważam, że aby mieć rzetelne statystyki, każdy zgon na kwarantannie powinien być przebadany. Z tego, co wiem, jeszcze w Polsce nie ma procedur, które by to regulowały. Prawdopodobnie dlatego, że wszyscy maja pełne ręce roboty i nie zdążono tej kwestii uregulować. Przypuszczam więc, że statystyki są niedoszacowane, chociaż z drugiej strony takich przypadków nie jest zbyt dużo.

- Lekarze i politycy ostrzegają, że przed nami najtrudniejsze tygodnie. Co jeszcze, prócz izolacji, mogą zrobić rodacy cierpiący na schorzenia, podwyższające ryzyko i ich bliscy?
- Oczywiście trzeba skrupulatnie przestrzegać wszystkich zasad ogłaszanych przez Ministra Zdrowia. Aby dodatkowo zmniejszyć ryzyko przenoszenia wirusa, coraz więcej lekarzy namawia do szycia i noszenia maseczek. Koronawirus od osoby chorej, albo tuż przed jej zachorowaniem, rozpyla się w powietrzu w czasie kaszlu i mówienia. Maseczka noszona w miejscach publicznych zdecydowanie zmniejsza rozpylanie wirusa, mniej go osiada na klamkach, poręczach schodów, guzikach w windzie, czy produktach wyłożonych w sklepie. Jest go po prostu mniej w naszym otoczeniu. Niektórzy epidemiolodzy szacują, że ponad połowa populacji może przechodzić infekcję bez objawów lub z lekkimi dolegliwościami, zarażając w tym czasie swoje otoczenie. Dlatego w trosce o zdrowie i życie naszych bliskich, czy sąsiadów, którzy są w grupach wyższego ryzyka warto ubierać maseczki w miejscach publicznych. Odwiedzając seniorów należy również ubrać maseczkę, zachować dystans i skrócić wizytę do minimum. Porozmawiać bezpiecznie można przez telefon. Epidemia to czas, w którym o sukcesie i bezpieczeństwie większości z nas decydują nasze zbiorowe zachowania. Dlatego nawet kiedy nam się to nie podoba, powinniśmy zasad przestrzegać, aby nie mieć nieświadomie na sumieniu czyjegoś życia.

Przed nami rekordowa waloryzacja emerytur

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
NELE

Problem z pandemią jest ten, że statystyki na nią nie wskazują. Jest wręcz odwrotnie - liczba zachorowań jest poniżej średniorocznej nawet z zawyżanymi obecnie statystykami zgonów.

BTW Bardzo lubię wolność słowa z prawnymi ograniczeniami. Jest podobna do wolności więźnia, który przecież może chodzić gdzie chce, też tylko z ogarniczeniami, prawda? Powyższe a propos regulaminu tej niemieckiej gazety.

Dodaj ogłoszenie