Koniec kariery Nikodema Dyzmy

Robert Zieliński
Franciszek Smuda po meczu z Czechami obwieścił, że to jego koniec "pracy" z reprezentacją Polski. Dobrze, że nam powiedział, bo sami byśmy się nie domyślili, a trener na pewno dostałby propozycję przedłużenia kontraktu na kolejne 8 lat.

Przed mistrzostwami napisałem, że Polska podczas Euro 2012 nie wygra żadnego meczu (niewiele brakowało, aby nawet żadnego nie zremisowała), a Robert Lewandowski nie strzeli żadnego gola (i w zasadzie nie strzelił, bo jedynego wypracował mu grecki bramkarz, który jak dzieciak minął się z piłką - w meczu z Czechami "Lewy" miałem problem nie tylko z sytuacjami strzeleckimi, ale nawet z dojściem do piłki). Nie mam jednak satysfakcji z tego, że nie wygraliśmy żadnego meczu, będąc gospodarzami turnieju, w najsłabszej grupie Euro 2012. Jedynie złość, że niewiele zrobiono, by było inaczej.

Nie mam żalu do trenera Smudy. To tak jakbym miał pretensje do osła, że nie wygrał Kentucky Derby w rywalizacji z ogierami pełnej krwi angielskiej. Mam żal do tych, którzy dali się temu facetowi omamić - działaczy, kibiców, mniej do piłkarzy kadry, bo z tego co do mnie docierało oni od początku robili sobie z niego jaja i podśmiewali się z Franza na boku. Ci piłkarze zmienili mu po łomocie 6:0 od Hiszpanii taktykę (wystawił sześciu skrzydłowych na mistrzów świata!), bo trener nie kumał o co chodzi. Oni powoływali mu zawodników (Wasilewski), odwoływali treningi. Trener był marionetką (jego zmiany na Euro już przeszły do legendy) i liczył, że całą karierę trenerską da się przejechać na farcie. W sobotę się nie dało. Wiekszość osób, "napompowanych" na sukces z Czechami, nie chciała widzieć, że z Grecją graliśmy kompromitująco i podbudował ich remis z Rosją, która w drugiej połowie grała na poziomie Andory.

To nie Artur Boruc nadał Franciszkowi Smudzie pseudonim Nikodem Dyzma. On go tylko wypromował. Pierwszy raz określenie Dyzma, skierowane pod adresem Franza, usłyszałem bodaj w 1999 roku od Marka Lubawińskiego, obecnie szefa sportu w Polska The Times - Głos Wielkopolski. Amica grała we Wronkach z Legią i "Lubawina" prowokacyjnie pytał dziennikarzy, jak ta Legia chce wygrać z Amiką, mając Dyzmę na ławce trenerskiej. Minęło 13 lat, a nic się nie zmieniło, jak ta Polska chce awansować do ćwierćfinału Euro 2012 mając Nikodema na ławce. Porównajcie sobie przez chwilę Smudę z takim Joachimem Loewem, albo Mortenem Olsenem. Nawet trudno śmiać się przez łzy. Po meczu z Czechami Franz, zapytany co było powodem porażki, odparł, że powodem porażki była… porażka. Facet nie wie co mówi i co jest pytany, abstrahując od tego, że trudno mu sklecić poprawne zdanie i ciągle tylko chrząka, robi dziwne miny i wydaje się z siebie jakieś cudaczne zdania.

W zasadzie możnaby rzec, że jaki kraj, jaka polska piłka, jaki prezes PZPN, taki selekcjoner i jego kadra, ale to byłoby uproszczenie. Bałem się tylko jednego, że w wyniku splotu okoliczności, słynnego farta Smudy, przypadkiem wejdziemy do ćwierćfinału, co przykryje prawdziwe oblicze polskiego futbolu i da przepustkę Lacie i Smudzie na kolejne kilka lat rządzenia i wysysania wielkich pieniędzy z polskich piłki. Na szczęście i szczęście też ma swoje granice. Kolega muzyk, człek spokojny i kulturalny, pod koniec meczu z Czechami przysłał smsa tej treści: "Lato i Smuda wyp… w przykucu!". A godzinę później" "Wiesz przeszło mi. Człowiek nie może uzależniać swego nastroju od grupy zdezelowanych nieudaczników". I tego się trzymajmy.

Gdy ostrzegałem, że Czesi są od nas lepsi, że im wystarcza remis, że ta wiara w awans jest ślepa, że zespół Smudy przez trzy lata nie wygrał żadnego meczu z mocną drużyną, nawet w spotkaniu towarzyskim nie pokonał żadnego finalisty Euro, patrzono na mnie jak na wariata. "Na koniach to ty znasz się świetnie, ale na piłce wcale. Awansujemy bez problemu" - odpowiedział mi kolega i proszę, aby się już więcej nie wypowiadał. Druga połowa meczu z Czechami to była absolutna żenada, nawet z Grekami nie graliśmy tak dramatycznie. To był teatr bezradności. Tak źle reprezentacja Polski nie grała chyba nigdy w historii. Facet musi wygrać mecz, by awansować, a wystawia trzech defensywnych pomocników, jak z Rosją, gdy miał się bronić. Kompletnie irracjonalne. Nawet moja babcia widziała, że Rafał Murawski w tych mistrzostwach potyka się o własne nogi i nie nadaje się do gry. Nie widział tego tylko Smuda i czekał ze zdjęciem Murawskiego aż do momentu, gdy ten podał piłkę Czechom, poszła kontra i straciliśmy gola, a koniec akcji jego ulubieniec z Lecha usiadł na czterech literach. No brawo Jasiu. Poprzedni trenerzy w XXI wieku też nie wychodzili z grupy, ale potrafili wygrać choć po jednym meczu. Smuda żadnego, choć miał najsłabszą grupę w mistrzostwach.
Lato i Smuda to są ludzie, którzy niewiele umieją i zdają sobie z tego sprawę. Działają na zasadzie zaczepić się w dobrze płatnym miejscu, wyssać jak najwięcej i jakoś to będzie. Smuda przez 30 miesięcy pracy w PZPN zarabiał miesięcznie 120 tysięcy złotych. Plus premie, wpływy z reklamy - w sumie zarobił około 5 mln zł! Za nic, za to, że nie wygrał żadnego meczu przez trzy lata z dobrym rywalem. Najbardziej zmarnowane pieniadze w naszym futbolu. W kraju, gdzie pielęgniarki, czy nauczycielki zarabiają po 1500 zł za ciężką harówę, niedouczonemu trenerowi bez matury (minister Łybacka warunkowo dopuściła go do egzaminu) płaci się 5 mln zł za nic. To nie absurd, to coś więcej. I do tego nie chce oddać premii 100 tysięcy złotych, która dostał dzięki temu, że Zagłębie Lubin, które prowadził, kupiło mecz. Prawie wszyscy piłkarze z Lubina kupowali mecz, wiedzieli o przekręcie, dostali wyroki i zwrócili pieniadze. Tylko Smuda - który chwalił się, że zawsze wie wszystko co się dzieje w drużynie - nie kupował, nie wiedział, nie oddał. Włosi, gdy wyszła na jaw korupcja, wyrzucili piłkarza z kadry tuż przed Euro. Smuda, która deklarował wcześniej, że korupcję będzie wypalał żelazem, trzymał Piszczka w drużynie. Może bał się, że młody za dużo sobie przypomni? Mówił też, że żadnych Rogerów nie będzie, później zrobił z kadry wieżę Babel. Jedni rezerwowi w klubach nie mogli u niego grać, inni mogli. Całkowity brak konsekwencji i zasad.

Porównania do Dyzmy to nie jest przypadek i złośliwość. Skąd wziął się w wielkim futbolu Smuda? Najpierw w Stanach czyścił kominy na statkach, gdy z Deyną stracili cały majątek, oszukani przez biznesmena-hochsztaplera. Później w Niemczech prowadził jakieś amatorskie zespoły w siódmych ligach. I nagle znalazł zaproszenie na rządowy raut, jak Dyzma. To znaczy zadzwonił jego znajomy z Niemiec Andrzej Grajewski, który nie miał pomysłu kogo zrobić trenerem Widzewa. Powiedział, że jak Franz do rana dojedzie do Łodzi, to będzie trenerem. Smuda wsiadł w samochód i tak wskoczył do karuzeli, która wyniosła go aż na Euro 2012. Miała megafarta, trafiał w najlepszym momencie we właściwe miejsce. W Widzewie i Wiśle miał najlepsze składy w Polsce, samych reprezentantów, samograje - nie dało się nie zdobyć mistrzostwa Polski, każdy trener by zdobył. Do tego w tamtych latach mocarzom sędziowie nie przeszkadzali. Efekty mamy dziś we Wrocławiu. Maciej Szczęsny wprost mówi, że w meczu u tytuł Legia - Widzew (1:2) jego kilku kolegów z Legii grało dla Widzewa. Do tego Franz starał się przypodobać dziennikarzom i dobrze z nimi żyć, bo wiedział, że to duży kapitał.

Gdy Smuda musiał coś budować sam, to zwykle była klapa. Jak w Legii, gdy za najwieksze pieniądze w historii klubu ściągnał od Grajewskiego piłkarzy-inwalidów. Citkę po operacji Achillesa, Siadaczkę z cukrzycą, Wojtalę z problemami z kolanem i Łapińskiego, który przez 2 lata zagrał pół meczu. W Warszawie żartowano, że Deawoo upadło po takich dealach. Smuda przegrał w Legii wszystko i go pogoniono. W Lechu - choć miał polski dream team, z Lewandowskim, Arboledą, Murawskim, Peszką, Stiliciem, Kriwcem, Rudnevsem - przez trzy lata nie potrafił zdobyć mistrzostwa Polski. Jacek Zieliński po dymisji Franza zdobył z Lechem tytuł już w pierwszym sezonie. Nie tylko na temat słownictwa Franza i konstruowania zdań, ale także na temat taktyki Smudy, treningów, zimowych przygotowań, od lat krażą szydercze dowcipy i anegdoty wśród piłkarzy. Jakim więc cudem został wybrany selekcjonerem. Lato twierdzi, że to nie on, że lud tak chciał. Może więc niech nam już lud więcej nie wybiera selekcjonera. Bo w spadku zostawił nam piłkarskiego kaca i "farbowane lisy", a mogliśmy mieć po Euro już ogranych młodych zdolnych - Wolskiego, Grosickiego i innych.

Czy to już koniec wielkiej kariery szczęściarza Franciszka? Raczej tak, choć wróble ćwierkają, że ma już przygotowaną posadę w Wiśle Kraków, bo… matka Bogusława Cupiała bardzo Franza lubi, a właściciel klubu lubi z Frankiem pogadać. Co na to Michał Probierz?

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
adam
mam nadzieje że trener waldemar fornalik i zbigniew boniek zaczną uzdrawiać polski futbol... smuda po 1roku powinien wylecieć, razem z tym głupolem lato. dobrze że artur wraca. pozdrawiam wszystkich kibiców
R
Robert
to się nie miało prawa udać nie może być tak że trener jest największym debilem w całej szatni
a
a
Smuda ty glupi cepie, jest na pe,wno lepszym trenerem niz ty dziennikarzem co glupio ujada zeby zarobic na wierszowke,
Dziennikarze cepy i ujadacze to polskie przeklenstwo.
M
MACIEJ
Niestety Smuda nastawil druzyne WYBITNIE defensywnie a tak nie da sie wygrac zadnego meczu.
p
plordie
cytaty: 1) "pieniędzy z polskich piłki" powinno być "z polskiej piłki"

2) "Smuda, która deklarował" - no zdecydujmy się... Albo "który" albo... "deklarowała" (jeżeli chodzi tu o takie złośliwe porównanie do kobiety)

3) "Lewy" miałem problem" - powinno być "Lewy miał problem"
(no chyba że to Pan rzeczywiście miał jakiś lewy problem... ale po co o tym pisać w artykule?
k
kuba
Wg Pańskiego rozumowania jeśli ktoś ma cukrzycę to jest inwalidą? Może się pan trochę zastanowi co Pan pisze! Od 25 lat jestem cukrzykiem (i to typu 1 - jeśli to Panu w ogóle coś mówi) i nikt mi nigdy grupy inwalidzkiej nie przyznał.
Zdrowia życzę
J
JA
A tak ładnie autor chciał zakończyć swoje wywody. Tak ładnie wszystko pasowało. Tak ładnie powtarzane były tezy z innych tekstów z innych gazet.
Taki przenikliwy był autor. Taki przewidujący porażki, realnie oceniający. Tak na chłodno...
To jeżeli tak już miało byuć to warto czasem zastanowić się co się pisze i sprawdzić fakty. Rudnev, Krivets w Lechu pojawili sie po odejściu Lewandowskiego, a więc i Smudy.
S
Sokrates
PO prostu trafna analiza.
C
Czytelnick
Patrz niżej: "albo naginać fakty do swojej jakże celnej wizji"
M
Marta
" ...z Lewandowskim, Arboledą, Murawskim, Peszką, Stiliciem, Kriwcem, Rudnevsem"

Nigdy w Lechu jednocześnie Lewandowskiego i Rudnevsa nie było, więc mija się Pan z prawdą
C
Czytelnick
Krytykant zawsze znajdzie powód do krytyki i zawsze potrafi odwrócić kota ogonem.

Przykład 1: Lewandowski w zasadzie nie strzelił gola, bo jedynego wypracował mu grecki bramkarz, który jak dzieciak minął się z piłką.
Przykład 2: Przed mistrzostwami napisałem, że Polska podczas Euro 2012 nie wygra żadnego meczu (niewiele brakowało, aby nawet żadnego nie zremisowała).

Nie wierze, że dziennikarz może zaprzeczać faktom, po to, aby uwiarygodnić swoją krytyczną tezę (przykład 1), albo naginać fakty do swojej jakże celnej wizji wyrażonej na długo przed turniejem (przykład 2). Każdy kibic w tym kraju widział (i biorę tu na świadków jakieś 15,5 mln osób), że Lewandowski strzelił gola (owszem, może i po błędzie bramkarza, ale ile bramek nie pada po tymże?), i tylko jeden autor widział co innego i będzie jednak uparcie wmawiał wszystkim, że było zupełnie inaczej. Proszę się nie krępować, proszę napisać, że gola samobójczego strzelili Grecy. Przecież to i tak niewielka różnica...

I przykład 3: Gdy ostrzegałem, że Czesi są od nas lepsi, że im wystarcza remis, że ta wiara w awans jest ślepa, że zespół Smudy przez trzy lata nie wygrał żadnego meczu z mocną drużyną, nawet w spotkaniu towarzyskim nie pokonał żadnego finalisty Euro, patrzono na mnie jak na wariata.

A jednak nie jest Pan wariatem, a my wszyscy tak. Jest satysfakcja, prawda?? ;)
M
Można by
możnaby? Można by zajrzeć do słownika...
D
Dr Wal
Czytacze tego wywazonego hasla "Smuda" w podrecznej wersji "Who is who" zamiast odniesc sie do sedna tekstu i tam gdzie Autor sie pomylil/przesadzil - skorygowac, po swojsku wala cepem po Autorze. Niezbyt dobrze to swiadczy o blisko 40-milionowej nacji, jesli trenerem jej pilkarskiej reprezentacji jest osobnik, ktory ani be ani me nie moze sklecic na typowych dla tego szczebla dzialanosci konferencjach prasowych. Latwiej byloby zignorowac ten niedostatek gdyby jego druzyna gromila wszystkich na prawo i lewo. A pod jego wodza wygrywaja tylko z Andora, moze z San Marino czy Watykanem, jesli by tamci mieli komplet graczy... Niemcy, Czesi maja trenerow ktorzy nie tylko potrafia brylowac na konferencjach prasowych, ale ich druzyny potrafia skladnie grac i odnosic pozadane sukcesy. Chyba cos jest nie dobrze z polskim sportem jesli pan Kapler za fuszerke przy budowie Stadionu Narodowego dostaje setki tysiecy PLN PREMII (poza krociowa pensja) za to ze jest panem Kaplerem, pan Smuda skasowal pare milionow PLN za przygotowanie druzyny zajmujacej ostatnie miejsce w najslabszej grupie eliminacyjnej tylko za to ze jest panem Smuda itp itd . To prawda, ze pilka jest okragla i nie zawsze sie wygrywa. I przegrana w sporcie nie jest dramatem. Ale wybor osobnikow na kierownicze stanowiska winien byc chocby luzno zwiazany z ich niekwestionowanymi kwalifikacjami a ich krociowe wynagrodzenia winny byc w jakiejs relacji do ich rzeczywistych osiagniec. I o tym traktuje artykul pana Zielinskiego.
Z
Ziggy
Zieliński to Nikodem Dyzma prasy sportowej. Zero fachowości, "za to" brutalny język. To samo, co u bohatera powieści Dołęgi-Mostowicza. Chamstwo i pomówienia zamiast kultury języka i rzeczowości. A niektórzy gotowi są go, niczym prawdziwego Dyzmę, wciągać na piedestał. Na zdrowie
Pozostaje mieć nadzieję, że teraz będzie konsekwentny i, jak napisał, przestanie wypisywać swoje prostackie teksty.
G
Gość
A było już tak blisko wspaniałej wygranej. Wystarczyłoby aby zawodnik czeski nie pomylił bramki i strzelił do drugiej, to Polska miałaby I miejsce w grupie. I wtedy cały świat uznał by prostaka Smudę za geniusza a Brazylia zapłaciłaby mu 500.000 Euro za każdy miesiąc jego pracy z ich kadrą.
Dodaj ogłoszenie