Kórnik: Zabetonowane zwłoki biznesmena. Rodzeństwo skazane na 7 lat więzienia

Łukasz Cieśla
Zabetonowane zwłoki biznesmena. Rodzeństwo skazane na 7 lat więzienia
Zabetonowane zwłoki biznesmena. Rodzeństwo skazane na 7 lat więzienia Adrian Wykrota
W lipcu 2014 roku policja odnalazła w Kórniku zabetonowane zwłoki biznesmena. W poniedziałek sąd skazał Arlettę K. i jej brata Romana na 7 lat więzienia. Oboje pomagali w pozbawieniu wolności biznesmena Mariusza O., a potem w zacieraniu śladów. Ponadto wiedząc o jego zabójstwie nie powiadomili organów ścigania. Główny sprawca Tomasz K., mąż Arletty, nie był sądzony. Gdy przyszła po niego policja, popełnił samobójstwo.

Arletta K. i jej brat Roman K. byli oskarżeni o pomocnictwo w pozbawieniu wolności biznesmena i pomoc w jego zabójstwie. Dzisiaj poznański Sąd Okręgowy złagodził kwalifikację prawną czynu. Uznał, że nie ma dowodów, by skazać ich za pomoc w zabójstwie. W efekcie Arletta K. została skazana "tylko" na 7 lat więzienia, mimo że prokurator domagał się dla niej 12 lat więzienia. Dla Romana K. prokuratura chciała 6 lat więzienia.

- Sąd zmienił kwalifikację prawną czynu. Wystąpimy więc do niego o pisemne uzasadnienie wyroku. Będziemy je analizować pod kątem ewentualnej apelacji - stwierdził po rozprawie prokurator Piotr Herman.

Nad apelacją zastanawia się także adw. Tomasz Terpiński, pełnomocnik rodziny zabetonowanego biznesmena. - Nie jestem w pełni zadowolony z wyroku. Muszę przeanalizować uzasadnienie pod kątem pomocnictwa oskarżonych w zabójstwie. Z drugiej strony, choć sprawa ma duży ciężar, zgromadzone dowody były skromne. Scenariusz tego procesu napisał główny sprawca Tomasz K. Popełniając samobójstwo zabrał ze sobą wiele tajemnic i odpowiedzi na najważniejsze kwestie - uważa adw. Tomasz Terpiński.

Apelację złożą również prawdopodobnie obrońcy oskarżonych. Arletta K. twierdziła, że jest niewinna. Z kolei obrońca Romana K. chciał, by sąd, nawet jeśli zdecyduje się na skazanie, to nadzwyczajnie złagodził karę dla jego klienta.

- Wyrok przyjmujemy z pokorą. Nie utrzymał się zarzut pomocnictwa do zabójstwa, choć z drugiej strony sąd mówił dzisiaj o udziale mojego klienta w zacementowaniu biznesmena. Zapewne ta kwestia stanie się przedmiotem naszej apelacji - zapowiada adw. Witold Nowak, obrońca Romana K. Prawnik zwrócił też uwagę, że jego klient, zdaniem biegłych, ma sprawność intelektualną na pograniczu upośledzenia umysłowego. A na sytuacje stresowe, ma reagować uległością i realizowaniem poleceń innych. Właśnie ta uległość miałaby spowodować, że feralnego dnia pomagał w pozbawieniu wolności biznesmena Mariusza O.

Poznański Sąd Okręgowy, skazując dzisiaj oskarżonych, przypomniał szczegóły makabrycznej zbrodni sprzed dwóch lat. Ustne motywy wyroku przedstawiła sędzia Joanna Rucińska.
Główny sprawca Tomasz K., który popełnił samobójstwo, w przeszłości był karany za oszustwa. Na wolność wyszedł w 2013 roku. Potem, w związku z innymi popełnionymi przestępstwami, zaczął się ukrywać. Wraz z żoną Arlettą i ich nastoletnim synem zamieszkał w Kórniku. Ponoć nie opuszczał domu przy ul. Słowackiego.

Pewnego dnia zadzwonił do Wojciecha T., swojego dawnego znajomego z Sosnowca, któremu był winien pieniądze. Stworzył wizję kolejnego, tym razem udanego biznesu. Kolega z Sosnowca miał zostać prezesem w ich wspólnej firmie. Wojciech T. przyjechał do Kórnika. Do domu przy ul. Słowackiego przyjechał również Roman K., szwagier Tomasza i brat Arletty. Za chwilę cała czwórka wzięła udział w zbrodni, której ofiarą stał się biznesmen Mariusz O.

Jak wynika z ustaleń śledztwa, oszust Tomasz K. wydzwaniał do różnych osób pod pozorem np. kupienia firmy, wspólnej inwestycji. Pod koniec czerwca 2014 roku do domu w Kórniku zaprosił biznesmena Mariusza O. z Poznania. Gdy się spotkali, po zapoznawczej rozmowie, skrępował gościa i zażądał od niego pieniędzy. Gdy Mariusz O. stwierdził, że ich nie ma, Tomasz K. zaczął go straszyć bronią. Powiedział również pozostałym, że "z tym gościem interesu nie zrobimy". Dręczenie trwało wiele godzin. W końcu sprawca wykopał dół, zakopał i zacementował swoją ofiarę. Biegli ocenili później, że ofiara zmarła wskutek uduszenia. Stąd wniosek, że Mariusz O. został zakopany za życia.

Policja wpadł na trop zbrodniarzy po kilkunastu dniach. Wpadli dzięki analizie połączeń w telefonie Mariusza O. Gdy policjanci przyszli do domu w Kórniku, główny sprawca Tomasz K. zastrzelił się. Zatrzymane zostały pozostałe osoby biorące udział w makabrycznej zbrodni.

W trakcie śledztwa ustalono, że Arletta K., żona Tomasza, dała swojemu bratu Romanowi i Wojciechowi T. papierowe ręczniki oraz ocet. Obaj mieli zabrać do Poznania mercedesa, którym do Kórnika przyjechał Mariusz O. W Poznaniu porzucili samochód i przy pomocy octu zatarli ślady swojej obecności.

Ponadto, aby zatrzeć ślady zbrodni, Arletta K. wraz z bratem Romanem pojechała do marketu budowlanego w Poznaniu. Kupili wapno, cement, środki czystości. Potem kobieta broniła się, że materiały budowlane były potrzebne do planowanego przez jej męża remontu.
Dzisiaj poznański Sąd Okręgowy, skazując Arlettę K. na 7 lat więzienia, wskazał, że jest osobą okrutną, bezwzględną i pozbawioną skrupułów. Podczas zbrodni w domu przebywał również jej 13-letni syn. Obecność dziecka, jak podkreślił sąd, nie powstrzymała kobiety przed zadaniem krzywdy innej osobie. Jak ustaliliśmy, po samobójczej śmierci ojca i aresztowaniu matki, nastolatek jest pod opieką przyrodniej siostry.

Sąd na 7 lat więzienia skazał także Romana K. Mężczyzna chciał uciec z domu w Kórniku, gdy uznał, że ofiara prawdopodobnie została zastrzelona. Jednak siostra i nieznoszący sprzeciwu szwagier kazali mu zostać i pomóc w zabetonowaniu ciała. Roman K. składał wyjaśnienia, opisał przebieg zbrodni, potem jednak wycofał się z części swoich twierdzeń.

Sąd uznał, że rodzeństwo musiało wiedzieć, że Mariusza O. czeka tragiczny los. Tym bardziej, że pomagali w zacieraniu śladów oraz pozbawieniu go wolności.

Najszybciej dom w Kórniku opuścił Wojciech T. Wyjechał do Sosnowca, gdy błędnie uznał, że pozbawiony wolności biznesmen został zastrzelony przez uzbrojonego Tomasza K.

Wojciech T. nie został skazany. Ma poważne kłopoty ze zdrowiem i sąd wyłączył jego wątek do odrębnego rozpatrzenia. Jego proces obecnie jest zawieszony.

Wideo

Materiał oryginalny: Kórnik: Zabetonowane zwłoki biznesmena. Rodzeństwo skazane na 7 lat więzienia - Głos Wielkopolski

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Eustachy urzędnik
Kłania się brak lustracji w tej dziedzinie!
P
Poznaniak
jeśli się aspiruje do bycia trzecią władzą to trzeba do tego dorosnąć.
Ziobro chyba jednak potrzebny na tych kauzyperdów.
o
obserwator
To jest sprawiedliwość ? skandal. Wyjdą za abrodnie o której wiedzieli za 2-3 latka. To są właśnie wyroki liberałów spod znaku obecnego TK i KOD
A
AS
Sorry przykładowy złodziej dostaje 5,5 roku a Ci zabetonowali gostka i 7 lat ŻENADA SĄDY PO WSZYSTKIE DO WYMIANY GDZIE TU KARA ADEKWATNA DO CZYNU JA PIERDZIELE W JAKIM KRAJU JA ŻYJĘ...
a
abcd
Wyszukaj w sieci:

"Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar"
d
ducatix
Kpiny. Za rzut tortem w sędziego dostaniesz 1 rok bezwzględnego więzienia a za zabetonowanie człowieka 7 lat. Oto polski wymiar sprawiedliwości.
Dodaj ogłoszenie