Końca świata nie wywołamy - uspokajają nas fizycy

Konrad Godlewski
Nowe urządzenie wykorzystuje tunel wydrążony dla akceleratora LEP (Wielki Zderzacz Elektronów i Protonów) powstałego w latach 80., jest jednak znacznie bardziej od niego zaawansowane
Nowe urządzenie wykorzystuje tunel wydrążony dla akceleratora LEP (Wielki Zderzacz Elektronów i Protonów) powstałego w latach 80., jest jednak znacznie bardziej od niego zaawansowane CERN
Największy na świecie eksperyment z dziedziny fizyki nie zagraża naszej planecie - zapewniają eksperci Europejskiego Ośrodka Badań Jądrowych (CERN).

Zdaniem krytyków bowiem najnowsza zabawka europejskich uczonych może doprowadzić do zniszczenia całego globu.

Dwie osoby złożyły nawet pozew w tej sprawie do amerykańskiego sądu. Wygląda jednak na to, że fizyków - także z Polski - nic nie powstrzyma. Już w lipcu przystąpią do testów, a pierwsze eksperymenty wykonają zaraz po wakacjach.

Przyczyną całego zamieszczania jest tzw. Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) - najbardziej zaawansowany projekt w dziedzinie badań cząstek elementarnych. Niezwykle skomplikowane urządzenie naukowcy zbudowali w latach 1995-2007 kosztem 10 mld dol. Położone jest w tunelu o długości 27 km, biegnącym 100 metrów pod ziemią między Francją i Szwajcarią.

Sercem Zderzacza jest akcelerator, czyli urządzenie, które pozwala rozpędzać cząstki elementarne do prędkości bliskiej prędkości światła. Cząstki są następnie naprowadzane na siebie i zderzane w komorze opatulonej rozmaitymi detektorami. W chwili uderzenia materia rozpada się na podstawowe "cegiełki", a fizycy mogą wnioskować, z czego naprawdę zbudowany jest cały wszechświat.

Chociaż już starożytni Grecy podejrzewali, że materia składa się z atomów, dopiero całkiem niedawno odkryto składające się na nie elektrony (w 1897 roku), protony (w 1919 roku) i neutrony (w 1932 roku).

Dzięki akceleratorom, które zaczęto konstruować przed II wojną światową, wiadomo, że te trzy rodzaje cząstek same zbudowane są z jeszcze mniejszych cząstek - kwarków oraz gluonów.

Rozbijając materię na kawałki, naukowcy doliczyli się sześciu rodzajów kwarków, a także kilkuset innych rodzajów cząstek elementarnych. Mianem hadronów określa się cząstki złożone z kwarków. Są wśród nich zarówno protony i neutrony, jak i tzw. mezony.

Wraz z rozwojem badań nad cząstkami elementarnymi rosły rozmiary akceleratorów, energia zderzeń oraz precyzja aparatury pomiarowej. Wielki Zderzacz Hadronów - największa maszyna zbudowana przez człowieka - jest ukoronowaniem tego procesu.

Nowe urządzenie wykorzystuje tunel wydrążony dla akceleratora LEP (Wielki Zderzacz Elektronów i Protonów) powstałego w latach 80., jest jednak znacznie bardziej od niego zaawansowane.

Cząstka, którą zamierzają upolować fizycy przy pomocy Zderzacza, jest bowiem wyjątkowa. To tzw. bozon Higgsa, który został opisany teoretycznie w 1964 roku przez szkockiego fizyka Petera Higgsa. Według naukowca takie cząstki miały istnieć 10 sekund po Wielkim Wybuchu. Fizycy uważają, że to one są odpowiedzialne za nadawanie masy wszystkim cząstkom elementarnym.

Bozony Higgsa miały sprawić, że część energii w Wielkim Wybuchu zamieniła się w materię, z której następnie uformowały się galaktyki, a w nich gwiazdy i planety, a więc także Ziemia. Nic dziwnego, że fizycy nazywają takie bozony "boskimi cząstkami".

Krytycy ostrzegają jednak, że poszukiwania fizyków mogą być niebezpieczne, bo grożą nawet zagładą całej Ziemi. Obawiają się , że eksperymenty w Wielkim Zderzaczu Hadronów mogą doprowadzić do powstania mikroskopijnej czarnej dziury, która będzie w stanie pochłonąć niemal całą materię i energię znajdującą się w jej pobliżu.

Astronomowie od dawna znają i obserwują czarne dziury. Obiekty te cieszą się bardzo złą sławą, także w fantastyce naukowej, bo mogą dosłownie połykać całe planety i gwiazdy.

W marcu dwóch mieszkańców Hawajów tak przeraziło się planami CERN, że złożyło pozew w amerykańskim sądzie. Ten jednak wyznaczył termin rozprawy dopiero na przyszły rok.
Pierwsze zderzenia w LHC mają się tymczasem odbyć już we wrześniu. Fizycy poważnie potraktowali więc ostrzeżenia. Oceną ryzyka zajęła się specjalna komisja, która właśnie ogłosiła swój raport.
- Nie istnieją żadne podstawy do obaw - orzekli eksperci CERN.

Ich zdaniem, jeśli nawet w LHC powstaną mikroskopijne czarne dziury, to nie niosą one żadnego zagrożenia dla naszej planety. Po pierwsze będą zbyt małe, by wyrządzić jakiekolwiek szkody nawet w najbliższym otoczeniu, a po drugie będą istnieć nie dłużej niż przez ułamek sekundy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie