Kontrrewolucyjne kontrexposé

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Fot. Polskapresse
Jarosław Kaczyński ma generalnie opinię rewolucjonisty - co w zależności od optyki pozwala widzieć w nim mesjasza lub jeźdźca Apokalipsy. Oddani Kaczyńskiemu zwolennicy dostrzegali rewolucyjne zapędy nawet w programie budowy IV RP, przeciwnicy zaś chętnie patrzą na szefa Prawa i Sprawiedliwości jak na skrajnie niebezpieczną krzyżówkę Robespierre'a z Dzierżyńskim.

Niezależnie jednak od tego, czy uważaliśmy dotąd skłonność do radykalnych ocen i rozwiązań za wadę prezesa PiS czy raczej jego zaletę, powinniśmy zauważyć jedno. Jarosław Kaczyński rewolucjonistą być przestał. Więcej nawet - za sprawą swego niedzielnego kontrexposé, którego echa nie przebrzmiewają do dziś, przeszedł zdecydowanie na stronę kontrrewolucji. I to jak na polskie warunki - takiej po całości.

Właściwie każdy bowiem punkt dość długiej listy ogólnych pomysłów na polskie państwo, którą przedstawił Kaczyński, sprowadza się do odrzucenia efektów reform dokonywanych od lat 90. poprzez czasy rządu Jerzego Buzka aż po dziś dzień.

By uzdrowić służbę zdrowia, Kaczyński postuluje likwidację NFZ i powrót do finansowania z budżetu - czyli do czasów przedbuzkowych. By naprawić edukację, chce zlikwidować gimnazja i powrócić do dwuetapowego systemu kształcenia, czyli cofnąć nas do czasów poprzedzających Krystynę Łybacką. By usprawnić działanie wymiaru sprawiedliwości, postuluje zaostrzenie kar i przywrócenie znanego z PRL obyczaju konfiskaty mienia przestępców. By ulżyć emerytom, chciałby cofnąć dwie reformy Tuska. By pomóc młodym i rodzinom, sugeruje powrót książeczek mieszkaniowych.

Uderzające jest to, że Kaczyński chce powrotu do rozwiązań będących dziedzictwem PRL

Uderzające jest to, że w prawie każdym obszarze życia społecznego, który objęło kontrexposé, Jarosław Kaczyński chce powrotu do rozwiązań z pierwszych lat wolnej Polski, najczęściej będących dziedzictwem PRL. To prawda - nie każda próbująca z tym dziedzictwem zrywać reforma się dotąd w Polsce udawała. Skutki reformowania edukacji są opłakane, w kwestiach mieszkaniowych obowiązuje wolnorynkowa wolnoamerykanka, o służbie zdrowia można pisać tomy.

Tylko czy jedynym rozwiązaniem tych bolączek w roku 2012 musi być powrót do rozwiązań sprzed dekady czy dwóch?

Jarosław Kaczyński w swym kontrexposé przez cały czas operował na dużym poziomie ogólności - co zresztą nie jest bynajmniej wadą w przypadku przemówienia o charakterze ogólnej wizji.

Właśnie przez to jednak najbardziej wymownym wydźwiękiem całego wystąpienia staje się ta dziwna nostalgia, chęć powrotu do rozwiązań sprzed lat.

Skąd ona właściwie wynika? Z politycznego konserwatyzmu, każącego odwoływać się do doświadczeń poprzednich pokoleń? Z bezradności prezesa PiS i jego ludzi w obliczu wyzwań współczesności? Czy może z tego, że pozostawanie już przez lata w kręgu "podziemia", "ruchu oporu wolnych Polaków" i "mediów drugoobiegowych" musiało w końcu obudzić autentyczną tęsknotę za PRL?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
joris
Jarek Kaczynski zwyczajny narodowy socjalista czyli faszysta.
Dodaj ogłoszenie