Koniec kredytów walutowych: Bankom przestały się opłacać

Joanna Pieńczykowska
W styczniu drastycznie spadła liczba wniosków o kredyty walutowe - wynika ze statystyk firm zajmujących się pośrednictwem kredytowym.

Firma Open Finance podaje, że w styczniu tego roku aż 91 proc. wniosków dotyczyło kredytów złotowych, podczas gdy w grudniu odsetek ten wynosił 81 proc., a III kwartale 2008 r. - zaledwie 20 proc. Podobnie jest u innych pośredników.

Czytaj też: Duże banki wycofują się z kredytów w euro

Tymczasem mimo ostatnich podwyżek marż kredyty w euro wciąż wygrywają atrakcyjnością ze złotowymi. - Średnio rata kredytu w euro jest o 10 proc. niższa niż kredytu w złotych o tej samej wysokości - mówi Paweł Majtkowski, analityk firmy Expander. W przypadku kredytu w euro o równowartości 200 tys. zł na mieszkanie warte 250 tys. zł, rozłożonego na 30 lat rata wyniesie w przypadku czterech najbardziej korzystnych aktualnych bankowych ofert od 912,6 zł do 1136 zł - wynika z zestawienia porównywarki kredytowej Comperia.pl. Natomiast rata kredytu w złotych - w przypadku czterech najbardziej atrakcyjnych ofert wg Comperii wynosi od 1228 zł do 1301 zł.

Czytaj też: Czy liczba kredytów hipotecznych w 2012 roku spadnie?

Kredyty hipoteczne w szwajcarskiej walucie pozostały jedynie w ofercie banku Nordea

Spadek zainteresowania kredytami walutowymi to w głównej mierze efekt drastycznego ograniczenia ich dostępności przez banki. - Banki mocno wyśrubowały wymagania wobec klientów i mocno ograniczyło dostępność takich pożyczek. Wielu klientów chciałoby uzyskać kredyt w euro, ale nie składa nawet wniosku, bo dowiaduje się, że nie ma zdolności, by zaciągnąć kredyt w wymarzonej wysokości - mówi Paweł Majtkowski.

Gwoździem do trumny walutowych kredytów okazała się nowelizacja rekomendacji S, wydana przez Komisję Nadzoru Finansowego. - Zgodnie z regulacjami bank może udzielić kredytu walutowego, pod warunkiem że rata pożyczki nie przekroczy 42 proc. dochodów kredytobiorcy, i to przy kalkulowaniu spłaty kredytu najwyżej na 25 lat - mówi Halina Kochalska, ekspert firmy Open Finance.
- Prawda jest też taka, że bankom coraz bardziej we znaki zaczęły się dawać koszty pozyskania walut. A także wyższa waga ryzyka, jaką muszą liczyć w relacji do kapitałów, udzielając kredytów walutowych - podkreśla Kochalska.

Czytaj też: Jak uniknąć pułapki kredytowej. Masz kłopoty? Nie panikuj

Najtrudniej o kredyt we frankach. Finansowanie nieruchomości w szwajcarskiej walucie pozostało jedynie w Nordei, i to dla osób zarabiających minimum 15 tys. zł netto.

Maleje też oferta w euro. Dostępna jest już tylko w 10 instytucjach. W dodatku w styczniu banki gwałtownie podniosły marże: średnio z 2,08 proc. aż do 3,25 proc. W efekcie średnie oprocentowanie kredytu w euro przekracza już poziom 4,7 proc. - wynika z wyliczeń ekspertów firmy Expander. Wyśrubowano wymagania. - Nordea, Polbank, Alior, DB PBC czekają na klientów z co najmniej 10 tys. zł miesięcznych dochodów - mówi Kochalska.

Ograniczenie dostępu do kredytów walutowych KNF tłumaczy m.in. koniecznością ochrony klientów przed efektami wahań kursów walutowych. Gwałtowne osłabienie złotego w 2008 r. sprawiło, że mocno wzrosła łączna wartość zadłużenia Polaków, wielu ma zobowiązania przekraczające wartość mieszkań.

Tylko że wiele osób zainteresowanych zaciągnięciem kredytu w euro czy we franku uważa, że reakcja nadzoru jest zbyt późna. Ograniczenia należało wprowadzić wtedy, gdy prawie 80 proc. wszystkich kredytów udzielanych było w walutach obcych, a frank kosztował 2 zł.

Czytaj też: Koniec ery kredytów hipotecznych w CHF

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ola
kiedys ten moment musial nadejsc, wazne ze mamy w getin dostepne kredyty w zlotowkach i dzieki temu mozna kupic mieszkanie i wyprowadzic sie od rodzicow
l
liquid
bo to nieuki i pchaja wnioski kredytowe do banków gdzie zarabiaja najwięcej, oczywiście dosprzedając czesto "konieczne" programy inwestycyjne... szkoda gadać.
Masz głowę i rozum to sam zadbaj o swój kredyt, jeżeli zależy Ci na Twoich pieniądzach, które bedziesz oddawał przez wiekszość swojego życia to znajdziesz tydzień wolnego na przebieżke po bankach. No ale to są Wasze pieniądze i czas, za lenistwo też się płaci...
r
rozeta
jedna strona medalu jest taka, ze oplacalosc padla, a kazdy bank to przeciez firma nastawiona na zysk, a druga, to taka, ze zaczely stawiac takie wymogi, ze sie w glowie nie miesci odnosnie zdolnosci i dostepnosci kredytowej, co jest oczywiscie wynikiem tego pierwszego. w kazdym razie zawsze kredyt w walucie w ktorej sie zarabia jest bezpieczniejszy, bo teoretycznie mamy pelna swiadomosc tego, jakie beda nasze raty w dluzszym okresie i ryzyko walutowe nie zje nas tak szybko. mimo tego nawet te w walucie krajowej sa malo kiedy dostepne tak, jak to drzewiej bywalo i bez wizyty u jakiego wiekszego doradcy np typu openfinance raczej ciezko bedzie, zeby sie z jakims bankiem dogadac z przyzwoitym czasie zanim nam ktos wypatrzone lokum gwizdnie sprzed nosa, chociaz ponoc popyt na nieruchmosci tez powoli zaczyna mocno kulec
Dodaj ogłoszenie