Kolarstwo w zasadzie, czyli w kwasie

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński Fot. Polskapresse
Stara zasada mówi, że jeśli nie mamy własnego pomysłu, to lepiej coś skopiować od mądrzejszych. Kilka lat temu takie założenie starały się zastosować władze naszego związku kolarskiego, jeszcze za szefostwa Wojciecha Walkiewicza. Patent prosty, skopiowany od Brytyjczyków. Zbudujemy tor, nowoczesny welodrom, tak jak Anglicy w Manchesterze, a wyniki, jak u nich, przyjdą same.

Założenie z zasady proste okazało się kompletnie chybione. Z zasady powstał kwas. Nie chcę po raz enty przypominać historii bankructwa wspaniałego toru w Pruszkowie. Nie chcę już tu porównywać medali zdobywanych przez reprezentantów Zjednoczonego Królestwa z miejscami zajmowanymi przez biało-czerwonych, bo to każdy mający oczy widzi. Nie chcę już tu przypominać deklaracji pana Wojtka, który obiecywał dwa, trzy medale torowców w Londynie, bo ktoś mógłby odnieść wrażenie, że pastwię się nad leżącym.

Jestem natomiast pełen podziwu dla naszych torowców, sprinterów, że w tak tragicznych warunkach potrafili zapewnić sobie kwalifikację do igrzysk, co było udziałem zaledwie 10 reprezentacji. Czytam ja sobie, że owi Brytyjczycy wymyślili dresy czy inne uniformy, które temperaturę mięśni potrafią utrzymać na optymalnym poziomie, a więc zawodnicy są cały czas rozgrzani.

Tymczasem nasi dzielni sprinterzy prezentują zdjęcia strojów, które - i owszem - zapewniają im, ale totalną wentylację, bowiem skraj koszulki sięga do pępka. Nie szukam też wiadomości, ilu speców od rowerów zatrudnia królewski związek kolarski, bo wiedza ta mi jest zbędna, gdyż przez zero i tak nie można mnożyć, a wiem, że z naszymi torowcami sprinterami na co dzień pracuje słownie żaden mechanik (zero).

I choć Damian Zieliński do kibicowania zachęcił nawet dwie córki bliźniaczki: ośmiomiesięczne Lenę i Viki, to i tak w rywalizacji z Kennym i Hoyem nie miał żadnych szans. Mam natomiast nadzieję, że dwa śliczne bobasy nie będą w przyszłości uprawiały jak ojciec kolarstwa torowego, bowiem w życiu jest wiele przyjemniejszych zajęć. Można być na przykład działaczem (społecznym!) i zbudować sobie welodrom jako pomnik, z którego nie ma korzyści, a są w zasadzie (kwasie?) kłopoty.

Ci Anglicy, na których mieliśmy się wzorować, mają sukcesy, o które postarali się, pracując przez kilkanaście lat. A u nas bryndza.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wyrzykowski
Nie bójmy się słów - stać nas jedynie na sporty niskobudżetowe i w tym zbliżamy się do krajów trzeciego świata
Dodaj ogłoszenie