reklama

Kornel Morawiecki: Dziś naszym wrogiem jest wielki kapitał. On zmanipulował Polaków

Katarzyna KaczorowskaZaktualizowano 
Kornel Morawiecki
Kornel Morawiecki Fot. Mikolaj Nowacki / Polskapresse
Kornel Morawiecki, legendarny przywódca Solidarności Walczącej, teraz walczy o mandat posła we Wrocławiu - z listy Pawła Kukiza. I po 26 latach od Okrągłego Stołu ma szansę wejść do polityki parlamentarnej. Co chce zmienić w Polsce i Polakach?

W sierpniu mówił Pan, że Paweł Kukiz to drugie echo Solidarności. Dziś powtórzyłby Pan te słowa?
Tak. Ta opinia związana jest z wynikiem Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich. Jest potencjał społeczny młodego pokolenia, które liczy na odmianę, szczerość, uczciwość i zobaczyło je właśnie u niego. To poruszenie budzi nadzieję. Nie ma powodu, bym zmieniał zdanie, niezależne od tego, jakie są sondaże i jakie będą wyniki wyborów.

Marcin Palade, człowiek, który pracował z Pawłem Kukizem, wydał właśnie książkę „Kukiz. Król chaosu”.
Nie znam pana Paladego, nie czytałem tej książki, a Kukiz nie jest typowym politykiem. Ma duszę artysty. Chaos nie jest pochwałą, choć Kukiz rzeczywiście nie jest pedantem politycznym. Ja bym go jednak nie nazwał królem chaosu, podobnie zresztą, jak nie powiedziałbym, że jest wzorem zorganizowania.

Słucha czasem Pana?
Za dużo nie rozmawiamy. On traktuje Solidarność Walczącą jako pewien symbol i mnie chyba też. Mamy do siebie zaufanie. Jesteśmy częścią tego ruchu. Może za małą? Niektóre odłamy są zbyt krzykliwe.

Które?
Takie, które odbierają pewną ogólność temu ruchowi, niepotrzebne go kanalizują. Działacze Ruchu Narodowego, KNP czy Koliber pchają go w kierunku liberalnym, odbierają oddech solidarności.

Jest szansa, że przekroczycie próg wyborczy i zdobędzie Pan mandat…
Ależ my przekroczymy próg wyborczy. Owszem, jestem zmartwiony, że spadły sondaże, ale cały czas potencjał jest. Ludzie, którzy zagłosowali na Kukiza w wyborach prezydenckich - a było ich 3 miliony - mogą zagłosować i teraz. Nie wiem, ilu ich będzie, ale myślenie, że nie przekroczymy progu wyborczego, jest dawaniem sygnałów, że nie warto na nas głosować. To ma być taka samospełniająca się przepowiednia, bo duża część klasy politycznej i medialnej jest zainteresowana, by wynik Kukiza był jak najmniejszy.

Bo?
Bo naturalnie rzecz biorąc, jest to potencjalny partner do koalicji parlamentarnej Prawa i Sprawiedliwości, a więc zmiany układu, który rządzi i chce status quo. Jeśli wynik Kukiza byłby naprawdę słaby i gdyby jeszcze udało się obniżyć notowania PiS, to z punktu widzenia tych, którzy Polską rządzą, byłaby to idealna sytuacja. Nic więc dziwnego, że na taki scenariusz grają. I urabiają ludzi tak, że głos na Kukiza będzie głosem straconym. To jest polityczna ustawka. I chodzi o to, żeby ona się rzeczywiście zrealizowała, jak się ją dobrze ustawi.

I uda Wam się przed tą, jak Pan powiedział, ustawką obronić?

Obrona jest trudna. Z różnych powodów, choćby tego, który pani wywołała - że Kukiz ma w sobie nutę nieuporządkowania, pewnej dowolności, może nadmiernej fantazji. Ma lepsze i gorsze momenty, zachowuje się impulsywnie, mało przewidywalnie. To nie ułatwia pracy politycznej, ale z drugiej strony to też jest jego zaleta.
Dlaczego?
Bo w tym wszystkim jest naturalny i szczery. A elektorat Kukiza ma dosyć kalkulacji politycznych.

Zdobędzie Pan mandat poselski po wielu próbach wejścia w parlamentarny wymiar polityki i stanie się częścią establishmentu.
W parlamencie mój głos będzie bardziej słyszalny i żałuję, że to się stanie dopiero po 26 latach od przemiany Okrągłego Stołu.

I co Pan powie Polakom?
To, co zawsze miałem do powiedzenia. Że potrzeba Polski bardziej solidarnej, że trzeba wykazać się odwagą w myśleniu, obudzić w Polakach wielkość. Że należy wrócić do tego, co nam się udało w Solidarności: nie iść drogą indywidualizmu, partykularyzmów, ale drogą narodowej jedności. Ta propozycja przydałaby się nie tylko Polakom, ale i całemu światu zachodniemu, który jest zagrożony kryzysem gospodarczym i moralnym.

Myśli Pan, że w dzisiejszej rzeczywistości, kiedy nie ma żelaznej kurtyny to możliwe - mówienie jednym głosem?
Żelazna kurtyna dawała nam jednego wroga, ale dziś przeciwnik też jest.

Kto to?
Olbrzymi kapitał, który nami rządzi. Manipuluje nami, że naszym przeciwnikiem jesteśmy my sami. Bo jesteśmy za leniwi, a więc przez to zapóźnieni w rozwoju. Mówi się o kapitale społecznym, a jednocześnie pokazuje się nam, że Polak i nieudacznik to jedno i to samo. Polak, który tylko się napina, jest zakompleksiony, zamknięty w sobie - to on jest naszym głównym przeciwnikiem, a ponieważ takich się nas robi, to takich się nas ma. I jeżeli udałoby mi się przyczynić do odwrócenia tego trendu, to już byłaby wielka wartość.

Przegrana prezydenta Bronisława Komorowskiego oznacza koniec epoki Okrągłego Stołu - zgodziłby się Pan z tym stwierdzeniem?
Chciałbym, żeby rzeczywiście tak było. Ale zobaczymy, jaki będzie rozkład sił politycznych po wyborach. Widać potężną erozję układu okrągłostołowego. Z różnych przyczyn. Wymiar sprawiedliwości jest często wymiarem niesprawiedliwym, opartym na pieniądzach i powiązaniach. Podobna sytuacja jest z obecnością polityki w spółkach Skarbu Państwa. Ale kto wie, czy nie najgorsze w tym jest to, jak ukształtowano świadomość młodego pokolenia.

A jak ją ukształtowano?
W poczuciu, że chodzi o własne bogacenie się, konkurowanie ze sobą, że jak będziemy słuchali korporacyjnych wskazówek, to osiągniemy dobrobyt, który ma Zachód. To jest złudna narracja, która nie przekłada się na rzeczywistość.

W dużym stopniu straciliśmy podmiotowość polityczną, tracimy gospodarczą. Widać to w stosunku do rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Nic tam dobrego nie wnieśliśmy, a jak próbowaliśmy wnieść, to się wycofywaliśmy rakiem. Nie popisaliśmy się w węzłowych momentach, które po Okrągłym Stole nas spotykały. Uruchomiono mechanizm wyprzedaży Polski, wzbogacania wąskich elit i pauperyzowania społeczeństwa. Nie w sensie dosłownym, ale proszę zwrócić uwagę - formalnie jest demokracja, ale jest na niej poważna skaza, skoro połowa społeczeństwa nie uczestniczy w wyborach. Ostatecznym przypieczętowaniem tej słabości było ostatnie referendum. Polacy odmówili udziału w tej grze. I politycy powinni posypać głowę popiołem i powiedzieć: „Przepraszamy was, żeśmy do tego doprowadzili”. Takie są efekty polityki okrągłostołowej.

Adam Michnik chyba też powinien posypać głowę popiołem - w styczniu mówił, że Bronisław Komorowski musiałby po pijanemu autobusem na pasach przejechać zakonnicę w ciąży, żeby przegrać wybory prezydenckie.
Bardzo się mylił. Bronisław Komorowski nie przejechał zakonnicy w ciąży, ale był zadufany, pewny, że nic nie musi robić, że zostanie prezydentem, bo jest znany, a jego przeciwnik nie, co było zresztą prawdą. Ale właśnie ta wyborcza lekcja prezydencka świadczy o tym, od czego zaczęliśmy tę rozmowę. Poczucie świadomości narodowej z jednej strony przekładało się na wynik wyborczy Kukiza, a z drugiej na wygraną prezydenta Andrzeja Dudy. Nawet można by dodać, że wynik naszego lidera przyczynił się do wygranej Dudy.
Gdzieś podprogowo jest możliwość dużej zmiany systemu, choć do końca nie wiadomo, na jaki go zmieniać. Brak jest w przestrzeni publicznej wyraźnych propozycji tych zmian, raczej się spieramy kto kogo…

…albo kto z kim. A co by Pan chciał zaproponować, by zmienić Polskę na lepszą?
Jednym z poważnych wyzwań cywilizacyjnych są nasze możliwości tworzenia bogactwa. Są one olbrzymie, ale jednocześnie nasze, ludzi, uczestnictwo w tym procesie jest coraz mniej potrzebne. To jest nowy świat, na który trzeba poważnie odpowiedzieć, ale nie tak jak mówią panowie Ryszard Petru czy Leszek Balcerowicz i ich koledzy.

Czyli jak?
Że nowe inwestycje zaspokoją nowe miejsca pracy. Zaspokoją, ale nietrafione, bo te naprawdę nowoczesne, zmniejszają zatrudnienie, czyli zwiększają bezrobocie. Chcemy robić prymitywne inwestycje cofające nas? Bądźmy poważni, panowie, jesteście nowocześni czy staroświeccy?

Lewicowi publicyści od kilku lat piszą, że ceną polskiego rozumienia kapitalizmu i wolnego rynku jest skrajny egoizm społeczny.
Takie jest też rozumienie kapitalizmu opiniotwórczych światowych gremiów. To jest ślepa uliczka. Ściana, przed którą stoimy. Stąd się tworzą olbrzymie nierówności, niszczące podziały. Proszę pani, nie ma idealnego ustroju na każdy czas i dla każdego społeczeństwa, ale przekonanie, że droga konkurencyjności to jest wieczna droga do szczęścia jest absurdalne. Jeżeli konkurencyjność staje się celem samym w sobie, zabija ona umiejętności współpracy, a wtedy budzą się korporacyjne, partyjne czy rodzinne egoizmy. I zabijają siłę, jaką mamy jako wspólnota.

Powiedziałby Pan o sobie, że jest socjalistą?
Nie, powiedziałbym, że solidarystą, no chyba że miałbym mówić o sobie „socjalista” tak, jak mówił o sobie Józef Piłsudski. To by mi to nie przeszkadzało.

W 1943 roku w Moskwie Alfred Lampe, tworząc ramy ideowe do przejęcia Polski przez komunistów, ostrzegał przed wielkim kapitałem, który będzie chciał przejąć polskie fabryki, kopalnie, ziemie…
Może przy Okrągłym Stole przydałoby się znać ten tekst, chociaż był pisany w innej rzeczywistości i pewnie odpowiada trafnemu powiedzeniu Stalina, że komunizm pasuje do Polski jak siodło do krowy. Ale to tylko poświadcza moją refleksję: nie ma ustroju, który jest dobry dla każdego czasu i każdego społeczeństwa.

To, co ja nazywam solidaryzmem, to jest szukanie złotego środka, nie opieranie się o doktrynę, ale głębsze wyczucie zależności historycznych i wyzwań przyszłości. Chodzi o zrozumienie przewagi wspólnotowego podejścia nad indywidualnymi i grupowymi egoizmami.

Jest Pan wierzący?
Tak, jestem bardzo głęboko wierzący, ale nie jestem ortodoksyjny.

To znaczy?
Nie uważam na przykład, że sprawę in vitro należy stawiać na ostrzu noża: ten za jest przeciwko Panu Bogu, a ten przeciw jest za Nim. Nie przyjmuję takiej wykładni. Wiara to nie są wybory moralne, o których powinniśmy dyskutować i możemy się w nich różnić. Wiara to szukanie i potwierdzanie sensu. Nasze zbiorowe trwanie, moje życie ma sens. Może go do końca nie umiem odczytać, ale też i nie wiążę go z życiem wiecznym albo pośrednim przełożeniem na dogmaty, w których mnie wychowano. Chrześcijaństwo to wielkie dokonanie Boga-człowieka i ludzi, którzy weń uwierzyli. Przełożyło się ono na osiągnięcia Europy, praktyczne i duchowe. Europejczycy dali światu naukę, współczesną sztukę, organizację, stosunek człowieka do człowieka, demokrację i technikę. Ale jest to wciąż pewien model wiary, jakaś antropomorfizacja Boga, dzisiaj już niewystarczająca. Patrzę z obawą na proces sekularyzacji Zachodu. Ciągle nie potrafimy dostrzec Boga na wyższym, bardziej abstrakcyjnym poziomie. Jeżeli chcemy poważnie o tym rozmawiać, to trzeba postawić pytanie obrazoburcze.
Jakie?
Pytanie o istnienie. Szklanka istnieje, bo ją widzę i jej dotykam. Jak sobie wyobrażam kolegę, to jest to tylko wyobrażenie, ale ono też jest formą rzeczywistości. Czy Bóg, w którego wiara jest nam potrzebna do zbiorowego trwania, czy To Coś Niewyobrażalnie Wielkiego, Coś Większego od całego niepojętego świata, czy Ono mieści się w naszym rozumieniu istnienia i nicości? Nie umiemy odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Promotor mojego doktoratu, prof. Jan Rzewuski mówił, że w nauce pytania są ważniejsze od odpowiedzi. Myślę, że w głębokiej wierze - tym bardziej. My, wykształceni ludzie kultury zachodniej, wiemy, że operujemy znakami, słowami i nie powiemy jak wyznawcy Mahometa, że księga święta to jest tylko Koran napisany po arabsku. My przecież Nowego Testamentu spisanego w języku Pana Jezusa nie znamy, znamy go tylko po grecku.

Widzi Pan istotne miejsce Kościoła w życiu politycznym Polski?
Cały czas Kościół jest ważnym elementem uspołeczniającym, dającym ludziom nadzieję i moralny kościec.

Mówię o jego głosie politycznym, jak np. w przypadku debaty o in vitro.
Kapłanom, biskupom, hierarchii należy się szacunek, nawet pewna cześć, ale Kościołem jesteśmy my. Nie przyjmuję podziału na pasterzy i owce. Nie odbieram Episkopatowi prawa do sądów na społeczne, polityczne, ustrojowe kwestie. Powiem więcej, takie sądy powinny być wyrażane. Ale nie widzę powodu, by ktoś, kto ma inne zdanie niż biskupi, był uważany za niegodnego bycia w Kościele. To mi się nie podoba. To jest lekkomyślne pozbawianie się duchowego pancerza, który nas wzmacnia i daje nam siłę.

Czyli głosowałby Pan za ustawą dotyczącą in vitro?
Nie znam jej szczegółów, ale pewnie tak. To jest problem przemian kulturowych, które wiążą się z biologią, zdrowiem, życiem, rozpoznaniem procesu rozmnażania.

Część polityków PiS chciałaby całkowitego zakazu aborcji.
Kompromis osiągnięty na początku lat 90. odpowiada większości społeczeństwa i jest właściwy. Ale tu znów pojawiają się kluczowe pytania: od którego momentu będziemy bronić ludzkiego życia, jeżeli wiemy, że zygoty, które nie wróżą powodzenia prokreacyjnego, są ronione i jest to mechanizm chemiczny i biologiczny? Czy więc nie został on wpisany w naturę życia przez Stwórcę? Nie możemy obrażać się nawzajem i nazywać z jednej strony ciemnogrodem, a z drugiej - mordercami. Po co do tego mieszać kwestie wiary? To jest przecież sprawa moralności. Czy to jest dobre, czy złe? Jeżeli ty uważasz że to jest złe, to tego nie rób. Jeżeli ja uważam, że to jest dobre, przekonuj mnie do zmiany poglądów, żebym tego nie robił.

Zakłada Pan dojrzałość intelektualną i etyczną każdego z nas razem i osobno.
Korzystam ze wspaniałej spuścizny św. Tomasza z Akwinu, który 800 lat temu pytany, co robić, jeśli twoje sumienie jest w sprzeczności z magisterium Kościoła, jako prekursor europejskiej cywilizacji powiedział: „Idź za swoim sumieniem”. Jesteśmy nowoczesnym wykwitem na duchowej tkance Kościoła. Jesteśmy dziećmi nie tylko Pana Jezusa, ale też Akwinaty.

Wyobraża Pan sobie koalicję z PiS?
Wyobrażam sobie różne rzeczy, więc powiem tak - chciałbym. Jak zaczynałem w ruchu Kukiza, to marzyło mi się, żebyśmy mieli z PiS większość, która pozwoli na ustrojowe, konstytucyjne zmiany. Teraz to mi się wydaje mało realne, niestety.
Ostatnie sondaże pokazują, że PiS będzie miał samodzielny rząd.
Tak? Wątpię. Sądzę, że do rządzenia będzie im potrzebne parlamentarne poparcie Kukiza.

A wyobraża Pan sobie, że za cztery lata będzie Pan wściekły na PiS, bo nie uda Wam się zmienić tej Polski, tak jak sobie zakładacie?
Nie wyobrażam sobie, żeby moja obecność w parlamencie była politycznym spacerkiem. Kukiz i ja mamy pretensje nie tylko do Platformy Obywatelskiej, lecz także do Prawa i Sprawiedliwości, do układu, który dzieli Polskę na pół. Co jest na rękę przeciwnikom naszego kraju. Chciałbym, żebyśmy umieli sobie odpowiedzieć na zagrożenie, jakie półtora roku temu stworzono na Ukrainie, czy to, które dzieje się teraz - z uchodźcami. To ma być poważna dyskusja, a nie przepychanki.

Przyjąłby Pan ich do Polski?
Pytanie jest takie: czy my jako Zachód jesteśmy w stanie wciągnąć tych ludzi w swoją orbitę, czy oni nas zaleją? To nie są uchodźcy, to jest swoisty najazd na Europę, bezkrwawy, ale jednak. Z różnymi najazdami - komunizmu, faszyzmu - poradziliśmy sobie. Ale czy z islamem poradzimy sobie w takim stanie, w jakim jesteśmy teraz?

Patologia tak zwanych praw człowieka obraca się w tych praw zaprzeczenie. Breivik, który strzelał do naszych, europejskich dzieci, jak do kaczek - został skazany na 21 lat więzienia i ma pretensje, że nie ma tam pełnego dostępu do internetu. Jeżeli tak będziemy się traktowali, to nie mamy żadnych szans, by poradzić sobie z uchodźcami. Otorbijmy się i starajmy się wypracować coś, co da nam taką odporność, by oni mogli stać się nami, a nie odwrotnie.

Pan Jezus nam mówił, że jak wezmę pani płaszcz, to powinna mi pani oddać tunikę, ale jak odbieram pani wiarę, to czy pani ma mi jeszcze oddać tradycję? Słuszna jest obawa dużej części społeczeństwa. Najpierw musielibyśmy zreformować nasze prawo, zmienić stosunek do samych siebie. Nie może być tak, że oni będą wyrywać naszym kobietom torebki czy będą gwałcić nasze dziewczęta, a my będziemy ich wsadzać do takich więzień, w jakich siedzi Breivik. To jest niepoważne. Rzym nie upadł militarnie, został zadeptany przez inne ludy.

Ale potem chrześcijaństwo przejęło to, co pozostało po Rzymie i anihilowało pogaństwo.
Pierwszy raz w historii świata ludzkość jako całość, dzięki postępowi, jaki dokonał się za sprawą europejskiej cywilizacji, stać właściwie na wszystko. Oni, przybysze, to widzą, ale myślą, że można zlekceważyć nasze osiągnięcia, wprowadzić swoje porządki i też niczego im nie zabraknie. Nie. Wtedy i im, i nam zacznie wszystkiego brakować: wolności, dobrobytu, bezpieczeństwa. Musimy się przed tym bronić. Ale jak, czy tylko ich odpychając?

Uderzmy się uczciwie w pierś. To, co się stało, jest też winą naszą, naszych demokratycznych reprezentantów. Niedawno czytałem wywiad z nowym przywódcą brytyjskiej Labour Party Jeremy’m Corbynem. On przypomina, że w Iraku złamaliśmy własne prawa. Uderzyliśmy my, Amerykanie, Anglicy, Polacy, na suwerenny, oenzetowski kraj, podpierając się sfałszowanymi dowodami na istnienie broni masowego rażenia. Zniszczyliśmy ten kraj, powiesiliśmy ich prezydenta, zabiliśmy milion ludzi. I dziś mamy państwo islamskie, 5 milionów Syryjczyków uciekło z kraju, a 10 milionów z własnych domów. Ktoś powinien ponieść za to odpowiedzialność.

Kto?
George W. Bush? Tony Blair? Aleksander Kwaśniewski? Leszek Miller? Wszyscy, którzy najechali Irak wojskiem, którzy używając przemocy, doprowadzili do obecnej tragedii.

rozmawiała: Katarzyna Kaczorowska

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
ataknaprawde

A ja chcę być traktowany jak normalny człowiek a nie stworzony przez boga w którego ty wierzysz (czy jakiegokolwiek innego)

K
Kajetan Smulski

Właśnie tego się obawiam co mówi Kornel Morawiecki o wierze. Zboczeniec seksualny z Watykanu też mówi że wierzy i nawet jest księdzem a afiszuje się że swoim partnerem seksualnym ! Panie Kornelu wierzyć to znaczy stosować się do nauki kościoła bo sumienie o którym Pan mówi może być zwodne !! Hitlerowcy mieli takie sumienie że nie widzieli nic złego w mordowaniu podobnie lekarz aborcjonista ma takie sumienie ! To kilka takich przemyśleń nad Pana wywiadem !!!!

K
Kapitan Nemo

Panie Kornelu człowiek bez względu czy jak Pan nazywa zygota czy 100 letni dziadek to jest Człowiek i powinien być traktowany jak Człowiek którego stwórcą jest Bóg !!!!!

s
sam

Przez tego walczącego palanta jest jak jest

G
Grzegorz

Mam nadzieję, że nie skończy się wyłącznie na deklaracjach. Warto posłuchać mądrego człowieka. Pozdrawiam i życzę niewielu rozczarowań w polityce.

G
Grzegorz

Mam nadzieję, że nie skończy się wyłącznie na deklaracjach. Warto posłuchać mądrego człowieka. Pozdrawiam i życzę niewielu rozczarowań w polityce.

B
Business owner

Pozdrowienia od Andrzeja, Andrzeja Kołodzieja...

T
TT

... takimi "wierzącymi" - w co on wierzy, bo na pewno nie jest katolikiem ...

B
Bruno

Aleś przywalił Tym co doją POkraczną POIlszę od 9 lat przy aplauzie szkopskiej "frei" prasy opłacanej przez POmioty hitlerowskie.

j
j23

Szanowny Panie Morawiecki twierdzi Pan w wywiadzie że Kukiz i Pan macie pretensje do platformy ,a my Panu odpowiemy ,że my mamy pretensje do Was do Pana i Kukiza za brak poszanowania ludzi z Ruchu Oddolnego i nie uszanowanie prawyborów w okręgach. Panowie doskonale wiecie o czym piszę bo dobór kandydatów na posłów odbył się u Was z Nadania Wodza jak za komuny przy pomocy byłego komunisty i obecnego działacza związkowego ,wstyd w tym Panie Morawiecki że Pan dał się podporządkować i ugłaskać w wykonaniu brudnej roboty w doborze ludzi na kandydatów nikomu nie znanych i to się nazywa Ruch Oddolny Kukiza

J
Jola

więc się zadowoli marnymi 12 tysiącami za nicnierobienie w Sejmie.

S
Szaweł

Ojciec (Kornel) "wojuje" z wielkim kapitałem, a synuś (Mateusz) robi za bakstera. Typowa patologiczna rodzina Morawieckich.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Kornel Morawiecki: Dziś naszym wrogiem jest wielki kapitał. On zmanipulował Polaków

G
Gość

Wcześniej czy później naród upomni się o swoje. Im później tym gorzej dla "wielkiego kapitału".

Dodaj ogłoszenie