Kolenda-Zaleska o Szymborskiej: Nie uzewnętrzniała swoich uczuć, nie chciała pokazać ludziom co ją gnębi

Redakcja
ANDRZEJ BANAS / POLSKAPRESSE/JULIA SHEVELOFF/POLSKAPRESSE
Z Katarzyną Kolendą-Zaleską, dziennikarką TVN, o tym jak wspomina Wisławę Szymborską rozmawia Marek Bartosik.

Kiedy ostatnio rozmawiałaś z Wisławą Szymborską?
W listopadzie zeszłego roku zapraszała mnie na kolację i loteryjkę, ale ja - przyciśnięta obowiązkami, jakie wynikały z powyborczego nagromadzenia wydarzeń - nie mogłam przyjechać do Krakowa. Teraz bardzo żałuję tej ostatniej kolacji. Tak więc na kawce, papierosku i koniaczku byłam u niej w końcu października.

Czułaś w niej jakiś lęk, niepokój, zmianę?
Absolutnie nie. Ona nigdy nie uzewnętrzniała takich uczuć.

A gdy się poznawałyście przed laty, to bałaś się jej, czułaś respekt?
Byłam przerażona... Na pierwsze wspólne śniadanie we włoskim Palermo schodziłam w kompletnym dygocie. Michał Rusinek, jej sekretarz, wysypał mój stan przed panią Wisławą. Ona też z niego żartowała. Właściwie nie wiem, dlaczego byłam taka zdenerwowana. Może jej kruchość, delikatność, a z drugiej strony niedostępność powodowały, że miałam poczucie, iż obcuję z kimś innym niż ludzie, z jakimi dotąd miałam kontakt, i to mnie przerażało? W swojej pracy miałam do czynienia głównie z ludźmi, którzy się pchali przed kamery, a nie odpychali je od siebie, jak pani Wisława. Bardzo szybko jednak przełamałam ten strach i ona mi w tym pomogła.

A kiedy poczułaś, że się trochę zaprzyjaźniłyście?
To musiało być wtedy, gdy podczas któregoś z wyjazdów powiedziała do Rusinka: "Panie Michale, pan może już sobie iść. My teraz mamy czas dla siebie". Po tych słowach poczułam, że jesteśmy na innym etapie zażyłości.

Jaką okazała się towarzyszką podróży, jak znosiła jej uciążliwości?
Staraliśmy się tak planować te podróże, by kolejne dni wyprawy miały stały rytm. Rano śniadanie i kawka, potem jakieś zajęcia, dalej obowiązkowo jej ulubiona pasta, znowu jakieś zajęcia, wreszcie obiad. Potem pani Wisława miała czas dla siebie, bo nie musiała być ciągle z ludźmi. Wręcz przeciwnie - potrzebowała paru godzin samotności. Wieczorami znowu wspólnie jedliśmy kolację, rozmawialiśmy. Była osobą bezkonfliktową. Jedyne, co ją czasem irytowało, to nagromadzenie wokół ludzi, którzy napierali na nią, wchodzili w jej osobistą przestrzeń. Tak było np. w Irlandii, kiedy tamtejsi Polacy ją poznawali, prosili o autografy. Dużo lepiej czuła się na plaży w Hadze, gdzie nikt jej nie poznawał.

Które z prostych przyjemności życia ceniła najbardziej?
Chyba kawę z papierosem. Uważała, że te dwie używki sprawiają, iż życie ma smak.

Nie rzucała papierosków?
O ile wiem, to nigdy. Wręcz przeciwnie. Zawsze mówiła, że wielkie dzieła literackie powstawały w dymie papierosowym i bez niego Tomasz Mann nie napisałby "Czarodziejskiej góry".

CZYTAJ TEŻ:
* Michał Rusinek: Szymborska umarła najlepiej jak mogła
* Zdrojewski: Wisława Szymborska łączyła w sobie skrajności
* Sikorski o śmierci Szymborskiej: To niepowetowana strata
* Chwin o Szymborskiej: Zgasło wielkie światło polskiej poezji
* Pyszne frazy Wisławy Szymborskiej

Polityka ją bardzo interesowała. Czego poetka w niej szukała?
Uważała, o ile mogłam to wyczytać z jej zachowania, że polityka każdego z nas dotyka. Śledziła więc ją, angażowała się czasem. Poparła Bronisława Komorowskiego, kiedy kandydował na prezydenta, spotkała się z nim w Krakowie. Była też ciekawa, jak wygląda polityka od środka. Pytała mnie o to, bo widziała w polityce namiętności. Starała się je zrozumieć, bo dla niej świat, w którym trzeba walczyć, błyszczeć, był kompletnie obcy.

Jak przyjmowała przypominanie jej wierszy, które napisała w okresie stalinizmu?

Żałowała, że je napisała. Ale tłumaczyła, że tak wtedy myślała, czuła, bo żyła w takich czasach. Cała Polska wychodziła z powojennej traumy, potrzebowała nadziei i wiary w przyszłość. Mówiła też, że wtedy zabrakło wokół niej autorytetów, które by jej pomogły zrozumieć świat tamtych czasów - i to, co w Polsce rzeczywiście się wówczas działo. Na współczesne krytyki tamtych wierszy nie zwracała uwagi. I nie był to temat w gronie jej przyjaciół. Te wiersze są raczej problemem dla ludzi, który mają jakąś skazę na tle rozliczeń.

Zawsze była pogodna, uśmiechnięta. A dostrzegałaś w niej czasem poczucie osamotnienia?
To jedno z tych uczuć, których nigdy nie uzewnętrzniała. Chociaż... Pamiętam taki moment, kiedy czytała publicznie swój wiersz "Miłość od pierwszego wejrzenia". Zauważyłam, że się bardzo wzruszyła. Odchyliła głowę, bo chyba nie chciała, by ludzie zauważyli to jej wzruszenie. Ona nigdy nie uzewnętrzniała swoich uczuć, nie chciała pokazać ludziom co ją gnębi, dotyka, że coś przeżywa. Nikt też nie wchodził z butami w ten jej intymny świat.

W jej poezji widać niesamowitą spostrzegawczość. Dostrzegała detale, umiała odczytać ich zaskakujące znaczenia. Czy w czasie waszych wspólnych podróży tę spostrzegawczość też wykazywała?
To właśnie było niesamowite... Szliśmy ulicą w Bolonii i ona nagle zauważała na malutkim sklepiku maciupeńki napisik: "pupa straci". To ją strasznie rozbawiło.

Pływaliśmy kiedyś po Amsterdamie łódką. Normalnie człowiek podziwia te niderlandzkie budyneczki i to go zajmuje. Ona natychmiast dostrzegała za firankami okna w jednej z kamienic jakąś historię o przekupce, która wyszła nieszczęśliwie za mąż. Pani Wisława tkała tę opowieść przez całe kwadranse.

CZYTAJ TEŻ:
* Michał Rusinek: Szymborska umarła najlepiej jak mogła
* Zdrojewski: Wisława Szymborska łączyła w sobie skrajności
* Sikorski o śmierci Szymborskiej: To niepowetowana strata
* Chwin o Szymborskiej: Zgasło wielkie światło polskiej poezji
* Pyszne frazy Wisławy Szymborskiej

Szukała podczas podróży takich rzeczy, które mogą ją zainspirować do dalszych opowieści. Gdy szliśmy do muzeum, to nie oglądała wszystkich obrazów, ale tylko dwa, trzy, bo więcej człowiek nie jest w stanie zapamiętać, przeżyć. Czasem podobał się jej kieliszek, szkło, zabawna figurka, ładna biżuteria. Bardzo zwracała uwagę na te rzeczy.

Podczas kręcenia filmu "Czasami życie bywa znośne" spędziłyście ze sobą dużo czasu we Włoszech, Holandii i Irlandii. Jak kontakt z nią zmienił ciebie?
Pod jej wpływem nauczyłam się zupełnie inaczej postrzegać świat. Zaczęłam zwracać uwagę na detale, które dotąd mi zwykle umykały. Inaczej teraz zwiedzam, inaczej piję kawę. To już nie jest szybka kawka, ale celebrowana chwila, który pozwala się zatrzymać. Pani Wisława pokazała mi, że nie wszystko jest na sprzedaż, że swoją prywatność należy chronić i nie rozpraszać się. Nauczyła mnie też tego, że nie wolno wypowiadać się na każdy temat. Bo jeśli się na czymś nie znam, nie mam tego przemyślanego, to mogę nagadać bzdur. Nauczyłam się też, że każda opowieść powinna do czegoś zmierzać, nie może być rozlazła, musi kończyć się jakąś puentą. Nie mam wątpliwości: poznanie Wisławy Szymborskiej było całkowitym przełomem w moim życiu.

Które ze wspomnień o niej zatrzymasz na przyszłość jako najbardziej dodające otuchy w życiu?
Po niezwykle wyczerpującym wieczorze poetyckim w Bolonii, na który przyszło ponad tysiąc osób i niemal każda chciała zdobyć jej autograf, usiedliśmy wreszcie do kolacji. Pani Wisława była ogromnie zmęczona, ale nagle, w gronie najbliższych sobie przyjaciół, odżyła.
Przyjaźń znaczyła dla niej bardzo dużo i nauczyła mnie, że o każdą przyjaźń trzeba dbać, a obecność przyjaciół daje człowiekowi wielką siłę.

CZYTAJ TEŻ:
* Michał Rusinek: Szymborska umarła najlepiej jak mogła
* Zdrojewski: Wisława Szymborska łączyła w sobie skrajności
* Sikorski o śmierci Szymborskiej: To niepowetowana strata
* Chwin o Szymborskiej: Zgasło wielkie światło polskiej poezji
* Pyszne frazy Wisławy Szymborskiej

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Bardzo ciekawa rozmowa. Polecam też: judytapapp.com/zaleska.php
A
AMANDA
Po skandalicznym programie K.Z. z Panem KRZYSZTOFEM RUTKOWSKIM pani K. Z. POWINNA ZAKOŃCZYĆ WSPÓŁPRACĘ Z TVN.
P
Paul
Hemingway pisal od 8-ej rano do poludnia, ale przed pisaniem pociagal z rana wodke. Moze jemu to bylo potrzebne a moze nie. Jak czas zleci to ludzie z "uzywkami" popelniaja samobojstwo. To sia stalo w jego (Hemingway)i Szymborskiej przypadku.
Ona nie przewidywala takich zmian w Polsce jakie widziala a nie jeden entuzjazm do socjalizmu przeksztalcil sie w gleboka depresje. Hemingway tez byl w Hispanii i na Kubie. To tragiczne postacie ale ktory z poetow, pisarzy lub mozykow mial latwe zycie? Nawet Victor Hugo byl zeslany na wyspe przez Napoleona III.
a
amore
z tą całą Szymborską.To jakaś bohaterka narodowa?Pisała, jak pisała,mnie jej twórczość się nie podoba.Ale każdy ma swój gust.Starsza pani, to i jej się umarło.Wazelina Kolenda tak bardzo się jara tym programem,że właśnie dlatego go nie obejrzę.
A
Alik
Niedługo GW będzie kanonizowac Szymborską na świętą niepojętą, No co Katole?- mają swoich świętych to my nie mozemy; świeccy europejczycy postępowi z pod znaku GW, TVN-u. Mają Katole swój dobroczynny Caritas, my mamy Jurka Owsiaka, mają Ojca Rydzyka i rozmowy niedokończone my mamy G. Miecugowa i Szkło Kontaktowe. Ps. prof. Gieremek już wyniesiony na ołtarze celebre A. Michnik odprawił w ścisłym gronie.
T
Tomasz
Po wczorajszym programie w TVN24 z udzialem m.in. K.Rutkowskiego ,prowadzonym przez pania K.Z. i zaprezentowanym w nim braku profesjonalizmu i kultury mam duze watpliwosci , czy jej program o Szymborskiej jest godzien obejrzenia.
K
Komenda Zalana
Prof. Leszek Kołakowski w prosty sposób wyjaśnił swój chwilowy mezalians z systemem komunistycznym, cechowała go odwaga mówienia prawdy, jest dla mnie więc autorytetem, ale nie Szymborska byle "pejs" coś naskrobie i już mu Nobla, bają choc wielu zacnych "Pejsów" na Nobla zasłużyło, ale Szymborska?
;)
po swoim wystąpieniu w faktach po faktach z panem Rutkowskim udowodniła swoją dziennikarską rzetelność. Szkoda tylko że w dokumencie o Szymborskiej musieli ją dać ;/
y
yes
TVN24 wyemitowala bardzo ciekawy dokument PANI KATARZYNY o naszej WIELKIEJ POETCE.
w
waldi
miala talent wyjatkowy,a gnebi ja jej przeszlosc.Co ta Kolenda i cale TVN24 tak pieja,jakby Gierek umarl,albo Stalin.Pani Szymborska,zdolna byla, po mamie Zydowka.Tak dla informacji.
B
Babilińczyk
Czy są tabletki na bezinteresowną nienawiść?
Są?
To je szybko zażyj
PS. Nic nie znaczysz, niczego w życiu nie dokonałeś, ale judzić umiesz jak prawdziwy ubek.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kolenda-Zaleska o Szymborskiej: Nie uzewnętrzniała swoich uczuć, nie chciała pokazać ludziom co ją gnębi
H
Heniek
Katarzyna Komenda-Ubecka i tyle w temacie
Dodaj ogłoszenie