Kolejny protest lekarzy, nowy szef NFZ? Arłukowicz: Patrzę do przodu

Dorota Kowalska
Protest lekarzy, choć pacjenci nie odczuwają go tak mocno, sprawił, że minister zdrowia znowu został wywołany do tablicy, tym bardziej że minęło już ponad pół roku od dnia, kiedy stanął na czele resortu zdrowia. Jak sam ocenia ten czas? I jak oceniają go polityczni przeciwnicy?

Minęło Euro, wraca polityka. Lekarze znowu dali o sobie znać i ruszyli do protestu. Zgodnie z apelem Izby Lekarskiej mają wypisywać recepty na leki bez żadnej zniżki. - Izba nie będzie jednak miała pretensji, jeśli lekarz odstąpi od tej formy protestu w sytuacji, gdy pacjent jest biedny lub ciężko chory - stwierdził Mieczysław Szatanek, szef Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. - Będziemy protestować aż do skutku. Aż Ministerstwo Zdrowia i NFZ zrozumieją, że skutki swojej nieudolności nie mogą przerzucać na lekarzy - dodał. Chodzi m.in. o kary 200 zł za pomyłkę w wypisaniu recepty, np. literówkę w nazwisku czy zamienione cyfry w PESEL-u.

I wprawdzie, jak donoszą media, protest na razie jest niezauważalny, ale Bartosz Arłukowicz po raz kolejny został wywołany do tablicy, tym bardziej że minęło już ponad pół roku od dnia, kiedy stanął na czele resortu zdrowia. Jak sam ocenia ten czas? - To był czas trudnych decyzji i wytężonej pracy. Zawsze skupiam się na zadaniach i celu, jaki chcę osiągnąć, bardziej niż na ocenach, czy jest łatwiej czy trudniej. Lubię wyzwania, a tych w Ministerstwie Zdrowia nie brakuje, i choć nie są proste, pozwalają krok po kroku zmieniać system. Choć wiele zostało jeszcze do zrobienia, to kilka istotnych zmian udało mi się w ciągu tych kilku miesięcy przeprowadzić - mówi minister Arłukowicz w rozmowie z "Polską".

Ale też problem służby zdrowia, jak zauważają eksperci, jest jednym z najbardziej palących. Arłukowicz urzędowanie zaczął pechowo, przynajmniej dla siebie, bo wprowadzana w życie ustawa o refundacji leków wywołała w służbie zdrowia spore zamieszanie. Lekarze rozpoczęli protest, cierpieli pacjenci, którzy musieli płacić za leki sto procent ich wartości, a politycy ostro krytykowali bałagan w ministerstwie kierowanym przez Arłukowicza.

Zmiana na stanowisku szefa NFZ jest początkiem zmian systemowych - mówi minister Arłukowicz

Już w styczniu ważyły się jego losy. Sejm odrzucił jednak wniosek o wotum nieufności dla Arłukowicza, ale przy Wiejskiej odbywały się bardzo burzliwe debaty na temat zaistniałej w służbie zdrowia sytuacji. Dzisiaj na pytanie, co przez to pół roku udało się zrobić, minister Arłukowicz odpowiada nam tak: - Przede wszystkim wprowadziliśmy ustawę refundacyjną, a w ciągu pierwszych kilku miesięcy wprowadzaliśmy jej nowelizację w niezbędnym i oczekiwanym zakresie. Choć ustawa ta budziła ogromne emocje, to jednak system refundacji stabilizuje się, a my wprowadzamy krok po kroku coraz bardziej korzystne zmiany dla pacjentów. Kilka dni temu podpisałem kolejne, trzecie już obwieszczenie aktualizujące listę leków refundowanych, na którą wprowadziliśmy długo oczekiwane analogi insulin długo działających, a przypomnę, że decyzja o ich refundacji była poprzedzona dziesięcioletnią dyskusją na temat ich skuteczności i bezpieczeństwa. Wprowadzamy na listy także inne leki, których refundacja była oczekiwana przez lekarzy i pacjentów: wprowadziliśmy nowoczesny lek do leczenia jaskry, leki umożliwiające kompleksowe leczenie chorób reumatycznych, a ostatnio lek umożliwiający nowoczesne, skuteczne, a przy tym dogodne dla pacjentek, ale też dla stosujących go lekarzy leczenie osteoporozy, która jest powszechnym problemem szczególnie u kobiet. Przeprowadziliśmy także niezwykle ważną dla systemu nowelizację ustawy o działalności leczniczej. W ustawie tej został wprowadzony dodatkowy mechanizm oddłużania szpitali, a środki finansowe zarezerwowane na ten cel wynoszą ponad miliard złotych.
Ta wyliczanka nie przekonuje jednak opozycji. - O ministrze Arłukowiczu mam takie samo zdanie jak wtedy, kiedy zgłaszałem wotum nieufności dla niego - mówi Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, poseł PiS. - Arłukowicz nie ma pomysłu na służbę zdrowia, jest na etapie uczenia się i wygląda na to, że będzie się uczył długo. Nie ma też silnej pozycji politycznej - argumentuje poseł Piecha. Także Marek Balicki, były szef resortu zdrowia, nie ma najlepszej opinii o ministerialnych początkach Bartosza Arłukowicza. - Pierwszy raz od dwudziestu lat nowy minister zdrowia w nowej kadencji nie ogłosił planu działania, nawet minister Kopacz jakąś wizję służby zdrowia miała - zauważa. I dodaje, że, jego zdaniem, Arłukowicz nie był przygotowany do objęcia tego urzędu i dał się politycznie wykorzystać przez premiera. - A jak się nie wie, czego się chce, trudno to później nadrobić, bo jest się zalewanym bieżącymi sprawami - wyjaśnia poseł Balicki.

W rozmowie z "Polską" minister Arłukowicz szybko wymienia, co zamierza zrobić w ciągu najbliższych miesięcy. - Jedną z najpoważniejszych moich decyzji była zmiana prezesa NFZ i tu mogę zacząć mówić o tym, co pozostało do zrobienia. Zmiana personalna na stanowisku szefa NFZ jest początkiem zmian systemowych, które zapowiadałem. W Polsce należy zmienić sposób myślenia o kontraktowaniu. Widzę konieczność stworzenia mechanizmu, który promuje jakość leczenia, aby poprzez wprowadzanie konkurencji podwyższać jakość usług dla pacjenta. Płatnik powinien promować tych, którzy myślą o leczeniu pacjenta kompleksowo, a nie poprzez pryzmat procedur. Premiowane powinno być sprawowanie skoordynowanej opieki medycznej nad pacjentem. Musimy doprowadzić do zacieśnienia współpracy pomiędzy lekarzem rodzinnym, specjalistą i szpitalem. Powinniśmy kłaść nacisk na efekt przeprowadzonej terapii, a dzisiaj finansujemy sam fakt leczenia - tłumaczy. Dalej podkreśla, że trzeba także doprowadzić do obiektywnej wyceny procedur medycznych, że zależy mu na wzmocnieniu roli samorządów wojewódzkich, bo to one powinny kreować politykę zdrowotną w regionach, mieć większy wpływ na przepływ środków finansowych do świadczeniodawców i wytyczać kierunki w obszarze zdrowia. Priorytetem dla resortu jest także wprowadzenie efektywnego Centralnego Wykazu Ubezpieczonych, który m.in. da placówkom medycznym dostęp do wykazu on-line i umożliwi szybką i skuteczną weryfikację ubezpieczenia pacjenta.

Plany są, ale takich, którzy uważają, że minister Arłukowicz jako jeden z pierwszych pożegna się z teką ministra, też nie brakuje.

Na pytanie, czy nie boi się jesiennej rekonstrukcji rządu, minister zdrowia odpowiada: - Nie można dobrze pracować, jak człowiek czegokolwiek się boi. Patrzę zawsze do przodu. Z funkcją ministra zdrowia wiąże się konieczność wprowadzania trudnych zmian, których skutki dotykają bardziej lub mniej bezpośrednio pacjentów. To zobowiązuje nie tylko do ogromnej odpowiedzialność, ale też odwagi wprowadzenia tych, co do których ma się przekonanie, że służą dobrze ludziom. Na tym się skupiam i jeśli myślę o jesieni, to tylko w kontekście tego, co mam jeszcze do zrobienia.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nic
Czy zrobił cokolwiek w walce z korupcją wśród lekarzy?
k
kssen
Pan Minister Arłukowicz w ciągu tego półrocza nie zrobił zupełnie nic, poza zapewnianiem na naradach z organizacjami lekarskimi i w wywiadach, że ciężko pracuje i że będzie dobrze. Ustawa refundacyjna powinna znaleźć sie w kuble na smieci, to jest wytwór chorej fantazji pani Kopacz. Przede wszystkim należy zdiagnozować przyczyny kompletnej niewydolności służby zdrowia. To co sie robi w tej chwili jest naklejaniem plastra na zgangrenowaną noge.
Dodaj ogłoszenie