Kończy się właśnie bardzo trudny rok

Jan Mazurek
Jan Mazurek
Jan Mazurek Fot. Polskapresse
To był wyjątkowo trudny rok dla Europy. Widzieliśmy, jak pękają fundamenty unii walutowej. Gigantyczne zadłużenie Grecji, analogiczne problemy fiskalne Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Belgii - to tematy, które towarzyszyły nam przez ostatnie 12 miesięcy. Nie są wolne od zagrożeń też Francja oraz Niemcy.

Upływający rok pokazał ogromne rozbieżności wewnątrz Eurolandu. Zamiast solidarnego współdziałania ujawniały się egoistyczne postawy poszczególnych krajów. To pokazuje, jak bardzo zróżnicowana jest Europa i jak trudno tworzyć na takich fundamentach jedną i stabilną walutę. Liczne spotkania na szczycie nie przyniosły zdecydowanych rozstrzygnięć. Uzgodnione działania nie usuwają źródeł zła. Trudno się więc spodziewać, aby przyszły rok mógł się stać przełomowy - Europie zagraża stagnacja. W III kwartale 2011 roku PKB Eurolandu wzrósł o 1,4 proc. Wobec tego w grudniu Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe, co powinno wspomóc pełzającą gospodarkę.

Czytaj także: Grecy i inwestorzy kluczą jak we mgle

Nie mają powodów do zadowolenia inwestorzy giełdowi, większość indeksów straciła na wartości w tym roku. Na plusie są natomiast inwestujący w złoto, którego kurs zbliżył się we wrześniu do 2 tys. dol. za uncję. Dużą zmiennością cechowały się notowania ropy naftowej, głównie za sprawą rewolucji, jakie przetaczały się przez kraje arabskie.

Mijający rok był okresem wytężonej pracy agencji ratingowych, które wreszcie dostrzegły symptomy zła. "Dostało się" nie tylko kilku krajom strefy euro, rating obniżono też USA. Początkowo takie działania miały wpływ na rynki finansowe, później już nie robiły one większego wrażenia na inwestorach.

Kłopoty strefy euro miały negatywny wpływ na postrzeganie naszej waluty. Ku przerażeniu osób zadłużonych w walutach mocno na wartości tracił złoty. Dostało się także kierowcom, bowiem za ropę naftową rafinerie płacą w dolarach.

Czytaj także: Mazurek: Berlin i Paryż walczą o euro

W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy dwie pomyślne informacje: w listopadzie sprzedaż detaliczna była o 12,6 proc. wyższa niż przed rokiem, a produkcja przemysłowa wzrosła w ciągu roku o 8,7 proc. Była też zła wiadomość - stopa bezrobocia wzrosła do 12,1 proc., a perspektywy rynku pracy na przyszłość wyglądają niedobrze. Sytuacja w strefie euro będzie negatywnie wpływać na naszą gospodarkę.

Wobec tego w planie budżetowym na przyszły rok rząd przyjął założenie wzrostu gospodarczego na poziomie 2,5 proc. I słusznie, bowiem wiele wskazuje, że przyszły rok będzie znacznie trudniejszy niż ten, który właśnie dobiega końca.

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie